Za mami 8 seria spotkań w SLF. W tej kolejce rozegrano 5 spotkań, gdyż w zaległym meczu 1 kolejki zmierzyły się drużyny Pretorians i Oldboys. Padło mnóstwo bramek. Dwie ekipy mocno podreperowały swój bilans bramkowy a napastnicy tych ekip wywindowali się w górne rejony klasyfikacji na najlepszego strzelca ligi.
Pierwszym spotkaniem sobotniego popołudnia był zaległy mecz 1 kolejki Pretorian vs. Oldboys. Choć Pretorians od dłuższego czasu prezentują się obiecująco- ciągle nie udało się im zapunktować. W spotkaniu z rutyniarzami z Oldboys młoda ekipa z Białki mocno walczyła o pierwszą w sezonie zdobycz punktową, lecz tradycji stało się za dość! W pewnym momencie rywal „odjechał” na kilka bramek a mecz zakończył się wynikiem 10:4 dla Oldboys.
W kolejnym spotkaniu Playboys zlali Grandę! Kłopoty kadrowe Grandy doprowadziły do tego, że drużyna z Kojszówki do meczu przystąpiła w czteroosobowym składzie. Grając niemal cały mecz w przewadze Playboys nie okazali litości i wygrali 17:1. Granda jest w ogromnym dołku- trzy porażki z rzędu i 30 straconych bramek w dwóch ostatnich meczach nie napawają optymizmem przed kolejnymi starciami.
O 17:00 po raz drugi tego dnia PRETORIANS zmierzyło się z OLDBOYS. Mimo przegranej w poprzednim meczu 4-10, Pretorianie nie stracili woli walki i już po niespełna 5 minutach prowadzili 2-0. Po chwili Oldboysom udało się strzelić bramkę kontaktową ale ta tylko bardziej napędziła ekipę z Białki i po kilku udanych akcjach prowadzili już 4-1. Przed upływem pierwszej połowy Oldboys strzeliło jeszcze bramkę na 2-4. Podczas drugiej połowy oglądaliśmy wiele niewykorzystanych sytuacji z obu stron. Ekipie ze Suchej udało się doprowadzić do remisu, jednak na 3 minuty przed końcem Pretorianie podwyższyli na 5-4. W ostatniej minucie meczu Oldboys mieli okazję z rzutu karnego zdobyć bramkę wyrównującą, jednak skuteczną obroną popisał się bramkarz Pretorians i tym sposobem Pretorianie doczekali się swoich pierwszych punktów w sezonie.
O meczu DomyProeko- zawojski.pl opowiedział Mateusz Stopka z ekipy DomyProeko:
"Udanie rozpoczęliśmy rundę rewanżową. Pierwszy raz w sezonie, w ogóle pierwszy raz od niepamiętnych czasów, zagraliśmy na 0 z tyłu, co cieszy. Na hali, to jest jednak jakiś wyczyn. Co do przebiegu gry, to szybko ustawiliśmy sobie mecz, za sprawą dwóch szybkich trafień Adriana Piątka. Pierwsza część zakończyła się prowadzenie 2:0, a gra była dość wyrównana. Po zmianie stron - ruszyliśmy na dobre. Koncert gry dali "bracia P", którym najczęściej skutecznie dogrywał Maciek Job. Kilka bramek to wejście z piłką do bramki po udanej klepce. "Dycha" cieszy, choć tych bramek mogło być więcej. Rywale też mogli coś strzelić, lecz Michał Pawlik był tego dnia nie do pokonania."
W kolejnym spotkaniu Gamba zgodnie z planem pokonała Raf-Kop 6:3. Norma wykonana, punkty się zgadzają. Gra była też niezła. Również Raf-Kop pod względem piłkarskim prezentował się całkiem przyzwoicie. Szkoda tylko, że niektórzy zawodnicy z Grzechynii nie potrafią panować nad swoimi emocjami. Niesportowe zachowanie jednego z zawodników Raf-Kopu mogło zakończyć się dla kilkumeczową dyskwalifikacją- tym razem jednak arbiter był niezwykle wyrozumiały i obdarował agresora tylko żółtą kartką.
KD
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze