Drewno od zawsze było jednym z największych bogactw ziemi suskiej. To właśnie z niego budowano domy, narzędzia, mosty i całe gospodarstwa, a w XIX wieku - także przyszłość. Gdy region trafił pod panowanie Austrii, nowa administracja nie tylko wprowadziła porządek w gospodarce leśnej, ale i umożliwiła rozwój przemysłu drzewnego. Tartaki w Stryszawie, Zembrzycach i Bystrej powstawały dzięki koncesjom nadawanym przez austriackie władze, a ich wyposażenie sprowadzano z Tyrolu i Styrii.
W Zembrzycach tradycja obróbki drewna jest tak silna, że trafiła nawet do herbu gminy. Wśród lokalnych symboli znalazł się „ostrzw słoty” - belka drewna przypominająca, czym od pokoleń żyli tutejsi mieszkańcy.
W archiwach gminnych zachowały się wzmianki o licznych tartakach, trakach i stolarniach działających w XIX i XX wieku. W rejonie Tarnawy i Śleszowic w okresie międzywojennym pracowało kilka zakładów, a po wojnie powstała na ich bazie spółdzielnia „Beskid”. Produkowano tu wszystko - od sanek i leżaków po meble ogrodowe. Dziś przemysł drzewny w Zembrzycach wciąż jest jednym z najważniejszych sektorów lokalnej gospodarki.
Stryszawa, znana z tradycji stolarskiej i zabawki drewnianej, od końca XIX wieku była jednym z centrów przetwórstwa drewna w regionie. Tartaki, które powstały tu jeszcze za czasów monarchii austro-węgierskiej, pracują do dziś, tyle że przy nowoczesnych liniach technologicznych.
W Bystrej Podhalańskiej do dziś działają rodzinne zakłady drzewne, które przetrwały czasy PRL-u i transformacji gospodarczej. Niektóre z nich wciąż stoją na fundamentach dawnych traków, uruchamianych kiedyś siłą wody. Choć współczesne hale zautomatyzowano, a piły tarczowe zastąpiły maszyny sterowane komputerowo, duch dawnych rzemieślników wciąż tu jest.
Rozwój przemysłu drzewnego w Beskidach nie był przypadkowy. Po 1772 roku, gdy ziemia suska znalazła się w granicach monarchii Habsburgów, lasy stały się jednym z kluczowych zasobów ekonomicznych regionu. Władze cesarskie przyznawały koncesje na wyrąb i przetwórstwo drewna, a technologię sprowadzano z Tyrolu i Styrii - regionów o długich tradycjach stolarskich.
W archiwach gospodarczych i parafialnych z tamtych lat zachowały się nazwiska kierowników i techników pochodzenia niemieckiego i austriackiego: Schulz, Mayer, Koller. Nie byli osadnikami w sensie kolonialnym, ale stanowili elitę techniczną, która wniosła do podbabiogórskich tartaków wiedzę i organizację pracy na poziomie cesarsko-królewskich norm przemysłowych.
Prawdziwy rozkwit branży drzewnej nastąpił pod koniec XIX wieku, wraz z uruchomieniem kolei łączącej Suchą Beskidzką z Chabówką i Zakopanem. Tory, zbudowane przez Cesarsko-Królewską Kolej Państwową (kkStB), pozwoliły eksportować tarcicę, belki i wyroby stolarskie z podbabiogórskich dolin na rynki Galicji i monarchii austro-węgierskiej.
Dzięki tej sieci połączeń w dolinach Skawy i Skawicy powstały zakłady, które zatrudniały dziesiątki cieśli, stolarzy i traczów. Niektórzy z nich przekazywali fach z ojca na syna i ta tradycja, jak się okazuje, przetrwała.
Dziś tartaki w powiecie suskim nie przypominają już starych, drewnianych budynków z piłami ramowymi. W Stryszawie, Bystrej i Zembrzycach działają nowoczesne zakłady drzewne, wyposażone w automatyczne linie obróbcze, suszarnie i ekologiczne kotłownie. Mimo zmian technologicznych, region pozostał wierny swojemu rzemiosłu.
Drewno to wciąż nasz największy atut. Urodziliśmy się w cieniu lasów i potrafimy z nich korzystać z szacunkiem.
foto: suchabeskidzkadawniej.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze