Na niedawnej sesji suskiej Rady Miasta obradujący radni zajmowali się skargą jaką na Straż Miejską oraz burmistrza miasta złożyła jedna z mieszkanek Suchej Beskidzkiej. Zarzuciła funkcjonariuszom wtargnięcie na jej posesję oraz jej nękanie. Rajcy byli w tej sprawie jednomyślni.
Sprawa swój początek ma w grudniu ubiegłego roku. Tuż przed Bożym Narodzeniem (22 grudnia) mieszkanka Suchej Beskidzkiej wniosła skargę na działanie burmistrza oraz Straży Miejskiej w Suchej Beskidzkiej w związku z przekroczeniem przez nią uprawnień, naruszeniem miru domowego oraz pomawianiem i zastraszaniem jej przez Burmistrza Miasta. W swoim piśmie oznajmiła, że strażnicy wtargnęli na zamkniętą i ogrodzoną posesję, czym n Beskidzkiej naruszyli obowiązujące przepisy prawa. Wskazała, że nie została poinformowana przez funkcjonariuszy Straży Miejskiej o zamiarze wejścia na jej posesję. Dodała również że w krótkim czasie Straż Miejska interweniowała wobec jej rodziny około dziesięć razy i w jej ocenie pomimo braku nieprawidłowości, kilkukrotnie w ciągu roku poddawano kontroli kompostownik oraz piec. W związku z powyższym, skarżąca twierdzi, że powtarzające się kontrole przybrały znamiona uporczywego nękania, stalkingu i zastraszania. Ponadto, skarżąca podniosła, że w odpowiedzi na jej wcześniejszą skargę, skierowaną w tym zakresie do Burmistrza Miasta, została zastraszona i pomówiona o działania niezgodne z prawem.
Sprawa trafiła do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miasta Sucha Beskidzka, która dokonała ustalenia stanu faktycznego. Przeprowadzona analiza stanu faktycznego nie potwierdziła w żadnym przypadku zarzutów podnoszonych w skardze. Ustalono, że w październiku ubiegłego roku strażnicy miejscy podejmowali interwencję na posesji skarżącej pod nieobecność właściciela. Zostali wezwani telefonicznie przez sąsiadów do zwierzęcia, które znajdowało się na tej działce. Był to mały kozioł (samiec sarny), który utknął na działce skarżącej i nie mógł się z niej wydostać. Z informacji uzyskanych od sąsiadów kobiety wynikało, że zwierzę przebywało tam od kilku dni. Według przekazanych informacji podejmowali oni próbę wyprowadzenia go poza ogrodzenie, ale bez skutku, więc interweniowali w Straży Miejskiej, która ma wieloletnie doświadczenie w odławianiu zwierząt. Na terenie nieruchomości nie było nikogo, ale jeden z sąsiadów stwierdził, że brama wjazdowa nie jest niczym zabezpieczona i można swobodnie wejść. Nie ma tam również żadnych oznaczeń typu „zakaz wstępu – teren prywatny”. Dlatego wcześniej sąsiedzi próbowali samodzielnie uwolnić zwierzę, ale bezskutecznie. Koziołek był osłabiony, bez dostępu do wody, tym samym sytuacja wymagała pilnej pomocy. Ostatecznie zwierzę zostało uwolnione przez funkcjonariuszy Straży Miejskiej.
Odnosząc się do zarzutów stalkingu i nękania rodziny skarżącej polegających na prowadzeniu częstych kontroli przez Straż Miejską jej nieruchomości zauważyć należy, że kontrole były przeprowadzane zgodnie z obowiązującymi przepisami w tym zakresie tj. na podstawie upoważnienia wydanego przez Burmistrza Miasta. Zgodnie z art. 379 prawa ochrony środowiska strażnicy mają prawo wejść na teren nieruchomości w godzinach od 6 do 22. W tej sytuacji wszystkie kontrole dotyczyły zagadnień związanych z ochroną środowiska i z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. W przypadku interwencji zgłoszonych za pomocą aplikacji ekointerwencja (jest anonimowa), strażnicy mają nawet obowiązek w ciągu maksymalnie 12 godzin sprawdzić nieruchomość np. w zakresie kontroli palenisk i spalania odpadów na powierzchni ziemi, czy też zanieczyszczenie środowiska ściekami. W trakcie prowadzonych kontroli nieruchomości stwierdzili szereg naruszeń przepisów w zakresie utrzymania porządku i czystości oraz ochrony środowiska, w tym gospodarowania ściekami, które przez wiele lat zanieczyszczały środowisko i spływały do rzeki Skawy. W wyniku prowadzonych kontroli wszczęte zostało postępowanie administracyjne.
Poza zgłoszeniami na aplikacji dotyczących wypuszczania ścieków, podejrzenia spalania odpadów na terenie nieruchomości, kontrole strażników dotyczyły również gromadzenia odpadów oraz usytuowania kompostownika na działce należącej do współwłaścicieli posesji. Przedmiotem kontroli były odcieki spływające z kompostownika na działkę sąsiada.
W świetle tych ustaleń zarówno członkowie komisji, jak i pozostali radni uznali skargę za bezzasadną. Stwierdzili, że w działaniach Straży Miejskiej, jak i nadzorującego ją Burmistrza Miasta nie było żadnych uchybień, a udzielona przez Burmistrza Miasta odpowiedź na wcześniejszą skargę była prawidłowa i nie zawierała rzekomych pomówień ani gróźb. Sposób rozpatrzenia wcześniejszej skargi był prawidłowy, gdyż nie sposób uznać w tym miejscu, że poinformowanie skarżącej o możliwości kolejnych kontroli przedmiotowej nieruchomości w przypadku pojawienia się nowych zgłoszeń lub kolejnych nieprawidłowości, stanowi formę zastraszania jej przez Burmistrza Miasta.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Pewnie ta Pani to rozliczeniowy PISowiec.
Lucyna co boli głowa ?
Pewnie ta Pani to rozliczeniowy PISowiec.
Miało być roszczeniowy.pisowiec.