Jeżeli ktoś obawiał się, że z powodu zgłoszenia się do Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego w piłce nożnej tylko dziewięciu drużyn emocji będzie niewiele - mylił się. Już pierwsza kolejka pokazała, że o wyniku nierzadko decydować będzie jedna akcja.
Złota Uliczka zaczęła sezon z przytupem
Nowy sezon rozpoczął się potyczką Golden Street Sucha Beskidzka z zawojskimi Black Shadows. I było to jedyne spotkanie, które nie wpisało się w schemat.
Konfrontacja suszan z zawojanami była meczem do jednej bramki. I choć od czasu do czasu Black Shadows próbowali się odkuć, to wiele z tego nie wynikało. Za to młodzi, wybiegani piłkarze Golden Street raz po raz zapuszczali się pod bramkę rywali. Swoją optyczną przewagę udokumentowali czterema trafieniami. - To był bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu. Przede wszystkim zespół był bardzo zdyscyplinowany, a zawodnicy grali z pełnym zaangażowaniem. Zarówno napastnicy angażowali się w grę obronną, jak i obrońcy pomagali w atakach, przez co brak było luk między formacjami, co niestety zdarzało nam się w poprzednich latach. Przeciwnicy grali specyficznie, ponieważ podchodzili bardzo wysoko, natomiast cała drużyna świetnie sobie z tym poradziła poprzez dokładne wyprowadzenie piłki i celne długie podania. Zawodziła jedynie skuteczność, ale wydaje się, że w naszym przypadku to najprostszy element do poprawy. Ten mecz wlał dużo nadziei w nasze szeregi, bo grając w ten sposób możemy wygrywać nawet z potencjalnie mocniejszymi od nas rywalami. Musimy jednak ciężko pracować, nie tylko żeby utrzymać dobry poziom, ale też aby go podnosić – komentuje okazałą wygraną Piotr Bargieł z Golden Street.
Po pojedynku wylewny nie był kapitan Black Shadows. - Trudny mecz. Była szansa coś ugrać, ale brakło wykończenia. Chłopaki dali z siebie wszystko, ale to nie wystarczyło. Trudno. Walczymy dalej. Następnym razem będzie lepiej bo mamy potencjał, ale nie potrafimy go wykorzystać – mówi Łukasz Dudziak.
Golden Street Sucha Beskidzka – Black Shadows Zawoja 4:0
Bramki: Bargieł, Pyka, Steczek, Sumera
Golden Street: R. Banaś, Bargieł, Kubieniec, Lenart, Pyka, Steczek, Sumera,
Black Shadows: Baca, Bania, Bienias, Ciapała, Ł. Dudziak, Polak, Putyra
*****
Derby ziemi makowskiej dla Relaxu
Od 9.00 aż do 12.00 trwał maraton spotkań, w których temperatura osiągała poziom wrzenia. A zaczął się od derbowego meczu między Woodicą Juszczyn a Relaxem Białka.
Specyfika gry na orliku, czyli małe boisko, szybkie przechodzenie z obrony do ataku, powoduje, że w rozgrywanych na nim spotkaniach pada zazwyczaj bardzo dużo bramek. W konfrontacji o prymat w gminie Maków Podhalański tak się nie stało. O losach meczu zdecydowała jedna bramka. Gola na wagę trzech punktów dla Relaksu zdobył Mateusz Pacyga.
Woodica Juszczyn – Relax Białka 0:1
Bramka: Pacyga
*****
Ostre strzelanie i duże rozczarowanie
W pojedynku Luz Blues Skawica z suskim Beton2 padło aż dziewięć bramek. Jednak o tym, do której drużyny powędrował komplet punktów decydowała minimalna różnica, choć początkowo nic tego nie zapowiadało.
- Wchodzimy w sezon po ostro przepracowanym sezonie przygotowawczym i aktywnej polityce transferowej. Wracamy, aby zdobyć ponownie mistrza i już w pierwszym meczu los „podarował" nam spotkanie, które mogłoby być hitem kolejki. Jego przebieg sprawił, że takim niewątpliwie się stało – mówi Marcin Pająk, kapitan Luz Blues.
Początek meczu nie był może typowymi piłkarskimi szachami, o które na orliku trudno. Niemniej gra była wyrównana. Jednak do czasu… Nowy nabytek Beton2 Damian Gracjasz postanowił udowodnić, że „zakontraktowanie” go do suskiej drużyny było strzałem w dziesiątkę. Pokusił się o dwie pięknej urody bramki. A gdy Kamil Semik podwyższył na 3:0 wydawało się, że jest pozamiatane. – Beton powalił nas na deski. Wszystkie bramki stadiony świata i nasz bramkarz Dawid Bartyzel nie miał przy nich najmniejszych szans. Schodzimy do przerwy trzy do jaja – przyznaje Marcin Pająk.
W przerwie meczu drużyna Luz Blues przeszła jednak przemianę niczym Liverpool w legendarnym już starciu z AC Milan w finale Ligi Mistrzów. Płomienną przemowę wygłosił Michał Ficek. Skawiczanie odrodzili się i jak Rocky Balboa rozpoczęli punktowanie przeciwników. Gardę trzymali szczelnie Mirosław Bartyzel i Jakub Nosal. A i z przodu zaczęło się dziać bardzo dużo. Najpierw Marcin Pająk obsłużył podaniem Michała Ficka, który beznamiętnie wykorzystuje sytuację sam na sam.
Chwilę później do piłki dopadł Grzegorz Bartyzel. Doświadczony zawodnik posłał mocną piłkę między nogami bramkarza skawiczanie na dobre wrócili do gry. Do remisu doprowadził Jarosław Franczak, który pewnie wykorzystał rzut karny podyktowany za zagranie ręką jednego z obrońców. W kolejnej akcji „Franek” założył bramkarzowi siatkę i z 0:3 zrobiło się 4:3! A to jeszcze nie był koniec show w wykonaniu Luz Blues. Rozgrywający znakomite zawody Łukasz Stopka, patrząc na popisy Jarosława Franczaka, strzałem z pola karnego powtórzył wyczyn kolegów, zakładając siatkę bramkarzowi. Zrobiło się 5:3 i mecz się uspokoił i nie zmienił tego nawet fakt zdobycia bramki przez Sebastiana Fronczaka. - Brawa dla całej drużyny która walczyła i nie poddała się po pierwszej połowie i zrobiła "swoje" po przerwie – podsumowuje Marcin Pająk
- Na przerwę schodziliśmy z wynikiem 3:0 do przodu. Chcieliśmy zagrać drugą połowę tak samo jak pierwszą, ale po prostu wkradła się w nasze szeregi jakaś blokada z przodu i pojawiły się problemy z wykreowaniem jakiejkolwiek sytuacji. Skończyło się tym że musieliśmy gonić wynik i finalnie przegraliśmy. Pokarało nas za proste błędy w obronie i zostajemy bez punktów – dzieli się spostrzeżeniami o przegranej Mateusz Fronczak, kapitan Beton2.
Luz Blues Skawica – Beton2 Sucha Beskidzka 5:4
Bramki: Franczak (2), G. Bartyzel, Ficek, Stopka – D. Gracjasz (2), S. Fronczak, Semik
Luz Blues: D. Bartyzel, M. Bartyzel, G. Bartyzel, Ficek, Franczak, Gigoń, Janik, Pająk, T. Smyrak, P. Smyrak, Spyrka, Stopka, Słapa
Beton2: S. Fronczak, M. Fronczak, D. Gracjasz, Grajny, Lupa, Wrona, Nikiel, Plewa, Semik, Śladewski
*****
Mistrz zaczyna od remisu
Od pierwszej do ostatniej minuty na styku było również starcie broniącego tytułu Montera Kurów z rodzynkiem z powiatu wadowickiego, czyli ekipą Mucharz Team.
Drużyna „Jeziorowców” wyszła na boisko bez żadnych kompleksów. Wiary w sukces dodawały im solidne wzmocnienia jakie poczynili w zimowej przerwie. Szeregi Mucharz Teamu zasilili Tomasz Listwan, Michał Drwal i Marcin Banaś, a zatem zawodnicy, którzy mają już za sobą bogatą karierę w ALPS. No i efekt był pieronujący. Kurowianie zostali praktycznie zamknięci na własnej połowie i swoje akcje ofensywne przeprowadzali z pominięciem środka pola, stosując taktykę „laga do Robercika”.
Mucharz Team swoją przewagę udokumentował na początku drugiej połowy po strzale Adriana Brytana. – Cisnęliśmy dalej i wydawało się, że kolejne bramki są kwestią czasu. Rywalom sprzyjało szczęście. Fantastycznie bronił „Klimek”, a i słupek przychodził mu z pomocą. Między innymi bo moim strzale z rzutu wolnego wybił piłkę właśnie z pomocą słupka – mówi Dominik Gajda, kapitan Mucharz Team.
- Pierwsza połowa rzeczywiście niemrawa. Pierwszy mecz po przerwie. Zimą nie graliśmy na hali. Brakowało zgrania. Po stracie bramki ruszyliśmy do przodu. Mieliśmy szansę zdobyć na 2:1. Suma summarum z remisu jesteśmy zadowoleni – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera, wspominając, że chciał przełożyć mecz, ale rywale nie wyrazili na to zgody. – Zebraliśmy skład, ale z trudem. Zabrakło jakości – dodaje Tadeusz Copija.
Zanim jednak Monter stanął przed szansą na zdobycie bramki na 2:1 wyrównał. A doszło do tego w dość osobliwych okolicznościach. Do dziś nie wiadomo czy Paweł Pluta strzelał niemal ze środka boiska, czy podawał. Pewne jest jedno, w kopnięcie piłki nie włożył dużo siły, ale skierował ją w światło bramki. No i futbolówka leciała i leciała, a zawodnicy usuwali się jej z drogi. Zanim jednak została dostrzeżona przez bramkarza… znalazła się w siatce. – Byłem wtedy na ławce rezerwowych. Gdybym wybiegł z niej to bym do niej dopadł. Trzeba powiedzieć, że po tej bramce na boisku pojawił się prawdziwy Monter jakiego znamy. Nagle się obudzili, zaczęli grać agresywnie i nas zdominowali – przyznaje Dominik Gajda. Dodaje, że jednak ostatnie 5 minut należało do jego drużyny i tylko dobrej postawie Mariusza Klimasary nie udało się Mucharz Teamowi przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść.
Monter Kurów – Mucharz Team 1:1
Bramki: Pluta – Brytan
Monter: Barzycki, T. Copija, Folęga, Klimasara, Pluta, Skrzypek, Świerkosz, Tlałka, Wolany, Ząbek
Mucharz Team: Banaś, Bargiel, Brytan, Drwal, D. Gajda, Listwan, Małysa, Polak, Sikora, Wolski
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Woodica | 8 | 17 | 32 | 14 |
| 2 | Mucharz Team | 8 | 17 | 39 | 29 |
| 3 | Los Asfaltos | 8 | 15 | 26 | 18 |
| 4 | Luz Blues | 8 | 15 | 32 | 31 |
| 5 | A.K.P RELAX | 8 | 12 | 38 | 26 |
| 6 | Golden Street | 8 | 10 | 26 | 30 |
| 7 | Monter | 8 | 8 | 15 | 26 |
| 8 | Beton 2 | 8 | 7 | 27 | 40 |
| 9 | Black Shadows | 8 | 3 | 22 | 43 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze