Reklama


Mistrza i drugiego spadkowicza poznamy w ostatniej kolejce. Orlikowa pigułka (8 listopada)

10/11/2020 22:29

Po przedostatniej kolejce Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego losy tytułu mistrzowskiego wciąż pozostają nierozstrzygnięte. Wiadomo za to, że trzecia lokata przypadnie Mucharz Team, a Lachy z Monterem w derbowej potyczce stoczą za kilka dni bój o utrzymanie się.

I liga, 10. kolejka:  

Black Shadows Zawoja – Lachy Lachowice 10:5

Przed meczem obie ekipy wiedziały, że jego stawka jest ogromna. Zawojanie mieli świadomość, iż wygrana zagwarantuje im utrzymanie, a porażka spowoduje wpadnięcie kosztem Lachów do strefy spadkowej. Tyle tylko, że… - Jeśli grasz najważniejszy mecz w sezonie, bo mogący zagwarantować utrzymanie w pierwszej lidze, a przyjeżdża nas tylko sześciu, to coś jest nie tak. Nie mam tutaj na myśli chłopaków, którzy zjawili się  na orliku o tak wczesnej porze, ale tych, którzy zadeklarowali obecność, a nie dotrzymali słowa. No, ale cóż. Nie tylko u nas są takie sytuacje i trzeba przejść nad tym problemem do porządku dziennego – stwierdza kwaśno Rafał Ząbek, kapitan Lachów.

Reklama

Próbę nerwów, bo rywale mieli jeszcze duży zapas sił, lepiej znieśli zawodnicy Black Shadows, którzy otworzyli wynik za sprawą Grzegorza Głuszka, a prowadzenie podwyższył Patryk Dudziak. Wówczas ciężar gry wziął na siebie kapitan Lachów. Ustrzelił dublet i jego ekipa na dobre, jak się wydawało wróciła do gry.

Nadzieje Lachów okazały się płonne. Paweł Urbanek sprawił, że zawojanie ponownie objęli prowadzenie, a po chwili na dobre rozstrzelał się Dariusz Giertuga. Ukłuł na początek dwa razy i Czarne Cienie były już o milowy krok bliżej utrzymania się. Jeszcze dwoić i troić się zaczął wtedy Paweł Pluta. Ustrzelił nawet hat-tricka, ale w międzyczasie i zawojanie nie próżnowali. Potrzebnego do skompletowania hat-tricka gola zdobył Dariusz Giertuga, a Grzegorz Głuszek, który tak znakomicie wszedł w mecz zakończył go ostatecznie z aż czterema golami na koncie (rzadko zdarza się, by po meczu aż trzech zawodników mogło cieszyć się z uzyskania „kapelusza”). Gola dla Black Shadows dorzucił jeszcze Mateusz Bienias.       

Reklama

Pomimo porażki Rafał Ząbek nie czuje rozczarowania. - Co do samego meczu, to naprawdę mógł się podobać. Co prawda, to przeciwnicy cały czas prowadzili, ale przez długi okres czasu skutecznie goniliśmy wynik. Sił jednak zabrakło w końcówce, co przeciwnik skwapliwie wykorzystał. Cieszą przynajmniej bramki zdobywane po ładnych kombinacyjnych akcjach, ale przeciwnik strzelił ich zdecydowanie więcej. Gratuluję im utrzymania, a my powalczymy z Monterem w derbach gminnych. Może uda nam się sprawić niespodziankę, jaką  niewątpliwie byłoby zwycięstwo, a tym samym utrzymanie. Tyle tylko, że ten sam cel ma Monter. Zobaczymy jak będzie. Piłka nożna jest nieprzewidywalna i za tą ją kochamy – puentuje Rafał Ząbek.

* * * * *

Reklama

Monter Kurów – Relax Białka 2:4

 

Piłkarze Montera wychodząc na murawę wiedzieli już, że Lachy przegrały swój mecz. Tym sam mieli jasność. Remis dawał im utrzymanie. Tyle, że naprzeciwko nich stanął mający wciąż chrapkę na mistrzostwo ligi – Relax. Ale nie to było największym problemem. – Przed meczem trzech zawodników zgłosiło kontuzje. Było nas zaledwie siedmiu. Jak na takiego rywala jak Relax to zdecydowanie za mało – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera, którego przed spotkaniem z powodu zaistniałej sytuacji szarpały nerwy. Pomimo to rywale nie lekceważyli kurowian. - Na Monter wychodziliśmy z przekonaniem że będzie to ciężki mecz, przecież są jedną z nielicznych ekip, którym udało się urwać punkty aktualnemu liderowi. Wiedzieliśmy jednak, że wygrana da nam gwarantowane drugie miejsce w lidze i nie mogliśmy sobie pozwolić na potknięcie się. Na szczęście frekwencja i zaangażowanie chłopaków z całego sezonu dopisały i tym razem – mówi Krzysztof Polak, kapitan AKP Relax.

Reklama

 

Kurowianie zagryźli zęby, wzięli głęboki oddech i ruszyli do walki. I to z jakim skutkiem. To Łukasz Folęga był tym, który pierwszy posłał piłkę do siatki. I choć Mateusz Pacyga i Dawid Dyrcz przechylili szalę zwycięstwa na korzyść swojej drużyny, to Folęga jeszcze przed przerwą sprawił, że zabawa zaczęła się od nowa. Mało tego. Przez 15 minut drugiej odsłony wynik nie uległ zmianie, choć obie ekipy na przemian wyprowadzały groźne ataki. – Ostatnie minuty były decydujące. Rywale narzucili intensywne tempo, ale mogli sobie na to pozwolić, bo mieli zmienników. Dopóki mieliśmy siły, to dotrzymywaliśmy im kroku. Gdybyśmy mieli dłuższą ławkę to remis był w zasięgu. Choć zagraliśmy naprawdę dobre spotkanie i mogę być zadowolony z postawy drużyny – przyznał po zawodach Tadeusz Copija. Tymi, którzy pozbawili kurowian marzeń o choćby punkciku byli Mateusz Fidelus i Mateusz Pacyga. -  Monter, mimo prób utrzymania remisu, nie wytrzymał naszego ciągłego ataku. Może gdyby nie świetna postawa bramkarza rywali, wynik byłby bardziej okazały, ale cieszymy się i tak ze zdobycia pełnej puli punktów – komentuje Krzysztof Polak.

Reklama

 

Szkoda, ten punkt dawał nam utrzymanie. A teraz musimy z Lachami przynajmniej zremisować. Z Grandą miały być gładkie 3 punkty, a pamiętamy jak się mordowaliśmy. Teraz łatwiej nie będzie, a do tego kto wie czy rywale nie wystawią przeciwko nam Tomasza Świerkosza – podsumowuje niedzielne spotkanie i już myśli o następnym kapitan Montera.

* * * * *

Beton2 Sucha Beskidzka – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 3:6             

Po wygranej z Monterem piłkarze Relaxu Białka byli wirtualnym liderem i trzymali kciuki za Beton2, licząc, że ten sprawi niespodziankę i pokona prowadzących formalnie Los Asfaltos. Atutem Betonowych miało być to, że była to derbowa potyczka, a takie starcia lubią przynosić niespodziewane wyniki. - Znając wynik meczu Relaxu z Monterem, który poprzedzał nasz pojedynek celem było tylko zwycięstwo. Wiedzieliśmy, że przeciwnik tanio skóry nie sprzeda, bo walczył o trzecie miejsce na podium. Początek spotkania to było  typowe rozpoznanie z obu stron – opisuje pierwsze minuty meczu Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos.

Reklama

Gdyby przyrównać niedzielny pojedynek piłkarski do szachowego, to po debiucie i wprowadzeniu lekkich figur do gry nastąpiła gra środkowa, która zazwyczaj decyduje o końcowym rozstrzygnięciu. I tak było tym razem. Najpierw ładną akcję przeprowadzili Jan Kuczek z Mariuszem Polakiem, którą wykończył ten pierwszy, pokonując „na raty” Bartłomieja Grajnego. Chwilę później w zamieszaniu przy rzucie rożnym najprzytomniej zachował się Krystian Krzeszowiak, który dopadł do bezpańskiej piłki i uderzył po dłuższym rogu. Końcówka pierwszej połowy przyniosła jeszcze mądre rozegranie rzutu wolnego przez Piotra Stawowego. Wypatrzył nieobstawionego Karola Głuca, który po ziemi zdobył trzeciego gola.

- Na drugą połowę wyszliśmy ze sporym zapasem, ale również skoncentrowani i świadomi, że na orliku taką zaliczkę można roztrwonić w kilka minut – wspomina kapitan Los Asfaltos. I szybko zostali za to nagrodzeni. Po dobrej wrzutce z rzutu rożnego Piotr Guzik niewiele musiał już zrobić, bo piłka była mierzona. Idealnie przyłożył głowę, zamieniając dośrodkowanie w czwartego gola dla Asfaltów. Bramka może jeszcze nie zamknęła meczu, ale emocji w nim już nie było. Co prawda, najskuteczniejszy zawodnik Betonu2 - Robert Sumera popisał się mocnym uderzeniem z ostrego kąta spod linii autowej, zdobywając po nim najładniejszą bramkę w całym spotkaniu, ale dwie kolejne były autorstwa Piotra Stawowego i Rafała Pietrusy. Beton odpowiedział również dwukrotnie. Uczynili to kolejno Andrzej Wróbel i ponownie Robert Sumera, który w ostatnich sekundach spotkania przelobował Bartłomieja Karlaka. - Widać w grze Betonu, że chłopaki walczą i dużo biegają, natomiast brakuje im rozegrania. Ładne bramki były tego dnia ich domeną, natomiast naszą gra zespołowa, która przyniosła efekty. Suskie derby udało się nam rozstrzygnąć na naszą korzyść. W ostatnim meczu z Mucharzem będziemy chcieli zrobić ostatni krok do obrony mistrzostwa i odgryźć się za dotkliwą porażkę – podsumowuje niedzielny mecz Krystian Krzeszowiak.

Reklama

* * * * *

Zawojski.pl Sucha Beskidzka – Granda Kojszówka 7:5

Granda ponownie udowodniła, że początek sezonu był… wypadkiem przy pracy. I choć nadal nie ma na koncie nawet „oczka”, to już nikt nie wychodzi na mecz z nią z przeświadczeniem, iż po 50 minutach gry będzie miał na koncie o trzy punkty więcej i do tego bilans bramkowy o kilka lub kilkanaście bramek lepszy. Kojszowian nie załamała nawet utrata bramki (jej autorem był Przemysław Smyrak, który w ten sposób zaczął jak się potem okazało swój wielki dzień). Odpowiedział mu Mariusz Szewczyk. To jeszcze nic. Po trafieniu samobójczym to Granda, już nie pierwszy raz w tym sezonie, objęła prowadzenie w zawodach.

Reklama

Takie obrót sprawy podziałał na suszan niczym płachta na byka, a w szczególności na Przemysława Smyraka, który jeszcze w pierwszej połowie cztery razy wpakował piłkę do siatki rywali! Pięć goli w 25 minut, osiągnięcie godne uwagi i jakiego nie pamiętają najstarsi górale. Przed zmianą stron swojego pierwszego tego dnia gola zdobył jeszcze dla Zawojski.pl Jarosław Franczak, a wynik tej części gry na 6:3 dla suszan ustalił Andrzej Szafraniec (Granda).

- Mecz rozstrzygnął się w pierwszej połowie. W drugiej nastąpiło pełne rozprężenie i gra toczona w wolnym tempie. Niewykorzystane sytuacje, a w szczególności zmarnowany karny sprawiły, że Granda doszła nas na 7:5. W ostatniej minucie zawodnik Grandy przestrzelił na pustą bramkę – mówi kapitan Zawojski.pl. Kojszowianie zniwelowali straty dzięki bramkom Mariusza Szewczyka i Mirosława Gronia. Spokój w szeregach Zawojskiego udało się zachować tylko dzięki temu, że trafienia kojszowian przedzielił drugi tego dnia gol Jarosława Franczaka. - W przyszłym tygodniu zbieramy ekipę i walczymy z Gambą o czwarte miejsce – zapowiada Marcin Pająk.    

Reklama

* * * * *

Mucharz Team - Gamba Furiosa Zembrzyce 4:1

Kolejny niedzielny mecz o ogromną stawkę, czyli miejsce na podium. I ponownie na przeszkodzie do podjęcia walki z przeciwnikiem stają absencje. -       Cóż mogę powiedzieć? Bramkarz i dwóch zawodników chorych, dwóch na wyjeździe, jeden kontuzja, studia on-line, co spowodowało, że zagraliśmy gołą szóstka – to pierwsze słowa Jakuba Nosala, kapitana Gamby Furiosy, po tym jak poproszono go o komentarz do niedzielnego spotkania. Pomimo tak dużych kłopotów kadrowych zembrzyczanie wcale nie musieli przegrać. - Klasyczny mecz, my gramy oni strzelają. Tak właśnie było my kreowaliśmy grę oddawaliśmy nieudany strzał i Mucharz piła w przód napastnik obrót i strzał... I tak padała bramka za bramka – dodaje po chwili. – Co za kolejka. Sześć ekip stawiło się w sześcioosobowych składach. Nas również było tylko sześciu, nikt nie może zarzucić nikomu, że była nierówna walka. Przeciwna drużyna zagrała bardzo dobrze i bardzo ciężko było ich zatrzymać. Do tej pory się dziwię jakim cudem wygraliśmy, ale to my mamy 3 punkty i to się liczy – mówi Dominik Gajda, kapitan Mucharz Team. Uważa, że kluczowa okazało się przesunięcie akcentów i w pierwszej kolejności zabezpieczenie tyłów, a dopiero w drugiej kolejności wyprowadzanie ataków. Po dwa wykończyli perfekcyjnie Damian Gracjasz i Tomasz Ponikiewski. Honorowe trafienie dla Szalonych Krewetek uzyskał Maciej Świerkosz (był to gol na 1:3). - Boli trochę, że w sumie w najważniejszym meczu sezonu, mogąc sobie zapewnić trzecie miejsce w lidze nie potrafimy się zmobilizować i zebrać. Szkoda, ale gra się dalej. Jeszcze jeden mecz i oby frekwencja była lepsza bo może być ciężko – mówi Jakub Nosal.

Reklama

  Za to wygrana z Gambą Furiosą dodała animuszu ekipie z Mucharza. Przed nią mecz z Los Asfaltos, na których już raz znaleźli patent. Ba, w niedziele zagrają z nimi bez żadnej presji. To suszanie będą musieli (co najmniej zremisować), a drużyna z powiatu wadowickiego, co najwyżej będzie mogła pokusić się o niespodziankę. – Szykujemy się. To my rozdajemy karty i to my będziemy decydować, kto skończy ligę na 1 miejscu – zapowiada Dominik Gajda.

 

* * * * *

Woodica Juszczyn - RKS Huwdu Bieńkówka 5:5

  Ten mecz pokazał, że gdy Maciej Job ma nieco gorszy dzień i nie trafia jak na zawołanie, to zespół RKS Huwdu przeżywa trudne chwile. Niemniej spotkanie zaczęło się dla piłkarzy z Bieńkówki obiecująco, bo od bramki Bartłomieja Szczepaniaka. Potem jednak dwie bramki zdobył Adrian Bury, a jedną Mateusz Sałapatek. 

Przerwa była tym, czego -jak się okazało- potrzebowali zawodnicy RKS Huwdu. Po zmianie stron wzięli się do pracy i maszyna zaczęła pracować jak należy. Kolejno piłkę w sieci umieszczali Maciej Job, Damian Putyra i Arkadiusz Lizak. I wówczas niewidzialna ręka ponownie w tryby sypnęła piaskiem. RKS przestał grać, a lepszy fragment zanotowali juszczynianie, którzy za sprawą Adriana Burego (zdobył dwie bramki, a w sumie tego dnia cztery) wyciągnęli wynik z 3:4 na 5:4. Ostatnie słowo należało jednak do RKS, a tym, który ustalił wynik był Daniel Lewandowski. Tyle tylko, że dla drużyny z Bieńkówki podział punktów oznaczał definitywną utratę szansy walki o trzecie miejsce. Gdyby wygrali mogliby liczyć jeszcze na dogonienie Mucharz Teamu, z którym wygrali w bezpośrednim starciu, a tym samym w końcowej tabeli mogli być wyżej od „Jeziorowców”. – Za nami mecz, w którym w gruncie rzeczy było wszystko. Zmieniający się jak w kalejdoskopie wynik, ładne akcje, piękne gole i parady. Gdyby postronni obserwatorzy mogli go obejrzeć, to ujrzeliby dobre i radosne widowisko. Wychodzimy na prowadzenie po wykończonej przez Bartka akcji, ale jeśli chodzi o plusy z naszej perspektywy, to w tym momencie się kończą. W drugiej połowie pokazujemy charakter doprowadzając do stanu 4:3. Jednak ponownie dopada nas jakaś trudna do wytłumaczenia słabość. W ostatnich 5 minutach zdobywamy bramkę na 5:5 i sprawiedliwy w mojej ocenie wynik remisowy staje się faktem. Jest to jednak także rezultat, który obydwie strony pozbawia szans na walkę o coś więcej niż środek tabeli – komentuje Tomasz Pająk, bramkarz i kapitan RKS Huwdu.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama