Dla pełnosprawnej osoby samodzielne zrobienie zakupów w markecie jest niczym bułka z masłem. Dla osób niewidomych i niedowidzących jest to już jednak wielkie wyzwanie. Wkrótce ich życie ma odmienić aplikacja „Co to”, wymyślona i stworzona przez 33-letniego suszanina Pawła Łosia wraz z zespołem.
Powiedzieć, że dla absolwenta Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie świat programowania nie ma żadnych tajemnic, to nic nie powiedzieć. Po zdaniu matury co prawda najpierw uzyskał licencjat na Uniwersytecie Jagiellońskim na kierunki „Biologia i Geografia”, ale tytuł magistra na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie uzyskał już z informatyki, a następnie ukończył studia podyplomowe z analizy danych „Data science. Metodologia, narzędzie i zastosowanie” w Krakowskiej Szkole Biznesu. Natomiast chcąc uzupełnić wiedzę biznesową ukończył również studia typu MBA „Zarządzanie przedsiębiorstwem”, a potem jeszcze 56 różnych kursów. – Wychodzę z założenia, że gdy człowiek ma szersze pole widzenia to podejmuje lepsze decyzje zawodowe, jak i w innych dziedzinach życia – mówi Paweł Łoś, który współpracując z dziewczyną Hanią i zainspirowany przez nią wpadł na pomysł stworzenia aplikacji, która ułatwiłaby życie osobom niewidomym lub niedowidzącym. – Większość osób niewidomych, chce być traktowana jako pełnosprawne i z założenia odrzuca pomoc. Po prostu chcą być niezależne, samodzielne, aby nie musiały prosić innych o pomoc. Tyle, że zrobienie przez nie zakupów jest trudne. Sam gdy ostatnio wszedłem do jednego z suskich sklepów miałem trudności z odnalezieniem się, gdyż doszło w nim do remontu i przestawiono regały z produktami. Ale ja je wiedziałem, a osoby niewidome bazują na pamięci. Gdy w tym samym miejscu, w którym stało mleko znajdą się soki, zapakowane w takie same kartony, to one ich nie odróżnią i do kawy zamiast mleka wleją sok - opowiada o idei Paweł Łoś.
Z założeniami stworzenia aplikacji, która pomoże niewidomym w zakupach suski programista pojechał w grudniu do Krakowa na organizowane przez Kraków Miastem Startup-ów wydarzenie „DESIGN + TECH = BUSINESS”.
W jego ramach odbywał się hackathon, podczas którego informatycy i inne osoby związane z rozwojem oprogramowania, takie jak projektanci grafiki, twórcy interfejsów i menedżerowie projektów, stają przed zadaniem rozwiązania określonego problemu związanego z projektowaniem. – Zgłosiłem się sam, a wymóg był pracy w minimum trzyosobowych zespołach. Okazało się, że są jeszcze dwie osoby i zaproponowano nam stworzenie teamu. Mieliśmy różne pomysły na to, z czym chcemy przystąpić do hackathonu, ale przekonałem ich do mojego pomysłu i wspólnie zaczęliśmy dopracowywać szczegóły aplikacji – opowiada Paweł Łoś o początkach współpracy z łódzkimi studentami – Michaliną Głusek i Jakubem Kamińskim (obecnie w zespole jest jeszcze marketingowiec Mateusz Marciniak).
Sam hackathon trwał 12 godzin, więc jak łatwo się domyślić nie sposób było na nim przygotować gotowego produktu, ale powstała pełna koncepcja, która w ocenie jury była najlepszą z zaprezentowanych i wygrała. Teraz istnieje już dojrzały prototyp aplikacji, ale nie jest jeszcze jawny i jest używany jedynie do testów i dalszego rozwijania projektu.
Opiera się na aparacie fotograficznym zamontowanym w telefonach komórkowych. – Aparaty nie są nowością. One mogą wykrywać opakowania i na podstawie posiadanej bazy z wielkością, kształtem i kolorem opakowań rozpoznawać produkty. Tyle, że wystarczy, aby producent zmienił kolorystykę i cały system jest bezużyteczny. Tymczasem od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku standardem są kody kreskowe. Czarne paski, na białym tle. Aparat je wyłapuje bez trudu. A baza produktów, choć płatna, jest ogólnodostępna. Wystarczy zatem, że aparat wyłapie kod i już może podać w formie komunikatu dźwiękowego dla osoby niewidzącej lub dużych napisów nie tylko jaki to produkt, ale nawet jaka jest jego cena. Dzięki lokalizatorowi i współpracy z partnerami aplikacja może bowiem zidentyfikować w jakim sklepie znajduje się osoba, która dokonuje zakupów – opisuje działanie aplikacji jej twórca.
Paweł Łoś zauważa, że na rynku istnieje tylko jedna podobna, ale jest płatna, a do tego wyłącznie w języku angielskim. Tymczasem aplikacja jego zespołu ma być w pełni darmowo i zdecydowanie bardziej uniwersalna. Chce bowiem koszty jej funkcjonowania przerzucić na sieci handlowe. – W Polsce mieszka około 40 mln osób. Według badań aż 1,8 mln z nich to osoby niewidome lub niedowidzące w stopniu znacznym. Sieci handlowe w swoim interesie powinny być zainteresowane takim produktem. Tym bardziej, że aplikacja pozwala nie tylko identyfikować produkty, ale nawet informować (o ile posiadacz będzie chciał z takiej funkcji korzystać), że mija regał z produktami będącymi na promocji – odkrywa zalety aplikacji Paweł Łoś.
Trójka innowatorów odpowiedzialna za aplikację „Co to” planuje pierwszą wersję aplikacji umieścić w sklepach internetowych jeszcze w tym kwartale. Dzięki temu chcą zdobyć jeszcze szersze grono osób, które podzielą się swoimi opiniami i sugestiami. – Aplikacja ma być rozwijana i ulepszana. Nawiązaliśmy już kontakt z Polskim Związkiem Niewidomych, oddział w Łodzi ale im większe grono korzystających, tym szersze spektrum – zauważa suski programista. Dodaje, że miesięczne koszty rozwoju projektu to około 50 tys. zł, na które składają się opłaty za serwery, bazy danych, czy domen. Stąd w planach mają założenie fundacji, celem zdobywania środków na ten cel. Swoją pracę zespół wykonuje bowiem pro bono.
Środki na rozwój projektu starają się uzyskać również poprzez zbiórkę internetową.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Przydatna aplikacja. Trzymam kciuki za rozwój. Dla osób słabo widzących to po prostu wybawienie. Już bym ją chciał przetestować.
Jest już od dawna polska aplikacja rozpoznająca kody kreskowe: Seeing assistant home. Jest darmowa na system Android i IOS.
Gratulacje z Fideltronika dla Fitecha
Przydatna aplikacja. Trzymam kciuki za rozwój. Dla osób słabo widzących to po prostu wybawienie. Już bym ją chciał przetestować.
Jest już od dawna polska aplikacja rozpoznająca kody kreskowe: Seeing assistant home. Jest darmowa na system Android i IOS.