Pierwszy etap przygotowań do nowego sezonu ma za sobą Paula Gorycka. Pochodząca z Suchej Beskidzkiej kolarka ponad trzy tygodnie przebywała w Turcji, gdzie od 26 lutego do 14 marca wzięła udział w siedmiu zawodach. Najpierw pod opieką swojej drużyny Strüby-BiXS Team, a następnie pod okiem kadry narodowej.
Paula Gorycka zawitała do Turcji 24. lutego. - W czwartek zrobiliśmy treningi na dwóch trasach wyścigów, a już w piątek stanęliśmy na starcie - mówi pochodząca z Suchej Beskidzkiej zawodniczka,
- Ze startu wyjechałam jako pierwsza. Nikt nie kwapił się do podkręcenia tempa, więc spokojnie wjechałam też pierwsza w singla. Konsekwentnie jechałam swoje i przez to straciłam potem kilka pozycji. Mając w perspektywie kolejne dwa dni ścigania, nie chciałam wykorzystać wszystkich sił na pierwszym wyścigu. Po równej jeździe na mecie zameldowałam się siódma. Na odpoczynek nie było wiele czasu, bo w sobotę był kolejny wyścig. Plusem było to, że trasa przebiegała przez teren naszego hotelu, więc odpadał czas potrzebny na dojazd na start. Ta runda była już znacznie bardziej wymagająca technicznie – kilka stromych zjazdów i równie stromych podjazdów, sekcje po kamieniach i single w lesie wymagały stałej koncentracji. Przekonałam się o tym na piątej rundzie, kiedy nie byłam w stanie podjechać żadnego ze stromych podjazdów w pierwszej części trasy, bo byłam zdekoncentrowana. Straciłam też przez to jedną pozycję i na metę dojechałam dziesiąta. Niedzielne ściganie też odbywało się obok naszego hotelu. Był to trzeci wyścig XCO, więc byłam już trochę zmęczona. Co ciekawe całą trasę pokonałam 6 sekund szybciej, co daje … 1 sekundę poprawy na rundę - opisuje Paula Gorycka.
Reklama
Cztery kolejne starty Gorycka "zaliczyła" już pod okiem kadry narodowej.
- Niestety już na rozgrzewce poczułam, że czeka mnie wymagające ściganie – nogi nie chciały się kręcić. Biorąc to pod uwagę powinnam była być ostrożniejsza na początku wyścigu, a jednak popełniłam błąd młodzika i pojechałam za mocno ze startu. Jeszcze do połowy zawodów na kolejnych agrafkach widziałam „podium”, ale w drugiej części wiedziałam już, że nie ma na nie szans i skoncentrowałam się na tym, żeby jak najmniejszym nakładem sił utrzymać piątą pozycję. Po mecie byłam wściekła, tak po prostu, bo wiedziałam, że to co zaprezentowałam nijak miało się do mojej aktualnej formy. Przez kolejne trzy dni odpoczywałam, tylko delikatnie kręcąc na rowerze, żeby w pełni sił zaatakować na ostatnich trzech wyścigach i pozytywnie zakończyć kampanię turecką - dodaje.
Reklama
Kolejny start Goryckiej w Turcji zakończył się dla niej miejscem piątym.
- Ze startu tym razem wyjechałam trzecia. W początkowej części rundy spadłam na szóstą pozycję, ale wciąż jechałyśmy wszystkie razem. Na początku drugiej rundy znowu jechałam trzecia, ale czołówka zyskała kilka sekund przewagi. Przez kolejne rundy, aż do końca piątej, jechałyśmy razem z dwiema Rosjankami. Ostatecznie na następnych dwóch pętlach okazały się trochę mocniejsze i skończyłam piąta. Byłam jednak bardzo zadowolona z tego wyścigu. Było dobrze taktycznie, czysto technicznie i lepiej fizycznie.
Reklama
Dwa ostatnie występy Pauli to miejsca numer sześć i siedem na mecie.
- Po starcie jechałam czwarta. Przez pierwsze trzy rundy utrzymywałam się na tej pozycji, mając kilkanaście sekund do podium i podobną przewagę nad goniącą mnie zawodniczką. Samopoczucie nie było jednak dobre – mimo nieco niższego tempa niż w czwartek, wyraźnie się męczyłam. Na kolejnych dwóch rundach straciłam dwa miejsca, nie mogąc złapać koła wyprzedzających mnie zawodniczek. Jasnym stało się, że tego dnia o wyższe miejsce nie powalczę. Skupiłam się więc na dojechaniu na szóstej pozycji i zaoszczędzeniu sił na niedzielę. Ostatnie dwie rundy przejechałam naprawdę spokojnie, kontrolując różnicę za mną, dzięki międzyczasom, które podawał mi trener kadry narodowej. W niedzielę postanowiłam wystartować z pewną rezerwą. Nie było to takie łatwe, bo jednocześnie nie chciałam wjechać w singla na szarym końcu peletonu, a że singiel był pół kilometra po starcie, to wszyscy mieli siłę na maksymalny wysiłek. Godząc nieco spokojniejszy start z zabezpieczeniem przyzwoitej pozycji, w wąską część rundy wjechałam czternasta. Do pierwszego bufetu udało mi się zyskać dwa miejsca, chwilę później awansowałam o kolejne dwa. Na następnych dwóch rundach zyskałam jeszcze trzy oczka wskakując na siódme miejsce. Tak też skończyłam ten wyścig. Byłam zadowolona z jego przebiegu. Po porównaniu czasów okazało się, że pojechałam o ponad trzy minuty szybciej niż dwa tygodnie wcześniej - dodaje.
Reklama
Siedem występów w tak krótkim okresie na początku roku to już jakiś "standard" w przygotowaniach do właściwej części sezonu dla Pauli Goryckiej. W pierwszym dniu maja Gorycka powinna zameldować się w Polsce podczas Trophy Maja Race, a już tydzień później odbędą się pierwsze zawody w ramach Pucharu Świata w niemieckim Albstadt.
- Cieszę się, że mimo wielu obostrzeń pandemicznych zrealizowaliśmy plan przygotowań i pierwszych startów. Forma jest w budowie, wszystko idzie w dobrym kierunku. Fajnie też, że udało się pojechać siedem wyścigów łącząc siły mojej drużyny Strüby-BiXS Team i kadry narodowej. Wszystko zagrało jak należy, przez cały czas miałam zapewnioną profesjonalną obsługę podczas wyścigów i poza nimi, sprzęt spisał się dobrze. Teraz czas na odpoczynek i wyleczenie kontuzji, a potem kolejny blok treningowy i następna seria wyścigów - podsumowała Paula Gorycka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze