Reklama


Tabela się spłaszczyła. Każdy gol miał znaczenie!

06/01/2026 20:30

Zgodnie z zapowiedziami szósta kolejka Suskiej Ligi Futsalu dostarczyła wielkich emocji. Wyrównane spotkania trzymały w napięciu od pierwszej minuty od ostatniej sekundy. A rezultaty jakie w nich padły spowodowały, że przed decydującą częścią sezonu sytuacja w ligowej tabeli jest iście interesująca.

Skomielna Czarna z drugą wygraną

W pierwszym spotkaniu kolejki spotkały się dwie drużyny, które dotychczas tylko raz doznały smaku wygranej – Skomielna Czarna i Thunder Team.

W pierwszej połowie padł tylko jeden gol, co w lidze futsalu, a tym bardziej na szczeblu amatorskim, zdarza się rzadko. Dla Thunder Team zdobył go Dawid Bartyzel, który po zmianie stron po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Wcześniej jednak dla Skomielnej Czarnej trafił Sylwester Świątecki.

Na drugiego gola Bartyzela odpowiedział Michał Bisaga. Co więcej, drużyna Skomielnej Czarnej na tym nie poprzestała. Bohaterem został Marcin Kopacz, który okazał się zdobywcą gola na wagę trzech punktów.

Reklama

Skomielna Czarna – Thunder Team 3:2
Bramki: Kopacz, Świątecki, Bisaga - D. Bartyzel (2)

* * * * * * *

Hit dla Woodici. Jałowiec Team utrzymał prowadzenie

Wydarzeniem kolejki była konfrontacja Woodici z prowadzącym w tabeli i mającym na koncie komplet wygranych Jałowcem Team. Obie drużyny stanęły na wysokości zadania i stworzyły widowisko godne nawet meczu o mistrzostwo ligi.

W tym sezonie Woodica doznała już porażki z Wolnymi Strzelcami oraz zremisowała ze Zmarnowanymi Talentami. Stąd przed starciem ze stryszawianami piłkarze z Juszczyna byli świadomi, że kolejne niepowodzenie, a nawet podział punktów spowoduje, że stracą szanse na wywalczenie tytułu mistrzowskiego. Co więcej, rywalizacja o miejsce na podium także mocno by się skomplikowała.

Reklama

I pierwsze minuty spotkania przebiegły wyraźnie pod dyktando juszczynian. Strzelecką formą błysnął Arkadiusz Piątek, który otworzył zawody dubletem. Trzeciego gola dla Woodici zdobył Kamil Lenik. Nie oznaczało to jednak końca emocji, bo Jałowiec Team to uznana marka. Najpierw przymierzył Wiktor Bogdanik, a kontaktowego gola zdobył Dawid Groń. Chwilę później gola dla Woodici zdobył Tobiasz Sarnicki i juszczynianie zeszli na przerwę, prowadząc różnicą dwóch goli.

Druga połowa także zaczęła się lepiej dla Woodici, bo piłkę w stryszawskiej siatce umieścił Michał Malina. Jałowiec Team walczył do końca. Po golach Michała Bargiela i Dawida Gronia zrobiło się tylko 5:4 dla Woodici. Na więcej stryszawianom zabrakło czasu. - Przegrywamy niestety pierwszy mecz w sezonie. Szkoda, bo z przebiegu gry remis byłby najbardziej sprawiedliwy. Boli przegrana jedną bramką. Nie załamujemy się i patrzymy już na kolejne mecze. Zostały trzy i zrobimy wszystko, żeby je wygrać – mówi Michał Groń, kapitan Jałowiec Team, który pomimo przegranej pozostał liderem Suskiej Ligi Futsalu.

Reklama

Woodica – Jałowiec Team 5:4
Bramki: Piątek (2), Lenik, Malina, Sarnicki – D. Groń (2), Bargiel, Bogdanik

* * * * * * *

Wataha pokazała pazur. Wolni Strzelcy byli w opałach

W trzecim meczu szóstej serii gier Wolni Strzelcy zmierzyli się z zamykającą stawkę Watahą. Na papierze byli murowanymi faworytami.

Już pierwsza połowa pokazała, że Wataha tanio skóry nie sprzeda. W efekcie przez 25 minut kibice oglądali nie tyle spotkanie futsalowe, co wymianę ciosów godną pojedynku pięściarskiego. Dwukrotnie Wolnych Strzelców na prowadzenie wyprowadzał Konrad Wójciak, a odpowiadał mu Jacek Rak. Trzeci cios zadał Rafał Lubiński i rywalom brakło już pomysłu i czasu na zrewanżowanie się, bo zespoły zostały zaproszone na przerwę.

Reklama

W drugiej odsłonie Wolni Strzelcy posłali rywali na liny, bo po golach Patryka Wójciaka i trzecim już trafieniu Konrada Wójciaka prowadzili 5:2. Wataha nie została jednak zamroczona. Dalej się odgryzała. Na 3:5 przymierzył Przemysław Lelito.

Co prawda po bramce Patryka Rapacza ponownie Wolni Strzelcy mogli czuć się bezpiecznie, lecz to były tylko pozory. Do akcji wkroczył bowiem Kamil Trzebuniak, który najpierw ustrzelił dublet i było już tylko 6:5 dla rywali. Wtedy na nieszczęście Watahy przypomniał o sobie Kuba Saleh. Emocje były jednak do końca, bo Trzebuniak do dwóch wcześniejszych goli dołożył trzeciego.

Reklama

Wolni Strzelcy – Wataha 7:6
Bramki: K. Wójciak (3), P. Wójciak, Lubiński, Saleh, Rapacz – Trzebuniak (3), Rak (2), Lelito

* * * * * * *

Peaky Blinders skuteczniejsze od San Marino

Aż 19 bramek padło w czwartym, a tym samym przedostatnim spotkaniu kolejki. Wbrew wynikowi i ono było długimi momentami bardzo wyrównane.

Mecz zaczął się bardzo obiecująco dla San Marino, które po trafieniu Kamila Ponikwi objęło prowadzenie. Potem jednak ambitni zawodnicy z Lachowic nie tylko mogli, ale i mieli pełne prawo spuścić głowy. Wszak stracili siedem bramek z rzędu. Czterokrotnie skarcił ich Kacper Nieckula, dwukrotnie Szymon Wróbel i raz Wojciech Kordyl!

Reklama

San Marino nie złożyło jednak broni. Po golach Ponikiwi, Arkadiusza Gwiazdonia i Jakuba Śpiewli przegrywali już tylko 4:7. I choć jeszcze przed przerwą Wojciech Kordyl, czyniąc kolejny krok ku skompletowaniu hat-tricka, powiększył prowadzenie Peaky Blinders, to starcie z minuty na minutę nabierało rumieńców. Po trzecim golu Kamila Poniki i drugim Jakuba Śpiewli było już tylko 8:6.

Gdy Peaky Blinders poczuli, że zaczyna im się palić grunt po nogami, wzięli się do pracy. Kacper Nieckula po raz piąty, Damian Staszczak po raz pierwszy i zrobiło się 10:6! Arkadiusz Gwiazdoń przymierzył jeszcze na 7:10, ale to był koniec strzeleckich popisów San Marino. Natomiast Peaky Blinders ukłuli jeszcze dwa razy (Kordyl, Wróbel). - Wyszliśmy na ten mecz naładowani dobra energią i pozytywnym nastawieniem. Może i ostatnie mecze nie przyniosły punktów, ale pokazywaliśmy się z dobrej strony i uważam, że potrafiliśmy grać dobre spotkania z czołówką i walczyć jak równy z równym. Strzelaliśmy szybko bramki i w tym meczu stało się to równie szybko. Objęliśmy prowadzenie. Niestety, rywale odpowiedzieli chwilę później doprowadzając do remisu. Kilka następnych minut to był dla nas koszmar. Rywale atakowali i strzelali co dało im w pewnym momencie wynik już 1:7. To było kilka minut, które nami bardzo wstrząsnęły. Jednak nie poddawaliśmy się i wkurzeni całą sytuacją zaczęliśmy atakować i próbowaliśmy uspokoić sytuację. Udało nam się dokończyć pierwszą połowę z wynikiem, który dawał jeszcze nadzieję. Druga połowa już troszkę inna. To był już mecz akcja za akcję. Przy wyniku 6:8 poczuliśmy, że jest szansa na punkty w tym meczu. Niestety sporo niewykorzystanych sytuacji, wyjście naszej drużyny wyżej i błyskawiczne oraz perfekcyjne kontry rywali nie dały nam szans w końcówce. Gratuluję drużynie przeciwnej zwycięstwa i dziękuję za czystą i uczciwą grę. Myślę, że dla oka kibica ten mecz mógł być naprawdę ciekawy – komentuje szeroko spotkanie Dominik Kachel, kapitan San Marino.

Reklama

Peaky Blinders – San Marino 12:7
Bramki: Nieckula (5), Kordyl (3), Wróbel (3), Staszczak – Ponikwia (3), A. Gwiazdoń (2), Śpiewla (2)

* * * * * * *

Drugi hit na remis…

Szósta kolejka SLF nie tylko obfitowała w zacięte mecze, ale i zarazem spotkania o wielką stawkę. Drugim hitem kolejki obok konfrontacji Woodici z Jałowiec Team było starcie Zmarnowanych Talentów z Luksus Team.

Przystępując do rywalizacji z Luksus Team futsalowcy Zmarnowanych Talentów wiedzieli, że wygrana pozwoli im wyprzedzić w tabeli ekipę ze Stryszawy. Wizja objęcia prowadzenia w ligowej tabeli nie spętała im nóg. Po golach Igora Kwaśniewskiego, Szymona Sułochy i Oliwiera Knapczyka prowadzili już 3:0. Mający wciąż realne szanse na miejsce na podium Luksus Team nie złożył jednak broni i jeszcze przed przerwą, za sprawą Damiana Kuspera, zmniejszył stratę do dwóch goli.

Reklama

Ba, po zmianie stron role się odwróciły. I to dosłownie. Dwie bramki Szymona Urabana spowodowały, że na tablicy wyników pojawił się remis, a po trafieniu Roberta Sewioło to Luksus Team był bliższy wygranej. Punkt dla Zmarnowanych talentów uratował Dawid Sieg. - Byliśmy w pełni świadomi tego, że spotkanie z Luksusem nie należy do łatwych. "Luksusowe" jednak ono, ze względu na niepotrzebne zgrzyty, za bardzo nie było. Ten mecz mógł przechylić się w jedną, jak i w drugą stronę - stąd remis jest sprawiedliwym rezultatem. Z perspektywy widza, ciekawe starcie na dobrym poziomie. Z naszej jednak - wiadomo - chcieliśmy zgarnąć pełną pulę, niedosyt zawsze pozostaje. Teraz jednak rozstawiamy już pułapki na Watahę – mówi Bartłomiej Polak ze Zmarnowanych Talentów.  

Zmarnowane Talenty – Luksus Team 4:4
Bramki: Kwaśniewski, Sułocha, Knapczyk, Sieg – Urban (2), Kusper, Sewioło

Reklama

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Woodica 9 22 94 33
2 Jałowiec Team 9 21 74 30
3 Zmarnowane Talenty 9 20 66 34
4 Luksus Team 9 19 66 37
5 Wolni Strzelcy 9 18 49 45
6 Peaky Blinders 9 12 68 68
7 San Marino 9 9 55 74
8 Skomielna Czarna 9 9 37 72
9 Thunder Team 9 3 24 83
10 WATAHA 9 35 92


 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/01/2026 21:40
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama