Po siódmej kolejce Suskiej Ligi Futsalu jeszcze mniej wiadomo niż po szóstej. A to dlatego, że przyniosła ona kilka dość niespodziewanych, żeby nie napisać zaskakujących rezultatów. W efekcie w tabeli doszło do solidnych przetasowań, a przy tym stawka jeszcze bardziej się wyrównała.
Skomielna Czarna trafiła Peaky Blinders
Już otwierający siódmą serię gier mecz Skomielnej Czarnej z Peaky Blinders zakończył się sporego kalibru niespodzianką. Mający jeszcze realne szanse na medalową lokatę Peaky Blinders ulegli bowiem niżej notowanemu rywalowi. Tyle tylko, że w swoich szeregach nie mieli Kacpra Nieckuli i Adama Palarczyka, a zatem dwóch kluczowych zawodników.
Już pierwsza połowa pokazała, że Skomielna Czarna spróbuje w pełni wykorzystać braki kadrowe rywali. Sygnał do ataku dał Wojciech Kosek, co jeszcze spotkało się z odpowiedzią Jakuba Kaczmarczyka. Potem jednak to drużyna z powiatu myślenickiego dwukrotnie trafiła do siatki, a konkretni Michał Bisaga, który rozpoczął w ten sposób swój festiwal strzelecki. W sobotnie popołudnie jego licznik zatrzymał się dopiero na siódemce!
Za sprawą Jakuba Kaczmarczyka i Wojciecha Kordyla Peaky Blinders odrobiły straty, lecz chwilę później hat-tricka skompletował Bisaga. Gol samobójczy dał kolejny remis. Niemniej za sprawą Sylwestra Świąteckiego to ekipa ze Skomielnej Czarnej schodziła na przerwę prowadząc.
Po zmianie stron do kolejnego remisu doprowadził Kaczmarczyk. Tyle, że potem przymierzył Przemysław Wojtasik, czterokrotnie Biasaga i zrobiło się 10:5 dla Skomielnej Czarnej. Było zatem po zawodach, które finalnie zakończyły się rezultatem 11:7. W końcowych minutach dla Skomielnej trafił jeszcze Wojtasik, a dla pokonanych: Kaczmarczyk i Kordyl.
Skomielna Czarna – Peaky Blinders 11:7
Bramki: Bisaga (7), Wojtasik (2), Świątecki, Kosek – Kaczmarczyk (4), Kordyl (2), samobójcza
* * * * * * *
Woodica walczy do końca
Po chwilowym kryzysie na zwycięską ścieżkę wróciła Woodica. Gromiąc w sobotę Thunder Team zrobiła kolejny krok ku miejscu na podium, a być może i mistrzostwu ligi.
Już pierwsza połowa pokazała, że będzie to bardzo jednostronne widowisko. Po hat-tricku Arkadiusza Piątka, dubletach Grzegorza Ferka i Marcina Ferka i golu Kamila Lenika oraz trafieniu Szymona Toczka dla Thunder Team juszczynianie prowadzili 8:1. Po zmianie stron ponownie zaaplikowali rywalom osiem goli. Sami wprawdzie stracili dwa, ale nie miało to żadnego znaczenia dla końcowego rezultatu. Królem polowania okazał się Arkadiusz Piątek, kończąc rywalizację z dorobkiem 9 goli.
Woodica – Thunder Team 16:3
Bramki: Piątek (9), M. Ferek (3), G. Ferek (2), Madziała, Lenik – Toczek (2), Kobiela
* * * * * * *
Zadyszka Jałowiec Team
Przed tygodniem Jałowiec Team doznał pierwszej porażki i zarazem stracił pierwsze punkty w tym sezonie. W minioną sobotę stryszawianie ponownie zeszli z boiska pokonani, tracąc prowadzenie w tabeli. Zwycięzcy Wolni Strzelcy włączyli się natomiast do gry o pudło.
Spotkanie Jałowca Team z Wolnymi Strzelcami, a w szczególności pierwsza połowa meczu była prawdziwym futsalowym roller coasterem. Wynik otworzył Dawid Groń, wyprowadzając Jałowiec Team na prowadzenie. Po chwili wyrównał Kuba Saleh, a szalę zwycięstwa na stronę jego ekipy przechylił Patryk Wójciak. Jednak na przerwę w lepszych humorach schodzili stryszawianie. Do remisu doprowadził Robert Habowski, a na 3:2 przymierzył Bartłomiej Iciek.
Drugie 25 minut było jednak zdecydowanie lepsze w wykonaniu Wolnych Strzelców. Najpierw po raz drugi trafił Kuba Saleh i na tablicy wyników ponownie pojawił się remis, a po golu Tomasza Koźlaka to Wolni Strzelcy prowadzili.
Nadzieje na korzystny wynik w serca stryszawian wlał Michał Bargiel. Tyle tylko, że decydujący cios zadał Patryk Rapacz. - Najlepszym podsumowaniem tego meczu będzie brak komentarza… A tak poważnie mówiąc, sami sobie prawdopodobnie utrudniamy drogę do wygrania ligi. Nasza skuteczność pozostawia wiele do życzenia. Walczymy dalej do końca i nie poddajemy się. Gratulacje dla Wolnych Strzelców za perfekcyjną obronę w tym meczu – powiedział po spotkaniu Michał Groń, kapitan Jałowiec Team.
Wolni Strzelcy – Jałowiec Team 5:4
Bramki: Saleh (2), Rapacz, Wójciak, Koźlak – D. Groń, Bargiel, Habowski, Iciek
* * * * * * *
Luksus Team został w grze
Przed starciem z San Marino ekipa Luksus Team doskonale zdawała sobie sprawę, że tylko wygrana pozwoli przedłużyć im realne szanse na zajęcie na koniec sezonu miejsca na podium. Łatwo nie było, ale cel udało się zrealizować.
Gdy po bramkach Damiana Kuspera, Mateusza Stopki i Tomasza Łątki Luksus Team prowadził 3:0 można było nabrać podejrzeń, że będzie to może nie tyle spotkanie do jednej bramki, ale jednak spokojny mecz. Drużyna San Marino nie zamierzała jednak się poddawać. Za sprawą Kamila Ponikwi i Jana Śpiewli złapała kontakt. Niemniej do przerwy Luksus Team wygrywał różnicą dwóch trafień, bo po raz drugi na listę strzelców wpisał się Łątka.
Pierwsze minuty drugiej połowy to koncertowa gra San Marino. Było efektownie, ale przede wszystkim efektywnie. Jan Śpiewla zmniejszył straty do jednego gola, a do remisu doprowadził Mariusz Gwiazdoń. Zawody zaczęły się jakby od nowa. Tyle, że drugie otwarcie Luksus Team znowu zaczął mocno i nie dał się już zaskoczyć rywalom. Odzyskał prowadzenie i względny spokój po drugim golu Damiana Kuspera, a kropkę nad „i” postawił Tomasz Łątka.
Luksus Team – San Marino 6:4
Bramki: Łątka (3), Kusper (2), Stopka – Śpiewla (2), Ponikwia, M. Gwiazdoń
* * * * * * *
Zmarnowane Talenty wykorzystały okazję
Przystępując do spotkania z Watahą zawodnicy Zmarnowanych Talentów wiedzieli, że wygrana pozwoli objąć im prowadzenie w lidze. I z tej okazji w pełni skorzystali, wykorzystując niepowodzenie Jałowiec Team.
Starcie ze Zmarnowanymi Talentami zaczęło się dla Watahy obiecująco, bo to Jacek Rak otworzył wynik. Tyle tylko, że były to miłe, złego początki. Jak się potem okazało trafienie to było jedynym w wykonaniu któregokolwiek z zawodników Watahy. Tymczasem już do przerwy Zmarnowane Talenty pokusiły się o sześć goli (hat-trick Dawida Siega oraz gole Bartłomieja Polaka, Igora Kwaśniewskiego i Brajana Capara). Po zmianie stron aktualny już lider nie dał się zaskoczyć ani razu, a sam dołożył jeszcze cztery kolejne trafienia (dwukrotnie Brajan Capar i po razie Michał Capar oraz Tomasz Gacek. - Mecz z Watahą był jednym z najprzyjemniejszych do tej pory. Nie chodzi tutaj o poziom spotkania, ale o atmosferę i otoczkę wokół niego. Wataha to nasz halowy sparingpartner, więc mamy między sobą bardzo dobre relacje. Udało nam się kolejny raz wygrać wysoko, co cieszy. Kończymy dobrze, ale nadal źle zaczynamy - to przeciwnik otworzył wynik i musieliśmy nadrobić stratę... Skupiamy się już na następnym, prawdopodobnie najważniejszym, meczu z Jałowiec Team. Dziękujemy Watasze za przyjemne spotkanie i życzymy zdobycia pierwszych punktów w debiutanckim sezonie – komentuje mecz Bartłomiej Polak.
Zmarnowane Talenty – Wataha 10:1
Bramki: Sieg (3), B. Capar (3), Polak, Kwaśniewski, M. Capar, Gacek – Rak
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Woodica | 9 | 22 | 94 | 33 |
| 2 | Jałowiec Team | 9 | 21 | 74 | 30 |
| 3 | Zmarnowane Talenty | 9 | 20 | 66 | 34 |
| 4 | Luksus Team | 9 | 19 | 66 | 37 |
| 5 | Wolni Strzelcy | 9 | 18 | 49 | 45 |
| 6 | Peaky Blinders | 9 | 12 | 68 | 68 |
| 7 | San Marino | 9 | 9 | 55 | 74 |
| 8 | Skomielna Czarna | 9 | 9 | 37 | 72 |
| 9 | Thunder Team | 9 | 3 | 24 | 83 |
| 10 | WATAHA | 9 | 35 | 92 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze