Polska odpadła z mistrzostw świata po porażce z reprezentacją Francji 1:3. Odpadła w stylu, który każdy kibic w Polsce przed pierwszym gwizdkiem sędziego wziąłby ją w ciemno.
Jacek Kudzia (trener BCS Zawoja):
- Graliśmy w piłkę, graliśmy odważnie, a za pierwszą połowę należą się naszym zawodnikom słowa uznania. O losach spotkania zaważyły dwie sytuacje właśnie z tej części gry. Pierwsza to niewykorzystana sytuacja Piotra Zielińskiego po akcji lewą stroną Bartosza Bereszyńskiego. Gdyby Polska objęła prowadzenie przy stanie 0:0, to gol ten mógł jeszcze bardziej uskrzydlić Biało-Czerwonych. Sytuacja numer dwa to gol autorstwa Oliviera Giroud. Wydawało się, że nie była to trudna sytuacja dla Jakuba Kiwiora, bo mógł się przepchać i wygrać ten pojedynek. Wiadomo, że nie będę oceniał kadrowiczów, ale sytuacja ta była taka rodem z niższych lig. Tak samo, jak sytuacja z Przemysławem Frankowskim, który ratował piłkę przed wyjściem na aut i tym samym zapoczątkował bardzo groźną kontrę Francuzów. W drugiej połowie oglądaliśmy słabszy mecz i w tej części mogliśmy liczyć, że szczęście nas nie opuści. Mieli go Australijczycy w meczu z Argentyną, którzy do końca mogli myśleć, że doprowadzą do remisu. W meczu z Francją stało się inaczej, ale mówi się też, że suma szczęścia wychodzi na zero. Nie można zaprzeczyć, że w poprzednich spotkaniach grupowych mieliśmy wiele szczęścia. Uważam, że naszą taktykę na mecz z Argentyną zdeterminowała taktyka i chłodna kalkulacja. Sztab szkoleniowy podjął decyzję, że lepiej wyjdziemy na tym, jeżeli zagramy zachowawczo i stracimy mało goli z Argentyną. Podsumowując jednak to za mecz z Francją należy się duży plus naszej drużynie za to spotkanie. Zagraliśmy ambitnie, na wysokim poziomie z aktualnymi mistrzami świata. Taki jest sport.Reklama
Piotr Żmudka (trener Dębu Sidzina i Świtu Osielec):
- Za sukces, duży plus należy uznać, że w najważniejszej imprezie piłkarskiej na świecie awansowaliśmy do fazy pucharowej. Kibice mogą mieć uwagi do stylu, w jakim wyszliśmy z grupy. Jako trener nigdy nie skrytykuję czegoś, co zdaje egzamin. Kiedy kadrę objął trener Czesław Michniewicz, można się było spodziewać, jak będzie grała kadra. Nie było przypadku, że po pierwszym meczu, w którym od pierwszych minut wystąpili Nikola Zalewski i Sebastian Szymański, zostali w dwóch kolejnych spotkaniach "schowani" przez trenera Michniewicza. Nie realizowali oni tego, co narzucił trener Michniewicz. To zresztą duży plus dla trenera, że przekonał do takiej gry tych bardziej doświadczonych zawodników. Popatrzmy na Niemców, którzy w fazie grupowej oddali 28 strzałów i co z tego? Polska celnie strzeliła cztery razy i z grupy wyszła. Po meczu z Francją możemy za plus uznać styl, w jakim zagraliśmy. Reprezentacja pokazała, że potrafi grać w piłkę. Dla każdego trenera celem zawsze jest osiągnięcie zamierzonego wyniku. Kibic częściej patrzy sercem.Reklama
Piotr Surmiak (trener Gromu Grzechynia):
- W końcu coś się działo w meczu Polski na mundialu i mimo porażki, mecz z Francją był naszym najlepszy występ Biało-Czerwonych w Katarze. Nie można opierać gry reprezentacji Polski na antyfutbolu, który widzieliśmy w poprzednich grupowych spotkaniach. To nie ma przyszłości. Najlepiej to widać było na przykładzie Piotra Zielińskiego, który dzisiaj rozgrywał, balansem ciała potrafił gubić rywali, dorzucał piłki, a w poprzednich meczach grał na wstecznym hamulcu. Szkoda sytuacji właśnie Zielińskiego z pierwszej połowy. Gdyby Polska zdobyła jako pierwsza gola, to byłoby w dalszej części gry jeszcze ciekawiej. Francja byłaby pod presją, a jak wiadomo, wtedy pojawiają sie nerwy, mogliby się bardziej odsłonić... To jednak takie gdybanie. Porównując jednak stworzone okazje, to Francja była lepsza w pierwszej połowie o tę jedną bramkę. Jestem trenerem i jeżdżę na konferencje, gdzie wiele się mówi o ofensywnej, ładnej dla oka grze. Mamy firmowaną przez PZPN książkę o narodowym modelu gry. Wiadomo, że piłka seniorska to gra na wynik i w szkoleniu, nie trzeba się na niczym wzorować, ale mimo wszystko uważam, że reprezentacja powinna pokazywać kierunek w jakim zmierza Polska piłka lub przynajmniej próbować to pokazać. Widzi to cała Polska, w tym ponad 30 tysięcy trenerow, dzieciaki i młodzież. Potem dzieciaki na treningach krzyczą "laga na Robercika". Gra antyfutbolu w trzech pierwszych meczach to marnowanie ofensywnego potencjału takich zawodników jak Zieliński i Robert Lewandowski. Nagle sie okazało, że Polska może pograć w piłkę i to z obecnym mistrzem swiata i jednym z kandydatow do tegorocznego mistrzostwa. W kadrze będzie się zbliżała wymiana pokoleń. Drugą linię trzeba oprzeć na takich zawodnikach jak Zieliński czy Jakub Moder, którego bardzo brakowało na tym mundialu. Starajmy się grać ofensywniej, do przodu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze