Po znakomitym konkursie na skoczni normalnej we włoskim Predazzo Kacper Tomasiak sięgnął po srebrny medal igrzysk olimpijskich. – Byłem na igrzyskach i wiem, jakie to uczucie reprezentować kraj podczas takiej rywalizacji. Nie wiem, co po zdobyciu srebrnego medalu musi czuć Kacper Tomasiak. Mogę jedynie przypuszczać, że to emocje nieporównywalne z żadnymi innymi – mówi Grzegorz Guzik, były biathlonista z Juszczyna, ekspert TVP.
Kacper Tomasiak przeszedł do historii polskich skoków narciarskich. 19-latek z Bielska-Białej jest najlepszym polskim zawodnikiem w premierowym dla siebie sezonie Pucharu Świata. Mimo że zajmuje czternaste miejsce w klasyfikacji generalnej i ani razu nie znalazł się na podium zawodów PŚ, to jednak dziś, podczas najważniejszej imprezy czterolecia, spisał się fenomenalnie, zdobywając srebrny medal.
- Treningi i kwalifikacje pokazały, że jest grupa około dziesięciu skoczków narciarskich, która będzie się liczyła w walce o medale. Konkurs był niesamowity, a kto przed jego rozpoczęciem przewidział taki skład podium? O ile Ren Nikaido i Philipp Raimund znajdują się w czołówce Pucharu Świata (Nikaido jest aktualnie trzeci, a Raimund szósty w generalce PŚ), o tyle próżno szukać tam naszego Kacpra (jest czternasty - przyp. red.), Gregora Deschwandena (zajmuje dwudziestą czwartą pozycję - przyp. red.) czy Francuza Valentina Fouberta (osiemnaste miejsce w generalce Pucharu Świata - przyp. red.). Kluczowa w tym konkursie była siła odbicia. Rozmawiałem z naszym ekspertem od skoków narciarskich, Wiktorem Pękałą, który mówił, że nowe kombinezony, odpowiednie wybicie do góry Kacpra, jego naturalne ułożenie w locie będą mu sprzyjały na średniej skoczni. W tym konkursie nie liczyli się Domen Prevc (Tomasiak uzyskał prawie 10 punktów więcej od Słoweńca - przyp. red.), Ryoyu Kobayashi czy Marius Lindvik. Igrzyska to zawody innego rodzaju niż Puchar Świata i trzeba mieć niesamowitą odporność psychiczną, żeby wytrzymać ciśnienie. Strasznie się cieszę z takiego obrotu sprawy, że podium ułożyło się właśnie w taki sposób, że nasz Kacper był drugi, bo lubię niespodzianki w sporcie. Druga seria była świetna - będzie jeszcze długo pamiętana i komentowana. Zaczęło się od skoku Stephana Embachera na odległość 106,5 metrów (awansował z dziewiętnastej na siódmą pozycję), a potem napięcie już tylko rosło. O końcowej klasyfikacji decydowały detale, noty sędziów za najlepsze lądowanie. Dla nas jako ludzi, którzy chcą jak najlepiej komentować igrzyska w telewizji, taki wynik jest czymś wspaniałym. Wszyscy na to czekaliśmy, na sukces, na medal i teraz także nam w studiu będzie się lepiej pracowało. Mam nadzieję, że jedna z naszych sztafet w biathlonie stanie na podium igrzysk olimpijskich - przyznaje trzykrotny olimpijczyk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze