Pierwszy start w 2024 w międzynarodowych zawodach ma za sobą Romek Ficek. Biegacz ultra ze Skawicy wystartował w hiszpańskim Calamorro Skyrace. Trasa liczyła tylko 27 km, ale w tym czasie uczestnicy mieli do pokonania 2300 metrów przewyższenia.
W marcu Roman Ficek wziął udział w Baran Trail Race. Trasa biegu liczyła 25 kilometrów i 1300 metrów przewyższenia. Ficek zajął w nim szóste miejsce.
- Start w tych zawodach oceniam jako dobry. Ostatni raz na takich wysokich intensywnościach biegłem kilka lat temu chyba na jakimś XRUN. Bardzo przyjemnie się biegło. Najbardziej mnie cieszy progres w bieganiu i to, że czuję się zdrowo i coraz silniejszy. Prędkości i siły mi jeszcze brakuje, ale to tylko kwestia czasu. Najważniejsze, że mogę już biegać na obrotach. W tym roku będę miał kilka zawodów o podobnych dystansach tylko, z tą różnicą że charakterystyka trasy będzie bardzo trudna i zróżnicowana. Będę przeplatał je między zawodami na ultra dystansie, a na końcu jak się wszystko poskłada dobrze to przybije Skandynawią - napisał w swoich mediach społecznościowych Roman Ficek,Reklama
Kwiecień to już czas na start w Calamorro Skyrace. Dystans tego biegu był bardzo podobny do Baran Trail Race, ale suma przewyższeń o 1 kilometr większa. W zawodach wystartowali czołowi biegacze świata specjalizujący się w tego typu dystansach. Dość powiedzieć, że sześciu z nich pobiło ubiegłoroczny rekord trasy!
- Start i od razu dzida. Na pierwszym podejściu miałem z miejsca 5 strefę i tętno było cały czas powyżej 170. W takiej strefie nie biegnie się przyjemnie i nie biega się długo. Bieg w takim tętnie jest niekomfortowy i nie sprawia radości nawet na chwilę. Utrzymywałem się w tej strefie ponad godzinę, dokładnie nie wiem, ile, bo mi spadł pasek, ale mogło to być nawet półtorej godziny. Na tym podejściu wszystkie kudły na rękach mi się zjeżyły, gęsią skórka wyszła i zamiast czuć ciepło czułem chłód na rękach. To był znak chłopcze zwolnij, bo odjedziesz. Dopiero na drugim podejściu zszedłem na 4 strefę i biegło mi się już całkiem dobrze, dobiegając po 27 km i 2000 up. na 38. miejscu do mety. Tętno na biegu miałem z automatu już wyższe, ale dlaczego tak się stało, tego nie wiem. Może adrenalina, może inny czynnik jakiś, może wszyscy tak mają? Gdy zrobiłem trening z takim samym przewyższeniem i dystansem "u siebie" to miałem o minutę na kilometr lepszy czas przy znacznie niższym tętnie. I patrząc pod tym kątem, powinienem spokojnie znaleźć się w pierwszej 15, a wyszło całkiem inaczej. Ten wyjazd był dla mnie świetnym doświadczeniem i lekcją. Czas na kolejny Sky Running jeszczw przyjdzie, a teraz wracam do treningów. Dystans ultra już za 3 tygodnie, i to będzie prawdziwy dla mnie test w Insbrucku - podsumował Ficek.Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze