107 godzin i 25 minut - tyle czasu zajęło przebiegnięcie Głównego Szlaku Beskidzkiego Romkowi Fickowi. Biegacz ze Skawicy wyruszył z Wołosatego w niedzielę o godzinie 9 rano, a w Ustroniu zameldował się w czwartek o godzinie 20:25. Po dobiegnięciu na metę Romek Ficek po prostu się rozpłakał. - Bardzo się cieszyłem, że tego dokonałem, że pobiłem rekord. W ostatnim dniu wiedziałem, że nie zmieszczę się w 100 godzinach, które początkowo zakładałem. Walczyłem o to, żeby skończyć trasę. I udało się - powiedział Roman Ficek.
W czwartek Romek Ficek przebiegł Główny Szlak Beskidzki, a następnego dnia... obchodził 31 urodziny. - Można mi złożyć życzenia dwa w jednym - śmiał się Romek i wszyscy, którzy go znają doskonale wiedzą, że w momencie wypowiadania tych słów towarzyszył mu na twarzy właśnie szeroki uśmiech.
W trakcie trasy GSB Romek dodawał do internetu filmiki, na których informował o swoich odczuciach związanych z trasą. A te do najszczęśliwszych na pewno nie należały. - Chciałem pokazać, jak to wygląda tak naprawdę. Biegi wysokogórskie to nie są żarty. Dzieliłem się swoimi przemyśleniami, tym co naprawdę odczuwam, co mnie bolało, jak sobie z tym radzę. Jestem naturalny - powiedział Romek Ficek.
- Ostatniego dnia marzyłem tylko o tym, żeby znaleźć się na mecie. Było bardzo ciężko - dodał.
- Ile spałem? Tak naprawdę to 6 godzin, a zakładałem, że będę miał każdego dnia po 3,5 godziny na sen. Pierwszego dnia miałem straszny kryzys, z powodu biegu przez zabłoconą trasę, nie mogłem zasnąć, bolały mnie nogi i ścięgna. Dzisiejszej nocy zasnąłem około 23 i obudziłem się o siódmej, ale w nocy odczuwałem zimno, dreszcze, moja dziewczyna Patrycja musiała masować mi nogi. Moje ciało jest zmęczone, a ja wyczerpany - dodał.
Jak się okazuje, prawdziwym akumulatorem dla Romka były komentarze od kibicujących mu osób, które do biegacza docierały podczas trasy oraz od ludzi spotykanych podczas biegu. - To było niesamowite, czułem wasze wsparcie. Wiem, że wiele osób odświeżało stronę, gdzie można mnie było namierzyć i pchało niebieską kropkę (śmiech). Chciałem za to wszystkim serdecznie podziękować. Dobiegłem do mety dzięki wam - powiedział Romek Ficek.
- To jest wywiad? - usłyszałem w pewnym momencie w słuchawce śmiech Romka, więc mu powiedziałem, że nie. Na prawdziwą pogawędkę o GSB przyjdzie jeszcze czas, a teraz można tylko Romkowi życzyć szybkiej regeneracji i powrotu na górskie drogi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze