Za niedoróbki przy basenie w Suchej Beskidzkiej płacić musi powiatowy samorząd.
Kontrowersyjną sprawę fatalnie wykonanej budowy pływalni w Suchej Beskidzkiej zbada prokuratura. Procedurze dotyczącej inwestycji szczegółowo przygląda się też Najwyższa Izba Kontroli. Tymczasem za liczne niedoróbki, które po sobie zostawiła upadła firma budowlana, z własnej kieszeni płaci samorząd z własnego budżetu.
Jedna inwestycja, szereg problemów – tak w skrócie można opisać prace prowadzone przy suskiej pływalni przez firmę Skobud. Powołana przez władze powiatu komisja stwierdziła szereg poważnych uchybień w wykonaniu przede wszystkim pokrycia dachowego. W 2013 roku zwrócono się do firmy, o usunięcie usterek. Niestety, w kwietniu tego roku firma upadła, zostawiając powiat z problemem.
- Ze środków naszego budżetu naprawiliśmy najpoważniejsze zaniedbania – mówi Tadeusz Gancarz, starosta powiatu suskiego. – Wydaliśmy na to niemal 101 tysięcy złotych.
Na usunięcie pozostałych usterek potrzeba jeszcze około 254 tysięcy. Dlatego zarząd powiatu wystąpił do syndyka masy upadłościowej firmy Skobud o zwrot poniesionych kosztów oraz zabezpieczenie kwoty na pozostałe remonty.
- Jakie są szanse na odzyskanie tych pieniędzy? No jakieś tam są – stwierdza starosta. – Niestety, takie sprawy należą do najtrudniejszych do rozwiązania.
Niejasności przy budowie basenu sięgają 2008 roku. W związku z licznymi uchybieniami w prowadzeniu tej inwestycji, Prokuratura Rejonowa w Suchej Beskidzkiej wszczęła w sprawie śledztwo.
- Na tym nie koniec – informuje starosta. - Jednocześnie trwa kontrola budowy i użytkowania krytej pływalni przez inspektora Najwyższej Izby Kontroli, który bada całość tych zagadnień.
raz
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze