Naroże to jedyna drużyna z naszego powiatu, która sięgnęła dziś po komplet punktów.
Jeżeli mówi się, że można wrócić z dalekiej podróży, to Naroże Juszczyn w meczu z Halniakiem Targanice wróciło zza oceanu. Zabójcze dla Halniaka Targanice 120 sekund sprawiło, że gospodarze wyszli na prowadzenie 2:1. Ostatecznie Naroże dobiło jeszcze rywala za sprawą Pawła Roczniaka (debiutancki gol w seniorach - gratulujemy) i w tym nieco zwariowanym meczu wygrało 3:1.
Bohater meczu? Jednego trudno wymienić, ale dwóch - proszę bardzo.. Szymon Pena, który pojawił się na boisku w miejsce Pawła Gąstały, zanotował dwie asysty. Ustawiony dziś w ataku Artur Grzechynka zanotował gola i asystę. To jednak tylko liczby, a prawda jest taka, że jak Naroże wrzuciło wyższy bieg to nagle potrafiło stwarzać zagrożenie pod bramką strzeżoną przez Witolda Rymarczyka.
ŁUKASZ KANTYKA (HALNIAK TARGANICE)
PAWEŁ GĄSTAŁA (NAROŻE JUSZCZYN)
Naroże Juszczyn - Halniak Targanice 3:1 (0:0)
Gole dla Naroża: M. Kuszyk, Grzechynka, Roczniak.
Gol dla Halniaka: Nieciąg.
Składy:
Naroże: Koper - Gąstała (55' Pena), Maciejowski, Świder, Skoczyński, Stanek, Skawski, M. Kuszyk, S. Kuszyk, Stasik, Grzechynka.
Halniak: Rymarczyk - Sordyl, Urbańczyk (55' N. Łysoń), Ćwiertnia, Fujawa (15' Młocek), Kierczak, R. Magiera, S. Magiera, Pachler, Pytel, Nieciag.
KS Bystra wciąż czeka na pierwszy punkt w sezonie, choć w starciu z Kalwarianką była naprawdę blisko jego zdobycia. Gospodarze prowadzili 2:1, mieli kolejne świetne okazje do podwyższenia wyniku, ale ostatecznie musieli przełknąć gorzką pigułkę. Kalwarianka zdobyła zwycięskiego gola już w doliczonym czasie gry.
Spotkanie rozpoczęło się od trafienia gości. Kalwarianka objęła prowadzenie po rzucie karnym wykonanym przez Maksymiliana Madeja, ale Bystra szybko odpowiedziała. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka została niefortunnie skierowana do własnej bramki i gospodarze doprowadzili do remisu.
Po przerwie Bystra poszła za ciosem. Bramkarz Kalwarianki odbił strzał, ale przy dobitce był już bezradny. Sprowadzony z Halniaka Maków Podhalański Dmytro Kalinich skutecznie wykończył akcję i gospodarze wyszli na prowadzenie 2:1.
W tym momencie Bystra miała kilka znakomitych okazji, aby praktycznie zamknąć spotkanie.
Najpierw Adrian Gałka zagrał piłkę wzdłuż linii bramkowej, a Kacper Zembol uderzył z około pięciu metrów. Kapitalnie zachował się jednak bramkarz Kalwarianki, który zdołał złapać piłkę.
Chwilę później na strzał zdecydował się Yaroslav Muzychuk. Piłka odbiła się od słupka!
Była też kolejna świetna sytuacja. Po następnym uderzeniu bramkarz gości odbił piłkę, a Kalinich próbował go przelobować. Zamiast spokojnie przymierzyć, zdecydował się na trudniejsze rozwiązanie i golkiper Kalwarianki ponownie wyszedł z tej sytuacji obronną ręką.
Niewykorzystane okazje zemściły się. W ostatnim kwadransie Kalwarianka mocniej przycisnęła, a jej zawodnicy doprowadzili do wyrównania. Padła efektowna bramka - Madej posłał piłkę pod poprzeczkę z 25 metrów i było 2:2.
Kiedy wydawało się, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, przyszedł doliczony czas gry. Po wrzutce Kalwarianka, konkretnie uczynił to Adrian Pocielej wykorzystała zamieszanie i zdobyła trzeciego gola, przechylając szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Po spotkaniu trener Bystrej Marcin Ferek nie krył rozczarowania. Jego zdaniem gospodarze zasłużyli przynajmniej na jeden punkt.
- Uważam, że byliśmy lepszym zespołem. Mieliśmy dużo okazji, żeby zamknąć ten mecz wcześniej. W doliczonym czasie gry głupia wrzutka i tracimy trzeciego gola.Reklama
KS Bystra - Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska 2:3 (0:0)
Gole dla Bystrej: Kalinich, samobójczy.
Skład Bystrej: Wójcik - Kulka, Ferek, Lenik, Radkevych, Bisaga, Kawula, Kalinich (65' Sroka), Zembol (90' Wróbel), Gałka (65' Muzychuk), Bala (90' Chorniak).
Nie padła ani jedna bramka, ale emocji w Suchej Beskidzkiej nie brakowało. Najwięcej ich było w 70 minucie, kiedy to w jednej akcji Juliusz Gajda trafił w poprzeczkę, po chwili w tą samą część bramki przymierzył Maciej Stróżak, a na deser Łukasz Gołuszka zamiast próbować uderzenia w dalszy róg wybrał wariant strzału w bliższy słupek i bramkarz Poręby wybił piłkę na rzut rożny.
Gospodarze byli groźni także w pierwszej połowie. Gdybanie "co by było" nie ma sensu, chociaż w Suchej Beskidzkiej zastanawiano się, jakby się ten mecz potoczył, gdyby świetnej szansy z pierwszej minuty nie zmarnował kapitan miejscowych Stróżak. I znowu gdyby - gdyby Marcin Wróbel miał po pierwszej połowie hattricka na swoim koncie, to też nie byłoby to niczym niesprawiedliwym. Piłka sprawiedliwa nie jest i wiadomo to nie od dziś.
Piłkarze beniaminka nie pękli na stadionie przy ulicy Mickiewicza i zwłaszcza w drugiej połowie skutecznie powstrzymywali zapędy Babiej Góry. W końcówce mogli nawet zdobyć gola, lecz Mateusz Krutak przegrał pojedynek sam na sam z Kamilem Talagą.
- Straciliśmy dziś dwa punkty. Zdarzają się takie spotkanie, że nic nie chce wpaść do bramki rywala Jesteśmy źli i rozgoryczeni. Nasze akcje wyglądały dobrze, lecz zabrakło najważniejszego w piłce. Uważam, że gdyby Maciek Stróżak wykorzystał okazję z pierwszej minuty, to kolejne gole byłyby tylko kwestią czasu - żałował trener Babiej Góry.
Babia Góra Sucha Beskidzka - LKS Poręba Wielka 0:0
Skład Babiej Góry: Talaga - Żmuda, Tyschenko, Fadieiev, Lima (70' Pakosz), Ziemkiewicz, Gazurek, Gołuszka (70' Korczak), Stróżak, Gajda (70' Bąk), Wróbel.
Halniak Maków Podhalański prowadził do przerwy ze Skawą Wadowice, ale ostatecznie musiał uznać wyższość rywala. Goście w drugiej połowie wykorzystali dwa stałe fragmenty gry i odwrócili losy spotkania.
Cały mecz nie obfitował w klarowne sytuacje. Skawa od początku ustawiła się w niskim pressingu, czekając na możliwość szybkiego wyprowadzenia kontrataku. Wadowiczanie konsekwentnie realizowali założenia oparte na ustawieniu 5-4-1. Skawa pokazała się jako poukładany i konsekwentny zespół, który wie, jak zachować się zarówno przy piłce, jak i bez niej.
Halniak zdołał jednak znaleźć sposób na defensywę gości. Po akcji oskrzydlającej Łukasz Kryjak zagrał piłkę wzdłuż bramki, a Dmytro Bilash skutecznie wykończył akcję, dając gospodarzom prowadzenie 1:0.
Po zmianie stron Skawa pokazała, że jej mocną stroną są również stałe fragmenty gry. To nie jest niczym nowym o czym można było się przekonać w wielu naszych relacjach Skawy z drużynami z naszego powiatu. Goście dwukrotnie znaleźli drogę do bramki Halniaka - najpierw po rzucie rożnym na listę strzelców wpisał się grający trener gości Maciej Żak, a następnie po rzucie wolnym autorstwa Marcina Szczurka. Dwa stałe fragmenty wystarczyły, by Skawa odwróciła wynik i wywiozła z Makowa Podhalańskiego komplet punktów.
Halniak miał jednak swoje okazje, by ponownie doprowadzić do remisu. W jednej z akcji Michał Szewczyk zagrał do Kacpra Kudzi, który dośrodkował w kierunku Kryjaka. Napastnik gospodarzy źle jednak przyjął piłkę. Gdyby zrobił to lepiej, znalazłby się w znakomitej, praktycznie stuprocentowej sytuacji.
W samej końcówce przed szansą stanął jeszcze Szewczyk. Zawodnik Halniaka przyjął piłkę około 18. metra i zdecydował się na strzał, ale bramkarz Skawy Jakub Budka stanął na wysokości zadania.
- Musimy być cierpliwi i pracować. Bez fundamentów nie można postawić domu. Musimy iść w kierunku cięższej pracy na treningach, a taką pracę trzeba wykonać nawet kosztem tego, że nogi będą cięższe. To zaprocentuje. Ta drużyna ma potencjał - podsumowuje szkoleniowiec Halniaka.
Halniak Maków Podhalański - Skawa Wadowice 1:2 (1:0)
Gol dla Halniaka: Bilash.
Skład Halniaka: Beziaiev - A. Bach (57' Górkiewicz), Juan, Victor, Frączek, Wajsak, Prots (65' Slavynskyi), Kudzia (83' Dyrcz), Bilash (65' Mahurchak), Kryjak (55' Dudek), Bierówka (46' Szewczyk).
Nie tylko rywal był dziś problemem Żurawia Krzeszów. Zespół Jakuba Adamusa przystąpił do spotkania w Tenczynku w niezwykle trudnej sytuacji kadrowej. Trener nie miał na ławce ani jednego zawodnika - Żuraw przyjechał na mecz zaledwie w 11-osobowym składzie. Skala problemów była ogromna, bo zabrakło wielu zawodników z podstawowego składu. Co więcej, część zawodników wystąpiła mimo urazów i nie była w pełni sił.
Mimo tego to goście byli stroną przeważającą i stworzyli wystarczająco dużo sytuacji, aby ten mecz wygrać. Pierwsza połowa zakończyła się bez bramek, ale nie oznaczało to braku emocji. Żuraw miał kilka bardzo dobrych okazji.
Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Kuba Rusinek znalazł się około pięciu metrów od bramki. Zamiast delikatnie skierować piłkę do siatki, zdecydował się na mocne uderzenie i nie zdołał pokonać bramkarza gospodarzy Rafała Czecha.
W sytuacji sam na sam znalazł się również Grzegorz Szymoński, który zbyt wcześnie zdecydował się na lobowanie golkipera Tęczy. Swoją okazję miał także Dawid Lociński, ale również za szybko oddał strzał.
Po zmianie stron Tęcza objęła prowadzenie po kontrataku. Żuraw musiał się odkryć i ruszyć do odrabiania strat, co gospodarze próbowali wykorzystać. Tymczasem po kolejnej kontrze Tęcza podwyższyła prowadzenie na 2:0 i sytuacja Żurawia jeszcze się pogorszyła.
Wydawało się, że w tak trudnej sytuacji kadrowej Żuraw może nie znaleźć już sposobu na odwrócenie losów spotkania. Goście pokazali jednak ogromny charakter.
Najpierw Tomasz Grzesiak świetnie podał do Rusinka. Ten znalazł się w sytuacji sam na sam i tym razem zachował zimną krew, oddając płaski skuteczny strzał. 2:1!
Żuraw ruszył po wyrównanie i dopiął swego. Po dośrodkowaniu w pole karne do piłki dopadł Mariusz Górny, który z około pięciu metrów skierował ją do siatki. 2:2! Goście nie zamierzał jednak na tym poprzestać. W doliczonym czasie gry goście zdobyli bramkę, która - jak się wydawało - powinna dać im zwycięstwo. Kuba Rusinek popisał się efektownym uderzeniem nożycami, kierując piłkę do siatki. Sędzia gola jednak nie uznał, dopatrując się pozycji spalonej innego zawodnika Żurawia.
To dla Żurawia ogromny niedosyt, bo przy liczbie stworzonych sytuacji i dwóch trafieniach w konstrukcję bramki goście mogli, a właściwie powinni, wywieźć z Tenczynka komplet punktów. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę sytuację kadrową, odrobienie dwóch bramek i zdobycie punktu również pokazuje charakter zespołu.
- Mieliśmy wiele okazji, ale na końcu trzeba się cieszyć z tego jednego punktu. Dobre, że udało się wyciągnąć ze stanu 0:2. Drugi raz nie zostaje nam uznany gol w samej końcówce na 3:2. Tak było również w Kalwarii... Mamy szpital w drużynie i ogromne problemy. Niektórzy grali z kontuzjami, niektórzy nie trenowali w tygodniu, a dziś wystąpili - podsumował trener Jakub Adamus.
Tęcza Tenczynek - Żuraw Krzeszów 2:2 (0:0)
Gole dla Żurawia: Rusinek, Górny.
Skład Żurawia: Bańdo - Bizoń, Klimowski, Tatar, M. Lociński, D. Lociński, Rusinek, Małolepszy, Szymoński, Grzesiak, Górny.
| Kolejka nr 7 | |||
| 2026-09-19 | |||
| 11:00 | KS Bystra | 2 : 3 | Kalwarianka II Kalwaria |
| 11:00 | Naroże Juszczyn | 3 : 1 | Halniak Targanice |
| 11:00 | Brzezina Osiek | 4 : 1 | Olimpia Chocznia |
| 14:00 | Babia Góra Sucha Beskidzka | 0 : 0 | LKS Poręba Wielka |
| 16:00 | Halniak Maków Podhalański | 1 : 2 | Skawa Wadowice |
| 16:00 | Tęcza Tenczynek | 2 : 2 | Żuraw Krzeszów |
| 16:00 | Unia Oświęcim | 5 : 0 | Huragan Inwałd |
| 2026-09-20 | |||
| 12:00 | LKS Rajsko | 0 : 2 | LKS Gorzów |
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Brzezina Osiek | 10 | 30 | 45 | 7 |
| 2 | Unia Oświęcim | 10 | 24 | 43 | 12 |
| 3 | LKS Gorzów | 10 | 22 | 22 | 14 |
| 4 | Olimpia Chocznia | 10 | 19 | 22 | 15 |
| 5 | Babia Góra Sucha Beskidzka | 10 | 18 | 24 | 19 |
| 6 | LKS Rajsko | 10 | 16 | 16 | 15 |
| 7 | Żuraw Krzeszów | 10 | 16 | 29 | 17 |
| 8 | Halniak Maków Podhalański | 10 | 15 | 17 | 20 |
| 9 | Kalwarianka II Kalwaria | 10 | 15 | 27 | 27 |
| 10 | Naroże Juszczyn | 10 | 12 | 19 | 23 |
| 11 | Skawa Wadowice | 10 | 12 | 19 | 21 |
| 12 | Halniak Targanice | 10 | 12 | 18 | 27 |
| 13 | Tęcza Tenczynek | 10 | 10 | 21 | 32 |
| 14 | LKS Poręba Wielka | 10 | 4 | 11 | 20 |
| 15 | Huragan Inwałd | 10 | 1 | 9 | 43 |
| 16 | KS Bystra | 10 | 6 | 36 |
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze