Od 2022 roku nie ma mocnych na duet Miko Marczyka i jordanowianina. W sobotę, 13 grudnia, już po raz czwarty z rzędu aktualni mistrzowie Europy jako pierwsi dojechali na metę warszawskiego rajdu. Jeszcze w piątek laureat naszego plebiscytu na Sportowca Roku odebrał statuetkę od Międzynarodowej Federacji Samochodów podczas gali w Taszkiencie. Dwie noce w samolotach i niecałe dwie godziny między lądowaniem w stolicy a startem Rajdu Barbórki nie przeszkodziły Szymonowi Gospodarczykowi w efektownym zakończeniu udanego sezonu.
W Warszawie załoga Škody Fabii RS Rally2 była najszybsza na każdym z czterech odcinków specjalnych klasyka. Szymonowi Gospodarczykowi razem z Miko Marczykiem nie udało się tylko powtórzyć sukcesu sprzed roku podczas legendarnego Kryterium Asów. Zajęcie drugiego miejsca nie zmniejszyło jednak przewagi nad resztą stawki. W końcowym podliczeniu wiceliderzy Adam Sroka i Patryk Kielar stracili do zwycięzców 23 sekundy. Kierowca Toyoty GR Yaris Rally2 nie ukrywał w wywiadach, że do sukcesu na Karowej przyczyniło się też wielokrotne odtworzenie zeszłorocznej jazdy łodzianina z jordanowianinem.
Wyścig w stolicy Polski co roku jest wydarzeniem kończącym rajdowe wydarzenia w Polsce. Marczyk z Gospodarczykiem wystartowali w trzech z siedmiu wyścigów składających się na tegoroczne krajowe mistrzostwa. Starty w rajdach Polski, Rzeszowskim i Śląskim zakończyli na pierwszych pozycjach. W końcowej klasyfikacji zajęli piąte miejsce.
Miniony weekend był dla reprezentanta naszego regionu jednym z największych wyzwań logistycznych podczas całego sezonu. Warszawę od państwa położonego w Azji Środkowej oddziela prawie 5 tysięcy kilometrów i co najmniej 7 godzin bezpośredniego lotu.
Razem z Szymonem wylatujemy do Uzbekistanu na galę FIA, gdzie odbierzemy statuetki za zdobycie Mistrzostwa Europy w rajdach. Mimo zbieżności terminów nie wyobrażaliśmy sobie końcówki sezonu bez startu w Rajdzie Barbórka. Wyścig rusza w sobotę o 8:00, a my zgodnie z planem lądujemy w Polsce chwilę po 6:00. Jak widzicie, mamy pewien zapas czasu.
Reklama
pisał na social mediach Miko Marczyk przed wylotem.
Wizyta w Taszkiencie była efektem aż pięciokrotnego stawania na podium w cyklu Rajdowych Mistrzostw Europy: na Węgrzech, w Polsce, we Włoszech, w Walii oraz Chorwacji. Bardzo szybka i regularna jazda pozwoliła zgromadzić załodze ORLEN Team łącznie 154 punkty. Brak wygranego wyścigu nie przeszkodził Marczykowi w zostaniu najmłodszym polskim kierowcą, który sięgnął po mistrzostwo kontynentu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze