Wydarzeniem piątej kolejki Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego miała być konfrontacja Montera z Los Asfaltos. Tymczasem niespodziewanie do czerwoności kibiców rozgrzały dwa inne spotkania, w których padły dość zaskakujące rozstrzygnięcia.
Zaczęło się sensacyjnie, ale tylko na pozór
Niedzielne zmagania na suskim orliku rozpoczęły się starciem Luz Blues z Golden Street. Wielu faworyta upatrywało w skawicko-zawojskiej ekipie, ale jeżeli ktoś uważnie śledził wydarzenia w ALPS, ten wiedział, że suszanie z sezonu na sezon rosną w siłę i kto wie czy właśnie nie nadchodzi ich czas…
- Dobre, złego początki. Nasza drużyna zaczęła mecz z przytupem i co chwilę zagrażała bramce przeciwnika. Jednak, jak to bywa w takich sytuacjach, niewykorzystane sytuacje się mszczą. Zbyt duży entuzjazm i wspomaganie ofensywy poskutkowało brakami w defensywie i straciliśmy bramkę na 1:0. Nic się nie stało, ale po chwili podobna sytuacja i przegrywamy już 2:0 – rozpoczyna pomeczowy „wywiad” Michał Ficek, rzecznik Luz Blues.
Jako pierwszy zabójczy cios wyprowadził Arkadiusz Szwed, a po chwili poprawi Tomasz Rozum.
Świetne dogranie Krzysztofa Kudzi na głowę Dariusza Giertugi sprawiło, że Luz Blues złapali kontakt. - Plan był, by w pierwszej połowie wyrównać, ale los okazał się przekorny – zauważa Michał Ficek. Strata w środku boiska, kontra i Marcin Plewa ponownie wyprowadził Golden Street na dwubramkowe prowadzenie.
Po zmianie stron Luz Blues uznali, że zostało im 25 minut i nie mają już nic do stracenia. - Atakujemy ile sił w nogach i w końcu Krzysiek Kudzia wraz z "Bartkiem" Smyrakiem pokazują jak powinien wyglądać wysoki pressing. Zagonili obrońców pod bramkę i bramkarz wybija Krzysiek dokłada nogę i piłka w siatce. Jednak zamiast iść za ciosem tracimy bramkę na 2:4 – „rozkłada bezradnie ręce” rzecznik ekipy spod Babiej Góry, opisując z jednej strony gola Krzysztofa Kudzi, a z drugiej Piotra Bargieła.
W końcówce Krzysztof Kudzia wlewa jeszcze w Luz Blues nadzieje może nie na wygraną, ale przynajmmniej na remis. Jednak suszanie nie dają sobie wydrzeć wygranej. - Nie można tracić nadziei. Pierwsza porażka nic jeszcze nie przekreśla. Walczymy dalej – deklaruje Michał Ficek.
- Myślę że emocje po tym spotkaniu jeszcze nie opadły, zagraliśmy kolejne bardzo dobre spotkanie, można powiedzieć, że było wszystko co niezbędne do dobrego widowiska. Każde spotkaniem gramy konsekwentnie. Tak samo było i w tym meczu, udaje się wyjść na prowadzenie i utrzymujemy go do końca spotkania, staramy się wykorzystywać słabsze strony przeciwnika, a mając takich zawodników, z taką dyspozycja w drużynie możemy grać dobrą piłkę. Mimo, iż rywal próbował wszystkiego to niestety dla nich nie wystarczyło. Myślę, że obroniony karny przez Radka Pająka całkowicie zabrał wiarę przeciwnikowi na dobry rezultat – komentuje wygraną Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.
Golden Street Sucha Beskidzka – Luz Blues Zawoja/Skawica 4:3
Bramki: Bargieł, Rozum, Plewa, Szwed – Kudzia (2), Giertuga
* * * * * *
Woodica zrobiła swoje
Drugie niedzielne zawody były jednostronnym widowiskiem. Ale w tym przypadku należało się tego spodziewać, gdy juszczyńska Woodica mierzyła się z zawojskim Thunder Team.
Będący faworytami juszczynianie szybko ustawili sobie spotkanie. Wynik otworzył Maciej Job, a po nim przymierzył Arkadiusz Piątek. Na 3:0 podwyższył Adrian Bury, a na 4:0 Kamil Lenik. I dopiero wówczas odpowiedział Szymon Toczek.
Zdobycie bramki przez Thunder Team nie zmieniło niczego, bo Adrian Bury i Kamil Lenik szybko podwyższyli prowadzenie, a na gola Mateusza Pudalika rywale odpowiedzieli aż pięciokrotnie – po dwie bramki Arkadiusza Piątka i Macieja Joba oraz kolejna Kamila Lenika.
W ostatnich minutach Woodica jedyne co mogła, to zmniejszyć rozmiary porażki. Zadbali o to Damian Żywczak i Bogdan Kobiela.
Woodica Juszczyn - Thunder Team Zawoja 13:4
Bramki: Lenik (4), Piątek (4), Job (3), Bury (2) – Kobiela, Pudalik, Toczek, Żywczak
* * * * * *
Los Asfaltos pokazali kawał dobrego futbolu
Konfrontacja Los Asfaltos z Monterem miała być zaciętym, pełnym emocji spotkaniem. Tymczasem, głównie za sprawą suszan, była jednostronnym widowiskiem. Choć nadal dla wszystkich najważniejsze jest życie i zdrowie Pawła Gacha.
Przed meczem zespoły Montera, Los Asfaltos, ale także Woodici i Thunder Team stanęły do wspólnego zdjęcia, które miało wymiar symboliczny. Zawodnicy pokazali swoją jedność z walczącym o życie Pawłem Gachem, zawodnikiem Montera Kurów.
Suszanie przystąpili do meczu bez etatowego bramkarza i z konieczności między słupkami stanął Michał Pilarczyk. Zaprezentował się wyśmienicie, broniąc jak w transie, a doświadczenie z gry w polu pozwalało mu odważnie wprowadzać piłkę do gry, czy też partnerzy mogli swobodnie wycofywać do niego futbolówkę. Pewnie spisywał się zresztą cały blok defensywny, skutecznie „czyszcząc” akcje kurowian. W ten sposób ofensywa Los Asfaltos mogła pracować na pełnych obrotach.
Grający szybko, po ziemi suszanie błyskawicznie osiągnęli przewagę, a bramkę zdobył Piotr Stawowy. Przed przerwą skutecznością popisali się jeszcze Jan Rusin, Rafał Pietrusa i Janusz Rak i praktycznie było po meczu, choć Adrian Brytan jeszcze dał znać, że Monter broni nie złożył.
Jeżeli jednak kurowianie mieli jeszcze jakieś nadzieje na korzystny wynik, to po zmianie stron szybko uleciały za sprawą Krystiana Krzeszowiaka, Piotra Stawowego i Tomasza Bielarza. Drugie trafienie Adriana Brytana już tylko ustaliło rezultat. – Źle weszliśmy w mecz. Szybko straciliśmy trzy bramki, bo w bodaj 7 minut. Do przerwy przegrywaliśmy 1:4, choć mieliśmy szanse na zmniejszenie strat. Drugą połowę także zaczęliśmy źle, nie mogliśmy się odnaleźć, a rywale nas kontrolowali. Nie spodziewałem się, że doznamy tak wysokiej porażki – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera.
Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Monter Kurów 7:2
Bramki: Stawowy (2), Bielarz, Krzeszowiak, Rusin, Pietrusa, Rak – Brytan (2)
* * * * * *
Black Shadows zaskoczyli nawet siebie
Do sporego kalibru niespodzianki doszło w czwartym niedzielnym meczu. Celujący w podium Mucharz Team nie podołał Black Shadows, a nawet nie zdołał zremisować.
Zaczęło się „zgodnie z planem”. Faworyzowana drużyna znad Jeziora Mucharskiego objęła prowadzenie po golu Piotra Bachorczyka. Okazało się, że były to dla niej miłe, złego początki. Będący ostatnio w wysokiej dyspozycji Łukasz Dudziak wyrównał, a zanim skompletował dublet, to jeszcze do siatki trafił Mateusz Bienias i było już 3:1 dla Black Shadows.
Zespół z powiatu wadowickiego był w szoku, ale nie oparł się na linach. Szymon Rozmus pokusił się o gola kontaktowego, a Piotr Bachorczyk doprowadził do remisu. Tyle tylko, że ostatnie słowo w tym meczu należało do Mateusza Bieniasa i sensacja stała się faktem.
Gratulacje dla wszystkich chłopaków. Nieraz brakowało nam szczęścia. Dzisiaj dopisało. Graliśmy gola szóstka bez zmian, przeciwnik napierał , napewno miał więcej okazji na strzelenie bramki ale my to co mieliśmy to przekulismy na bramkę. Dzięki dla całego zespołu. A za tydzień spinamy pośladki i nie ukrywam że chcemy kolejnych 3 PTK. Spodobało nam się wygrywanie. - Nie jesteśmy nauczeni wygrywać. Gratulacje dla wszystkich chłopaków. Nieraz brakowało nam szczęścia. Dzisiaj dopisało. Graliśmy gołą szóstką, czyli bez zmian. Przeciwnik napierał, na pewno miał więcej okazji na strzelenie bramki, ale my to co mieliśmy, to przekuliśmy na bramkę. Dzięki dla całego zespołu. A za tydzień spinamy pośladki i nie ukrywam, że chcemy kolejnych 3 punktów. Spodobało nam się wygrywanie – komentował na gorąco Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.
* * * * * *
Relax wygrał na luzie
Kolejkę zakończyło starcie Relaxu z Kanonierami, które dla białczan było spacerkiem.
Po dwóch bramkach Michała Bargiela i jednym golu Michała Marka Relax prowadził 3:0. Dominik Kachel zmącił na chwilę radosne nastroje białaczan, ale tylko na chwilę. Kolejne bramki dla Relaxu sypały się jak z rogu obfitości. A prym w ich zdobywaniu wiedli właśnie Michał Marek i Michał Bargiel, którzy zapisał na swoim koncie po pięć goli.
Relax Białka – Kanonierzy 15:2
Bramki: Marek (5), Bargiel (5), Pacyga (3), Dyrcz, Polak – Kachel (2)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze