Reklama


Bystrzanka gromi Thunder Team, FC MTS efektownie pokonuje Hutata, Zmarnowane Talenty zwyciężają Relax

11/01/2024 09:03

Po siódmej serii gier w Suskiej Ligi Futsalu, a zatem na cztery kolejki przed końcem zmagań wciąż aż siedem drużyn ma realne szanse na wywalczenie miejsca na podium. To najlepiej pokazuje jak tegoroczna edycja jest wyrównana.

Bystrzanka nie zostawiła złudzeń

Celująca nie tylko w pudło, ale i mająca szanse na najcenniejsze trofeum Bystrzanka na otwarcie sobotniej kolejki zmierzyła się z dużo niżej notowaną ekipą Thunder Team. Wynik konfrontacji oddaje w pełni przebieg rywalizacji.

Bystrzanie od początku do końca kontrolowali wydarzenia na boisku. O ich miażdżącej przewadze najlepiej świadczy fakt, że prowadzili już 10:0, gdy Przemysław Hutniczak po raz pierwszy znalazł sposób na pokonanie ich bramkarza. W końcówce spotkania zawojanie pokusili się jeszcze o trzy kolejne bramki, ale wynikało to już z pewnego rozluźnienia. O to było nietrudno, gdyż Bystrzanka równie łatwo jak traciła gole, tak sama je nadal zdobywała i łącznie kibice obejrzeli aż 23 bramki.

Reklama

Bystrzanka – Thunder Team 19:4
Bramki: Kulka (4), Radoń (4), Kaczmarczyk (3), Sroka (3), Biasaga (2), Bala (2), Suwaj – Hutniczak, Pudalik, M. Smyrak, Żywczak

* * * * *

FC MTS także nastrzelał

Podobnie, jak Bystrzanka, tak i FC MTS wykazał się w sobotę bardzo wysoką skutecznością w ataku, a przy tym zdecydowanie lepiej zabezpieczał własne tyły, więc Hutata Team nie miała wiele do powiedzenia.

Grzechynianie zaczęli z przytupem od prowadzenia 6:0. W tej części gry błysnął Dawid Groń popisując się hat-trickiem, a dublet ustrzelił Michał Groń, zaś raz trafił Andrzej Malczewski. I trudno powiedzieć, czy to chwilowe zmęczenie, czy też rozprężenie sprawiło, że Hutata na chwilę doszła do głosu. W ten zabrali Grzegorz Rzepka i Krzysztof Stokłosa.

Reklama

Wystąpienie zawodników Hutaty nie trwało jednak długo, bo przerwał je brutalnie Michał Groń, kompletując ponownie dublet. A dwa następne jego trafienia przedzieliły gole Bartłomieja Ićka i Andrzeja Malczewskiego. - Cieszy wysoka wygrana. Trochę postrzelaliśmy. Czeka nas ciężka końcówka sezonu. Najbliższy mecz z jedną z najlepszych drużyn w tej lidze. Liczę, że będziemy mieć optymalny skład i zaatakujemy czołówkę – mówi strzelec sześciu bramek, kapitan FC MTS Michał Groń.

FC MTS – Hutata Team 12:2
FC MTS: Michał Groń (6), D. Groń (3), Malczewski (2), Iciek – Rzepka, Stokłosa

Reklama

* * * * * *

Zmarnowane Talenty wytrzymały presję

W grze o podium pozostają Zmarnowane Talenty. W sobotę musiały jednak solidnie się napocić, aby sięgnąć po wygraną nad Relaxem.

Co prawda Relax już stracił szanse na wywalczenie w tym sezonie czołowej lokaty, ale niemal w każdym meczu daje z siebie wszystko i nawet wyżej notowanym rywalom wysoko zawieszał poprzeczkę. Przekonały się o tym także Zmarnowane Talenty. Te co prawda prowadziły 2:0 po bramkach Igora Kwaśniewskiego i Sebastiana Kuszyka, ale za sprawą Michała Bargiela i Michała Marka zrobiło się 2:2.

Reklama

Zmarnowane Talenty otrząsnęły po chwilowym szoku i ponownie wyszły na dwubramkowe prowadzenie (bramki Tomasz Puzika i Michała Capara), ale to nie był koniec emocji, Michał Bargiel kontaktowym golem przywrócił bowiem białczan do gry.

Zmarnowane Talenty – Relax 4:3
Bramki: Kwaśniewski, Kuszyk, Puzik, Capar – Bargiel (2), Marek

* * * * *

Co to była za walka! Szymon Szwed bohaterem

W przeciwieństwie do Golden Street juszczyńska Woodica nie odgrywa w lidze futsalowej czołowej roli. Jednak bezpośrednie starcie ekip, które znają się głównie z orlika w Suchej Beskidzkiej dostarczyła ogromnych emocji, a losy wygranej ważyły się do ostatniego gwizdka.

Reklama

Lepiej w spotkanie weszła niżej notowana Woodica. Co prawda na bramkę Łukasza Stopki odpowiedział jeszcze Tomasz Rozum, ale potem Krystian Kwaśniewski po raz drugi wyprowadził juszczynian na prowadzenie.

To był jednak dopiero przedsmak wrażeń jakie postanowili zaserwować kibicom piłkarze obu ekip, nie pytając ich o to czy ich serca to wytrzymają. Zatem Woodica prowadzi 2:1… I wtedy show zaczyna Golden Street. Po raz drugi tego dnia do siatki trafia Tomasz Rozum. Po chwili Patryk Matysek daje suszanom prowadzenie, a Robert Sumera je podwyższa i z 2:1 dla juszczynian zrobiło się 4:2, ale dla suszan!

Reklama

Mało emocji? No to Krystian Kwaśniewski idzie w ślady Tomasza Rozuma i także po raz drugi zapisuje się na liście strzelców, a do remisu doprowadza Tobiasz Sarnicki. Tyle, że ostatnie słowo należy do Golden Street, a to wypowiada Szymon Szwed, zostając bohaterem swojej drużyny. - Do tego meczu przystępowaliśmy z celem zdobycia 3 punktów i ten cel udało się zrealizować. Mimo, że nie zagraliśmy wybitnego spotkania. Przez głupie błędy na początku musieliśmy gonić wynik. Cieszy fakt, że po raz kolejny umiemy wychodzić z opresji i wygrywać takie mecze. Nawet grając ostatnią minutę o osłabieniu. Trzeba przyznać,  że Woodica, mimo pozycji w tabeli, nie jest zespołem, który można skreślić przed spotkaniem - komentuje Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.

Golden Street – Woodica 5:4
Bramki: Rozum (2), Matysek, Sumera, Szwed – Kwaśniewski (2), Stopka, Sarnicki

Reklama

* * * * *

To nie była gra w ciemno

Jedna bramka decydowała także o losach niezwykle zaciętej rywalizacji prowadzącego Luksus Team z mającymi duże aspiracje Peaky Blinders.

Sobotnia konfrontacja dla obu ekip miała duży ciężar gatunkowy. Luksus Team bronił fotela lidera, a Peaky Blinders w razie wygranej mogły znacząco zniwelować stratę do swoich rywali, a zarazem sprawić, że finisz rozgrywek nabrałby jeszcze większych rumieńców. Z drugiej strony porażka Blindersów oznaczała dla nich nie tyle eliminację z walki o podium, ale niemniej spory spadek.

Reklama

Stawka spotkania sprawiła, że byliśmy świadkami wymiany ciosów. Tyle, że to waga ciężka, to tych nie pada dużo, ale za to sporo ważą. I tak na gola Wojciecha Szczerby odpowiedział jego imiennik – Wojciech Kordyl. Na to Wojciech Szczerba przymierzył jeszcze raz, co spotkało się  ripostą Szymona Wróbla. Na bramkę Damiana Kuspera Peaky Blinders już nie odpowiedziały. - Dziękujemy rywalowi za bardzo piękny i widowiskowy mecz. Był to dla nas mega ciężki, gdyż przeciwnik był bardzo wymagający. Cieszymy się ze zdobycia 3 pkt i utrzymania pozycji lidera. Do kolejnego spotkania podchodzimy ze spokojem i pełną koncentracją, gdyż zostały jeszcze cztery kolejki do końca, w których może zdarzyć się na prawdę wszystko – dzieli się wrażeniami i przemyśleniami Dominik Blańda, kapitan Luksus Team.

- Obiektywnie sprawiedliwy byłby remis z lekkim wskazaniem na nas. Ale coż, niewykorzystane sytuacje się mszą. Zawiodła skuteczność i trzeba przyznać dobra dyspozycja bramkarz Luksusu. Niemniej jednak pozostanie niedosyt, ale gratulacje i dzięki dla Luksusu za fajny, emocjonujący mecz – podsumowuje Jacek Gałka, kapitan Peaky Blinders.

Reklama

Luksus Team – Peaky Blinders 3:2
Bramki: Szczerba (2), Kusper – Kordyl, Wróbel

* * * * *

Outsider zaskoczył wicelidera

Na zakończenie Wolni Strzelcy mierzyli się z zamykającą stawkę Skomielną Czarną. Zapowiadający się na jednostronne widowisko konfrontacja nie do końca taką była.

Mecz zaczął się zgodnie z przewidywaniami. Wolni Strzelcy po dwóch golach Daniela Skwarka ustali go sobie. A gdy potem trafił Kuba Saleh i ponownie Daniel Skwarek drużyna z powiatu myślenickiego była już w poważnych opałach. Co prawda nieznacznie straty odrobił Patryk Stasiak, ale Konrad Wójciak szybko sprawił, że przewaga Wolnych Strzelców ponownie była czterobramkowa.

Reklama

Gdy wydawało się, że wicelider pokusi się o jeszcze bardziej okazałą wygraną Skomielna Czarna przebudziła się na dobre. Na 2:5 trafił Krzysztof Chorwacik, 3:5 Robert Mroku, a po drugiej tego dnia bramce Partryka Stasiaka jego drużyna złapała kontakt z rywalami.  

Wolni Strzelcy zachowali jednak zimną krew i nie wypuścili wygranej z rąk. Przeciwnikom marzenia o sprawieniu niespodzianki wybili z głów Michał Bielarczyk i Daniel Skwarek. Przyszło nam zmierzyć z ostatnią drużyną. Można powiedzieć po tym meczu, że nie był łatwy Każdą drużynę musimy traktować poważnie jeśli myślimy walczyć o czołówkę. Prowadzenie po pierwszej połowie wysokie, lecz w drugiej połowie trochę zlekceważyliśmy przeciwnika, ale trzy punkty dopisujemy – mówi Mateusz Chorąży, kapitan Wolnych Strzelców

Wolni Strzelcy – Skomielna Czarna 7:4
Bramki: Skwarek (4), Bielarczyk, Saleh, Wójciak – Stasiak, Mruk, Chorwacik

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama