We wrześniu rozpocznie się kolejna ekspedycja z Andrzejem Bargielem w roli głównej. Tym razem pochodzący z Łętowni Bargiel obierze kurs na najwyższy na Ziemi szczyt, czyli Mount Everest. Bargiel zamierza jako pierwszy człowiek na świecie zjechać z niego bez odpinania nart i bez użycia dodatkowego tlenu.
- Jesienią jadę przede wszystkim ze względu, na to, że wtedy panują tam lepsze warunki narciarskie. Wtedy nie ma tam wielu ludzi i to jest fajne. Teraz Everest kojarzymy z kolejkami, dużą ilością osób, które usiłują na ten szczyt wejść(...) Jesienią to miejsce zupełnie inaczej wygląda. Już przygotowując drogę trzeba będzie forsować duże zbocza, na których będzie leżało bardzo dużo śniegu. W ogóle bardzo mało ludzi weszło na Everest jesienią. To bardziej skomplikowane również z tego punktu widzenia, że jest chłodniej, wieje i tych okien pogodowych jest dużo mniej - na pewno będzie to spore wyzwanie. To jest prawie 250 metrów wyżej a finalnie prawie 9000 metrów nad poziomem morza. Nigdy na takiej wysokości nie byłem, a powyżej 8000 metrów, każdy kolejny jest na pewno bardziej odczuwalny niż tutaj.- powiedział Andrzej Bargiel dla redbull.com
Rok temu Bargiel zdobył szczyt K2 i zjechał z niego na nartach. W tym roku w ramach Everest Ski Challenge 2019 zamierza zjechać z Mount Everestu. - Wspinanie bez tlenu polega na tym, że musisz przygotować swoje ciało do tego, aby mogło funkcjonować na tak ekstremalnej wysokości i to jest cała sztuka. Ta rzeczywistość jest zupełnie inna. Tempo też ulega zmianie. To tak jak z dopingiem w sporcie. Oczywiście tlen jest naturalną rzeczą, ale w sportowych wejściach, wśród wspinaczy, którzy się tym zajmują zawodowo, nie używa się tlenu - mówi dla redbull.com trzykrotny zwycięzca naszego plebiscytu na Sportowca Roku Powiatu Suskiego.
źródło: redbull.com
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze