Siódma kolejka Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego przyniosła wiele ciekawych rozstrzygnięć. Większość najważniejszych wydarzeń miała miejsce na boisku. Jednak w jednym przypadku dramatyczne decyzje podejmowano poza nim…
Legioniści wyszli z cienia
Żywiecki Legion wszedł do ALPS z buta, ale z czasem przekonał się, że im dalej w las, tym więcej drzew. Przedzierając się przez kolejne knieje Czarne Cienie często się nad nim zbierały, ale ostatecznie nad ekipą z sąsiedniego powiatu zaświeciło słońce.
Biorąc nawet ostatnie słabsze występy Legionu, to w starciu z Black Shadows Zawoja by on faworytem. Tymczasem zaczęło się sensacyjnie. Po trafieniu Dariusza Giertugi i bramce samobójczej zawojanie prowadzili już 2:0. Błądzący żywczanie znaleźli chyba wtedy mapę. Kontaktowego gola zdobył Radosław Szafarz, a Piotr Górny wyprowadził swoją ekipę na prowadzenie, które urosło po swojaku i strzale Wojciecha Kruczyńskiego.
I gdy wydawało się, że Legioniści są już na dobrej drodze ku wygranej na ich drodze dwie przeszkody postawił Łukasz Dudziak. Znowu zrobiło się nerwowo, ale wtedy Górny skompletował hat-tricka, a trzybramkowe prowadzenie dało uderzenie Mateusza Howańca. W tej sytuacji bramka Bieniasa była już tylko trafieniem na otarcie łez. – W kolejny ciekawym meczu wygraliśmy 7:5. Choć przeciwnik wykazał się charakterem, a wynik był otwarty do końca, to w trudnych, mroźnych warunkach uzyskaliśmy korzystny dla nas wynik – komentuje Wojciech Kobza, kapitan Legionu.
- Mecz walki. Daliśmy z siebie wszystko. Obyło się bez kłótni. Wynik niezadawalający, ale gra całkiem niezła. Chyba pomału wychodzimy z mułu, w którym się znaleźliśmy. Być może wynik byłby inny, jakby nie cyrkowiec z Legionu i sędzia, który gwiżdże skok w polu karnym bez kontaktu z przeciwnikiem. Żenada – komentuje niedzielny mecz Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.
Legion Żywiec – Black Shadows 7:5
Bramki: P. Górny (3), Howaniec, Kryczyński, Szafasz, samobójczy – Dudziak (2), Bienias, Giertuga, samobójczy
Legion: Bąk, P. Górny, Howaniec, Tatara, Kopka, Kryczyński, Pochopień, Sobkowicz, Szafarz
Black Shadows: Baca, Bania, Bienias, Dudziak, Giertuga, Polak, Putyra, Stachnik
* * * * * *
Nie doczekali 10-lecia
Wiosną przyszłego roku Gamba Furiosa Zembrzyce świętowałaby 10-lecie istnienia. Jubileuszu jednak nie doczeka.
Na kilkadziesiąt godzin przed spotkaniem z Woodicą Juszczyn Jakub Nosal, kapitan Szalonych Krewetek poinformował, że jego drużyna oddaje mecz walkowerem. A, że to już drugie takie zdarzenie w tym sezonie, to zespół zgodnie z regulaminem został relegowany z ligi. Na tym jednak nie koniec. Jakub Nosal dodał, że drużyna, która od niemal dekady rywalizowała w ALPS zostaje rozwiązana z uwagi na trapiące ją od dłuższego czasu kłopoty kadrowe.
W tej sytuacji wszystkie zaplanowane mecze z udziałem zembrzyczan zakończą się przyznaniem przeciwnikom trzech punktów. Natomiast do rozstrzygnięcia pozostaje kwesta wcześniej rozegranych. Władze ligi zdecydują czy ich wyniki zostaną anulowane.
Woodica Juszczyn Gamba Furiosa Zembrzyce 5:0 (walkower)
* * * * *
Luz i Relax były tylko z nazwy
Patrząc na nazwy zespołów, które zmierzyły się w trzecim, choć tak naprawdę drugim (biorąc pod uwagę nieodbycie się meczu Woodici z Gambą Furiosą) niedzielnym starciu to kibice powinni oglądać radosny, wakacyjny futbol. Nic bardziej mylnego.
Po porażce z Woodicą białczański Relax nie tylko nie chciał, ale i nie mógł pozwolić sobie na kolejną stratę punktów. Znaczy mógł, ale wówczas prawdopodobnie przestałby się liczyć w walce o mistrzostwo ligi, a i droga do miejsca na podium stałaby się bardziej wyboista. I na boisku było to widać. - I znowu na początku 2:0. Tylko tym razem dla Relaxu. Pierwsze 5 minut wstrząsnęło nami. Dwie akcje Relaxu i Michał Bargiel dwa razy umieszcza piłkę w naszej siatce – stwierdza kwaśno Marcin Pająk, kapitan Luz Blues.
Dwa szybkie ciosy jakie otrzymali skawiczanie nie powaliły ich na deski. - Pozbieraliśmy się i zaczęło się wyrównane spotkanie – mówi kapitan Luz Blues. Tyle tylko, że mecze w ALPS trwają 50 minut, a nie trzy kwadranse. Inna sprawa, że w niedzielę skawiczanom wyraźnie nie szło, choć trzy bramki zdobyli. Kontaktowego gola zdobył kamil Gigoń, a potem dublet ustrzelił Przemysław Smyrak. Tyle tylko, że na dwa pierwsze odpowiedzieli Piotr Pacyga i Mateusz Pacyga. – Na przerwę schodziliśmy ze stratą jednej bramki. W drugiej zaczęliśmy ostrą grę do przodu, lecz biliśmy głową w mur. A to obrońca w ostatniej chwili zablokował strzał, a to świetnie dysponowany bramkarz bronił jak natchniony, a to słupek, a to trochę ponad poprzeczkę. 25 minut drugiej połowy z dużą naszą przewagą i nie strzeliliśmy bramki. To już trzecie spotkanie, w którym zagraliśmy dobrze. Jednak los sprzyjał naszym przeciwnikom – zauważa Marcin Pająk.
Relax Białka – Luz Blues Skawica
Bramki: Bargiel (2), M. Pacyga, P. Pacyga – Gigiń, P. Smyrak (2)
Relax: Bargiel, Białończyk, Ceremuga, Dyrcz, Kaczmarczyk, Migas, P. Pacyga, M. Pacyga, W. Polak, K. Polak
Luz Blues: Franczak, Gigoń, Pająk, P. Smyrak, T. Smyrak, Spyrka, Stopka
* * * * *
Beton2 zamurował Grandę
Wynik spotkania Betonu2 z Grandą Kojszówką z góry był przesądzony. I kojszowianie nie zdołali oszukać przeznaczenia. Tym samym niczym TGV będzą ku 100 bramkom, tylko, że nie zdobytym, a straconym.
Granda nie mogła sprawić niespodzianki nie tylko z powodu mniejszych niż Beton2 umiejętności. Już na starcie postawiła się na straconej pozycji. - Mecz podobny do tego sprzed tygodnia. Rywal w liczbie jednego mniej, także nie mogło się inaczej skończyć, jak kompletem punktów dla nas. W niedzielę już będzie trudniejsza przeprawa – podsumował w żołnierskich słowach Mateusz Fronczak, kapitan Beton2.
Beton2 Sucha Beskidzka – Granda Kojszówka 13:2
Bramki: Plewa (4), Czaicki (3), Śladewski (3), Rzeźniczak, Lupa (2) – Groń, Szewczyk
Beton2: Czaicki, M. Fronczak, S. Fronczak, Lupa, Nikiel, Plewa, Rzeźniczak, Śladewski, Wrona
Granda: Ciapała, Groń, Sowa, Szafraniec, Szewczyk, Wala
* * * * *
Syndrom ligi dopadł lidera
Nie ma drużyny w ALPS, którą od czasu do czasu nie dopadłby kryzys nie tyle formy, co… kadrowy. U przewodzącego dotychczas stawce Montera problemy wystąpiły w jednym z najważniejszych spotkań w sezonie, czyli konfrontacji z depczących mu po piętach Los Asfaltos.
- Szkoda, że w tak ważnym momencie nie udało nam się zebrać w takim składzie jak należy – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera. W jego drużynie zabrakło Mariusza Spyrki i Szymona Tlałki, czyli dwóch kluczowych zawodników środka pola. Pomimo tych przeciwności losu do przerwy kurowianie zdołali utrzymać kontakt. Na gol Pawła Cieślewicza odpowiedział Pluta.
Losy meczu rozstrzygnęły się tuż po zmianie stron. Piotr Stawowy i Marcin Pęczek w ciągu kilku minut wyprowadzili Los Asfaltos na dwubramkowe prowadzenie. Mało tego wypracowali sobie jeszcze kilka innych dogodnych sytuacji i tylko skutecznym interwencjom Rafała Barzyckiego przewaga suszan nie była wyższa. W końcówce kontaktowego gola zdobył wprawdzie Pluta, ale to było zdecydowanie za mało. – Mecz był szybki i co najważniejsze czysty. Szkoda, że nie wszyscy nasi zawodnicy stawili się. Przed nami kolejne trudne spotkanie, ale i Los Asfaltos jeszcze mają kilku wymagających rywali. Niemniej szkoda straconych punktów, gdyż bylibyśmy już w bardzo komfortowej sytuacji. Nawet remis byłby dla nas w tym meczu dobrym wynikiem – utyskuje Tadeusz Copija.
Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Monter Kurów 3:2
Bramki: Cieślewicz, Stawowy, Pęczek – Pluta (2)
Los Asfaltos: Cieślewicz, Jurowaty, Karlak, D. Knatt, Krzeszowiak, Pęczek, Pietrusa, Rak, Stawowy
Monter: R. Barzycki, Folęga, Kachel, Karcz, Knapczyk, Pluta, Skrzypek, Szwed
* * * * *
Miały być emocje, skończyło się wielkim laniem
Tego chyba nikt się nie spodziewał. Starcie suskiej Golden Street z Mucharz Team zapowiadało się na wyrównane, a tymczasem stało się meczem do jednej bramki, polowaniem na kaczki, treningiem strzeleckim – do wyboru, do koloru.
- Mecz, który ciężko opisać i cokolwiek powiedzieć. Nie ma jednoznacznego wytłumaczenia na tą porażkę. Po prostu nic nie zagrało. O ile jeszcze w pierwszej połowie w miarę to wyglądało, tak już w drugiej wszystko się rozsypało i drużyna z Mucharza co po chwilę podnosiła wynik. Nie można mieć pretensji do nikogo, po prostu nie był to nasz dzień – powiedział Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street po porażce 0:10!
Mucharz Team – Golden Street Sucha Beskidzka 10:0
Bramki: Banaś (4), Gracjasz (4), Brytan, Wolski
Mucharz Team: Banaś, Bargiel, Brytan, D. Gajda, B. Gajda, Gracjasz, Pietrusa, Pilarczyk, Tłok, Wolski
Golden Street: R. Banaś, M. Banaś, Bargieł, Fidelus, P. Gołuszka, Pochopien, Pyka, Sumera, Wróbel.
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Monter | 11 | 28 | 68 | 21 |
| 2 | Los Asfaltos | 11 | 27 | 53 | 31 |
| 3 | Woodica | 11 | 23 | 54 | 28 |
| 4 | KSG Legion | 11 | 22 | 82 | 33 |
| 5 | A.K.P RELAX | 11 | 19 | 51 | 36 |
| 6 | Mucharz Team | 11 | 18 | 53 | 44 |
| 7 | Beton 2 | 11 | 18 | 58 | 34 |
| 8 | Luz Blues | 11 | 13 | 34 | 37 |
| 9 | Golden Street | 11 | 10 | 43 | 64 |
| 10 | Black Shadows | 11 | 10 | 58 | 57 |
| 11 | Granda | 11 | 6 | 31 | 127 |
| 12 | Gamba Furiosa | 11 | 0 | 11 | 79 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze