W Jordanowie wiele jest dróg, o których remont zabiegają mieszkańcy. Gdziekolwiek starą, błotnistą lub wyboistą nawierzchnię zastąpi gładki asfalt, ludzie mają powody do zadowolenia. Czasem jednak wybór miejsca, gdzie zostaje przeprowadzona taka inwestycja, budzi więcej kontrowersji niż radości. Tak jest w przypadku niedawno wyremontowanej odnogi ulicy Generała Maczka.
Droga znajduje się niedaleko granicy Jordanowa z Łętownią i prowadzi do kilku domów. Po zakończeniu jej remontu, Urząd Miasta z dumą obwieścił, że to wyczekiwana od dawna inwestycja, która polegała na wykonaniu podbudowy z kruszywa łamanego oraz położeniu nawierzchni bitumicznej na odcinku 82 metrów, a także utwardzeniu poboczy i wyprofilowaniu wjazdów. Informacja rozsierdziła niejednego jordanowianina, bo w mieście nie jest tajemnicą, że ta konkretna odnoga ul. Generała Maczka prowadzi do posesji krewnych przewodniczącego Rady Miasta Jordanowa Konrada Turchana. – Od lat zmagamy się z koszmarnym błotem na naszej drodze i apelujemy o jej remont do kolejnych włodarzy, wciąż bez skutku. Widocznie trzeba mieć odpowiednie koligacje rodzinne, by doczekać się dobrej nawierzchni, a my ich, niestety, nie mamy – z goryczą mówi jeden z mieszkańców miasta.
Konrad Turchan przyznaje, że przy wyremontowanym odcinku drogi mieszka jego dalsza rodzina – kuzyni drugiego lub trzeciego stopnia. – Ale ja się tą sprawą w ogóle nie interesowałem, bo to nie mój rejon. Jestem radnym w okręgu wyborczym obejmującym Rynek i sąsiednie ulice. Nie zabiegałem o remont tamtej drogi. Każdy z nas, radnych wybierał priorytety, jeśli chodzi o tego rodzaju inwestycje. Mnie najbardziej zależy na budowie drogi za tą pierzeją Rynku, gdzie jest bank i sklep Rapacz – twierdzi przewodniczący.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze