Reklama


Peaky Blinders zdominowali mecz Relaxu - wynik 11:4. Bramki Staszczak (5), Kordyl (4), Talaga (2) - Bargiel (3), Dyrcz.

25/01/2024 08:02

Dziewiąta kolejka Suskiej Ligi Futsalu przyniosła zmianę lidera i to jest najważniejsze rozstrzygniecie w tej serii gier. Nie obeszło się przy tym bez niespodzianek.

Peaky Blinders zrobili swoje

Na początek Peaky Blinders zmierzyły się z Relaxem. Wiedziały, że tylko wygrana przedłuży ich szanse na wywalczenie miejsca na podium, a przy korzystnym układzie wyników nawet je dawały już na tym etapie rozgrywek.

Trudno powiedzieć czy to presja wyniku, czy też brak koncentracji sprawił, że będący faworytem Peaky Blinders za sprawą Michała Bargiela przegrywały już 0:2. Zimny prysznic podziałał na krótko. Kontaktową bramę zdobył Jakub Talaga, a wyrównał Damian Staszczak. Tyle, że za sprawą Tomasza Kaczmarczyka białczanie ponownie objęli prowadzenie. Tym razem już po raz ostatni.

Reklama

Od tego momentu Peaky Blinders narzuciły własne warunki gry. Czterema golami popisał się Wojciech Kordyl, a cztery kolejne dorzucił Damian Staszczak, który tym samym zakończył spotkanie z dorobkiem aż pięciu trafień. Dublet ustrzelił za to Jakub Talaga. W tej sytuacji nawet trzeci gol Michała Bargiela oraz bramka Dawida Dyrcza nie mogły już odmienić losów spotkania.

Peaky Blinders – Relax 11:4
Bramki: Staszczak (5), Kordyl (4), Talaga (2) – Bargiel (3), Dyrcz

* * * * *

FC MTS znowu zawiódł

To nie jest udany sezon dla FC MTS. Grzechynianie już dawno stracili szanse nie tylko na obronę tytułu wicemistrzowskiego, ale nawet wywalczenie miejsca na podium. Teraz pozwolili po raz pierwszy w tej edycji SLF zapunktować ekipie ze Skomielnej Czarnej, która już wcześniej pokazała, że nie zasługują na brak zdobyczy.

Reklama

Idący po koronę króla strzelców Michał Groń otworzył wynik i FC MTS prowadził. Tyle, że potem piłkę w siatce umieścili Wojciech Kosek i Przemysław Wojtasik i to Skomielna Czarna była górą.

Michał Groń przymierzył po raz drugi, a potem trzeci i znowu szala zwycięstwa się wychyliła w drugą stronę. Co prawda do remisu doprowadził Przemysław Wojtasik, ale FC MTS po bramkach, a jakże Michała Gronia i Jakuba Szpaka prowadzili już 5:3 i byli już w ogródku. Tyle, że Marcin Kopacz i równie bramkostrzelny co Groń - Przemysław Wojtasik ambitnie walczyli do końca i doszło do podziału punktów. - Dobry mecz dla oka, mimo, że oba zespoły grają już o nic. Zostały 2 kolejki. Z naszej strony zostało dograć ligę do końca. W przyszłym roku się trochę wzmocnić i grać o najwyższe cele, bo liga z roku na rok jest mocniejsza – komentuje Michał Groń, kapitan FC MTS, który ma już na koncie 27 bramek i w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników o sześć trafień wyprzedza Wojciecha Kordyla (Peaky Blinders) i osiem Arkadiusza Piątka (Woodica).

Reklama

FC MTS – Skomielna Czarna 5:5
Bramki: Michał Groń (4), Szpak – Wojtasik (3), Kopacz, Kosek

* * * * *

Bystrzanka wyeliminowała Golden Street

Konfrontacja Bystrzanki z Golden Street miała ogromny ciężar gatunkowy. Dla suszan była meczem o „sześć” punktów i być albo nie być w batalii o podium.

Przystępując do starcia bystrzanie i suszanie znali już wynik meczu Peaky Blinders – Relax. Stąd suszanie mieli świadomość, że w razie wygranej wskoczą na najniższy stopień podium, a bystrzanie zrównaliby się wówczas punktami właśnie z Blindersami. Ich strata do Golden Street byłaby jednak minimalna, to rodziłoby wiele scenariuszy.

Reklama

Ale zamiast kalkulować trzeba było grać. Lepiej zaczęli bystrzanie (gol Igora Kulki), ale Patryk Matysek odrobił straty. Tyle, że siedem kolejnych bramek zdobyła Bystrzanka i było pozamiatane. Trzy gole Golden Street niczego już nie zmieniły. - Od początku nie mogliśmy wejść w mecz. Rywal skutecznie wykorzystywał nasze błędy oraz naszą nieskuteczność w ataku. Walczyliśmy ile mogliśmy, niestety celu nie udało się osiągnąć. Po tym spotkaniu możemy zakończyć sezon na hali – stwierdza gorzko Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.

Bystrzanka – Golden Street 9:4
Bramki: Kulka (4), Bisaga (2), Radoń (2), samobójcza – Matysek (2), Bargieł, Rozum

Reklama

* * * * *

Woodica zatrzymała Zmarnowane Talenty

Do soboty w grze o pudło były jeszcze Zmarnowane Talenty. Aby przedłużyć swoje matematyczne szanse na nie musiały pokonać co najwyżej przeciętnie spisującą się dotychczas Woodicę. Tyle, że futbol, to futbol…

Wychodząc na plac gry piłkarze Zmarnowanych Talentów wiedzieli już, że tylko wygrana pozwoli im utrzymać trzypunktową stratę do Bystrzanki, z którą zmierzą się już w najbliższą sobotę. Tymczasem to Arkadiusz Piątek rozpoczął swój show. Co prawda na chwilę w paradę wszedł mu Dawid Sieg, ale po dublecie snajpera Woodici i tym samym skompletowaniu przez niego hat-tricka było już 3:1 dla juszczynian.

Reklama

Niemające już nic do stracenie Zmarnowane Talenty ruszyły z animuszem w pościg. I to pościg udany. Starty zmniejszył Dawid Sieg, a zniwelował Igor Kwaśniewski. Tyle, że ostatnie słowo w tym meczu należało do Eryka Wróblewskiego.

Woodica – Zmarnowane Talenty 4:3
Bramki: Piątek (3), Wróblewski – Sieg (2), Kwaśniewski

* * * * *

Lider na łopatkach. Wolni Strzelcy dali czadu

Hit kolejki, jakim było spotkanie na szczycie między prowadzącym Luksus Team a drugimi w stawce Wolnymi Strzelcami… rozczarował. Wicelider sprawił bowiem rywalom takie lanie, jakiego nikt się nie spodziewał.

Reklama

W tym sezonie Lukus Team nie doznał jeszcze goryczy porażki, a jedynie raz zremisował. Wolni Strzelcy mieli za to na koncie jedno niepowodzenie. To zapowiadało, że bezpośredni mecz, który być może rozstrzygnie o losach mistrzostwa ligi będzie zaciętym widowiskiem. Ba, Luksus Team w razie triumfu miałby na dwie kolejki przed finiszem komfort pozwolenia sobie na jedną porażkę…

No i zaczęło się dla lidera obiecująco, bo to Damian Kusper otworzył wynik. Tyle, że były to miłe złego początki. Osiem kolejnych bramek zdobyli bowiem Wolni Strzelcy, a połowa ich dorobu to dzieło Daniela Skwarki!

Reklama

Przed Wolnymi Strzelcami już tylko spotkania ze słabiutkim Thunder Team i przeciętnym Relaxem. Tymczasem Luksus Team mierzyć się będzie jeszcze z groźną na ostatniej prostej Skomielną Czarną oraz grającym już o pietruszkę, ale mającym swój honor FC MTS. Stąd przed aktualnym liderem droga do tytułu mistrzowskiego jest szeroka niczym amerykańska autostrada międzystanowa!

- Podjęliśmy mocno zaprzyjaźnioną nam drużynę. Każda z stron wyszła mocno zmotywowana, ale to my zaczęliśmy od utraty bramki, która utwierdziła nas w przekonaniu, ze nie będzie to łatwe spotkanie. Na nasze szczęście nastąpił szybki zwrot akcji, zostaliśmy urażeni szczelnością w obronie i pokazaliśmy, że potrafimy zarówno bronić jak i strzelać. Warto podkreślić, że gdyby nie świetna dyspozycja bramkarza rywali, to skończyłoby się dwucyfrówką. Powiem tak, może moi koledzy wolno biegali, ale dużo strzelali. Dziękuje Wam za tą motywacją i za kiedyś dedykowany mecz dla mojej osoby z gorącymi pozdrowieniami dla całej naszej ekipy i moich kumpli w przeciwnym zespole – skomentował mecz popularny Paxon z Wolnych Strzelców.

Reklama

Wolni Strzelcy – Luksus Team 8:1
Bramki: Skwarek (4), Bielarczyk, Sendor, Wójciak – Kusper

* * * * *

Na koniec mająca sześć punktów Hutata Team spotkała się z zamykającą stawkę drużyną Thunder Team. Na boisku tej różnicy punktowej nie było widać i kibice obejrzeli ciekawe widowisko.

- Mecz na pewno nie należał do łatwych ale tylko i wyłącznie na własne życzenie. Brak skuteczności był porażający a sytuacji stu procentowych było tyle że ciężko to zliczyć. Na szczęście mimo tego udało nam się wygrać – mówi Dominik Kachel, kapitan Hutata Team. Dodaje, że jego zespół zaczął mecz nerwowo, ale jak zauważył z każdą minutą się rozkręcał. A jak zdobywać bramki pokazał… bramkarz Konrad Bogdanik, który znalazł drogę do siatki po rzucie wolnym z połowy boiska. Mocny szczur i piłka minęła paru zawodników, myląc bramkarza. Drugą bramkę strzelił Grzegorz Bogdanik, czyli starszy brat golkipera i najbardziej doświadczony zawodnik (również z rzutu wolnego, oddając bardzo mocny strzał z bliższej odległości). - Trzecią bramkę dołożyłem ja i bardzo się z tego cieszę ponieważ to był mój pierwszy mecz po kontuzji, a niewiele ich zostało do końca sezonu – zauważa kapitan. Czwarty gol dla Hutata Team padł po indywidualnej akcji strzelił Kacpra Pająka.

Reklama

- Drużyna przeciwna łapała dwa razy kontakt, ale na szczęście zachowaliśmy zimną krew i dowieźliśmy to zwycięstwo do końca – ciszy się Dominik Kachel.

Hutata Team – Thunder Team 4:3
Bramki: K. Bogdanik, G. Bogdanik, Kachel, Pająk – Hutniczak, Pudalik, Szczurek

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Wolni Strzelcy 11 30 59 31
2 Bystrzanka 11 27 102 38
3 Luksus Team 11 25 54 31
4 Peaky Blinders 11 21 78 47
5 FC MTS 11 20 61 49
6 Golden Street 11 19 51 54
7 Zmarnowane Talenty 11 18 54 42
8 Woodica 11 10 56 61
9 HUTATA Team 11 9 40 75
10 A.K.P RELAX 11 8 40 62
11 Skomielna Czarna 11 4 50 82
12 Thunder Team 11 1 35 108


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama