Zarośnięte chodniki wzdłuż drogi wojewódzkiej w Zawoi i okolicach nie są wizytówką tej turystycznej gminy. Według wójta z problemem poradzą sobie tylko osoby... skazane...
Dyskusja o tym, jak zadbać o zaniedbane chodniki wzdłuż drogi wojewódzkiej przebiegającej przez gminę Zawoja toczy się od lat. Opłakany stan tych traktów nie tylko nie służy mieszkańcom, ale i nie zachęca turystów do odwiedzania naszego regionu.
W listopadzie radni z gminy zadecydowali o przekazanie Zarządowi Dróg Wojewódzkich w Krakowie wniosku o podjęcie działań zmierzających do pilnego usunięcia trawy i ziemi na chodniku przy drodze wojewódzkiej 957 na odcinku od ronda Widły do skrzyżowania w kierunku Mosornego.
Sytuacja ta wywołała - po raz kolejny - dyskusje na temat tego, kto i jak powinien z zatrawionymi chodnikami walczyć...
- Kilka lat temu czyściliśmy te chodniki. Z tego co pamiętam, wykorzystywaliśmy skazanych. Udało się wtedy na ten cel pozyskać kilka tysięcy od Zarządu Dróg Wojewódzkich. Trzeba się zastanowić, czy nie przyjąć więcej skazanych do czyszczenia chodników - stwierdził wójt Marcin Pająk.
Tymczasem radny Sławomir Kudzia zaznaczył, że gmina nie dysponuje czymś tak prozaicznym, jak szczotka do czyszczenia chodników, która się montuje na ciągnik.
- Mówiliśmy o tym dokładnie rok temu. Miała być taka szczotka kupiona, kosztuje 6 tysięcy złotych - podkreślił.
Na odpowiedź wójta nie trzeba było długo czekać.
- Takich rzeczy nie wyczyści się maszyną. Tu trzeba łopatę wziąć i zebrać ziemię. Łopata, rydel, inaczej się tego nie da zrobić - skwitował włodarz gminy.
Radni postanowili także zaprosić na obrady przedstawiciela dróg wojewódzkich, by u źródła poruszyć problem czyszczenia chodników przy najdłuższej drodze przebiegającej przez gminę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze