Inspektorat OTOZ Animals w Suchej Beskidzkiej przeprowadził kolejną interwencję, która zakończyła się odebraniem psa właścicielowi, a w tym przypadku właścicielce. Mieszkająca dotychczas w Stryszawie Pusia jest tak wychudzona, że nader trafny jest w jej przypadku jakże smutny opis – skóra i kości…
Jak informuję wolontariusze Animals Pusia była kiedyś psem kanapowym otoczonym miłością. Kiedy jednak pojawiły się u niej problemy zdrowotne, a dokładnie z wypróżnianiem się jej domem stała się buda. Została do niej przy tym przypięta łańcuchem. - Pusia jest psem wychudzonym, z zanikami mięśni i ogromnym kamieniem na zębach. Wykonaliśmy jej szereg badań, czekamy na wyniki. W tym momencie psiak przebywa na kwarantannie i w razie potrzeby będziemy ją leczyć – opisują stan zwierzęcia wolontariusze.
Wracając do wieczornej akcji wspominają, że dotychczasowa właścicielka psa stwierdziła, że pies „już taki jest”. W dodatku przestrzegała, że podchodząc do niego należy zachować ostrożność, gdyż jest agresywny i może ugryźć. Tymczasem kolejny raz stał się „cud”, gdyż ponownie opowieści właścicieli czworonoga okazały się warte funta kłaków i niewiele miały wspólnego z prawdą. - Pusia okazała się psem łagodnym, cierpliwym, kochanym i wdzięcznym. Bardzo ładnie zachowywała się w drodze do weterynarza. Nie znaleźliśmy w niej agresji – opisują członkinie Animals. Dziękują jednocześnie przychodni Arka, za pomoc w nagłym przypadku oraz pracownikom zakładu komunalnego w Suchej Beskidzkiej.
Dla Pusi wizyta u weterynarza była swego rodzaju nowością. Nie gościła u niego bowiem 10 lat! - Kobieta twierdziła, że nie może jej zabrać ponieważ „wariuje w aucie”. Po długiej rozmowie, właścicielka zdecydowała się zrzec psa i w naszej opinii najbardziej martwiła się o to, czy będzie miała problem z prawem, a nie o to, gdzie psiak wyląduje – stwierdzają z oburzeniem, bo nawet nie politowaniem wolontariuszki Animals.
- Dziękujemy przede wszystkim Wam, bo to dzięki ludziom, którzy nie są obojętni na cierpienie zwierząt możemy działać. Byliśmy już na 19 interwencjach, niekiedy wystarczy pouczenie, uświadomienie, a niekiedy nawet rozmowa nie pomaga – podsumowują swoją kilkunastodniową działalność.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.To straszne! Jak można tak traktować zwierzęta... Ukłony i wielkie brawo dla wolontariuszy i pań z Arki, jesteście Aniołami i macie wielkie serca ❤️ Życzę Wam, żeby to dobro, którym obdarzacie zwierzęta wróciło do Was po stokroć ❤️ A psince - żeby trafiła do kochającego domu ❤️
To straszne! Jak można tak traktować zwierzęta... Ukłony i wielkie brawo dla wolontariuszy i pań z Arki, jesteście Aniołami i macie wielkie serca ❤️ Życzę Wam, żeby to dobro, którym obdarzacie zwierzęta wróciło do Was po stokroć ❤️ A psince - żeby trafiła do kochającego domu ❤️