W czwartek o godzinie 18 w hali SP1 w Suchej Beskidzkiej odbędzie się spotkanie dla wszystkich zainteresowanych wstąpieniem do reaktywowanej sekcji lekkoatletycznej Babiej Góry. - Najważniejsze są chęci! Resztą się my zajmiemy! - mówią Justyna Smyrak i Marek Witkowski.
Maciej Krzyśków/Sucha24.pl: Były piłkarz Babiej Góry, już nie były ale obecny ratownik na suskim basenie i również aktualny trener Suskiej Grupy Biegowej. Za niedługo do tej wyliczanki będzie można dodać trener sekcji lekkoatletycznej Babiej Góry. To właśnie SGB spowodowała, że zapragnąłeś być trenerem lekkoatletyki?
Marek Witkowski: - Suska Grupa Biegowa powstała dość kuriozalnie, przypadkowo. Iwona Miklusiak i Szymon Mamcarz, którzy rozpoczynali swoją przygodę z bieganiem, przyłączyli się do moich czwartkowych treningów. Chcieli, żebym im zaprezentował prawidłową rozgrzewkę, pokazał ćwiczenia uzupełniające i rozpisał początkowy plan treningowy. Od słowa do słowa grupa zaczynała zyskiwać nowych członków i sympatyków. Byłem już wtedy po kilku zjazdach w PZLA. Praca w SGB sprawiała mi ogromną satysfakcję i właśnie wtedy podjąłem decyzję o pracy z dziećmi i młodzieżą. Do tego, żeby zostać trenerem, niewątpliwie przyczyniła się również moja wieloletnia pogoń za życiówkami w biegach długodystansowych. Wpływ na moją decyzję miały również zawierane nowe znajomości, wymiana doświadczeń z zawodnikami i trenerami na różnym poziomie. Najpierw dojrzewała we mnie myśl, żeby spróbować swoich sił z drugiej strony, aż w końcu przyszło postanowienie dlaczego miałbym nie spróbować podzielić się swoimi doświadczeniami z innymi? I tak złożyłem aplikację na kursy do PZLA.
Choćbyś nie wiem co mówił, to zawsze będziesz mi się kojarzył z krótkimi sprintami.
M.W.: - Kiedyś byłem szybki, nawet szybszy od piłki (śmiech). Tak właśnie mówili do mnie koledzy z drużyny. Ciągłe kontuzje, obowiązki zawodowe zmusiły mnie wiele lat temu do porzucenia gry dla Babiej Góry. Zacząłem jednak dla zdrowia biegać i spodobało mi się to na tyle, że na piłkę już nie spojrzałem i zakochałem się na nowo w biegach. Byłem całkiem niezłym średniodystansowcem, ale piłka zawróciła mi w głowie w pewnym momencie. Na szczęście zmądrzałem (śmiech).
Spotkanie organizacyjne sekcji LA Babiej Góry tuż, tuż, bo w najbliższy czwartek w hali SP1 w Suchej Beskidzkiej (na samym dole tego newsa można znaleźć plakat informacyjny), ale może już teraz zdradzisz zarys tego, co chciałbyś wspólnie z Justyną wprowadzić, do czego dążyć? Bo będziesz prowadził zajęcia wspólnie z Justyną Smyrak.
M.W.: - Justyna to bardzo aktywna osoba, jedna z najlepszych biegaczy w powiecie. Prowadzi zajęcia z najmłodszymi w okolicach Zawoi, jest również trenerem w UKS Zawojak Zawoja. Osoby, które interesują się sportem, na pewno ją znają. Justyna należy także należy do Suskiej Grupy Biegowej przeznaczonej dla nieco „starszej” grupy amatorów biegania.
Justyna Smyrak: - Zaczęłam biegać od 6 lat, a bardziej intensywnie włącznie ze startami w zawodach to od lat trzech. Początkowo sama przygotowywałam się do startów, w czym pomagają mi studia - jestem studentką trzeciego roku wychowania fizycznego. Na Podbabiogórskim Biegu w Lachowicach w 2019 roku dowiedziałam się od Marka, że w czwartki odbywają się treningi w Suchej Beskidzkiej i zaprosił mnie na nie. W październiku wygrałam w biegu w Żywcu i od tego czasu Marek zaczął mnie prowadzić. W miarę upływu czasu zaczęła formować się Suska Grupa Biegowe, której jestem zawodniczką. Jestem członkiem zarządu Zawojaka i prowadzę treningi marszobiegowe oraz ogólnorozwojowe w hali sportowej.
M.W.: - Wracając do czwartkowego spotkania, to będziemy chcieli poznać i spotkać się z rodzicami. Wiele osób może mnie nie znać, bo nie jestem nauczycielem pracującym w szkole. Uczę owszem, ale pływania. Na samym początku nie zamierzamy robić szczególnego podziału uczestników, a jedynie określić przedziały wiekowe 6-9 lat, 10-14 lat, 15 lat i starsi. Zajęcia odbywać się będą dwa razy w tygodniu, a w miarę upływu czasu będziemy elastyczni i liczba zajęć zostanie zwiększona. Dla najmłodszych główna część treningu będzie polegać na odpowiednich „zabawach” umożliwiających prawidłowy rozwój. W starszej grupie chciałbym pokazać dzieciom, że LA to nie tylko biegi.
J.S.: - Na zajęciach będę chciała kształtować poprawne nawyki ruchowe i zdolności motoryczne dzieciaków bez ukierunkowywania się na konkretną dyscyplinę sportową.
Sekcja LA w Babiej Górze powstanie "dla zdrowia", dla zawodów?
M.W.: - Najważniejszą rzeczą będzie zachęcenie młodzieży do aktywności, tak, jak kiedyś zaraził mnie do tego pan Witold Zajączek. Z biegiem czasu oczywiście będziemy nastawiali się na sportową rywalizację.
Na zajęcia i treningi zapraszacie zatem wszystkich chętnych.
M.W.: - Oczywiście i nie ma znaczenia tutaj, kto jest z jakiej miejscowości. Wiek również nie ma znaczenia. Najważniejsze są chęci! Resztą zajmiemy się my!
Waszym konikiem zapewne będą biegi, ale nie zamykacie się na inne konkurencje?
J.S.: - Cieszę się, że rzeczy, których uczę się na studiach, będę mogła wdrażać w życie w Babiej Górze.
M.W.: - Każda konkurencja lekkoatletyczna bazuje na odpowiedniej proporcji siły, szybkości i wytrzymałości. Odpowiednią technikę nabywa się w późniejszych latach. W młodym wieku konkurencje rzutowe są zastępowane rzutami piłeczką palantową.
Jest już jeden klub z sekcją LA w powiecie i to z ogromnymi sukcesami. Jesteście po rozmowie z bardziej doświadczonym kolegą po fachu, Rafałem Kuklą z UKS Bieganie.pl Stryszawa?
M.W.: - Rafał ma mnóstwo utalentowanych zawodników, którzy dzięki ciężkiej pracy osiągają duże sukcesy. Oczywiście, że z nim rozmawiałem na ten temat. Rafał jest osobą, która kocha i rozumie sport i niejednokrotnie mnie namawiał do prowadzenia zajęć lekkoatletycznych! To dla nas bardzo ważne, że zadeklarował pomoc na początku naszej drogi, za co już teraz mogę bardzo mu podziękować. To trener z wielkim doświadczeniem, a ja jestem na początku tej drogi. Mam nadzieję, że z czasem powstaną w powiecie jeszcze inne kluby z sekcją lekkoatletyczną, bo nic nie podnosi poziomu sportowego jak zdrowa rywalizacja.
Długo, bardzo długo nie było sekcji LA w Babiej Górze, a ta ma przecież piękną kartę nie tylko na lokalnej, ale i ogólnopolskiej sportowej mapie.
M.W.: - Mam nadzieję, że wkrótce Babia Góra powróci na zawody w LA, bo infrastrukturę mamy kapitalną! Trzeba tylko zachęcić odpowiednio dzieci, a jestem przekonany, że doczekamy się pięknych czasów z udziałem zawodników spod Babiej Góry w zawodach ogólnopolskich. To na razie tylko piękne marzenia, które mogą się spełnić dzięki pracy u podstaw. Największy nacisk chcemy położyć na pracę z najmłodszymi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze