Ten dzień przejdzie do historii ALPS I Liga Sucha Beskidzka. Po raz pierwszy w historii Mistrzem Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego został ktoś inny niż Los Asfaltos, Stolarze, Monter czy nieistniejące już Las Vegas. Od samego początku niedzielnego poranka niespodzianek było wiele.
10.00 Dream Team – BvB Budzów 3:5
Na początek wszyscy byli przekonani, iż BvB w ogóle nie stawi się na to spotkanie, gdyż w poprzedniej kolejce nie stawili się na placu gry. Stało się jednak inaczej. Budzowianie przybyli na mecz z Dream Team, lecz obie ekipy przystąpiły do spotkania bez zmienników. Tzw. „gołe szóstki” rozpoczęły pierwszy mecz tego dnia na suskim orliku. Początkowo wydawało się, że „Drużyna Marzeń” kontroluje to spotkanie. Grali solidnie często atakowali i co najważniejsze zdobywali bramki. BvB dzielnie się broniło i również odpowiadało składnymi akcjami. Grali w sumie jak równy z równym. W tym meczu kwestią czasu było tylko, kto pierwszy opadnie z sił. W najgorszym z możliwych momencie kontuzje złapał Wojciech Popielarczyk z Dream Teamu i to właśnie wykorzystało BvB. Przycisnęli przeciwnika i wyrwali wynik ze stanu 2:3 na 5:3 dla nich. Budzowianie w tym sezonie byli trochę niedoceniani, bo może i kadrowo często mieli ciężko się zebrać, ale nie raz i nie dwa udowodnili że mecz z nimi nigdy nie należy do łatwych. Dream Team przez ta porażkę zajął niechlubne ostatnie miejsce w lidze i wspólnie z BvB żegnają się z pierwszą ligą.
11.00 Gamba Furiosa – Monter Kurów 6:0
Od początku Gamba miała tylko jeden plan… wygrać z Monterem i czekać cierpliwie na wynik spotkania Asfaltosów. Gamba grała swoje, dużo podań, choć na początku trochę było nerwowości i często piłka była wybijana daleko w przód. W pierwszej połowie Gamba strzeliła trzy bramki, lecz te bramki nie przyszły łatwo. Monter się postawił i dobrze ustawiał w obronie. Czasem zdarzało się że groźnie kontrowali Gambę. Druga odsłona spotkania to kompletna dominacja „Wściekłych Krewetek”. Nie schodzili z połowy rywala i systematycznie powiększali konto bramkowe. Bramkarz Gamby Jarosław Biel w pierwszej połowie od czasu do czasu musiał pokazać swój kunszt bramkarski, ponieważ Monter przeprowadził kilka groźnych akcji. Biel miał kilka efektownych parad i świetnie bronił przy stałych fragmentach gry, natomiast w drugiej odsłonie był kompletnie bezrobotny. Monter po efektownej pierwszej połowie kompletnie zgasł w drugiej odsłonie. Po remisie w poprzedniej kolejce z Los Asfaltos można było spodziewać się po nich znacznie więcej. „Udał się nam sezon. Po porażce z Los Asfaltos w pierwszej kolejce byliśmy trochę podłamani. W tedy brakowało zgrania w zespole, ale powiedzieliśmy sobie jedno… gramy do końca i wygrywamy wszystko, a nasi rywale do tytułu na pewno gdzieś zgubią punkty. Szczerze sam w to trochę nie wierzyłem, że uda nam się zdobyć mistrzostwo, ale tliła się iskierka nadziei. Widać marzenia się spełniają, my swój plan wykonaliśmy z nawiązką z czego jestem dumny. Nikt w nas nie wierzył i było słychać wiele szyderstw na nasz temat, ale mam nadzieję, że tym zwycięstwem choć trochę przymkniemy usta naszym przeciwnikom. Poziom edycji był naprawdę wysoki i każdy mecz był o coś do ostatniej kolejki. W nowym sezonie postaramy się obronić tytuł ale czy się uda… boisko to zweryfikuje. Dziękuję chłopakom z drużyny bo są świetni, pokazali kawał dobrego futbolu oraz mega zaangażowanie w każdy mecz. Jestem z nich dumny pod każdym względem. Ten sezon nas scementował i tworzymy grupę zawodników murem stojących jeden za drugim. Mam nadzieję, że nikt nie odejdzie. Wielkie podziękowanie dla Jarka Biela, który mimo kontuzji kciuka bronił zaciskając zęby w kilku meczach, podziękowania ślę tez Dawidowi Sumerze, który świetnie rozgrywał piłkę w środku pola, także chcę podziękować Rafałowi Magierze, który dołączył do nas dopiero w tej edycji, a świetnie się wkomponował w zespół! Wojtkowi i reszcie chłopaków za serducho i zdrowie, które zostawili na boisku. Jeszcze raz dziękuję całemu zespołowi, bo każdy z nas dołożył cegiełkę do tego sukcesu” – podsumował kapitan Gamby Furiosa Jakub Nosal. Gamba tak naprawdę rozgromiła Monter, który w pierwszej połowie miał jeszcze coś do powiedzenia, natomiast w drugiej już był zupełnie bezradny. Jak się później okazało walka do samego końca przyniosła im chwałę. Zdobyli mistrzostwo ALPS!!!
12.00 MSS Las - Stolarze Sucha Beskidzka 1:4
Tutaj scenariusz mógł być jeden - zwycięstwo Stolarzy. Tak się właśnie stało. Stolarze otworzyli wynik na 1:0 już w początkowej fazie spotkania. Trzeba zwrócić uwagę na brak w drużynie MSSu Dawida Choczyńskiego ich super snajpera. Widać było brak rasowego napastnika zwłaszcza, iż chłopaki przyjechali na to spotkanie w 5, lecz dzielnie stawiali czoła przeciwnikom. Ten mecz przypominał starcie „Dawida z Goliatem”, ale Goliat tym razem zwyciężył. Las.. każdy pomyśli sobie, że to jakaś mieścina, wioska i gdzie to jest? Trzeba tu zaznaczyć, że mają czym się pochwalić, bo reprezentuje ich świetna ekipa chłopaków, którzy w każdym meczu pokazują zaangażowanie, waleczność i nieustępliwość. W drugiej połowie dojechał jeszcze jeden zawodnik MSSu i starcie się wyrównało, jednak nie dało to upragnionego zwycięstwa. Tym razem młodzież musiała uznać wyższość rutyny i doświadczenie jakim popisali się Stolarze. Szkoda tylko, że te dwie drużyny tak naprawdę nie grały już o nic, bo MSS z dorobkiem 7 punktów zapewnił sobie już utrzymanie przed tym spotkaniem, a drużyna Stolarzy po porażce z Gambą miała już pewne trzecie miejsce. Stolarze po dwóch porażkach z rzędu osłodzili sobie zwycięstwem zakończenie zmagań w XXIII edycji ALPS. Jest wielki niedosyt, bo stać tą ekipę na dużo więcej.
13.00 Relax Białka – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 5:3
Białończyk (2), Kaczmarczyk (2), Mazur – Bielarz, Brańka, Krzeszowiak
Wszyscy czekali z niecierpliwością na to spotkanie, a zwłaszcza zespół Gamby. Początek był obiecujący, bo Relax nie odpuszczał dobrze kontrował, ale za każdym razem brakowało minimetrów do strzelenia bramki. Los Asfaltos grali spokojnie i to dało im prowadzenie na 1:0, długo jednak nie czekaliśmy bo Kamil Białończyk wyrównał stan spotkania. Na przerwę jednak Asfaltosi schodzili z prowadzeniem 2:1. Zaraz po gwizdku rozpoczynającym drugą połowę znów Białończyk dał wyrównanie Relaksowi, po dynamicznej akcji ze skrzydła zakończoną piękną bramką. Relax nie osiadł na laurach atakował i grał bardzo twardo na pograniczu faulu. Taka gra przyniosła efekt w postaci dwóch kolejnych bramek. Przy wyniku 4:2 dla białczan Los Asfaltos zaryzykowali i poszli większą ilością zawodników do przodu. Fakt udało się strzelić bramkę i złapać w końcówce kontakt. Na tablicy wyników widniało 4:3 dla Relaksu i 8 minut do końca. Tu gra się zaostrzyła, można było zauważyć złość wśród zawodników z Suchej i pragnienie zremisowania tego spotkania. Gra się otworzyła, atak za atak, kontra za kontrę, jedni i drudzy nie przebierali w środkach – faul za faul. Wtedy jednak zawodnicy Relaksu zadali ostateczny cios i strzelili bramkę na 5:3. Tak właśnie zakończyło się to spotkanie. Najbardziej z tego wyniku cieszyła się Gamba, która zdobyła tytuł mistrzowski. W drużynie Relaksu też panowała feta, ponieważ pokazali, że da się wygrać z Asfaltosami oraz udowodnili wszystkim, iż spisywanie ich na pożarcie w tym spotkaniu było błędem. „Świetna ekipa! Z tym składem spokojnie mogli walczyć o podium, ale i tak dokonali czegoś wielkiego! Utarli nosa Asfaltosom.” – komentuje jeden z kibiców obecnych na orliku. „Cieszymy się z utrzymania. Graliśmy trochę chimerycznie, ciężko było odpowiedzieć na pytanie czego się spodziewać po Relaxie, ale mamy nadzieje że ostatni mecz pokazał nasz potencjał, W przyszłym sezonie chcemy powalczyć o cos więcej.” – komentuje Wojciech Polak z Relaksu Białka.
„Po 5 meczach bez porażki i komplecie punktów oraz po okazałym zwycięstwie nad Stolarzami nic nie zapowiadało nadciągającej katastrofy. Wystarczyło wygrać jeden mecz na dwa i cieszyć się kolejnym tytułem mistrzów ALPS. No ale może dlatego piłka nożna jest tak ciekawym sportem, że zdarzają się niespodziewane rzeczy. 1 remis w dwóch ostatnich kolejkach można próbować tłumaczyć rozprężeniem w drużynie i faktem, że trochę faktycznie odpuściliśmy. Zresztą nie ma co tłumaczyć – po prostu spartoliliśmy. Z perspektywy czasu bardziej szkoda meczu z Monterem w którym zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. Natomiast z Relaxem to już zupełnie inny mecz gdzie rywal postawił znacznie cięższe warunki. Sam mecz ostry i na pograniczu faulu, gdzie nie mogliśmy znaleźć sposobu na agresywną obronę rywali. Wygrywaliśmy 1:0 po golu od dwóch słupków Tomka Bielarza i 2:1 po rajdzie Hołka początkiem drugiej połowy, ale tracąc później głupie bramki. Nie brakowało też oczywiście kontrowersji – dwie ręki w polu bramkowym, a szczególnie brzemienna w skutkach ewidentna nieodgwizdana druga po której gdy wszyscy rozkładali ręce i padła bramka z kontry na 2:3 dla Relaxu. Potrzebowaliśmy wtedy dwóch bramek, trzeba było się odkryć no i skończyło się jak się skończyło. Dochodzi jeszcze sytuacja kiedy Daniel przyjął piłkę i składał się do strzału, a Buła wrzucił drugą piłkę na boisko. Później jeszcze chwila kontaktu gdzie Krzeszowiak strzela na 3:4, ale błyskawiczna odpowiedź Relaxu 3:5 i koniec marzeń. No cóż, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, pozytywnym aspektem jest to, że w chłopakach siedzi sportowa złość i w przyszłym sezonie postaramy się o odzyskanie tytułu wygranie z Relaxem, który zepsuł nam świętowanie no i oczywiście z innymi drużynami. Na pocieszenie oprócz pucharu za 2 miejsce Cieśla zgarnął statuetkę od Kroniki Beskidzkiej i tytuł za najlepszego strzelca tego sezonu co na pewno jest nie lada osiągnięciem gdyż występuje na boisku jako nominalny obrońca. Jest jeszcze jeden pozytywny aspekt odchodzącego sezonu. Napisałem projekt z programu „Działaj lokalnie” dofinansowany ze środków Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności realizowany przez Akademię Rozwoju Filantropii w Polsce i Ośrodek Działaj Lokalnie przy Babiogórskim Stowarzyszeniu Zielona Linia - kierowany do osób +35 roku życia by wyciągnąć ich z domu zachęcić ich do czynnego uprawiania sportu, a w tym przypadku piłki nożnej. Idealnie do tego typu rywalizacji pasują rozgrywki ALPS więc będzie prowadzony w ramach naszej ligi, aż do końca rozgrywek w 2015 roku. Projekt został zaakceptowany i otrzymaliśmy dofinansowanie. Niby nie dużo bo niecałe 4 tys. złotych, ale starczy na obsługę, rzeczy potrzebne do grania oraz nagrody i wspólne zakończenie. Fajnie bo to kolejna rzecz po zakupie elektronicznej tablicy wyników która na pewno uczyni naszą inicjatywę jeszcze bardziej atrakcyjną” – relacjonuje Krystian Krzeszowiak kapitan „Los Asfaltos Sucha Beskidzka.
Gamba Furiosa jako pierwszy zespół w historii spoza elitarnej grupy (Monter, Los Asfaltos, Stolarze i Las Vegas – już nieistniejąca drużyna) zdobyli tytuł Mistrzów ALPS. Tu trzeba zaznaczyć, że w marcu ta ekipa świętowała tytuł Halowych Mistrzów Suskiego Futsalu. Tytuł Mistrzów ALPS wznosiła Gamba Furiosa Zembrzyce, drugie miejsce świętowała suska drużyna Los Asfaltos, trzecie miejsce zdobyli suscy Stolarze. Tytuł króla strzelców zdobył zawodnik Los Asfaltos Paweł Cieślewicz. Spadek z ligi zaliczyły zespoły Dream Team oraz BvB Budzów.
Końcowa klasyfikacja:
1. Gamba Furiosa Zembrzyce 18 pkt. 2. Los Asfaltos Sucha Beskidzka 16 pkt. 3. Stolarze Sucha Beskidzka 15 pkt. 4. Relax Białka 10 pkt. 5. Monter Kurów 7 pkt. 6. MSS Las 7 pkt. 7. BvB Budzów 6 pkt. 8. Dream Team Sucha Beskidzka 3 pkt.
Król strzelców: Paweł Cieślewicz (Los Asfaltos) 16 bramek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze