W sobotę 21 listopada wystartowała III edycja SUSKIEJ AMATORSKIEJ LIGI FUTSALU.
Jakie prognozy, przewidywania, typy czy emocje szykują się w bieżącym sezonie? O głos poprosiliśmy Jakuba Nosala- kapitana broniącej tytułu Gamby Furiosa z Zembrzyc:
Na otwarcie nie lada emocje zgotowała nam Granda Kojszówka, która była blisko sprawienia sensacji w faworyzowaną ekipą AKS Las. Gra Grandy była przez długi okres tego meczu zupełną odwrotnością postawy z Orlika. W rozgrywkach na Orliku chłopaki z Kojszówki musieli zaliczyć kilka solidnych knock-downów by podjąć walkę. W sobotnim meczu AKS próbował, starał się, lecz albo brakowało szczęścia albo na posterunku był rewelacyjny tego dnia Adrian Gratka- bramkarz Grandy. Tym czasem Granda zaczęła punktować rywala. Kiedy po dwóch bramkach Jakuba Stanka i jednym trafieniu Grzegorza Frydla (przy wszystkich 3 golach asystował Jarosław Folwarski) Granda prowadziła 3-0 wydawało się, że już po meczu. Że Kojszowianie wejdą w sezon „z buta”. Ale kiedy widzisz krzyczącego koło linii kapitana Grandy Karola Dudziak, mimo wyniku 3:0 strofującego swój zespół za zbyt nonszalancką grę- wiedz że coś się dzieje! I niestety słowa kapitana- który apelując o większe zaangażowanie wieszczył, że strata jednej bramki pociągnie za sobą kolejne- sprawdziły się w 100%.
AKS zaczął przeważać, raz po raz nacierając na bramkę Gratki.
Najpierw bramka na 3:1 po rzucie rożnym i fatalnym zachowaniu obrońców Grandy (M.Sali i Ł.Nogawki) piłkę wpakował Kluzik. Chwilę później kolejny korner i kolejna bramka dla AKS. Tym razem szczęśliwy strzał napastnika z Lasu, piłka odbita od parkietu ląduje w samym oknie bramki Grandy. 3:2!
Szykuje się nerwowa końcówka. Szansę na uspokojenie sytuacji w końcówce daje drużynie z Kojszówki Karol Dudziak, którego strzał z dystansu zatrzymuje się na ręce obrońcy AKSU. A że sytuacja ta miała miejsce w polu karnym, arbiter nie zawahał się użyć gwizdka i wskazał na „wapno”. Szansę na podwyższenie prowadzenia i dobicie rywala zmarnował Jakub Stanek. Jego strzał podbity przez bramkarza wylądował na poprzeczce.
Chwilę później ten sam zawodnik pozbawił kojszowian szans na 3 punkty, po nieudanym dryblingu, tuż przed swoim polem karnym przeciwko trójce rywali, stracił piłkę, co gracze z Lasu wykorzystali zdobywając upragnioną bramkę wyrównującą.
Zdawało się, że mocno podbudowani gracze AKS pójdą za ciosem i zgarną całą pulę, jednak w końcówce Adrian Gratka wykazał się znakomitym refleksem, ratując w trudach wywalczony punkt.
Jako że organizatorowi nie udało się przeprowadzić wywiadu z zawodnikami po tym spotkaniu, zamieszczamy to co udało się nam zdobyć: screen z czatu zawodników Grandy.
GRANDA-AKS 3:3
Bramki: 2x J.Stanek, G. Frydel (Granda); W. Kluzik, K.Lenart, M. Bargiel (AKS)
W kolejnym spotkaniu mistrz I Ligi ALPS na Orliku i wicemistrz ubiegłej edycji halówki- makowski The Dreamers podejmował absolutnych nowicjuszy 2ez (wymowa: tju ezz;).
Wbrew wcześniejszym prognozom debiutanci stawili czoła utytułowanym rywalom, ulegając po pięknej walce 4:6. Mateusz Stopka- gracz the Dreamers stwierdził, że nie był to łatwy m ecz dla jego drużyny. "Oba zespoły miały problemy kadrowe. Rywale zagrali bardzo dobrze. Dobrze rozgrywali piłkę od tyłu, radzili sobie w grze kombinacyjnej. Ostatecznie wygralismy, ale nie możemy być w pełni zadowoleni. Średnio, bardzo średnio, ważne są jednak punkty. W kolejnych meczach musimy grać lepiej."
Materiał zaczerpnięty z oficjalnej strony 2ez:
Mamy już za sobą pierwsza kolejkę SALF. Już na samym początku rozgrywek przyszło nam się mierzyć ze zwycięzcami pierwszej ligi ALPS – The Dreamers. Przed pierwszą kolejką do gry zgłosiliśmy 8 zawodników, niestety, jeden z nich doznał kontuzji kolana, przez co nie zagra (prawdopodobnie) do końca rozgrywek, kolejny zachorował. Zostało nas 6, jednak w przeddzień meczu okazało się, że nasz bramkarz ma pilny wyjazd, wiedzieliśmy, że musimy stawić czoła przeciwnikowi grają bez zmia n oraz – co najgorsza – bez bramkarza. Przed mecze, wiedząc na kogo przyjdzie nam zagrać, zakładaliśmy, że chcemy uniknąć blamażu. Jedynym faktem, który nam sprzyjał, był fakt, że gramy prawie w domu – na hali w „Goetlu” – gdzie na co dzień uczęszczamy do szkoły.
W szatni przed mecze, mimo bardzo złej sytuacji kadrowej, panował dobra atomosfera, jednak wszyscy byli skupieni i świadomi, tego, że będzie to bardzo ciężki mecz. Wreszcie, gdy już wszyscy ubrali swoje białe koszulki, które do tej pory służyły tylko na WFach, wychodzimy na arene. Chwila rozgrzewki i zaczęło się – PIEWSZY MECZ W HISTORII 2ez.
Jak już wcześniej pisałem naszym głównym założeniem było uniknąć ośmieszenia, więc nie chcieliśmy stracić więcej niż dziesięciu bramek i chociaż jedną strzelić. Od samego początku zagraliśmy bardzo defensywnie więdząc, że zakładając pressig nie wytrzymamy całego meczu. Na samym początku bardzo dobrze nam to wychodziło, w pewnym momencie przejmując piłkę w obronie wyprowadziliśmy szybką kontrę po której Bartłomiej Mirocha strzela pierwszą bramke w historii 2ez. Jak łatwo się domyślić było to bramka na 1:0, niestety po strzeleniu bramki, jak to często bywa, straciliśmy troszkę koncentracje a wraz z nią 3 bramki – głupie bramki, przede wszystkim błąd w ustawieniu, zapewne też kondycja dawała się we znaki. Mimo wszystko staraliśmy się grać swoje i udało się – Michał Dędys daje nadzieje, bramka kontaktowa. Pierwsza połowa kończy się wynikiem 2:3.
Po chwili przerwy, złapaniu powietrza i łyku wody, która wtedy wydawała się zbawieniem, wracamy walczyć, świadomi tego, że osiągnęliśmy jeden z głównych celów – strzeliliśmy bramke. Druga połowa zaczęła się fantastycznie dla nas, ponieważ na samym początku strzelamy bramke wyrównującą, Łukasz Ocieczek trafia do siatki rywali – 3:3. Jednak znów długo nie trzeba było czekać na odpowiedź zawodników w (tak samo jak my) białych koszulkach jednak z numerami na plecach – 3:4. Gdy wydawało się, że już nic nie ugramy z powodu braku sił, dostajemy dodatkowa motywacje, swoją drugą bramkę w meczu strzela Dędys. Potem udało nam się przeprowadzić kilka składnych akcji lecz żadna nie kończyła się bramką, bramki strzelali jedynie przeciwnicy – na koniec udało im się to dwukrotnie.
Oprócz zawodników, którzy strzelili bramki, warty uwagi był występ Damiana Dyrdy.
Biorąc pod uwagę okoliczności w jakich przyszło nam zagrać pierwszy mecz, jesteśmy zadowoleni, nawet pozostaje lekki niedosyt. Może następnym razem się uda.
The DREAMERS 6:4 2EZ Sucha
Bramki: 3x Pęczek, 2x Piątek, Biel (The Dreamers); 2x Dędys, Ocieczek, B. Mirocha (2ez)
Oddajemy głos zawodnikom obu drużyn:
Potyczka mistrza z ubiegłego sezonu- Gamby Furiosa Zembrzyce z bardzo dobrze dysponowanym Rafkopem miała być największym hitem 1 . kolejki. Niestety jak to często bywa- mecz typowany jako szlagierowy- rozczarowuje. Tym razem rozczarował Rafkop- nie tyle gra czy brakiem zaangażowania- bo gra wyglądała przyzwoicie a i zaangażowania graczom z Grzechyni odmówić nie można- co frekwencją na meczu. Wyjść na mistrza bez zmienników oznacza niemal zawsze pogrom. Tym razem pogromu nie było jednak wynik 8:2 to chyba najniższy wymiar kary. Co powiedzieć można o Gambie? Chyba tylko tyle, że zapowiedzi o obronie mistrzostwa nie są słowami rzucanymi na wiatr- zwłaszcza jeśli dysponuje się takim killerem z przodu jakim w tym meczu był Mariusz Kopacz.
Gamba Furiosa- Rafkop Grzechynia 8:2
Bramki: 3x Kopacz, 2x Kotlarz, Nosal, Pajak, Czaicki (Gamba); 2x Kozina (Rafkop)
Ciekawie zapowiadało się spotkania pomiędzy zawoiski.pl a FC Fikoł. Mecz nie zawiódł. Był toczony w szybkim tempie. Zawojski atakował, Fikoł mądrze się bronił i skutecznie kontrował.
Zawojski-FC Fikoł 4:5
Bramki: 2x Matusik, Lupa, Wrona (Zawojski); 3x Sumera, 2x Czarny (FC Fikoł)
Z pewnością wiele osób czekał z niecierpliwością na debiut w rozgrywkach drużyny SynowieLuja z Jordanowa. Intrygować mogła nie tylko nazwa zespołu, ale i personalia. Zawodnicy z Jordanowa to absolutni debiutanci w rozgrywkach SALF, nie grali też na orliku w ramach ALPS. Stąd dla zespołu Playboys z Budzowa mecz ten stanowił sporą niewiadomą. Chyba z tego powodu zespoły dość długo "badały się" wzajemnie. Kiedy opadła trema i mecz się rozkręcił ciężko było oderwać od niego wzrok. Akcja za akcję, strzały, parady bramkarskie, emocje do samego końca. Kilka sekund do końca a na tablicy widniał wynik 2:2. Debiutanci z Jordanowa postanowili zagrać va banque. By zgarnąć pełną pulę bramkarz wyszedł daleko z bramki by stworzyć przewagę... i padł gol... tyle że...
Synowie Luja-Playboys 2:3
bramki: Teper, Bednarz (SynowieLuja); Nowak, Bukowski, Sikora (Playboys)
Wszyscy dużo obiecujemy sobie po grze młodych chłopaków z Wieprzca. Dzikie Wieprze bez problemu awansowały w ALPS do II ligi już przy pierwszym podejściu, ulegając tylko bardzo silnym blancosom z Palczy. Czy dyspozycja z orlika zostanie przeniesiona na halę? Po pierwszym meczu już to wiemy na pewno- Dzikie Wieprze tanio skóry nie sprzedadzą. W sobotni wieczór zdemolowali Drink Team Zawoja 9:2, choć i wynik dwucyfrowy nikogo by nie zdziwił. O ile do połowy gra była wyrównana, to po przerwie był to mecz tylko do jednej bramki. Szkoda Drink Teamu, pierwsza połowa w ich wykonaniu była bardzo obiecująca w brakło jednak skuteczności. Jednak parafrazując słowa klasyka: w piłce tak jak na rybach- ważne to co w sieci. A że piłka w drugiej połowie lądowa niemal wyłącznie w sieci Drink Teamu- wynik nie może dziwić.
Ps. Szymek Pająk, pełniący obowiązki trenera Dzikich Wieprzów musi zachowania przed kamerą uczyć się od zawodnika rywali. Mniej stresu, więcej luzu;) Już w następnej kolejce to sprawdzimy:)
Dzikie Wieprze- Drink Team Zawoja 9:2
bramki: 4x P.Bachul, 3x Murzyn, 2x A.Gwiazdoń (Dzikie Wieprze); Czarny, Rzeszótko (Drink Team)
***
Strzelcy po pierwszej serii gier:
4 gole Patryk Bachul (Dzikie Wieprze)
3 gole Tomasz Murzyn (Dzikie Wieprze)
Dawid Sumera (FC Fikoł)
Maciej Pęczek (The Dreamers)
***
"5" I kolejki:
Gratka(Granda)- Bachul (Dzikie Wieprze), Kopacz (Gamba), Sumera (FC Fikoł), Pęczek (The Dreamers)
***
Od drugiej kolejki w rozgrywkach zadebiutuje kolejny zespół z Jordanowa. Jako że drużyny z Jordanowa zawsze zaskakiwały dość oryginalnymi nazwami- nie inaczej będzie i tym razem. Proszę państwa- od II kolejki uczyć nas zoologi będzie "GUZIEC-TAKA ŚWINIA Z AFRYKI" . Wszyscy liczymy, że równie dużą kreatywności jak przy wyborze nazwy raczyć nas będą na parkietach SALF.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze