Reklama


Grzegorz Guzik: Nowy kombinezon i siła odbicia sprzyjały Kacprowi Tomasiakowi

09/02/2026 22:55

Po znakomitym konkursie na skoczni normalnej we włoskim Predazzo Kacper Tomasiak sięgnął po srebrny medal igrzysk olimpijskich. – Byłem na igrzyskach i wiem, jakie to uczucie reprezentować kraj podczas takiej rywalizacji. Nie wiem, co po zdobyciu srebrnego medalu musi czuć Kacper Tomasiak. Mogę jedynie przypuszczać, że to emocje nieporównywalne z żadnymi innymi – mówi Grzegorz Guzik, były biathlonista z Juszczyna, ekspert TVP.

Kacper Tomasiak przeszedł do historii polskich skoków narciarskich. 19-latek z Bielska-Białej jest najlepszym polskim zawodnikiem w premierowym dla siebie sezonie Pucharu Świata. Mimo że zajmuje czternaste miejsce w klasyfikacji generalnej i ani razu nie znalazł się na podium zawodów PŚ, to jednak dziś, podczas najważniejszej imprezy czterolecia, spisał się fenomenalnie, zdobywając srebrny medal.

- Treningi i kwalifikacje pokazały, że jest grupa około dziesięciu skoczków narciarskich, która będzie się liczyła w walce o medale. Konkurs był niesamowity, a kto przed jego rozpoczęciem przewidział taki skład podium? O ile Ren Nikaido i Philipp Raimund znajdują się w czołówce Pucharu Świata (Nikaido jest aktualnie trzeci, a Raimund szósty w generalce PŚ), o tyle próżno szukać tam naszego Kacpra (jest czternasty - przyp. red.), Gregora Deschwandena (zajmuje dwudziestą czwartą pozycję - przyp. red.) czy Francuza Valentina Fouberta (osiemnaste miejsce w generalce Pucharu Świata - przyp. red.). Kluczowa w tym konkursie była siła odbicia. Rozmawiałem z naszym ekspertem od skoków narciarskich, Wiktorem Pękałą, który mówił, że nowe kombinezony, odpowiednie wybicie do góry Kacpra, jego naturalne ułożenie w locie będą mu sprzyjały na średniej skoczni. W tym konkursie nie liczyli się Domen Prevc (Tomasiak uzyskał prawie 10 punktów więcej od Słoweńca - przyp. red.), Ryoyu Kobayashi czy Marius Lindvik. Igrzyska to zawody innego rodzaju niż Puchar Świata i trzeba mieć niesamowitą odporność psychiczną, żeby wytrzymać ciśnienie. Strasznie się cieszę z takiego obrotu sprawy, że podium ułożyło się właśnie w taki sposób, że nasz Kacper był drugi, bo lubię niespodzianki w sporcie. Druga seria była świetna - będzie jeszcze długo pamiętana i komentowana. Zaczęło się od skoku Stephana Embachera na odległość 106,5 metrów (awansował z dziewiętnastej na siódmą pozycję), a potem napięcie już tylko rosło. O końcowej klasyfikacji decydowały detale, noty sędziów za najlepsze lądowanie. Dla nas jako ludzi, którzy chcą jak najlepiej komentować igrzyska w telewizji, taki wynik jest czymś wspaniałym. Wszyscy na to czekaliśmy, na sukces, na medal i teraz także nam w studiu będzie się lepiej pracowało. Mam nadzieję, że jedna z naszych sztafet w biathlonie stanie na podium igrzysk olimpijskich - przyznaje trzykrotny olimpijczyk.
Grzegorz GuzikGrzegorz Guzik
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/02/2026 23:06
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama