W niedzielę 10 maja w Chorzelowie w województwie podkarpackim odbyła się kolejna edycja widowiskowego wydarzenia motoryzacyjnego „Wrak Race Chorzelów 3.0”. Na starcie pojawiła się także silna reprezentacja z powiatu suskiego. Team Stryszawa wystawił aż sześć załóg, a zawodnicy wrócili z zawodów nie tylko z ogromnymi emocjami, ale również z miejscami na podium.
Największy sukces odniósł Mateusz Niemczyński wraz z pilotem Wiktorem Marszałkiem, którzy po bardzo dobrej jeździe wywalczyli drugie miejsce w kategorii SERIA. Równie dobrze zaprezentowała się Monika Uczniak wraz z pilotem Szymonem Uczniakiem, zajmując drugą lokatę w kobiecej kategorii LADIES.
Rywalizacja w Chorzelowie była niezwykle wymagająca. Załogi mierzyły się z trudnym torem, dużą liczbą uczestników i ogromnymi emocjami. Jak opowiada Mateusz Niemczyński, początek zawodów układał się dla jego ekipy znakomicie.
– Pierwsze eliminacje wygraliśmy, drugie też pierwsze miejsce, trzecie eliminacje również wygrane. Dopiero w czwartej rundzie urwało nam koło pasowe, straciliśmy wspomaganie i ładowanie, uszkodziliśmy chłodnicę – relacjonuje kierowca Teamu Stryszawa.
Mimo problemów technicznych załoga nie poddała się i przystąpiła do finału, gdzie ostatecznie wywalczyła drugą pozycję.
– Udało się dojechać i zakończyć zawody na podium. To była naprawdę świetna walka – dodaje.
Choć na torze nie brakowało sportowej rywalizacji, uczestnicy podkreślają, że najważniejszy jest charytatywny charakter imprezy. Wydarzenie organizowane było po to, by wesprzeć potrzebujących.
– Te wyścigi są organizowane charytatywnie. Zbierane są pieniądze dla chorych dzieci albo osób potrzebujących pomocy. Wpisowe, sponsorzy, wszystkie atrakcje – to wszystko idzie właśnie na taki cel – tłumaczy Mateusz Niemczyński.
Team Stryszawa przyznaje, że idea połączenia motoryzacyjnej pasji z pomaganiem bardzo im odpowiada. Dlatego pojawił się już pomysł, by podobne wydarzenie zorganizować także w regionie suskim.
– Chcielibyśmy kiedyś zrobić taki Wrak Race u nas, w naszych okolicach, dla kogoś kto potrzebuje pomocy – mówi zawodnik.
Wrak Race to nie tylko sport dla fanów motoryzacji. Organizatorzy dbają także o atrakcje dla całych rodzin. W Chorzelowie pojawiły się dmuchańce, strefy zabaw, pokazy i możliwość przejazdu rajdowymi wrakami po torze.
– My jedziemy tam się bawić i odstresować. Bierzemy rodziny, żony, dzieci. Tam jest mnóstwo atrakcji dla najmłodszych, można fajnie spędzić cały dzień – podkreśla Mateusz Niemczyński.
Ogromne zainteresowanie wzbudzały także przejazdy dla publiczności.
– Ludzie kupują bilety, a kierowcy wożą ich po torze. Wszystko oczywiście też dla celów charytatywnych. To daje ludziom ogromną frajdę – dodaje.
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Wrak Race są samochody, które mimo licznych kolizji i ciężkich warunków wciąż wracają na tor.
– Kolega jednym Audi startował już osiem razy. Te auta wracają po zawodach totalnie poobijane, ale później są prostowane, naprawiane i jadą dalej – śmieje się zawodnik Teamu Stryszawa.
Właśnie ta niepowtarzalna atmosfera sprawia, że wydarzenia typu Wrak Race przyciągają setki uczestników i tysiące widzów. W Chorzelowie nie brakowało kibiców, huku silników i sportowych emocji, ale najważniejsze było jedno – wspólna pomoc potrzebującym.
zdjęcia: Team Stryszawa
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze