Odwołanie pod koniec minionego roku Józefa Omylaka z funkcji dyrektora Babiogórskiego Parku Narodowego zapewne było dla niego dużym ciosem. Jednak w świetle nowych faktów wydaje się ono niewielkim problemem. Niedawna kontrola Ministerstwa Środowiska wykazała, że pod rządami byłego dyrektora BPN w parku, jak i w jego sąsiedztwie działy się nie tyle cuda, co skandaliczne rzeczy. Teraz sprawę bada już prokuratura.
Kontrolerzy z Ministerstwa Środowiska przyjrzeli się między innymi jakie działania podejmował były dyrektor parku jako organ ochrony przyrody. I tak niczym bumerang wróciła sprawa głośnej budowy schroniska na przełęczy Krowiarki, które w otulinie parku wzniósł… były już dyrektor wraz ze swoją żoną! Mało tego. Józef Omylak jako dyrektor parku wydał opinię w tej sprawie… ni to sobie, a już na pewno swojej żonie. - W sprawie powinno być natomiast dokonane uzgodnienie budowy z RDOŚ w Krakowie. Skoro taki obowiązek nałożył organ wydający pozwolenie na budowę to Józef Omylak powinien, zgodnie z właściwością, przekazać pismo do RDOŚ w Krakowie. Zresztą nawet gdyby działał w mylnym przekonaniu, że jako dyrektor parku był organem uprawnionym do dokonania stosownych uzgodnień w sprawie to i tak, zgodnie z a rt. 24 § 1 Kodeksu postępowania administracyjnego, będąc jednocześnie stroną oraz małżonkiem strony postępowania podlegał wyłączeniu od jej rozpoznania. W takiej sytuacji powinien więc najpierw wyłączyć się od orzekania w sprawie, a następnie przekazać ją do organu wyższego stopnia, a zatem do Ministra Środowiska. Żadnej z tych czynności Józef Omylak nie podjął – ustalili kontrolerzy z Ministerstwa Środowiska. Zaznaczyli, że uzasadnione jest twierdzenie, że były dyrektor parku wznosi budynek schroniska pomimo tego, że powinien posiadać świadomość, że budowa jest realizowana niezgodnie z obowiązującymi przepisami, a pozwolenia na budowę wydano z rażącym naruszeniem przepisów.
Ale to jeszcze nic. Józef Omylak zrobił wiele, by uprzykrzyć życie sąsiadów, którzy pomiędzy jego działką, a granicą parku posiadali nieruchomość i chcieli zrobić na nią zjazd z drogi wojewódzkiej. Były dyrektor parku nie tylko blokował możliwość wykonania zjazdu poprzez odwoływanie się (nawet bezpodstawne) od decyzji zezwalających na jego wykonanie, ale posunął się jeszcze dalej. Wystąpił z wnioskiem o zasiedzenie części działki należącej do sąsiadów! - Powyższe działania dyrektora mogą wskazywać, że wykorzystywał on swoje stanowisko i działając niezgodnie z przepisami godził w interes właścicieli działki nr 10463/4. Działania podejmowane przez dyrektora wydawały się zmierzać do przeszkodzenia w realizacji planowanej przez sąsiadów nich inwestycji. Z okoliczności sprawy wynika, że dyrektor będąc jednocześnie inwestorem budowy schroniska górskiego na działce sąsiadującej z działką nr 10463/4, mógł być osobiście zainteresowany w paraliżowaniu przedsięwzięcia swoich sąsiadów. W świetle zaistniałych faktów uzasadnione jest podejrzenie, że dyrektor nadużywając swoich uprawnień wynikających z zajmowanego stanowiska działał na szkodę interesu publicznego czym wyczerpał znamiona przestępstwa opisanego w art. 231 Kodeksu karnego – napisano bez ogródek w raporcie pokontrolnym.
Budowa schroniska i blokowanie sąsiadom możliwości wykonania zjazdu na działkę to nie jedyne podejrzane działania byłego dyrektora BPN. W ocenie kontrolujących poważne wątpliwości budzi przetarg i realizacja remontu szlaku biegnącego z Krowiarek przez Górny Płaj do Schroniska na Markowych Szczawinach. Firma, która wygrała przetarg na remont tego odcinka szlaku, liczącego bez mała 4,3 km już w dniu podpisania umowy wystąpiła z wnioskiem o wprowadzenie zmian do warunków. - W dniu podpisania umowy (7 sierpnia 2015 r.) wykonawca zwróci ł się do b. Dyrektora Parku Pana J. Omylaka z wnioskiem o zmianę technologii wykonania przedsięwzięcia poprzez zamianę nawierzchni brukowej z kamienia nieregularnego na nawierzchni ę z tłucznia kamiennego oraz zamian ę krawężników kamiennych na krawężniki z drewna okrągłego, na który otrzyma ł zgodę – opisują całą historię kontrolujący. Wspominają, że owa firma oświadczyła, że zmiana technologii spowoduje zwiększenie kosztów. Niby zadeklarowała, iż weźmie je na siebie. Tyle, że były dyrektor parku nie pofatygował się, by sprawdzić czy wprowadzone zmiany faktycznie spowodują wzrost kosztów inwestycji. W efekcie doszło do paradoksu, który można porównać do sytuacji, że dyrektor parku zamówił opla, a zaoferowano mu za tą cenę ferrari, ale gdy przyszło to konkretów to za cenę owego opla dostał małego fiata. Czy do końca tak było? Tego nie wiemy. Niemniej…. - Zmiana technologii wykonania zamówienia opisana powyżej mogła doprowadzić do znacznego obniżenia kosztów realizacji zadania. Pomimo to wykonawcy wypłacono kwotę w wysokości zbliżonej do pierwotnie ustalonej w umowie. Takie działanie, wynikające z nadużycia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez dyrektora BPN mogło doprowadzić do powstania znacznej szkody majątkowej, co wyczerpuje znamiona czynu opisanego w art. 296 § 1 Kodeksu karnego – takie stwierdzenie w reporcie pokontrolnym nie pozostawia wątpliwości, że piszący go mieli wiele, ale to wiele zastrzeżeń do byłego dyrektora Babiogórskiego Parku Narodowego.
W zakresie nieprawidłowości wskazanych w dwóch punktach wystąpienia pokontrolnego sporządzone zostało zawiadomienie do Prokuratury Krajowej o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez byłego dyrektora BPN w zakresie art. 188, 231 oraz 296 Kodeksu Karnego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze