Reklama


Józef Zajda ps. Ojciec, Stary. Dowódca Narodowej Organizacji Bojowej. Cz. 2.

02/10/2025 20:33

Część 2
Zasadzka w Zawoi której ginie trzech członków NOB "Stefek", "Gigant" i "Kazek".
Obława na bunkier za Górą Zabielską w której ginie członek NOB "Leszek".
Ukrywanie się Starego. Raporty pisane szyfrem.
Kolejna obława.
Życie po amnestii.

W październiku 1950 r. NOB postanowiła się dozbroić. W tym celu w dniu 13 października 1950 roku "Stary" udał się do Zawoi Przysłop, do myśliwych Władysława Spyrki i Albina Smyraka, w celu pozyskania naboi do dubeltówek. Spyrka wymówił się brakiem amunicji, natomiast Smyrak oświadczył, że obecnie żadnej nie posiada, lecz może udać się do Krakowa, aby ją zakupić. "Stary" zostawił Smyrakowi 1500 złotych i umówił się, że po odbiór amunicji przyjdzie 15 października.
Obydwaj myśliwi donieśli o "odwiedzinach" partyzantów na posterunki Milicji Obywatelskiej - Spyrka w Makowie Podhalańskim, a Smyrak w Zawoi (IPN Kr 07/3277/2, s. 181).
W domu Smyraka zorganizowano milicyjną zasadzkę. Po kilku dniach oczekiwania na partyzantów postanowiono ją jednak zlikwidować. Na miejscu pozostawiono jedynie dwóch milicjantów, którzy w najbliższym czasie również mieli opuścić chatę Smyraka.
"Stary" nie pojawił się na umówione spotkanie 15 października - zachowując ostrożność, odczekał jeszcze kilka dni. 22 października 1950 roku czterech członków NOB-u udało się po odbiór amunicji. Byli to:
Stefan Pacyga ps. "Stefek" – Znający adres Smyraka
Roman Jochemczyk ps. "Zbyszek" – na obstawie
Józef Mosler ps. "Gigant"
Kazimierz Stolarz ps. "Kazek"
Milicjanci, którzy ukryci byli w chacie Smyraka, zaczęli bez żadnego ostrzeżenia ostrzeliwać partyzantów, w wyniku czego Stefan Pacyga, Józef Mosler i Kazimierz Stolarz zostali bestialsko zamordowani. Milicjanci praktycznie strzelając na oślep, śmiertelnie postrzelili czteroletniego syna Smyraka. Na dodatek, jeden z milicjantów trafił swojego kompana w nogę. (Według zeznań Romana Jochemczyka, który był na obstawie ukryty za kopcem ziemniaków, to on postrzelił milicjanta.)
Jan Żurek z Zawoi, pasjonat historii Przysłopia i autor książki Przysłop z widokiem na historię, na stronie 41 przytacza wspomnienia Pani Genowefy Chowaniak, która opisuje czasy powojenne: ...Pamiętam też partyzantów po wojnie. U nas też byli, dwóch starszych i jeden młody. Dwóch zginęło w obławie u Albina Smyraka, Jeden był chyba z Białki, bo pamiętam, jak pojechaliśmy kiedyś na Białkę kupować nogi do maszyny, to tamci ludzie mieli do nas pretensje, że chłopak od nich zginął na Przysłopiu... Chodzi tu o Stefana Pacygę ps. "Stefek".
Z czasem pamięć zaciera szczegóły, więc trzeba to uporządkować "...dwóch starszych i jeden młody...". Było na odwrót. Jeden starszy i dwóch młodych. Z pewnością chodzi tu o pierwszą wizytę u Smyraka w której brał udział Józef Zajda ps. „Stary” w 1950 r. roku miał 41 lat i dwóch jego młodych podwładnych (20-22 lata). "... Dwóch zginęło w obławie..." w obławie zginęło trzech partyzantów.
I jeszcze jedna historia opowiedziana przez ojca kolegi, myśliwego z Zawoi. Przeprowadził on rozmowę z drugim synem Albina Smyraka. Mężczyzna ten nie chętnie wspomina - zbyt wiele bólu wraca wraz ze wspomnieniami. Mówił, że każde słowo o donosicielstwie ojca budzi w nim na nowo nienawiść, a zarazem przywołuje tragedię, śmierć jego młodszego brata, będącą konsekwencją tamtych wydarzeń.
"Tata dostał krzyż (odznaczenie), a my ten krzyż po dziś dźwigamy na plecach"
Po 74 latach, wspólnie z Michałem Siwcem, zlokalizowaliśmy miejsce, w którym dokonała się ta tragedia.
Przy zamordowanych chłopakach znaleziono dokumenty, adresy, zapiski. Niestety ta nieostrożność umożliwiła UB-eci ich identyfikację. IPN Kr 075/42 t. 1 str. 150.
Od tego zdarzenia UB-ecja zorientowała się, że grupa pojawiająca się na terenie Śląska to ta sama grupa, która działa w powiecie wadowickim.
3 grudnia 1950 r. na terenie Śląska w bunkrze w miejscowości Imielin-Jazd o godzinie 6.30 doszło do aresztowań Romana Jochemczyka i Romana Mroczka co w konsekwencji doprowadziło do obławy na bunkier w lesie za Górą Zabielską w Białce.
Obława odbyła się 4 grudnia 1950 r. O godzinie 5.10 oddział UB przystąpił do obstawy miejsca w którym znajdował się bunkier. W Akcji brało udział PUBP Pszczyna i Wadowice wraz ze 100 osobową grupą żołnierzy KBW. W bunkrze przebywało 3 członków NOB: Józef Zajda ps. “Stary”, "Ojciec", Augustyn Dolina ps. “Leszek” i Jadwiga Teuerle ps. “Ewa”.
“Stary” i “Leszek” wyszli z bunkra celem pozyskania drewna na opał. Idąc w ciemnościach usłyszeli od żołnierza obławy: “Stój, hasło”, “Stary” nie namyślając się zaświecił latarką elektryczną w kierunku skąd usłyszał głos i w tej samej chwili oddał strzał ze swojej broni jednocześnie zaczął uciekać, co uratowało mu życie. Niestety Augustyn Dolina ps. “Leszek” został śmiertelnie trafiony. Mój kuzyn Stanisław Zajda opowiadał mi, że pamięta UB-eków, którzy nieśli na deskach zastrzelonego Augustyna Doliny. Jak sam wspomina: zwłoki "Leszka" zostały wystawione na widok publiczny przy przydrożnej kapliczce.
“Ewa” została schwytana w bunkrze, klęcząc nad zablokowanym karabinem, którym zamierzała się bronić.

Reklama


Można by się pokusić o gdybanie, co by było gdyby.
Już latem pięćdziesiątego "Stary" kilkakrotnie wspominał o chęci przyłączenia oddziału do Jana Sałapatka ps. "Orzeł". Jak donosi agent Michał: Zajda osobiście kontaktował się z Sałapatkiem i jego podwładnym Majkrzakiem Józefem. IPN Kr 009/3713 t.1 str.61-64. Po październikowej zasadzce w Zawoi Przysłop, w której zginęło trzech członków NOB, Zajda chyba wyczuwał, że Ube-cia, podążając za śladem, w końcu dotrze do współpracowników i członków NOB.
Współpracownik NOB Jan Marek będąc w więzieniu w Pszczynie podczas rozmowy z Stanisławem Pająkiem został podsłuchany przez donosiciela o ps. Jaskółka, który pisze w donosie: Na tydzień przed obławą na bunkier za Górą Zabielską Zajda podjął decyzję o połączeniu się z Sałapatkiem i ma to zrobić na dniach.
Dlaczego tak się nie stało?
Sałapatek i Zajda dwa mocne charaktery, znali się jeszcze z czasów okupacji. Sałapatek był człowiekiem bardzo ostrożnym, w dobrym tego słowa znaczeniu. Był zdania, że skutecznie można się ukrywać tylko w małej grupie. Trzy, cztery osoby, co dawało szanse na skutecznie przeprowadzenie akcji i przetrwanie. Zajda tych ludzi miał trzynastu, jak sam Sałapatek stwierdza, "światowców", Ślązaków, czyli ludzi nie naszych. IPN Kr 009/3713 t. 2 str. 73 (108). Być może to była przyczyna która stała na przeszkodzie w połączeniu sił. Trzeba jednak zaznaczyć, że w pięćdziesiątym pierwszym obydwaj Panowie byli często razem widywani.
Jak donosi informator Julian Wajdzik ps."Stary" z Krzeszowa 8 Maja 1951 r. Zajda i Sałapatek oraz dwóch nieznanych osobników przybyli do Wajdzików celem "rozprawienia" się tw-sami. Podczas konfrontacji dużo młodszy Sałapatek doradza Zajdzie "Jeżeli zależy ci na ludziach to zostaw i chodź, gdyż na wszystko masz dość czasu". Czy mieli tego czasu aż tyle?

Wracając do momentu obławy na bunkier i zastrzelenie Augustyna Doliny.
Z bardzo krótkiej notatki zapisanej w meldunku nr. 17 z dnia 30.12.1950 r. wynika, że UB-ecia jeszce w tym samym miesiącu zorganizowała kolejną zasadzkę na "Starego" "z wynikiem negatywnym". IPN Kr 07/3277/2 str. 181.

Reklama

Po wydostaniu się z obław “Stary” ukrywał się u zaufanych ludzi. U ludzi, którym jeszcze kilka lat wcześniej pomagał podczas okupacji. Między innymi na terenie powiatu żywieckiego w Krzeszowie, w Śleszowicach, a w późniejszym okresie w Juszczynie (wieś sąsiadująca z Białką) w powiecie wadowickim u Firka Stanisława, Koska Stanisława i Anieli Stecównej.
Co szczególnie intryguje, wielu spośród ukrywających się niezłomnych znajdowało schronienie u swoich najbliższych, w rodzinnych domach, wśród krewnych, w miejscowościach z których pochodzili. Losy "Starego" potoczyły się zupełnie inaczej. Jego ścieżki wiodły przez niemal wszystkie okoliczne wsie, gdzie znajdował tymczasowe schronienie. Rodzinnej Biłki jednak konsekwentnie unikał, nie chcąc narażać swoich bliskich na represje.
31 grudnia 1951 r. został zwerbowany przez UB jako agent Stanisław Grzechynka ps. “Michał”, (pomocy UB w odnalezieniu ukrywającego się Grzechynki w Nysie udzielił jego brat Grzechynka Józef, późniejszy tw "Grzebień") Celem "Michała" było odnalezienie ukrywającego się “Starego”. Prywatnie Grzechynka był szwagrem brata “Starego” - Wincentego. Stanisław Grzechynka jeszcze kilka miesięcy wcześniej kilkakrotnie brał udział w akcjach zaopatrzeniowo -akwizycyjnych oraz znosił z kolegami z NOB-u niedole ukrywania się w lesie.
Jak wynika z akt Grzechynka po odnalezieniu “Starego” w Juszczynie u Pani Anieli Stecównej na jednym ze spotkań z UB sam zaproponował “sprzątnięcie Starego”. Trudno pohamować emocje czytając w aktach UB taką deklarację!
Ubecja jednak miała inne plany.
Sam towarzysz pułkownik Stanisław Wałach ( od 1 września 1948 naczelnik Wydziału III Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie, późniejszy autor niezwykle wpływowych, ale też fałszywych publikacji o podziemi niepodległościowym w Polsce po II wojnie światowej „Był w Polsce czas”, „Partyzanckie noce" i "Świadectwo tamtym dniom” wydanych w ogromnych nakładach kolejno w latach w 1969, 1970 i 1976) stworzył scenariusz (być może wzorował się na operacji „CEZARY” UB-eckiej mistyfikacji, która działała w latach 1948-1952) który zakładał, że zostanie stworzona fikcyjna organizacja niepodległościowa podlegająca rządowi w Londynie, której zadaniem będzie podporządkowanie “Starego” jej strukturom. Gdy ten cel już zostanie osiągnięty poprzez “Starego” dotrzemy do Jana Sałapatka ps. “Orzeł”.
UB-ecy aby zrealizować swój zamiar posługiwali się nawet plotką. Zaczęto rozgłaszać, że kobiety w okolicy Osielca noszą bluzki uszyte z materiałów, które wykorzystuje się do sporządzania spadochronów, aby utwierdzać "Starego" w przekonaniu, iż na terenie Podhala nadal rozwija się antykomunistyczna partyzantka, która ma wsparcie z Zachodu.
W pierwszym okresie mistyfikacji plan przebiegał zgodnie z oczekiwaniami UB. Do pierwszego spotkania Zajdy z podstawionym UB-eckim agentem o pseudonimie "Tokarz" doszło 12 marca 1952 r. Podczas następnych spotkań Zajda przyjmował wytyczne i rozkazy, ale i sam wychodził z inicjatywą przedstawiając swoje plany między innymi rozprawieniem się z Albinem Smyrakiem. Sporządził listę ludzi którzy byli konfidentami, zagorzałymi komunistami i członkami PZPR.
Aby jeszcze bardziej uwiarygodnić fakt, że „Stary” działa w nielegalnej organizacji podziemia niepodległościowego UB-ecja postanowiła przydzielić "Staremu" radiostację i trzech ludzi do jej ochrony, którzy zostali wyposażeni w broń pochodzenia amerykańskiego i niemieckiego.
W tym czasie "Ojciec" pozostawił po sobie jeden, jedyny dokument zapisany własą ręką, nie protokół z przesłuchania pisany przez UBeckiego urzędnika, ale kilka kartek zapisanych szyfrem.
Udało mi się rozkodować ten kod. Treść zaszyfrowana sposobem "masońskim" często zwanym "szyfrem pigpen" a na dodatek naszą gwarą z lat 50, której praktycznie się już nie używa. Np. Słowo u Ojca "ca"dzisiaj to "potrzeba", "należy".
Odszyfrowanie ich po latach stało się możliwe dzięki raportom, które pisał agent „Michał” do swoich Ubeckich przełożonych. I tak, paradoksalnie, to donosy zdrajcy okazały się kluczem do zrozumienia słów Ojca.
Szyfr zawiera wiadomości o ludziach, którzy go zdradzili. O ludziach którzy w pewnym momencie swojego życia sprzedali się UBeci. Ale nie tylko. Po rozszyfrowaniu okazało się jednak, że skrywa również inne cenne informacje historyczne dotyczące ludzi z naszej miejscowości. Między innymi Ojciec opisuje zastrzelenie przez UB Sołtysa wsi Biała pana Marka Stanisława, który według Ubeckiej wersji popełnił samobójstwo wieszając się na drzewie ...jak podkreśla "Stary": z dziurą po kuli w głowie.
"Stary" opisuje również wydarzenia związane bezpośrednio z NOB.
...Pajak Staniław (Pająk Stanisław) meldował na UBE kto sieshodzi z temi co uhodza. UBE aresztowało piencih hłopaków i jedne dziewczen. Obecnie sieda w wieżeniu na slasku i równiesz Pajak zdrajca siedzi w wieżeniu z temi ludziami... IPN Kr 07/3277/2 str.53.
Stanisław Pająk podczas współpracy z UB posługiwał się pseudonimem Wicher. IPN Kr 07/3277/2 str.309-310. Dla "Wichra" była to bardzo krótka współpraca z UB. Komuniści szybo doszli do wniosku, że "Wicher" nie mamożliwości pomocy w pojmaniu "Starego", końcem grudnia 1950 r. został aresztowany i odesłany do PUBP Pszczyna.

Po jednym ze spotkań "Starego" zaniepokoiło, że agent "Tokarz" jest pod wpływem alkoholu. UB od razu zmieniło "Tokarza" na innego agenta o ps. "Lucjan", ale i ten agent nie uporał się z zadaniem. Na propozycję aby Zajda nawiązał kontakt z Sałapatkiem, Zajda odpowiedział: "choćbym nogi zdarł ta szukając go sam nieznadjdę go nigdy, a jedynie może znaleść go tylko który z nim ma kontakt" IPN Kr 009/3713 t. 2 str. 59.
Komuniści doszli do wniosku że na tym etapie do akcji musi wejść doświadczony funkcjonariusz UB porucznik Józef Dysko. "Stary" jednak nie wyrażał chęci na doprowadzenie pseudo agentów do Jana Sałapatka.
Wiedząc z raportów "Michała" gdzie ukrywa się "Stary". 5 lipca 1952 r. o godzinie 3 rano specjalna grupa pracowników WUBP wydz. III, PUBP Wadowice plus 5 wybranych podoficerów KBW przystąpiła do obstawy zabudowań Anieli Stecównej w Juszczynie. Zadaniem Grzechynki było zakleszczyć pistolet (Parabellum 9 mm. Nr. 806) który posiadał “Stary”. Po otoczeniu zabudowań Pani Stecównej “Stary” został wezwany do poddania się. Chyba nie do końca udało się Grzechynce zakleszczyć pistolet “Starego”, gdyż oddał on cztery strzały, ostatni wycelował w swoją głowę. Na szczęście kula tylko mocno zraniła “Starego” nie odbierając mu życia. Kilka dni przeleżał pod strażą w szpitalu w Makowie Podhalańskim po czym został przewieziony do więzienia w Krakowie.
Grzechynka oczywiście “uciekł” z obławy. IPN Kr 075/42 t. 2 str. 346-347.
Jak mi opowiadał Stanisław Zajda za tłumaczeniem Grzechynki: “jak tylko usłyszałem strzały od razu rzuciłem się do ucieczki, ale natknąłem się na ubeka z wycelowanym automatem w moją stronę, który powiedział: ty jesteś za młody możesz spieprzać”.
Oczywiście po jakimś czasie korzystając z amnestii Grzechynka “ujawnił się” nie ponosząc żadnych konsekwencji. Później jak sam pisał w raportach (a raczej opowiadał, ubecy sami doszli do wniosku że Grzechynka nie potrafi przelać na papier swoich myśli) miał kilka nieprzyjemnych spięć, gdzie towarzysze od wspólnego alkoholu zadawali mu pytania typu: coś tam musiało być skoro nie siedziałeś ani dnia za swoją partyzantkę.

Reklama

20.08.1956 r. Józef Zajda na mocy amnestii z 27.04.1956 r. został warunkowo zwolniony z więzienia.
Po wyjściu z więzienia zakłada własną inicjatywę, działalność gospodarczą która prężnie się rozwija. I wydawać by się mogło, żyjemy spokojnie dalej, nie wracamy do spraw przedawnionych. Nic mylnego. Czerwone Pachołki nie odpuszczają.
A wręcz przeciwnie przypuszczają atak.
Grzechynka już nie jako agent UB tylko tajny współpracownik - “tw” (tajny współpracownik) służy z całych sił bezpiece oferując swoje usługi w inwigilacji “Starego”.
Jak ważną osobą musiał być "Stary” skoro z Krakowa na spotkanie z Grzechynką przyjeżdża zaufany człowiek towarzysza Wałacha Starszy Inspektor Służby Bezpieczeństwa major Spisak, który poucza towarzyszy co do sposobu i kierunku zleconego zadania.
Wszystko to kręci się wokół “Starego”, “Ojca”.
Jak sprowokować, jak skompromitować, jak utrudnić życie.
Oczywiście nieścisłości w prowadzeniu firmy. Kara więzienia - osiem miesięcy.
Bez przesady "Stary" jak feniks znów się odradza. Snuje swoje swoje plany, a przy tym jest bardzo konsekwentny. Ma zamiar się ożenić zbudować dom i prowadzić firmę.
Z donosu tw Michał: "Stary" jeszcze w styczniu 1962 r. deklarował chęć spotkania się z chłopakami ze śląska z NOB. Jaka więź łączyła tych ludzi ? Pomimo więzień, szykan i prześladowań dalej w głowie istnieli koledzy z organizacji i inna wizja Polski.

Ostatni charakterystyka "Starego" już nie z UB a SB jest z 1986 r. czyli 15 lat po jego śmierci.
Można by pokazywać na okrągło "sprawozdania", "donosy", pokwitowania. Nie tylko tw "Michała", ale też "Gore" (przez "o" jak w raportach), "Grzebienia", "Czarnego", "S.W", "Stefania", "Zemsta". "K-20", "Stary", "Młody" i wielu innych. Jednak moim celem nie jest obnażanie donosicielstwa, a ukazanie jakie mieli wartości i jak żyli ludzie którzy nie zgadzali się z bolszewickim ustrojem.
Ukrywanie się gdzieś po lasach, na strychach cudzych domów, obawa przed czerwoną niewolą, ciągła inwigilacja, chorobliwa ostrożność, nieufność niestety zrobiły swoje. Pamiętam, piękne lipcowe popołudnie w 1971 r. Zwieźliśmy siano z pół, które przekładaliśmy z wozu na strych tata umiera wskutek wylewu, mając zaledwie 62 lata. (pisząc "my” mam na myśli: „byłem przy tym, plątając się między wozem a koniem” jako sześciolatek).

Reklama

Można by spuentować, ale nie zakończyć moich poszukiwań słowami „Starego” które często powtarzał:
"...jesteśmy prawdziwymi Polakami, a oni to ludzie bez jutra..."

Jestem dumny mając takiego “Starego”, “Ojca”

Dzisiaj pisząc te kilka słów o własnym ojcu mam 60 lat. Przeżyliśmy komunę tak znienawidzona przez naszych ojców i nas. W latach dziewięćdziesiątych XX wieku dokonaliśmy wielkiego skoku politycznego, a zaledwie kilka dekad później - gospodarczego, ale czy w tej pogoni pamiętamy jeszcze o naszej historii? Czy pamiętamy, kim byli i co uczynili dla nas nasi dziadkowie, babcie, ojcowie i matki? Nie każdy musi być powstańcem, partyzantem, ale każdy powinien być POLAKIEM, na swój sposób walcząc o suwerenną POLSKĘ.
Powstał pomysł upamiętnienia obozowania oddziału NOB w bunkrze za Górą Zabielską w miejscowości Białka, śmierci Augustyna Doliny pseudonim "Leszek", oraz trzech członków Narodowej Organizacji Bojowej zamordowanych w Zawoi Przysłop. Stefana Pacygi pseudonim Stefek, Józefa Moslera pseudonim Gigant i Kazimierza Stolarza pseudonim Kazek. Mam zgodę właściciela działki leśnej gdzie znajduje się bunkier. Wystosowałem pismo do Dyrektora IPN w Krakowie Filipa Musiała w którym opisuję zamiar. Dostałem pismo od oddziału IPN w Krakowie w którym zostałem poinformowany: ...Rozpoczęliśmy stosowną kwerendę historyczną w tej sprawie…

Reklama

Nie szukam uznania dla siebie, pragnę jedynie, aby historia mojego Ojca została opowiedziana i zapamiętana. Józef Zajda (syn)

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/10/2025 20:38
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama