Reklama


Monter odzyskał fotel lidera. Finisz ALPS zapowiada się emocjonująco jak nigdy

20/10/2021 22:45

Choć hit 8 kolejki ALPS został rozegrany awansem, to zgodnie z przewidywaniami pozostałe mecze także dostarczyły wrażeń. Po nich na szczycie panuje tłok niczym w tokijskim metrze, a to tylko zapowiada pasjonujący finisz sezonu.

Do jednego z najciekawszych meczów ósmej serii gier doszło w środę. Wówczas Woodica zmierzyła się z Los Asfaltos. O tej niezwykle ważnej dla układu tabeli potyczce informowaliśmy już w zapowiedzi kolejki.

 

* * * * *

Beton wylał się na Złotą Uliczkę

Z uwagi na zmiany w terminarzu spowodowane wycofaniem się z rozgrywek Gamby Furiosy i rozegrania awansem meczu Woodica – Los Asfaltos niedzielna kolejka zaczęła się godzinę później niż zwykle. Pierwsi do walki stanęli zawodnicy dwóch suskich ekip – Golden Street i Beton2.

Reklama

Derby Suchej Beskidzkiej zaczęły się obiecująco dla Golden Street, która objęła prowadzenie po strzale Macieja Pyki. Jednak sześć kolejnych bramek zdobył Beton (hat-trick Michała Czaickiego oraz bramki Pawła Starowicza, Dawida Wrony i Matuesza Fronczaka). Wtedy było już jasne, że 3 punkty zainkasuje ta drużyna. Na nic zdały się dwa skuteczne uderzenia rywali (Ksawerego Fidelusa i samobój), gdyż jedynie zmniejszyły straty. Na koniec dla Betonu trafił jeszcze Kamil Semik, a dla Golden Street Paweł Gołuszka i rezultat zawodów został ustalony. - Wynik mówi sam za siebie. Ewidentnie w pierwszej połowie jeszcze spaliśmy i przeciwnicy to wykorzystali. Druga połowa  zdecydowanie lepsza, więcej konsekwencji w obronie i naciskanie przeciwnika. Szkoda tylko że od początku nie zagraliśmy tak jak w drugiej połowie – mówi Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.

Słowa kapitana Golden Street w pełni potwierdza między wierszami Mateusz Fronczak, dowódca Beton2. - Mecz przebiegał praktycznie cały czas pod nasze dyktando. Do przerwy było 6:1 i grało się mam bardzo swobodnie. Rywal nie naciskał z przodu, a jeśli już podchodził to łatwo wychodziliśmy spod presji. Na początku drugiej połowy wkradła się nerwówka bo straciliśmy głupio dwie bramki chyba w ciągu 2 minut, ale później wszystko wróciło na właściwe tory. Szkoda tylko tego że zmarnowaliśmy mnóstwo sytuacji z przodu, ale trzeba też oddać zasługi bramkarzowi, który wyciągnął dużo sytuacji sam na sam – komentuje Mateusz Fronczak, kapitan Beton2.

Reklama

Beton2 Sucha Beskidzka – Golden Street Sucha Beskidzka 7:4
Bramki:
Czaicki (3), M. Fronczak, Samik, Starowicz, Wrona – Fidelus, P. Gołuszka, Pyka,

Beton2: Rzeźniczak, Śladewski, Fronczak, Czaicki, Wrona, Semik, Lupa, Plewa, Starowicz
Golden Street: Bargiel, Fidelus, Banaś, Pyka, Wróbel, Semik, Sochacki

* * * * * *

Skawiczanie poczuli Luz i Legion wrócił do meczu

Jak mawiał klasyk prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy. Zawodnicy żywieckiego Legionu spotkanie ze skawickim Luz Blues zaczęli znakomicie i… jeszcze lepiej je zakończyli, co nie oznacza, że w tym meczu wszystko szło po ich myśli.

Reklama

Gdy po bramkach Piotra Górnego i Wojciecha Sobkowicza Legion prowadził 2:0 wydawało się, że żywczanie wrócili do dyspozycji jaką zaprezentowali na początku sezonu. - Zmierzyliśmy się z mocnym zespołem z powiatu żywieckiego. Na początku stworzyliśmy kilka dobrych sytuacji, jednak bramkarz Legionu wykazał się kilkoma paradami. Z biegiem czasu to Legion zyskiwał przewagę i w końcu ją sfinalizował. Dwa razy po łańcuchu naszych błędów – wspomina niedzielny mecz Marcin Pająk, kapitan Luz Blues.

Strata dwóch bramek nie załamała skawiczan. Nie zrażając się niepowodzeniem grali swoje. Stworzyli kilka znakomitych sytuacji, ale nie zdołali ich wykończyć. Wreszcie jednak weszli na wyższe obroty, a przede wszystkim wyregulowali celowniki. Najpierw Jarosław Franczak sklepił piłkę w polu karnym, odwrócił się z nią i wpakował ją w prawe górne okienko. Do remisu doprowadził Łukasz Stopka, przymierzając z rzutu wolnego w to samo okienko. Na tym festiwal strzelecki się nie skończył. Lewą flanką rajd urządził sobie Michał Ficek. Biegł i biegł, ale ile można… No więc uderzył lewą nogą, którą jak twierdzi ma nie od parady. Na 4:2 podwyższył Przemysław Smyrak. Zwód do środka, minięty przeciwnik i precyzyjne uderzenie przy lewym słupku – tak to się robi. - No i zaczęła się nasza klątwa. My siadamy, a Legion dostaje wiatru w żagle. Najpierw obrońca traci piłkę w naszym polu karnym, później karny, szczęśliwe uderzenie Legionu z rzutu wolnego prawie z połowy boiska. Wszystko to wpada do naszej bramki i mecz kończy się 6:4 dla rywali. Gratulacje dla Legionu, że udało im się odwrócić losy meczu, a my zaczynamy traktować tą edycję jako treningową, bo w przyszłym sezonie znowu idziemy na mistrza – mówi Marcin Pająk.

Reklama

- Dzisiejszy przeciwnik okazał się wymagający. Wynik zmieniał się przez cały mecz. Jednak to my zachowaliśmy więcej "zimnej krwi" i wygraliśmy po dobrym meczu z dwóch stron 6:4 – komentuje w swoim stylu, czyli po żołniersku Wojciech Kobza, kapitan żywieckiego Legionu.

Legion Żywiec – Luz Blues Skawica 6:4
Bramki: P. Górny (3), D. Górny, Oślak, Sobkowicz – Ficek, Franczak, Smyrak, Stopka
Legion: R. Górny, P. Górny, D. Górny, Kobza, Kopka, Kruczyński, Oślak, Tatara, Sobkowicz, Szafarz
Luz Blues: Ficek, Franczak, Gigoń, Pająk, T. Smyrak, P. Smyrak, Stopka

Reklama

* * * * *

Zatopione Czarne Cienie

To nie jest sezon Black Shadows. W niedzielę doznali kolejnej porażki. Tym razem musieli uznać wyższość Mucharz Team.

Na początku meczu drużyny postawiły na seryjność. Robert Wolski, Adrian Brytan i Dawid Steczek sprawili, że drużyna z powiatu wadowickiego mogła poczuć się pewnie. Za sprawą Szymona Bani zawojanie zyskali jednak kontakt. Wtedy jednak jego osiągniecie powtórzył Brytan, kompletując w ten sposób hat-tricka, a do tego poprawił Jakub Sikora i było już 5:2 dla Jeziorówców. Gol Łukasza Dudziaka spotkał się z podwójną ripostą ze strony Marcina Banasia i Dawida Steczka. Co prawda wówczas na listę strzelców wpisali się Mateusz Bienias i Szymon Stachnik, ale były to już bramki na otarcie łez. Tym bardziej, że tym, który ustalił wynik spotkania był Adrian Brytan. - Teraz już nikt nas nie zatrzyma. Wpadliśmy na odpowiedni tor i już nie zamierzamy z niego wypaść. Dalej jesteśmy w grze i do końca będziemy walczyć o miejsce na podium. Bo Mucharz Team gra do końca – komentuje niedzielną wygraną Dominik Gajda, kapitan Mucharz Team.  
Mucharz Team – Black Shadows Zawoja 9:5
Bramki: Brytan (4), Steczek (2), Wolski, Sikora, Banaś – Bania (2), Ł. Dudziak, Bienias, Stachnik
Mucharz Team: Banaś, Bargiel, Brytan, D. Gajda, B. Gajda, Gracjasz, Małysa, Sikora, Steczek, Tłok, Wolski
Black Shadows: Baca, Bania, Bienias, Dudziak, Polak, Putyra, Sikora, Stachnik

Reklama

* * * * * *

Gamba Furiosa Zembrzyce – Granda Kojszówka 0:5 (walkower)

 Pierwsze punkty w tym sezonie trafiły na kontro Grandy. Pocieszenie marne, bo kojszowianie dostali je z powodu wycofania się Gamby Furiosy z rozgrywek.

* * * * *

Drugi szlagier także przyniósł dużo emocji

Po porażce z Los Asfaltos kurowski Monter mógł sobie tylko pluć w brodę, że wystawił skład jaki wystawił. Wiedział przy tym, że kolejna przegrana z bezpośrednim rywalem w walce o mistrzostwo ligi może zamknąć mu nie tylko drogę do tytułu, ale i zajęcia lokaty na podium.

Reklama

- Mogę tylko powiedzieć, że Monter wrócił na właściwe tory. Skład ponownie był optymalny i to było widać. Przed tygodniem brakowało nam dwóch środkowych. Tym razem już byli i nasza gra wyglądała zupełnie inaczej – mówi Tadeusz Copija, kapitan kurowskiego Montera po niedzielnym meczu z Relaxem.

Mecz dla kurowian zaczął się wyśmienicie, gdyż po bramce Paweł Pluty objęli prowadzenie. I choć grali dobrze, to paradoksalnie do przerwy przegrywali bo do ich siatki trafił dwukrotnie Tomasz Kaczmarczyk. – Nie ma co ukrywać, że Relax to bardzo wymagająca drużyna. Szybko grają piłką, dużo biegają. Było jednak widać, że nam się gra klei, ale za wysoko wyszliśmy i daliśmy się zaskoczyć wyprowadzonymi kontratakami. W przerwie wyjaśniliśmy sobie gdzie popełnialiśmy błędy i to pomogło – mówi kapitan Montera.  

Reklama

Po zmianie stron Mariusz Spyrka najpierw błyskawicznie odrobił straty, a następnie wyprowadził zespół na prowadzenie. Podwyższył Łukasz Folęga, a w końcówce wynik ustalił Paweł Pluta. – Relaks to czołowa drużyna ligi, więc wygrana z nim bardzo cieszy. Mieliśmy zmienników i to dawało nam duży komfort, jakiego tydzień temu nie było. Prowadzimy, ale do końca ligi czekają nas trzy ciężkie mecze. Już w niedzielę zagramy z Luz Blues, którego pozycja w lidze nie oddaje siły jaką dysponuje. To na pewno nie będzie łatwe spotkanie – komplementuje zarówno niedawnych, jak i najbliższych rywali Tadeusz Copija.

Monter Kurów – Relax Białka
Bramki: Pluta (2), Spyrka (2), Folęga – Kaczmarczyk

Reklama

Monter: Barzycki, Folęga, Klimek, Knapczyk, Pluta, Skrzypek, Spyrka, Szwed, Tlałka
Relax: Bargiel, Ceremuga, Ma. Fidelus, Kaczmarczyk, M. Pacyga, W. Polak

 

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Monter 11 28 68 21
2 Los Asfaltos 11 27 53 31
3 Woodica 11 23 54 28
4 KSG Legion 11 22 82 33
5 A.K.P RELAX 11 19 51 36
6 Mucharz Team 11 18 53 44
7 Beton 2 11 18 58 34
8 Luz Blues 11 13 34 37
9 Golden Street 11 10 43 64
10 Black Shadows 11 10 58 57
11 Granda 11 6 31 127
12 Gamba Furiosa 11 0 11 79


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama