W poniedziałek o godzinie 6:04 na trasę najdłuższego szlaku turystycznego Słowacji wyruszył Romek Ficek. Celem ultrabiegacza ze Skawicy było pobicie rekordu trasy, który wynosi 6 dni i 19 godzin.
Po dwóch dniach stało się jasne, że pierwsza przygoda Romka Ficka ze szlakiem Cesta hrdinov SNP dobiegła końca. Szlak liczy 760 kilometrów, a Romek Ficek spasował po 228 kilometrach (58 godzinach). Co się stało? Jak napisał w swoich mediach społecznościowych Ficek, od pierwszego dnia dokuczał mu mięsień wzdłuż piszczela, który ograniczał zakres ruchu stopy.
- Każde uderzenie stopą o kamień było bardzo bolesne. Z tego powodu moje tempo drastycznie spadło. Gdyby do końca trasy było 100 km, to pewnie bym się poświęcił, ale 540 km to było zbyt daleko. Przy biegu bez wsparcia musi się wszystko zgrać na 100%. Jeżeli coś się zacznie sypać na początku, to jest nikła szansa na zrobienie rekordu. Walczyłem przez 45 godzin z piszczelem. Na drugi dzień, przed drugą nocą, wziąłem tabletkę, żeby uśmierzyć ból i pomogło w 60% albo i nawet więcej. Poczułem się naprawdę dobrze. Tabletka zdziałała cuda i mógłbym w zasadzie lecieć tak do końca, ale dla mnie to nie jest fair play. Była także opcja przejścia na bieg ze wsparciem, lecz to już było dla mnie zbyt kombinowane, a poza tym na taką formulę nie byłem gotowy - pisze Ficek.Reklama
Zdaniem ultrabiegacza ze Skawicy, pokonanie bez wsparcie tak długiej trasy można porównać do zdobywania zimą ośmiotysięczników.
- Tylko garstka ludzi decyduje się na tak ekstremalne zadanie. Jest to wielkie wyzwanie pod względem fizycznym i mentalnym. Trzeba być do końca skoncentrowanym i podejmować decyzje na każdym kroku. Decyzje niezwykle trudne, na które nie ma wiele czasu i nikt ich za ciebie nie podejmie. To zupełnie inne wyzwanie niż bieg ze wsparciem. Jeżeli coś sobie założe by zrobić, to nie ma siły, żeby mnie od takeigo pomysłu odciągnęła. Upartość i zawziętość to nie tylko zaleta w sporcie, ale także wada. Prowadzi na szczyt, ale też działa w drugą stronę. Teraz przede mną czas na długą, zaplanowaną naprawę umysłu i ciała. Chcę doprowadzić się do formy, o której marzę, a potem wracam do pokonania zamierzonych rekordów. Zbyt długo czasu zwlekałem z tą decyzją - podsumował Ficek.Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze