Reklama


OKRĘGÓWKA: Babia Góra zwariowała w Kalwarii, skuteczna końcówka Gajdy, Naroże bez punktów w Gorzowie

10/10/2026 13:05

Kiedy w meczu pada osiem goli, to trudno nie znaleźć tutaj odwołania do wyniku hokejowego. Tak też było dziś w Kalwarii, gdzie zawitała Babia Góra Sucha Beskidzka.

Do grudnia jeszcze daleko (chociaż w sumie to jednak nie), ale Babia Góra Sucha Beskidzka już dziś wcieliła się w rolę św. Mikołaja, rozdając gospodarzom prezenty na lewo i prawo. W meczu pełnym zwrotów akcji, błędów w defensywie i niewykorzystanych okazji Kalwarianka Kalwaria zremisowała z Babią Górą 4:4. Do przerwy było 2:2, a po końcowym gwizdku więcej powodów do niedosytu mogli mieć mimo wszystko goście.

Przed spotkaniem można było spodziewać się trudnej przeprawy dla suskiej drużyny. Kalwarianka dysponuje mieszanką młodości i doświadczenia, a dodatkowym atutem gospodarzy była gra na sztucznej murawie. Z drugiej strony, Babia Góra też ma przecież takie boisko do swojej dyspozycji i wie "czym to się je".

Reklama

Babia Góra przyjechała z zamiarem podtrzymania dobrej passy i przedłużenia serii spotkań bez porażki. Wygrać się nie udało, mimo zdobycia aż czterech goli na wyjeździe. To też jest sztuka.

Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia gospodarzy. Po długim zagraniu Nazar Tyschenko sfaulował rywala przed polem karnym, a Paweł Godawa skutecznie wykonał rzut wolny, otwierając wynik na 1:0.

Babia Góra odpowiedziała w najlepszy możliwy sposób. Kapitan Maciej Stróżak popisał się efektownym strzałem z woleja, posyłając piłkę pod poprzeczkę i doprowadzając do remisu 1:1.

Reklama

Gdy Babia Góra wyszła na prowadzenie (pierwszy i ostatni raz w tym meczu) za sprawą Tyschenki, który wykorzystał błąd bramkarza i trafił do pustej bramki, mogło się wydawać, że mecz będzie przez nią w pełni kontrolowany. Cóż, nie doceniliśmy jednak "mikołajowego rozdawnictwa" drużyny ze stolicy powiatu suskiego.

Radość gości z prowadzenia nie trwała zatem specjalnie długo. Kolejna chwila dekoncentracji w szeregach defensywnych pozwoliła Kalwariance ponownie wyjść na prowadzenie. Tyschenko nie doskoczył do rywala, który wykorzystał pozostawioną przestrzeń i zdobył bramkę na 2:2. 

Reklama

Po zmianie stron obraz gry niewiele się zmienił. Babia Góra starała się przejąć inicjatywę, ale własne błędy regularnie komplikowały jej sytuację.

W 3:2 dla Kalwarianki zamienił się fatalny w skutkach błąd Amadeusza Żmudy. Piłka po jego zagraniu trafiła w zawodnika gospodarzy, który chwilę później cieszył się ze zdobytej bramki. Tym kimś był Maksymilian Madej.

Babia Góra nie zamierzała jednak odpuszczać. Po faulu na Kamilu Gazurku w polu karnym sędzia wskazał na jedenasty metr, a odpowiedzialność za wykonanie rzutu karnego wziął na siebie Stróżak. Kapitan gości zachował zimną krew i doprowadził do stanu 3:3.

Reklama

Kolejny cios zadali jednak gospodarze. Strata Stróżaka w środku pola, bierna postawa defensywy i mocny strzał z dystansu Madeja sprawił, że Kalwarianka po raz czwarty wyszła na prowadzenie.

Ostatnie słowo należało do Babiej Góry. Tyschenko posłał piłkę w pole karne, a Gajda skutecznym uderzeniem głową ustalił wynik spotkania na 4:4.

Remis na kilka minut przed zakończeniem spotkania nie oznaczał, że goście nie mogli wrócić z Kalwarii z kompletem punktów. Piłkę meczową miał Marcin Wróbel, którego strzał w sobie tylko wiadomy sposób zastopował Patryk Szafraniec.

Reklama

Patrząc na liczbę stworzonych sytuacji, Babia Góra może mówić o sporym niedosycie. Szczególnie aktywny był Gajda, który przy lepszej skuteczności mógł zakończyć mecz nawet z hat-trickiem. Dwukrotnie przegrał jednak pojedynki sam na sam z bramkarzem Kalwarianki, a do tego dołożył groźne uderzenie głową.

Swoje szanse mieli również Kacper Ziemkiewicz i Wróbel. Po ich strzałach golkiper gospodarzy musiał się wykazać, wybijając piłkę na rzut rożny. 

Babia Góra seryjnie marnowała okazje, a w defensywie popełniała błędy, które na tym poziomie rozgrywkowym trudno zignorować.

Reklama
- Po meczu mogę powiedzieć, że szanujemy remis, bo praktycznie cały mecz goniliśmy gospodarzy. Nie pamiętam też takiej serii, żeby Babia Góra nie przegrała siedmiu spotkań z rzędu. To był trochę dziwny mecz. Jeżeli popatrzymy na całość spotkania, liczbę stworzonych okazji, to nawet przy naszej radosnej grze w defensywie powinniśmy wygrać. Może niepotrzebnie też dmuchałem balonik z tymi wynikami na 0 z tyłu? Dziś wyszły nasze mankamenty, które znaliśmy z pierwszych meczów w tym sezonie - przyznał trener Babiej Góry.
Krzysztof WądrzykKrzysztof Wądrzyk

A skoro na początku była mowa o św. Mikołaju, to może w grudniu przyniesie on Babiej Górze prezent, na który drużyna czeka najbardziej - zawodnika, który pomoże poukładać linię obrony?

Reklama

Kalwarianka II Kalwaria - Babia Góra Sucha Beskidzka 4:4 (2:2)

Gole dla Babiej Góry: Stróżak (dwa), Tyschenko, Gajda.

Skład Babiej Góry: Talaga - Żmuda (67' Lima), Tyschenko, Ziemkiewicz, Gazurek, Bieguń, Gołuszka (63' Pakosz), Fadieiev, Stróżak (78' Bober), Gajda, Wróbel.

Bez punktów z Gorzowa wraca za to Naroże Juszczyn, które przegrało 2:4. Co prawda to goście jako pierwsi wyszli w tym spotkaniu na prowadzenie (po wznowieniu gry z autu zawodnicy Gorzowa skupili się na kryciu Artura Grzechynki, co wykorzystał zupełnie niepilnowany Damian Maciejowski), ale potem gospodarze skutecznie dogonili i w ostatecznym rozrachunku, w doliczonym czasie gry przegonili przybyszów z Juszczyna.

Reklama

Pierwsza połowa zakończyła się dla Naroża źle (wyrównujący gol Sebastiana Rzepy z rzutu karnego), druga połowa również zaczęła się dla gości niefortunnie (gol Patryka Burdy). Widać tu jakąś analogię do poprzedniego meczu ze Skawą Wadowice, o której musi Naroże pamiętać w kolejnych spotkaniach (Skawa również zdobył przed tygodniem gola do szatni, a po rozpoczęciu drugiej połowy zmarnowała sytuację stuprocentową do zdobycia gola).

Tym razem Naroże poszło jednak "dalej", bo w 52. minucie w wyniku dwóch żółtych kartek boisko musiał opuścić Maciejowski (on otworzył wynik meczu w 12. minucie)  To jednak nic, bo od 61. minuty Naroże grało już w 9-tkę po czerwonej kartce dla Szymona Sułochy za krytykowanie orzeczeń sędziego. Tymczasem w 71. minucie mieliśmy remis. Dośrodkowanie z rzutu wolnego Daniela Świdra na gola zamienia Grzechynka.

Reklama

Gorzów co zrozumiałe rzucił się do szaleńczych ataków, z którymi dzielnie radzili sobie przybysze z Juszczyna. Po jednej z takich akcji piłka odbiła się od słupka.

W doliczonym czasie gry Gorzów zdobywa jednak dwa gole (gol na 3:2 to niefortunny dla gości rykoszet). i ostatecznie zgarnia trzy punkty.

- Żal jak cholera straconych punktów. Broniliśmy się w 9-tkę lepiej, niż gdy było na 11-stu. To był ostry mecz (8 do 5 w żółtych kartkach dla Naroża) i tylko szkoda, że nie udało się nam utrzymać remisu do końca. Musimy szukać punktów w innych spotkaniach - powiedział trener Naroża.

Reklama
Paweł GąstałaPaweł Gąstała

LKS Gorzów - Naroże Juszczyn 4:2 (1:1)

Gole dla Naroża: Maciejowski, Grzechynka.

Czerwone kartki: Maciejowski i Sułocha (obaj Naroże).

Skład Naroża: Koper - Maciejowski, Grzechynka, R. Olszówka, Świder, M. Kuszyk (57' Kachel), S. Kuszyk, Smyrak (74' Roczniak), Skawski (86' Skawski), Sułocha, Pena (65' B. Olszówka).

Dwa gole zdobyte w krótkim odstępie czasu na początku drugiej połowy rozstrzygnęły losy derbowego pojedynku Żurawia Krzeszów z Halniakiem Maków Podhalański. Źuraw Krzeszów walczył do końca, zdobył gola kontaktowego po skutecznie wykonanym rzucie karnym, ale na więcej zabrakło mu czasu.

Spotkanie od początku toczyło się w szybkim tempie. Żuraw ruszył do wysokiego pressingu, jednak Halniak dobrze radził sobie z naporem gospodarzy. Goście skutecznie bronili się na własnej połowie, a po przejęciu piłki potrafili błyskawicznie przejść do groźnych ataków.

Wynik otworzył jednak Żuraw. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego grającego prezesa Krzysztofa Ćwiertni piłkę do siatki skierował Radosław Pilarczyk. Halniak odpowiedział jednak jeszcze przed przerwą. Po akcji oskrzydlającej i wycofaniu piłki przed pole karne Kacper Kudzia precyzyjnym strzałem z około 14 metrów doprowadził do remisu 1:1.

W pierwszej połowie obie drużyny miały swoje szanse, jednak zdecydowanie groźniejsi byli przybysze z Makowa Podhalańskiego. ale kilka razy na drodze Halniaka stanął bramkarz Żurawia Jan Bańdo. Najpierw obronił uderzenie Łukasza Kryjaka po rzucie rożnym, a następnie wygrał pojedynek sam na sam z Michałem Szewczykiem. Bańdo skutecznie interweniował również po strzale Daniela Wajsaka z rzutu wolnego, wybijając piłkę zmierzającą pod poprzeczkę. Po kolejnym stałym fragmencie gry, tym razem po uderzeniu Adama Frączka, piłkę z linii bramkowej wybiłĆwiertnia.

Po zmianie stron Halniak zadał gospodarzom dwa mocne ciosy. W obu przypadkach kluczowe okazały się szybkie akcje po przejęciu piłki.

Najpierw goście wykorzystali przewagę liczebną w kontrataku. Kudzia dograł piłkę do Szewczyka, który skutecznym strzałem dał swojej drużynie prowadzenie 2:1. Zaledwie dwie minuty później było już 3:1. Po dośrodkowaniu Kryjaka Dmitro Bilash zamknął akcję strzałem głową, posyłając piłkę do bramki.

Żuraw nie zamierzał jednak rezygnować. Gospodarze ruszyli do ataków, a po faulu na Piotrze Skorupie sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Adam Palarczyk i pewnym uderzeniem zmniejszył straty do 2:3. W tej części gry odnotowujemy jeszcze uderzenie w poprzeczkę Vitaliija Protsa z Halniaka.

Żuraw szukał wyrównania, ale zabrakło mu czasu na zdobycie kolejnej bramki. Druga wygrana na wyjeździe Halniaka w obecnych rozgrywkach stała się zatem faktem.

- Obiektywnie to tak, byliśmy lepsi. Oprócz goli mieliśmy trzy stuprocentowe okazje, ale zabrakło szczęścia. Powtarzam, że w Halniaku drzemie duży potencjał i nie są to słowa na wyrost. Jeżeli poprzemy to systematycznością i pracą, to będziemy się częściej cieszyć z korzystnych wyników - podkreślił szkoleniowiec zespołu z Makowa Podhalańskiego.

Żuraw Krzeszów - Halniak Maków Podhalański 2:3 (1:1)

Gole dla Żurawia: Pilarczyk, Palarczyk.

Gole dla Halniaka: Kudzia, Szewczyk, Bilash.

Składy:

Żuraw: Bańdo - Pilarczyk, Tatar (70' Szymoński), Bizoń, D. Lociński, Siwek (60' Janiczak), Ćwiertnia (63' Skorupa), Małolepszy, Palarczyk, Grzesiak, Górny.

Halniak: Beziaiev - Juan, Frączek, Górkiewicz, Moraes, Wajsak, Mahurchak (59' Prots), Szewczyk (85' Hlushchyk), Bilash (66' Dudek), Kudzia (71' Bierówka), Kryjak (89' Slavynskyi).

Tęcza Tenczynek - KS Bystra 5:0 (2:0)

Skład Bystrej: Wójcik - Migas, Ferek (75' Gałka), J. Kulka, Radkevych (63' Jurczyk), Bisaga (83' Bisaga), Kaczmarczyk, Kalinich (65' Muzychuk), Madziała (80' Wróbel), Radoń (65' Sroka), Bala (65' Chorniak).

OKRĘGÓWKA CHRZANOWSKA
Kolejka nr 10
2026-10-10
11:00 Kalwarianka II Kalwaria  4 :  4 Babia Góra Sucha Beskidzka
11:00 LKS Gorzów 4  : 2  Naroże Juszczyn
15:00 Tęcza Tenczynek 5  :  0 KS Bystra
15:00 Żuraw Krzeszów  2 : 3  Halniak Maków Podhalański
15:00 Skawa Wadowice   0: 2  Brzezina Osiek
16:00 Unia Oświęcim  2 :  2 LKS Rajsko
16:00 LKS Poręba Wielka 2  :  3 Olimpia Chocznia
16:00 Huragan Inwałd  0 :  3 Halniak Targanice

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Brzezina Osiek 10 30 45 7
2 Unia Oświęcim 10 24 43 12
3 LKS Gorzów 10 22 22 14
4 Olimpia Chocznia 10 19 22 15
5 Babia Góra Sucha Beskidzka 10 18 24 19
6 LKS Rajsko 10 16 16 15
7 Żuraw Krzeszów 10 16 29 17
8 Halniak Maków Podhalański 10 15 17 20
9 Kalwarianka II Kalwaria 10 15 27 27
10 Naroże Juszczyn 10 12 19 23
11 Skawa Wadowice 10 12 19 21
12 Halniak Targanice 10 12 18 27
13 Tęcza Tenczynek 10 10 21 32
14 LKS Poręba Wielka 10 4 11 20
15 Huragan Inwałd 10 1 9 43
16 KS Bystra 10 6 36


Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/10/2026 14:07
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama