Nie będzie miło wspominał pierwszego biegu w 2025 roku Roman Ficek. Biegacz ze Skawicy musiał zejść z trasy podczas 126-kilometrowego Transgrancanaria.
Pełen nadziei na dobry wynik w otwierającym sezon wyścigu na Wyspach Kanaryjskich był Roman Ficek.
- Będę rywalizował ze światową elitą, więc pod tym kątem poprzedni wygrany we wrześniu Adamello Ultra Trail to był 'pikuś'. Trasa była też łatwiejsza i krótsza. Spróbuję wyciągnąć jak najlepszy wynik. Do zobaczenia na mecie i dzięki za wsparcie - tak w swoich mediach społecznościowych zapowiadał na kilka godzin przed startem bieg Transgrancanaria Roman Ficek.
Rzeczywistość okazała się dla biegacza ultra ze Skawicy jednak brutalna. Ostatecznie po przeszło 15 godzinach, Ficek zszedł z trasy po pokonaniu 101,4 kilometrach. W poprzednim newsie informowaliśmy, że mieszkaniec Skawicy zajmował 56 miejsce na 80,7 kilometrze. Ostatecznie, gdy Ficek powiedział pas, był na pozycji 81.
Wyścig wygrał Amerykanin Caleb Olson (czas: 12:17:25), drugie miejsce zajął Jonathan Albon (czas:12:25:06), a trzecie Brytyjczyk Josh Wade (czas:12:40:17). Tuż za podium finiszowali Hiszpan Ionel Cristian Manole (czas: 13:04:46) i Rumun Catalim Sorescu (czas: 13:53:41).
Tymczasem dla Ficka bieg de facto się zakończył na ok. 50 kilometrze
- Niestety mam dla Was przykre wieści. Dziś nie był totalnie mój dzień. Od samego początku bez siły i mocy. Po 5 godzinach byłem totalnie wyczerpany nie było z czego lecieć. Od 5 godziny biegu już było tylko podbieganie i marsz aż do 100 km gdzie zdecydowałem zrezygnować. Życie czasem jest okrutne, lecz jutro mamy nowy dzień - czytamy w mediach społecznościowych Ficka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze