Reklama


Mistrza poznamy w ostatnim meczu finałowej kolejki!

21/06/2023 21:55

Wyniki spotkań ósmej przedostatniej kolejki Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego sprawiły, że sprawa tytułu mistrzowskiego nadal jest otwarta. Ba, rywalizujący o niego zmierzą się w bezpośredniej batalii i to w meczu kończącym nie tylko następną serię gier, ale i całą edycję! Czego chcieć więcej!

Golden Street z pierwszą w tym sezonie wygraną

Z dużymi nadziejami przystępowała do wiosennej edycji ALPS drużyna suskiej Golden Street. Kolejne porażki i remisy jednak zweryfikowały plany walki o miejsce na podium. Dość powiedzieć, że starcie z Black Shadows było dla zespołu ze stolicy powiatu kolejnym o pierwszą w tym sezonie wygraną!

Przed konfrontacją Złotej Uliczki z Czarnymi Cieniami trudno było wskazać faworyta. Niby suszanie zamykali stawkę i w tym sezonie jeszcze nie wygrali. Ale z drugiej strony zawojanie jedyny triumf odnieśli nad także dołującym Betonenem2. Zatem sukces jakiś wielki to nie był. Tak więc każdy scenariusz wydawał się możliwy.

Reklama

Ostatecznie lepszą skutecznością wykazała się Golden Street i dzięki niej mogła wreszcie poczuć wiosną smak wygranej. A ten zapewne w tym sezonie jest tym, co czuły dzieci w czasach słusznie minionych, gdy po wigilii delektowały się znalezionymi pod choinką pomarańczami.

Golden Street Sucha Beskidzka – Black Shadows Zawoja 6:4
Bramki: Sumera (4), Fidelus, Steczek – Bania, Polak, Toczek, Dudziak  
Golden Street: Sumera, A. Wróbel, Bargieł, Kubieniec, Fidelus, Steczek, J. Wróbel
Black Shadows: Głuszek, Ciapała, Suski, Bania, Polak, Dudziak, Toczek, Bienias

Reklama

* * * * *

Piłkarski dreszczowiec dla Relaxu

Starcie Woodici z Relaxem miały trzymać w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty nie tylko dlatego, że były to derby gminy Maków Podhalański. Kluczowa była stawka

Przed pierwszym gwizdkiem zarówno juszczynianie, jak i białczanie byli kandydatami do tytułu mistrzowskiego. W lepszej sytuacji byli jednak ci drudzy, gdyż przed nimi dopiero potyczka z prowadzącymi Luz Blues, a Woodica z nimi przegrała. Stąd nawet w razie wygranej juszczynianie musieli liczyć na dwa potknięcia zawojsko-skawickiej ekipy. Zakładając jednak nawet, że już Woodica porzuciła marzenia o podium, to wygrana z rywalem zza miedzy była im potrzebna do przedłużenia szans na wywalczenie lokaty na podium, a już na pewno ich zwiększenia.

Reklama

No i zaczęło się obiecująco dla Woodici. Tyle, że wystarczyło chwilę stanąć z boku boiska, aby zobaczyć, że w ich grze coś… nie gra. Wielkie dziury w środkowej strefie i brak równowagi między formacjami ofensywną i defensywną nie zwiastował niczego dobrego. I doświadczenie białczanie w pełni to wykorzystywali. Skutecznie się bronili, a następnie wyprowadzali zabójcze kontrataki, przechodząc niczym tornado przez opustoszałe centrum, a następnie rozklepując dziurawą niczym szwajcarski ser obronę. W efekcie do przerwy Relax prowadził już 5:1 i wydawało się, że jest już w ogródku.

Patrząc z perspektywy czasu to pierwsza odsłona tego starcia żywo przypominała pewien mecz, który na wieki zapisze się w niechlubny sposób na kartach historii polskiego futbolu. Mowa rzecz jasna o konfrontacji Biało-Czerwonych z Mołdawią. Nikt chyba po pierwszych 45 minutach nie przewidywał dramatu jaki rozegra się po zmianie stron. W niedzielę niewiele brakło, a podobno scenariusz miałby miejsce w Suchej Beskidzkiej.  - Zagraliśmy rewelacyjną pierwszą połowę. Pomimo trochę przypadkowo straconej bramki, szybko złapaliśmy kontakt, wysoko prowadząc do przerwy. Ładne akcje, bramki - mecz na bardzo fajnym poziomie. Po zmianie stron rywale przycisnęli, odrobili cześć strat, ale koniec końców to my wyszliśmy z pojedynku zwycięsko, co pozwala nam walczyć w ostatniej kolejce o pierwsze w historii drużyny mistrzostwo – mówi Michał Bargiel, kapitan Relaxu, który ostatecznie zwyciężył 7:6 i to po dramatycznej końcówce. - Było 6:5 dla nas, ale rywale cisnęli  mocno. Wreszcie Kamil Lenik strzelił ładnie z daleka i już myśleliśmy, że będzie względnie spokojnie, ale straciliśmy kolejnego gola i była nerwówka – relacjonuje kapitan białczan.

Reklama

Relax Białka – Woodica Juszczyn 7:6
Bramki: Kaczmarczyk (3), Lenik (2), Bargiel (2) – Zajda (3), Piątek (2), (samobójcza)
Relax: Ceremuga, Dyrcz, Kaczmarczyk, Pacyga, Polak, Targosz, Lenik, Bargiel
Woodica: Nowak, M. Surmiak, K. Surmiak, Zajda, Rusin, Chorąży, Piątek, Job, Marek, Śpiewla, Pająk, Sałapatek

* * * * *

Miało być miło, łatwo i przyjemnie, a tymczasem…

W trzecim starciu ósmej serii prowadzący Luz Blues mierzyli się z jedną z najsłabszych drużyn w lidze, czyli Betonem2. Zatem wydawało się, że w tym meczu wiele nie może się wydarzyć…

Reklama

Wychodząc na boisko piłkarze Luz Blues znali już wynik meczu Relaxu z Woodicą. Wiedzieli zatem, że aby w ostatnim spotkaniu móc sobie pozwolić na remis musieli co najmniej zremisować z suszanami. Ba, byli również świadomi, że nawet wygrana z Betonem2 nie da im automatycznie mistrzostwa, bo w razie porażki z Relaxem to białczanie sięgną po tytuł!

Znawcy ligi, nawet patrząc na przepaść dzielącą Beton2 od Luz Blues przewidywali, że to będzie zacięte spotkanie. I życie pokazało, że się nie mylili! - Słońce? Rozluźnienie? Braki kadrowe? Wymówek mogło być wiele, ale nic nie zmieni faktu że zagraliśmy słaby mecz. A drużyna Betonów jest drużyną bardzo chimeryczną. Jednak dziś kadrowo była mocna i zagrała solidnie, ale patrząc na przebieg meczu byliśmy ciut lepsi. Twardy mecz co chwilę sędzia przerywał spotkanie i dyktował kolejne rzuty wolne. Jednak jak to powiedział klasyk. Zwycięzców się nie sądzi – mówi Marcin Pająk, który kapitańską opaską zamienia się z Michałem Fickiem.

Reklama

Pierwsza bramka padła po chwilowej dekoncentracji Luz Blues i to suszanie wyszli na prowadzenie. To ich trochę otrzeźwiło i strzeli dwie bramki. Najpierw Dariusz Giertuga, a później Paweł Gąstała. - Drugą bramkę suszanie strzelają z pogwałceniem zasad fair play. Piłka wychodzi na aut. Nasz bramkarz biegnie po nią, aby im podać. Jednak sędzia podaje piłkę do zawodnika, który chce wybić aut. Ten podaje do strzelca, który strzela na pustą bramkę ponieważ nasz bramkarz nie zdążył wrócić. Pokazaliśmy dobre serduszko i to się zemściło – mówi Marcin Pająk.  

Remis nie zaspokoił potrzeb suszan, którzy zdołali wyjść nawet na prowadzenie. Jednak wtedy objawił się „geniusz" Marcina Pająka, który ku zaskoczeniu wszystkich podał piłkę… bramkarzowi rywali! Ten był tak zaskoczony takim zagraniem, że przepuścił futbolówkę między nogami, a z najbliższej odległości do siatki wpakował ją Giertuga.

Reklama

Jest remis i kilka minut do końca. I wtedy Marcin Pająk z Łukaszem Stopką napędzili kontrę, wypuszczając w bój swojego snajpera Dariusza Giertugę. I ten niczym rasowy napastnik zachował zimną krew. - Mamy gwarantowane miejsce w pierwszej dwójce, ale za tydzień w batalii z Relaxem zagramy o mistrza ALPS – podsumowuje Marcin Pająk.

- Mecz był wyrównany, Nie zasłużyliśmy na przegraną. Gdybyśmy wykorzystali akcję po której poszła zabójcza dla nas kontra na 3:4, to bylibyśmy w innych nastrojach – mówi Mateusz Fronczak, kaptan Beton2.

Reklama

 

Luz Blues Skawica/Zawoja – Beton2 Sucha Beskidzka 4:3
Bramki: Giertuga (3), Gąstała – Plewa (2), Lenik, Śladewski
Luz Blues: D, Bartyzel, M. Bartyzel, G. Bartyzel, Gąstała, Stopka, Pająk, Ficek, Giertuga
Beton2: S. Fronczak, M. Fronczak, Lenik, Plewa, Wrona, Grajny, Tatara, Śladewski, Witek, Mika

* * * * *

Każdy miał swój cel, zostało dwóch poranionych

Na koniec kolejki, grający już o honor i co najwyżej jak najwyższą lokatę Monter mierzył się z Mucharz Team, który wciąż miał szanse na miejsce na podium…

Reklama

- No cóż. Mecz bardzo wyrównany. W sumie myśmy grali, aby coś jeszcze w lidze osiągnąć i nie zostać z tyłu, a Mucharz miał jeszcze szanse na podium. Podział punktów chyba sprawiedliwy, choć to my mieliśmy więcej okazji bramkowych, które jednak nie zawsze przyniosły gole. Inna sprawa, że w końcówce musieliśmy gonić wynik i wyrównaliśmy w ostatniej minucie z rzutu karnego. Ten należał nam się jednak już znacznie wcześniej po ręce jednego z rywali, ale sędzia tego nie dostrzegł – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera. Monter Kurów – Mucharz Team 5:5
Bramki: Brytan (3), Świerkosz, Gracjasz – Basiura (3), Sumera, Polak
Monter: Barzycki, Świerkosz, Tlałka, Brytan, Pluta, Knapczyk, Ząbek, Klimasara, Gracjasz
Mucharz Team: D. Gajda, B. Gajda, Tłok, Bargiel, Polak, Sumera, Basiura, Wolski

 

Reklama

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama