Reklama


Kanonada na otwarcie - Mucharz Team i Thunder Team, wynik 20:3 | Monter Kurów vs Beton2 Sucha Beskidzka 5:3 | Sensacja w derbach Suchej Beskidzkiej - Golden Street Sucha Beskidzka vs Los Asfaltos Sucha Beskidzka, wynik 9:1 | Woodica Juszczyn rozbiła Black Shadows Zawoja, wynik 7:1 | Luz Blues Zawoja

01/11/2023 15:05

Za nami dziewiąta, teoretycznie ostatnia, kolejka Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego. Po niej już tylko o mały krok od wywalczenia tytułu mistrzowskiego jest Monter Kurów. Do rozegrania zostały bowiem jeszcze zaległe spotkania.

Kanonada na otwarcie

W meczu inaugurującym dziewiątą serię gier spotkały się Thunder Team i Mucharz Team. Kibice obejrzeli aż 23 bramki, ale emocji było jak na lekarstwo.

Trudno mówić o emocjach, gdy jedna drużyna zdobywa niemal siedem razy więcej goli od drugiej. A tak właśnie stało się w niedzielę. Zespół z powiatu wadowickiego zaaplikował zawojanom aż 20 bramek, prowadząc do przerwy 9:0. Dziewięć z nich zdobył Paweł Wajdzik, sześć Michał Drwal, po dwie Piotr Bargiel i Jarosław Basiura, a jedna była samobójcza. - Do następnego sezonu musimy lepiej się przygotować – zauważa Mateusz Pudalik, kapitan Thunder Team.

Reklama

Mucharz Team – Thunder Team 20:3
Bramki: Wajdzik (9), Drwal (6), Bargiel (2), Basiura (2), samobójcza – Pudalik, Żywczak, samobójcza

* * * * *

Miało być gładko, wyszło trochę inaczej

Spotkanie Montera z Betonem2 może nie zapowiadało się na jednostronne widowisko, ale niemniej to zmierzający ku mistrzostwu ligi kurowianie mieli wyraźnie dyktować warunki. Tymczasem…

Do przerwy nic nie zapowiadało wielkich emocji. Monter po bramkach Adriana Brytana i Artura Karcza prowadził 2:0, a po zmianie stron za sprawą samobójczego trafienia Marcina Plewy kurowianie wygrywali już 3:0. Potem jednak Kamil Semik zmniejszył straty, a Marcin Plewa zrehabilitował się za popełniony błąd i suszanie niespodziewanie złapali kontakt.

Reklama

Na chwilę zapędy Betonu2 zmniejszył Adrian Brytan, ale Dawid Wrona nie dał za wygraną i znowu suszanie byli tylko o jedną bramkę gorsi. Dopiero trafienie Artura Karcza pozbawiło rywali Montera woli walki. - Mecz od początku ułożył się dobrze. Szybko strzeliliśmy jedną, drugą bramkę, a potem na 3:0. Niepotrzebnie wkradł się wówczas chaos i rywale złapali kontakt. Graliśmy dobrze, ale zrobiło się nerwowo, bo znowu jakieś dziwnie stracone bramki. Wyszliśmy z kontrą i było 4:2, ale znowu nam strzeli i ponownie było troszkę nerwówki. Bramka Pawła Gacha na 5:3 uspokoiła sytuację. Więc ogólnie dobrze, ale Beton2 wysoko zawiesił poprzeczkę i pomimo wcześniejszych wyników z nami zagrał dobry mecz. Zdobywamy ważne trzy punkty. Liczymy na ostatni dobry mecz, aby przypieczętować mistrzostwo, choć łatwo nie będzie – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera.   

Monter Kurów – Beton2 Sucha Beskidzka 5:3
Bramki: Brytan (2), Karcz (2), samobójcza – Plewa, Semik, Wrona

Reklama

* * * * *

 

Sensacja w derbach Suchej Beskidzkiej

Derby, jak to derby rządzą się swoimi prawami. Wyświechtana maksyma okazała się bardzo prawdziwa w konfrontacji Los Asfaltos z Golden Street.

Pomimo wielu przeciwności faworytem suskiej konfrontacji byli Los Asfaltos. Brak Karola Głuca, który trzyma w ryzach obronę najbardziej utytułowanego zespołu ligi okazał się jednak w niedzielę brzemienny w skutkach. A, że w ataku Asfaltosi także zawodzili, to szybko przegrywali 0:5. Strzelona przed przerwą bramka na 1:5 niewiele zmieniła, bo po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. - Gdybyśmy grali tak cały sezon, to myślę, że spokojnie mogli byśmy walczyć o czoło tabeli. Kolejny mecz derbowy dla nas. Co do spotkania to w obecnej formie byliśmy spokojni o wynik. Wiedzieliśmy dobrze o mocnych i słabych stronach przeciwnika. Zagraliśmy skutecznie i twardo przez co drużyna Los Asfaltos nie miała za wiele do powiedzenia w tym spotkaniu. Nie mogliśmy sobie pozwolić na błędy, bo jednak to drużyna z największym dorobkiem i historią w ALPS i niejednokrotnie potrafili wychodzić z niekorzystnych rezultatów. Cieszy wygrana w derbach bo może i nie wywalczyliśmy miejsca w górnej części tabeli, ale za to w Suchej jesteśmy najlepsi. Takie wyniki budują zespół, który w drugiej części sezonu wkroczył na poziom na jakim jeszcze nie był. Myślę, że to zaowocuje w przyszłym roku i zawalczymy o miejsce na podium, bo skład na papierze mamy, ale teraz trzeba to naoliwić żeby dobrze chodziło – mówi Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.

Reklama

Golden Street Sucha Beskidzka – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 9:1
Bramki: Sochacki (4), Szwed (2), Rozum, Gołuszka, Bargieł – Stawowy (2)

* * * * *

Woodica nie pasuje

Z walki o najwyższe cele nie rezygnuje Woodica. W swoim przedostatnim meczu rozbiła zawojskie Black Shadows.

Co prawda wygrana Woodici nad Black Shadows nie była tak okazała jak Mucharz Team nad Thunder Team, ale sześć bramek różnicy wyraźnie pokazało różnicę poziomów jaka w niedzielę dzieliła juszczynian od zawojan. - No cóż. Ja kontuzja. Nasz najlepszy strzelec chory (Mateusz Bienias – przyp.). Ogólnie szpital w drużynie. Liczę, że na następny sezon będzie lepiej – komentuje Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.

Reklama

Woodica Juszczyn – Black Shadows Zawoja 7:1
Bramki: Piątek (3), Kwaśniewski (2), Job, samobójcza – Baca

* * * * *

Luz Blues także w grze

Podobnie jak Woodica, tak i Luz Blues nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa i nadal liczą się w batalii o czołowe lokaty, choć nie wszystko mają w swoich nogach.

Aby przedłużyć szanse na wywalczenie miejsca na podium Luz Blues musieli pokonać Relax. I zaczęli obiecująco, bo „Bartek”, czyli Arkadiusz Smyrak umieścił piłkę w siatce. Tyle, że sędzia wcześniej przerwał akcję, choć mógł zastosować przywilej korzyści. Po chwili jednak ten sam zawodnik już wpisał się na listę strzelców.

Reklama

Jednak błąd w obronie zawojan sprawił, że po chwili Michał Bargiel doprowadził do remisu. Tyle, że już kolejna akcja przyniosła gola Luz Blues (Łukasz Stopka wpycha piłkę do bramki uderzając głową jeszcze w słupek). - Słupek miał dużo szczęścia i na szczęście po spotkaniu z Łukasza głową nie trzeba go było wymieniać – żartuje Michał Ficek, rzecznik Luz Blues.

Zawojanie nie wyciągnęli lekcji z pierwszej pomyłki. Przy stanie 2:1 popełnili ten sam błąd, co przy wyniku 1:0. Tym razem skarcił ich Tomasz Kaczmarczyk. Potem Jarosław Franczak świetnie zakręcił obrońcami i bramkarzem, a na koniec umieścił piłkę w pustej bramce. Na 4: 2 rezultat podwyższył Arkadiusz Smyrak, wykorzystując zagranie Michała Ficka. Spokój zmącił zawojanom Mateusz Pacyga, zdobywając gola z rzutu wolnego, gdzie bramkarz nie zrozumiał się z murem. - Kolejny mecz i robimy wszystko, co nam pozostało, czyli wygrywamy i patrzymy jak grają inni. Nawet nie myślimy co się może zdarzyć, bo może zdarzyć się wszystko. Zagraliśmy dobry mecz, ale jak to my dalej razimy nieskutecznością. Jednak nasz bramkarz Dawid Bartyzel trzeba przyznać, że nas uratował kilka razy. Zostajemy w górnej części tabeli walczącej jeszcze chyba o całą stawkę – mówi Michał Ficek.

Reklama

Luz Blues Zawoja – Relax Białka 4:3
Bramki: Smyrak (2), Stopka, Franczak – Bargiel, Kaczmarczyk, Pacyga

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Monter 9 22 57 27
2 Los Asfaltos 9 19 35 28
3 Luz Blues 9 19 52 22
4 Mucharz Team 9 19 63 34
5 Woodica 9 16 38 27
6 Golden Street 9 13 40 25
7 A.K.P RELAX 9 12 44 36
8 Black Shadows 9 6 27 39
9 Thunder Team 9 3 20 93
10 Beton 2 9 3 26 71


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama