Reklama


Turysta boso na granicy. Biwak zniknął, on sam wylądował na Słowacji

17/08/2025 13:55

Środa, 13 sierpnia, zapowiadała się w Tatrach jak każda inna – turyści wędrowali w stronę Morskiego Oka, kolejki na Palenicy Białczańskiej tradycyjnie dłuższe niż na obiad w schronisku, a policjanci pełnili swoje dyżury. Nagle jednak dyżurny zakopiańskiej komendy otrzymał nietypowy telefon od... kolegów ze Słowacji.

Na granicy w Łysej Polanie czekał na nich turysta. I to nie byle jaki – bo niekompletnie ubrany, bez butów, bez dokumentów, bez pieniędzy, za to z ciekawą historią do opowiedzenia.

Okazało się, że mężczyzna – obywatel Ukrainy posiadający polski numer PESEL – podczas biwaku w Tatrach spotkał nowych znajomych. Spotkanie, jak to w górach bywa, ubarwione zostało trunkami wysokoprocentowymi. Niestety, po wspólnej biesiadzie biwak „rozpłynął się w powietrzu”, a turysta obudził się w sytuacji, w której – jak sam przyznał – „nie miał nic, oprócz dobrej woli dojścia do Morskiego Oka”.

Reklama

Problem w tym, że zamiast do Morskiego Oka trafił… na Słowację.

Słowaccy policjanci, widząc bosonogiego turystę w letnich ciuchach, postanowili sprawę przekazać polskim kolegom. Na miejsce przybył patrol z Bukowiny Tatrzańskiej i przejął delikwenta. Funkcjonariusze sprawdzili, czy nic mu nie grozi, a następnie odwieźli do Zakopanego, gdzie znalazł bezpieczny nocleg w miejskiej noclegowni.

Cała sytuacja pokazuje, że Tatry bywają pełne przygód – czasem szlaki prowadzą nas na wymarzone szczyty, a czasem... na granicę w bosych stopach.

Reklama

Centrum Terapii POKORNI Kraków

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/09/2025 10:34
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama