Amatorów alkoholowych libacji pod gołym niebem niewiele potrafi zrazić do folgowania ulubionej rozrywce. Oddają się jej chętnie nawet o tej porze roku, przynajmniej dopóty, dopóki temperatura nie spada zbytnio poniżej zera. Co więcej, niektórzy przy wyborze lokalizacji popijaw wykazują się całkowitym brakiem szacunku dla miejsc kultu religijnego.
W Grzechyni pijaczkowie z upodobaniem spotkają się obok kaplicy Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski lub w niedalekiej odległości od niej. Nie tylko urządzają tam libacje, ale też zaśmiecają okolicę. Puste butelki po procentowych napojach zostawiają bowiem zwykle tam, gdzie je opróżnili. Problem poruszył na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Makowie Podhalańskim radny Adam Głuszek. – Gdy wczoraj sprzątałem w okolicy kaplicy i nowej drogi, która tam powstała, nazbierałem pełny worek – powiedział, apelując o patrole policji w tamtym rejonie, aby zniechęcić pijaczków do raczenia się trunkami w pobliżu miejsca kultu. Komendant komisariatu w Makowie Podhalańskim Janusz Dyduch zapewnił: - Oczywiście uwzględnimy to w dyslokacji naszych służb.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze