Reklama


Kłopoty lidera, pierwsza wygrana Nadwagassporu!

04/06/2025 08:05

Sporo ciekawego przyniosła szósta kolejka Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego. Po niej w lidze nie ma już zespołu bez zdobyczy punktowej. Okazało się przy tym, że prowadzącą Woodicę można nadłamać…

Twarde Mecenasy niewiele miały na swoją obronę

Niedzielna kolejka rozpoczęła się zgodnie z przewidywaniami od gładkiej wygranej Los Asfaltos Sucha Beskidzka nad Twardymi Mecenasami. Można zatem śmiało rzec, że ci drudzy niewiele mieli na swoją obronę.

Pierwszy poważny dowód wysunął Krystian Krzeszowiak i obrona Twardych Menenasów skapitulowała po raz pierwszy. Po chwili przymierzył Rafał Pietrusa i stało się jasne, że przed suszanami już prosta droga ku wygranej. A stała się autostradą po dublecie Łukasza Kubasiaka, który udany występ zakończył hat-trickiem. Zanim jednak zdobył trzeciego gola, to piłkę w siatce umieścili jeszcze Robert Lichosyt i ponownie popularny Ziaz, czyli Rafał Pietrusa. Ten ostatni pozazdrościł skuteczności koledze i po tym jak ten skompletował hat-tricka, to i Ziaz trafił do sieci po raz trzeci.

Reklama

Przy stanie 8:0 dla Los Asfaltos rywale pokusili się o gola. Autorem honorowego trafienia został Karol Pędzimąż. Jednak to Robert Lichosyt ustalił rezultat.

- Nie możemy liczyć na podjęcie wyrównanej walki, gdy na mecz przyjeżdża tylko sześciu zawodników. Nie mieliśmy nawet nominalnego bramkarza. Daliśmy z siebie wszystko, ale byliśmy zmuszeni oszczędnie gospodarować siłami. Większość błędów technicznych wynikała ze zmęczenia, w takich warunkach naprawdę trudno jest grać – komentuje porażkę Dawid Cyboroń, kapitan Twardych Mecenasów.

Reklama

Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Twarde Mecenasy 9:1
Bramki: Kubasiak (3), Pietrusa (3), Lichosyt (2), Krzeszowiak – K. Pędzimąż

* * * * * *

Golden Street postraszyła lidera

Nie zawiedli się kibice, którzy wybrali się na spotkanie Golden Street z Woodicą. Suszanie udowodnili, że wciąż drzemie w nich duży potencjał, a przewodzący stawce juszczynianie przekonali się, że za darmo punktów nikt nie daje.

Początek spotkania był wielkim widowiskiem w wykonaniu suszan. Swoją optyczną przewagę udokumentowali golami Tomasza Szarleja i Szymona Szweda. Woodica długo nie mogła złapać swojego rytmu.  Do meczu wrócili za sprawą Arkadiusza Piątka, a potem Jarosław Manadziała pokazał, że nie zapomniał jak zdobywa się bramki i od razu strzelił dwie. Wynik ustalił Maciej Job. - Super spektakl do pewnego momentu, gdy sędzia postanowił skraść show swoimi niezrozumiałymi decyzjami... Przez to skutecznie wybił nas z rytmu. Wiedzieliśmy, że gramy obecnie na najlepszą drużynę w lidze, ale myślę, że skutecznie stawialiśmy jej czoła. Niestety pod koniec nie tylko walczyliśmy z przeciwnikami, ale również z decyzjami sędziego. Bardzo duży niedosyt pozostaje po tym spotkaniu. Były okazję, była walka, ale niestety brakło skupienia. Ale nie możemy się poddać i będziemy walczyć dalej. Chwała dla zespołu, bo pokazali, że mamy duży potencjał i złe demony z jesieni już odeszły – mówi Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.

Reklama

Woodica Juszczyn – Golden Street Sucha Beskidzka 4:2
Bramki: Madziała (2), Piątek, Job – Szarlej, Szwed

* * * * * * 

Relax atakował, ale Mucharz Team był skuteczny do bólu

Niedawno Wisła Kraków przegrała półfinałowe spotkanie barażowe o awans do ekstraklasy, mając zdecydowanie więcej okazji bramkowych od Miedzi Legnica. W niedzielę w buty Białej Gwiazdy weszli piłkarze Relaxu Białka.

- Mecz był dla nas ogromnie frustrujący – przez większość czasu kontrolowaliśmy grę, mieliśmy przewagę w posiadaniu piłki i stworzyliśmy z dziesięć niemal stuprocentowych okazji, ale ani razu nie udało się nam trafić do siatki, choć raz piłka uderzyła w słupek, a raz w poprzeczkę, a bramkarz rywali wykazał się świetnymi interwencjami. Co najważniejsze, graliśmy z klepki – każda akcja była dobrze przemyślana, podania płynne, a presja na przeciwnikach nieustająca. Mucharz natomiast wykorzystał niemal każdą swoją szansę: na trzy strzały strzelili dwa gole i wykazali się brutalną skutecznością, której zabrakło nam w kluczowych momentach – powiedział po spotkaniu z Mucharz Team Michał Bargiel, kapitan Relaxu.

Reklama

Pierwszego gola białczanie stracili po rajdzie Pawła Wajdzika, który przebił się przez ich obronę. Drugi go, to dzieło Jarosława Basiury, który popisał się precyzyjnym strzałem z dystansu. Po nim piłka przy słupku wpadła do siatki. - Mimo całej fajnej gry i przewagi na boisku, ostatecznie przegraliśmy 0:2 – kwotuje smutno Michał Bargiel.

Mucharz Team – Relax Białka 2:0
Bramki: Wajdzik, Basiura

* * * * * *  

Nadwagasspor z pierwszymi punktami

W czwartym meczu kolejki spotkali się debiutanci. Mająca już na koncie jedna wygraną ekipa BVB Budzów mierzyła się z lacchowickim Nadwagassporem, który dotychczas nie tylko nie poznał smaku zwycięstwa, a nawet remisu.

Reklama

Choć obie drużyny wciąż zdobywają doświadczenie, to z uwagi na fakt, iż dysponują podobnym potencjałem stworzyły ciekawe widowisko, które trzymało w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. Tak zawodnicy z Budzowa, jak i z Lachowic zdecydowali się bowiem na przejażdżkę piłkarskim rollercoasterem. Zaczęło się obiecująco dla Nadwagassporu. Wynik otworzył Bartosz Kuś, a prowadzenie podwyższył Dominik Kachel. Wprawdzie kontaktowego gola strzelił Bartłomiej Kuś, lecz za sprawą Kachla lachowiczanie ponownie mieli dwie bramki zapasu, a Kamil Ponikwia jeszcze tę przewagę powiększył.

Tyle tylko, że to był dopiero początek jazdy bez trzymanki, bo stery nad kolejką przejęli budzowianie i ta popędziła z impetem, ale w przeciwnym kierunku. Bartłomiej Kuś trafił po raz drugi, potem przymierzył Krzysztof Bałos, a do remisu doprowadził Krystian Nowak.

Reklama

Mało wrażeń jak na jeden dzień? Zdecydowanie! No to na 5:4 trafia Kamil Ponikwia i znowu zmiana kierunku, bo za sprawą Krzysztofa Bałosa po raz drugi mieliśmy w niedzielne przedpołudnie remis. Kolejka dojeżdżała już do końca trasy, gdzie ostatni wiraż należał do Grzegorza Bogdanika. - Obie drużyny zaprezentowały się bardzo dobrze. Walka była wyrównana do samego końca. Na kilka sekund przed ostatnim gwizdkiem zespół Nadwagasspor przypieczętował swoje zwycięstwo. Naprawdę niewiele zabrakło, aby zakończyć ten mecz remisem, na co mocno liczyliśmy, goniąc rywala przez całe spotkanie. Od samego początku to nasza drużyna musiała odrabiać straty. Gratulacje dla zespołu Nadwagasspor za zwycięstwo i zdobycie pierwszych punktów! – komentuje szalone zawody Dawid Polak, rzecznik BVB Budzów.

Nadwagasspor Lachowice – BVB Budzów 6:5
Bramki: Ponikwia (2), Kachel (2), Kuś, G. Bogdanik – Kuś (2), K. Bałos (2), K. Nowak

Reklama

* * * * * * 

Black Shadows pokazali moc

Na zakończenie kolejki doszło do drugiego w tej serii gier spotkania, mającego kluczowe znaczenie dla aktualnego układu tabeli, jak i w dłużej perspektywie. Mowa rzecz jasna o starciu Black Shadows z Monterem.

- Godzina 12.00. W okrojonym składzie stajemy do boju z mocną drużyną, jaką jest Monter. Pogoda można powiedzieć wakacyjna, bo słońce w pełni. Pierwsza połowa to była próba nerwów obu drużyn – wspomina Dawid Bartyzel, bramkarz Black Shadows. Czarne Cienie objęły skromne prowadzenie, które utrzymały do końca pierwszej połowy po strzale Michała Ficka. - Niestety temperatura sprawiła, że nikt nie mógł grać na 100% swoich możliwości i w pierwszych 25 minutach zmarnowaliśmy tyle sytuacji, że ciężko aż je zliczyć – dodaje.

Reklama

Na drugą połowę kurowianie wyszli mocno zmotywowani i zawojanie przeżywali ciężkie chwile. – Rywale jakby dostali jakiś dopalaczy. Przez 10 minut nie mieliśmy nic do powiedzenia – zauważa golkiper Black Shadows. I gdy wydawało się, że remis jest kwestią czasu Michał Ficek… po raz drugi wpisał się na listę strzelców, udowadniając, że gdy się rozpędzi, to jest nie do zatrzymania.

Na gola Ficka odpowiedział Sebastian Starowicz, ale jak się okazało było to trafienie honorowe. - Po bramce Michała szło nam już coraz lepiej. Monter co prawda strzelił nam bramkę pięknej urody, ale myślę, że właśnie ta stracona bramka dała nam jeszcze więcej sił do walki o wygraną. Gratulacje należą się naszym obrońcom, którzy w tym meczu wybijali piłkę z linii bramkowej aż trzy razy. Dobra dyspozycja naszych zawodników sprawiła, że mecz zakończył się wynikiem 5:1, a drużyna Black Shadows dalej bije się o miejsce na podium - komentuje Dawid Bartyzel.

Reklama

Black Shadows Zawoja – Monter Kurów 5:1
Bramki: Ficek (2), Bienias, M. Głuszek, G. Głuszek – Starowicz

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Woodica 9 27 78 16
2 Mucharz Team 9 24 61 28
3 Black Shadows 9 17 59 25
4 Golden Street 9 16 46 25
5 Monter 9 13 38 42
6 A.K.P RELAX 9 12 46 39
7 Los Asfaltos 9 10 44 33
8 BVB Budzów 9 6 27 104
9 Nadwagasspor 9 4 28 70
10 Twarde Mecenasy 9 3 19 64


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/06/2025 08:05
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama