Pierwsza kolejka Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego w piłce nożnej, jak już pisaliśmy, została w większości storpedowana przez opady deszczu. Druga odbyła się już bez zakłóceń, a kibice obejrzeli kilka ciekawych spotkań.
Mistrz pokazał moc
Na początek drugiej serii gier broniący tytułu skawicko-zawojscy Luz Blues zmierzyli się z zawsze groźną ekipą Mucharz Team. I początek meczu wieścił spore emocje…
Drużyna z powiatu wadowickiego objęła prowadzenie już w 1 min. spotkania, a tym, który otworzył spotkania był Paweł Wajdzik. Na odpowiedź Luz Blues trzeba było czekać kwadrans (gol Łukasza Stopki), a tymczasem po kilku minutach na sprawą Michała Drwala to Jeziorowca ponownie prowadzili!
Po zmianie stron zespół spod Policy i Babiej Góry włączył piąty bieg i Mucharz Team nie zrobił już sztycha. Za to Luz Blues aż sześciokrotnie wpisali się na listę strzelców.
- Po odwołanej kolejce w zeszłym tygodniu los postawił nam na inaugurację teoretycznie mocniejszego rywala Mucharz Team. Dla nas był to sprawdzian, bo rzadko kiedy udaje się nam przybyć na treningi w pełnym optymalnym składzie. Mecz rozpoczął się trzęsieniem ziemi, bo już po kilkunastu sekundach przegrywaliśmy. Coś nas blokowało i po prostu nie szło. Darek Giertuga próbował nawet z rzutu karnego ale jak nie idzie to nie idzie. Jednak w końcu z rzutu wolnego przymierzył Łukasz Stopka, piłka minęła mur i zatrzepotała w siatce- komentuje Dawid Bartyzel, kapitan Luz Blues. - Kończymy mecz z wynikiem 7:2 i oby ta maszyna zwana Luz Blues z każdym meczem nabierała rozpędu – dodaje.
Luz Blues Zawoja/Skawica – Mucharz Team 7:2 (1:2)
Bramki: G. Bartyzel (2), Franczak (2), Giertuga, Smyrak, Stopka – Drwal, Wajdzik
*****
Wynik prawdy nie powie…
W drugim niedzielnym spotkaniu Thunder Team zagrał z Monterem, doznając ponownie wysokiej porażki. Jednak wynik jest mocno… niesprawiedliwy
Na starcie debiutujący w lidze Thuder Team oberwał 1:14 od Golden Street. Tym razem zakończyło się na 9:0. Można zatem powiedzieć, że zawojski zespół jest chłopcem do bicia, ale prawda jest bardziej złożona. – Wynik, wynikiem, ale rywale wcale tak źle nie zagrali. Widać, że brakuje im jeszcze zgrania. Trzeba ich pochwalić za waleczność, bo faktycznie nie odpuszczali do końca i mieli kilka bramkowych okazji. My zagraliśmy w siódemkę, więc dobrze, że na początek trafił nam się teoretycznie łatwiejszy rywal – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera Kurów.
Kurowianie w pierwszej odsłonie razili nieskutecznością i do przerwy prowadzili tylko 2:0. Pięknej urody bramka Adriana Brytana (strzałem zza pola karnego zdjął pajęczynę) była ozdobą meczu, ale i napędziła na dobre Montera. Znakomicie w skład wkomponował się przy tym Sebastian Starowicz, okraszając występ bramką.
- No cóż początki bywają dość trudne, kolejny mecz pokazał nam że musimy włożyć jeszcze więcej pracy w nasz zespół, ale nie martwcie się. O drużynie Tunder Team będzie jeszcze głośno – komentuje Mateusz Pudalik, kapitan Thunder Team.
Monter Kurów – Thunder Team 9:0 (2:0)
Bramki: Wolany (3), Gracjasz (2), Brytan (2), Pluta, Starowicz
*****
Black Shadows postraszyli Los Asfaltos
W starciu Black Shadows z Los Asfaltos można było spodziewać się wielkich emocji. I tak też było, ale koniec, końców faworyci zerwali się ze stryczka.
Kiedy po bramkach Mateusza Bieniasa, Dawida Barcika i Grzegorza Głuszka Black Shadows prowadzili po 11 minutach 3:0 wydawało się, że wygranej nie wypuszczą z rąk, bo zawojanie dalej napierali. Jednak to Rafał Pietrusa pokusił się o bramkę dla suszan przywracając ją do żywych i wyciągając ze mgły, w której błądzili jak przysłowiowe dzieci.
W drugiej połowie Los Asfaltos uszczelnili obronę i krok po kroku odrabiali straty (Piotr Guzik, Krystian Krzeszowiak), a na dwie minuty przed końcem meczu Michał Talaga zdobył bramkę na wagę trzech punktów.
- No cóż można powiedzieć po meczu, w którym ma się przewagę, dużo więcej okazji, prowadzi się 3:0, a na przegrywa się 3:4. Mamy naprawdę fajny team, ale brakuje nam szczęście w decydujących momentach. Zamiast dołożyć jeszcze ze dwie, trzy bramki to przegrywamy wygrany mecz. No k… mać, jestem wk…. i zły, ale za tydzień nowe regulacje rozdanie i trzeba sięgnąć po 3 punkty – nie gryzie się w język Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.
Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Black Shadows Zawoja 4:3 (1:3)
Bramki: Guzik, Krzeszowiak, Pietrusa, Talaga – Barcik, Bienias, G. Głuszek
*****
Beton2 się wzmocnił, ale jeszcze za słaby na Woodicę
W starciu Woodici z Betone2 -nomen omen- murowanym faworytem byli juszczynianie. I ze swoje roli się wywiązali, ale suszanie napsuli im wiele krwi.
Podobnie jak starcie Mucharz Team z Luz Blues, tak mecz Beton2 z Woodicą zaczął się od mocnego uderzenia, bo już pierwsza akcja, wykończona przez Marcina Plewę przyniosła gola dla suszan. Wyrównał Robert Rusin (12 min.), ale końcówka pierwszej połowy ponownie była popisem Betonu2. Najpierw trafił Sebastian Fronczak, a do szatni Marcin Plewa i faworyci przegrywali 1:3.
Druga połowa to już jednak popis juszczynian, którzy ostatecznie triumfowali różnicą pięciu bramek. Dokładnie taką, ile bramek zdobył w tym spotkaniu Krystian Kwaśniewski. Trudno zatem dziwić się, że po meczu kapitan Betonu2 był mocno rozgoryczony. - Kolejny mecz gdzie pierwsza połowa była pod kontrolą, a w drugiej kompletnie się pogubiliśmy. Może zabrakło kondycji, mentalu, zgrania, albo po prostu zwyczajnie Woodica była lepsza. Momentami byliśmy bezradni w obronie, a z przodu brakowało nam kreatywności w rozegraniu. Mamy nad czym pracować i będziemy chcieli odkuć się w następnej kolejce – mówi Mateusz Fronczak, kapitan Beton2.
Woodica Juszczyn – Beton2 Sucha Beskidzka 9:4 (1:3)
Bramki: Kwaśniewski (5), Chorąży (2), Piątek, Rusin – Plewa (2), S. Fronczak, Piątek
*****
Rollercoaster na zakończenie
Na koniec na zielonej, sztucznej murawie do bitwy o trzy punkty ruszyły Relax i Golden Street. Ich szanse wydawały się wyrównane, ale przebieg zawodów nieco zaskoczył, bo nie była to typowa wymiana ciosów.
Najpierw uderzyli białczanie, którzy po bramkach Dawida Dyrcza i Michała Bergiela prowadzili 2:0. Po zmianie stron popis dał Robert Sumera. Ustrzelił klasycznego hat-tricka, przechylając szalę zwycięstwa na stronę suszan. Mecz jednak jeszcze trwał. Pozostały czas wykorzystał na maksa Tomasz Kaczmarczyk, którego dublet zapewnił pełną pulę Relaxowi.
- Mecz nie zaczął się po naszej myśli. Przegrywaliśmy dwoma bramkami. Postanowiliśmy trochę zmienić taktykę, co zaowocowało trzema bramkami, które pozwoliły wyjść nam na prowadzenie. Niestety głupie błędy w obronie przez zmęczenie dały rywalowi 3 pkt. Ale jestem zadowolony z drużyny, bo każdy dał z siebie maxa. Podobał się styl gry, bo zagraliśmy dobre spotkanie – komentuje Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.
Relax Białka – Golden Street Sucha Beskidzka 4:3 (2:0)
Bramki: Kaczmarczyk (2), Dyrcz, Bargiel – Sumera (3)
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Monter | 9 | 22 | 57 | 27 |
| 2 | Los Asfaltos | 9 | 19 | 35 | 28 |
| 3 | Luz Blues | 9 | 19 | 52 | 22 |
| 4 | Mucharz Team | 9 | 19 | 63 | 34 |
| 5 | Woodica | 9 | 16 | 38 | 27 |
| 6 | Golden Street | 9 | 13 | 40 | 25 |
| 7 | A.K.P RELAX | 9 | 12 | 44 | 36 |
| 8 | Black Shadows | 9 | 6 | 27 | 39 |
| 9 | Thunder Team | 9 | 3 | 20 | 93 |
| 10 | Beton 2 | 9 | 3 | 26 | 71 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze