W powiecie suskim w ostatni weekend odnotowano pięć pożarów, głównie traw i ściółki leśnej. Strażacy ostrzegają, że mimo spadku liczby incydentów problem wypalania pozostał realny i niebezpieczny. Ogień często wymyka się spod kontroli, a konsekwencje mogą być tragiczne – apelują o czujność i zgłaszanie pożarów pod numer 112.
To był kolejny pracowity weekend dla strażaków w regionie. W sobotę i niedzielę w powiecie suskim odnotowano pięć pożarów – cztery dotyczyły traw, a jeden ściółki i gałęzi w lesie. Choć skala zdarzeń była mniejsza niż w najbardziej „gorących” tygodniach wiosny, służby nie mają wątpliwości: wypalanie wciąż jest realnym problemem i może skończyć się tragedią.
– To nie jest duża liczba. Zdarzały się okresy, gdy takich pożarów było nawet kilkanaście – podkreślają strażacy. Zwracają uwagę, że mimo apeli część osób nadal podpala trawy, licząc na szybkie „posprzątanie” działki czy łąki. Tymczasem ogień wymyka się spod kontroli szybciej, niż wielu osobom się wydaje.
Ratownicy przyznają, że obecnie pożary nie mają już tak intensywnego przebiegu, jak na początku sezonu. W terenie widać to gołym okiem – przyroda ruszyła, a świeża roślinność utrudnia rozprzestrzenianie się płomieni.
– Trawa zaczęła już odrastać, pojawiła się świeża zieleń, która ogranicza rozprzestrzenianie się ognia – tłumaczą strażacy. Podkreślają jednak, że to nie jest powód do rozluźnienia. Przy bezdeszczowej pogodzie wyschnięte resztki roślin nadal potrafią zapalić się błyskawicznie, a do wielu podpaleń dochodzi wieczorami, gdy sprawcy liczą na to, że nikt ich nie zobaczy.
Weekendowe działania strażaków nie kończyły się na pożarach. Ratownicy dwukrotnie wspierali zespoły ratownictwa medycznego podczas działań przy osobach poszkodowanych - informuje rzecznik prasowy PSP w Suchej Beskidzkiej, bryg. Łukasz Białończyk.
Doszło również do interwencji w Jordanów na drodze krajowej nr 28. Strażacy zostali zadysponowani do usunięcia zagrożenia, jakie stanowiły rozlane na jezdni fekalia. Zanieczyszczenie stwarzało ryzyko dla uczestników ruchu drogowego, dlatego konieczne było szybkie zabezpieczenie miejsca i oczyszczenie nawierzchni.
Służby przypominają, że wypalanie traw jest nie tylko szkodliwe dla środowiska, ale też karalne. Za podpalenie można dostać grzywnę nawet do 30 tys. zł, a w skrajnych przypadkach grozi nawet 10 lat pozbawienia wolności.
– Każdy taki pożar to niepotrzebne zagrożenie dla ludzi, zwierząt i środowiska – podkreślają strażacy.
Miniony weekend pokazuje jedno: pożarów jest mniej, ale czujność nadal jest konieczna. Jeśli widzisz ogień na łące lub przy lesie – reaguj i dzwoń pod 112. Jeden telefon może oszczędzić komuś dramatu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze