Reklama


Woodica i Los Asfaltos postrzelali, inni na styku

13/05/2025 20:54

Trzecia kolejka wiosennej edycji Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego przyniosła dwa mecze, które z pozoru były jednostronnymi widowiskami, ale tak naprawdę, tylko raz oglądaliśmy spotkanie do jednej bramki. Trzy pozostałe konfrontacje trzymały w napięciu dosłownie do końcowego gwizdka.

Woodica nie zatrzymuje się

Trzecią serię gier otworzyły derby gminy Maków Podhalański. Woodica Juszczyn zmierzyła się z niewygodnym dla siebie Relaxem Białka i wbrew wynikowi jej piłkarze znowu musieli się mocno napracować.

Wynik otworzył Maciej Job, a prowadzenie juszczynian podwyższył Adrian Bury. W pierwszej połowie do siatki białczan trafili jeszcze Arkadiusz Piątek i Kamil Lenik. Tym samym Woodica prowadziła do przerwy 4:0. - Relax to drużyna, z którą wyjątkowo trudno się nam gra. Datego wiedzieliśmy, że musimy dać z siebie wszystko jeżeli chcemy zdobyć 3 punkty. W tym spotkaniu nasza obrona odegrała kluczową rolę. Nie pozwoliła na zbyt wiele przeciwnikowi, przejmowała szybko piłkę i pozwalała grać wyjątkowo wysoko naszym atakującym. W pierwszej połowie udało się nam zdobyć 4 gole i zachować czyste konto. Dzięki temu mogliśmy sobie pozwolić na większy luz po przerwie i gra zaczęła wyglądać jeszcze lepiej – zauważa Mateusz Surmiak, kapitan Woodici.

Reklama

I faktycznie po zmianie stron juszczynianie za sprawą Lenika, Joba, Piątka i Jarosława Madziały zdobyli cztery kolejne gole, które przesądziły o pewnej wygranej. Dopiero wówczas nieco spuścili z tonu, co skrzętnie wykorzystali białczanie. Najpierw trafił Wojciech Polak, a po chwili Mieczysław Targosz. Tyle, że potem Relax zdobył jeszcze jednego gola, ale niestety tym razem dla… Woodici, a rezultat na 10:2 ustalił Robert Rusin.

Woodicia Juszczyn – Relax Białka 10:2
Bramki: Job (2), Lenik (2), Piątek (2), Madziała, Bury, Rusin, samobójcza – Polak, Targosz.

Reklama

* * * * * * *

Wrzucili się na piłkarski rollercoaster

Kto w niedzielny poranek nie zdążył wypić kawy, a wybrał się na mecz Golden Street z Black Shadows, to już nie potrzebował tego czarnego napoju. Wrażenia jakich dostarczyło spotkanie na pewno podniosły ciśnienie.

Mecz lepiej zaczął się dla mających na koncie dwie wygrane zawojan. Wynik otworzył Grzegorz Bartyzel. Pragnący pozostać w grze o wysokie cele suszanie nie mogli i nie chcieli pozwolić sobie na drugą porażkę w sezonie i to już w jego początkowej fazie. Mocno wzięli się do pracy, a instynktem strzeleckim wykazał się Arkadiusz Szwed. Kompletując hat-tricka wyprowadził swoją drużynę na dwubramkowe prowadzenie.

Reklama

Zawojanie nie zamierzali składać broni. Kontaktowego gola zdobył Mateusz Bienias, wyrównał Grzegorz Bartyzel, a Łukasz Dudziak spowodował, że Black Shadows po raz drugi objęli prowadzenie. Nie utrzymali go jednak do końcowego gwizdka. Gola na wagę punktu zdobył bowiem dla Golden Street Piotr Bargieł.

- Mecz bardzo na styku, wyrównany. Mimo prowadzenia łatwo je później oddajemy, bo rywal skutecznie wykorzystał nasze błędy. Mimo wszystko udało się nam doprowadzić do remisu, który myślę pogodził oba zespoły. Nie mieliśmy optymalnego składu, ale zostawiliśmy serducho na boisku. Musimy dalej pracować nad grą bo na razie nam jeszcze nie wychodzi zagranie dwóch dobrych połów. Wszystko przed nami i czekamy co przyniosą pozostałe kolejki – komentuje spotkanie Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.

Reklama

- Godzina 9.00, a nasza drużyna zwarta i gotowa do meczu z bardzo trudnym przeciwnikiem. Przyświecał nam jeden cel zrobić wszystko aby zdobyć punkty. Zaczęliśmy mecz i już na początku wynik meczu pięknym strzałem z lewej nogi otwiera Grzegorz Bartyzel, chwilę później nasze błędy i to drużyna z suchej cieszyła się z zdobytego gola. Jesteśmy drużyną, która walczy do ostatniej boiskowej kropli krwi więc Mateusz Bienias już chwilę później pokazał dlaczego ma w tym sezonie już 7 bramek na swoim koncie – komentuje Michał Ficek, rzecznik Black Shadows.

Jak zauważa rzecznik Czarnych Cieni, drużyna Golden Street nigdy nie  odpuszcza. - Co prawda pierwszą połowie mieliśmy pod kontrolą, ale grając z dużo młodszą drużyną trzeba mieć na uwadze, że każdy nasz błąd będzie okazją dla nich. Potem chwila rozkojarzenia i przegrywamy 2:3. Tanio skóry nie oddaliśmy, walczyliśmy i takim sposobem strzelamy bramkę na 3:3, a następnie 4:3 – dzieli się przemyśleniami.

Reklama

- Sama końcówka meczu, zawodnik Goldenów  popchnął Arka „Bartka” Smyraka na ziemię i gdy już cała drużyna czekała żeby wykonać rzut wolny to rywale strzelają bramkę, a sędzia uznaje, że faulu nie było. Ważny punkt zważywszy na to, że graliśmy z jedną z najmocniejszych drużyn w lidze. Niedosyt pozostał, bo mógł być to wygrany mecz, walczymy, do końca sezonu jeszcze dużo meczy, a my zrobimy wszystko żeby pokazać się w każdym z nich z najlepszej możliwej strony – puentuje.

Black Shadows Zawoja – Golden Street Sucha Beskidzka 4:4
Bramki: G. Bartyzel (2), Dudziak, Bienias – Szwed (3), Bargieł

Reklama

* * * * * *

Dziewięć bramek i jeszcze więcej emocji

Po zaciętym spotkaniu na szczycie ligowej tabeli, doszło do równie wyrównanego spotkania, którego stawka była jednak zgoła inna. W akcji zobaczyliśmy nowicjuszy, którzy dopiero dobywają doświadczenie, więc zdobycze punktowe nie są dla nic chlebem powszednim.

Powiedzieć, że Nadwagasspor jest mistrzem otwarcia, to jak nic nie powiedzieć. Przed tygodniem Po golach Kamila Ponikwi i Kacpra Staszla lachowiczanie prowadzili już 2:0 z Los Asfaltos. Tym razem historia powtórzyła się! Ci sami zawodnicy ukłuli Twardych Mecenasów, a wcześniej uczynił to jeszcze Bartosz Kuś. A potem…. A potem wspomniana historia zaczęła toczyć się kołem.

Reklama

Przed tygodniem Nadwaggaspor dobrze zaczął, a potem było już tylko gorzej. I tym razem stało się podobnie. Sygnał do ataku dał Dawid Jagódka, a w ślad za nim poszedł kapitan Dawid Cybroń i Twarde Mecenasy złapały kontakt z „Turkami”. Po drugim trafieniu Jagódki był już remis, a goniący stali się po chwili uciekającymi. Na 4:3 przymierzył Karol Pędzimąż, a na 5:3 Cybroń. Co prawda wówczas piłkę do siatki skierował Ponikwia, ale na więcej Nadwagassporowi zabrakło czasu. - Choć wynik 5:4 pokazuje, jak wyrównane było to spotkanie, niestety nie udało nam się utrzymać prowadzenia i zakończyć meczu zwycięsko. Pierwsza połowa była nienajgorsza w naszym wykonaniu. Prowadziliśmy 3:1 i kontrolowaliśmy grę. Niestety, w drugiej połowie zaczęło brakować nam sił, co było bezpośrednią konsekwencją braku zmian w składzie. Gdy przeciwnik miał możliwość wprowadzenia świeżych zawodników, my musieliśmy walczyć do końca tym samym składem, co odbiło się na naszej dynamice i skuteczności. Dodatkowym ciosem była kontuzja Miłosza, który jest kluczowym zawodnikiem naszej drużyny. Jego nieobecność znacząco wpłynęła na naszą grę, szczególnie w kluczowych momentach drugiej połowy. Brakowało nam jego spokoju, techniki i doświadczenia, co przeciwnik bezlitośnie wykorzystał – mówi Kamil Ponikwia, kapitan Nadwaggasporu.

- Choć początek rywalizacji nie układała się po naszej myśli i już w pierwszej połowie przegrywaliśmy 0:3, zespół zachował zimną krew i nie zrezygnował z walki o korzystny rezultat. Dzięki konsekwentnej grze, wysokiej intensywności oraz pełnemu zaangażowaniu całej drużyny udało się najpierw odrobić straty, a następnie wygrać mecz. Spotkanie to pokazało nie tylko potencjał zespołu, ale również dużą odporność psychiczną i wolę walki. Każdy zawodnik dołożył swoją cegiełkę do końcowego rezultatu i wszystkim należą się brawa. Oczywiście cieszymy się z pierwszego zwycięstwa w lidze i będziemy pracować nad tym żeby grać jeszcze lepiej – komentuje Dawid Cybroń, kapitan Twardych Mecenasów.

Reklama

Twarde Mecenasy – Nadwagasspor Lachowice 5:4
Bramki: D. Jagódka (2), Cybroń (2), K. Pędzimąż – Ponikwia (2), Staszel

* * * * * *

Hit nie zawiódł

W hicie kolejki zmierzyli się kurowski Monter z Mucharz Team. Obie ekipy stworzyły znakomite widowisko, które na pewno nie zawiodło oczekiwań kibiców.

Mający już na koncie porażkę kurowianie widzieli, że czeka ich trudne zadanie, ale nie chcieli też już na tym etapie skomplikować sobie sytuacji w batalii o podium. Stąd zaczęli zmagania z dużym zaangażowaniem i po 10 minutach Maciej Świerkosz wyprowadził kurowian na prowadzenie.

Reklama

Przez 35 kolejnych minut obie ekipy stworzyły sobie liczne okazje bramkowe, ale wynik nie uległ zmianie. Wówczas Jarosław Basiura popisał się pięknym uderzeniem i Mucharz Team wyrównał. Nie był to koniec emocji. Ba, wydawało się, że starcie zakończy się podziałem punktów. Wtedy przypomniał o sobie Paweł Wajdzik, który w sobie wiadomy sposób zdołał „zmieścić piłkę”, która jak się wydawało nie miała prawa wpaść. - To było bardzo ciekawe, wyrównane spotkanie. Oba zespoły miały swoje szanse na zdobycie bramek. Pierwsi objęliśmy prowadzenie i wynik 1:0 utrzymywał się bardzo długo, co jak na orlika nie jest normą. W końcówce spotkania rywale wyrównali, a w ostatniej akcji meczu Paweł Wajdzik pokazał swoje duże umiejętności. Jakoś obrócił się z piłkę i przyszło nam przegrać, choć remis byłby sprawiedliwym rezultatem – mówi Maciej Świerkosz z Montera.

Inaczej spotkanie ocenia kapitan Mucharz Team. - Moim zdaniem to my staraliśmy się prowadzić grę i naciskać, a Monter wyprowadzał groźne kontry. Stąd nasza wygrana wydaje mi się sprawiedliwa. Słowa uznania dla Jarka za cudowne uderzenie, a to co zrobił Paweł to mistrzostwo świata. Uderzył z takiego miejsca, że wydawało się, iż nie ma prawa zdobyć z takiej pozycji bramki – mówi Dominik Gajda.

Reklama

Mucharz Team – Monter Kurów 2:1
Bramki: Wajdzik, Basiura – Świerkosz

* * * * * *

Niedzielna lekcja futbolu

Na zakończenie kolejki Los Asfaltos spotkali się z BVB Budzów. Napisać, że to było jednostronne widowisko, to nic nie napisać.

Suszanie wyszli na boisko „gołą” szóstką, więc ostrożnie operowali siłami. Nie forsowali tempa, lecz rozważnie grali piłką, zmuszając rywali do biegania. Gdy jednak mieli kilka metrów swobody, natychmiast przyspieszali, kończąc akcję strzałem. Najczęściej po nich futbolówka lądowała w siatce. A królem polowania był Piotr Stawowy, który 11 razy cieszył się ze zdobycia bramki! Orzy jego wyczynie cztery bramki Pawła Cieślewicza nie robią już takiego wrażenia, choć i ten wynik indywidualny jest godny uwagi. - Pomni poprzednich meczów, wiedzieliśmy, że musimy wyjść na boisko od początku mocno skoncentrowani. Co ważne, nie tyko zaczęliśmy spotkanie skupieni, ale i później, pomimo bardzo korzystnego wyniku potrafiliśmy je utrzymać. Graliśmy swoją piłkę, zmuszając przeciwników do biegania, a co najbardziej istotne byliśmy skuteczni. Drużyna BVB na pewno jest ambitna, waleczna, ale potrzebuje czasu, aby się ograć i zdobyć doświadczenie – mówi Tomasz Bielarz z Los Asfaltos.

- Ciągle jeszcze mamy problemy zbudować skład, dziś nawet zagrała osoba która 10 lat piłki nie tykała – komentował na gorąco porażkę 0:19 Dawid Polak, rzecznik BVB

Los Asfaltos Sucha Beskidzka – BVB Budzów 19:0
Bramki: Stawowy (11), Cieślewicz (4), Ndege (2), Bielarz (1), samobójcza

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Woodica 9 27 78 16
2 Mucharz Team 9 24 61 28
3 Black Shadows 9 17 59 25
4 Golden Street 9 16 46 25
5 Monter 9 13 38 42
6 A.K.P RELAX 9 12 46 39
7 Los Asfaltos 9 10 44 33
8 BVB Budzów 9 6 27 104
9 Nadwagasspor 9 4 28 70
10 Twarde Mecenasy 9 3 19 64


 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/05/2025 22:23
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama