Reklama


Józef Zajda ps. Ojciec, Stary. Dowódca Narodowej Organizacji Bojowej. Cz.1.

27/09/2025 13:00

Mało znana historia Józefa Zajdy ps. "Ojciec", "Stary" dowódcy Narodowej Organizacji Bojowej. Żołnierza konspiracji niepodległościowej na terenie Białki koło Makowa Podhalańskiego. Jego losy od urodzin w 1909 r. Aż do śmierci w 1971 r. Spora część to czasy odrodzenia się NOB w 1950 roku. Wykaz członków organizacji, osób współpracujących, miejsce obozowania oddziału. Wykaz przeprowadzonych akcji, ilość uzbrojenia. Dalsza część to czasy po 1950 roku, samodzielne ukrywanie się Zajdy, więzienie i czasy po odzyskaniu wolności.

Niniejsze opracowanie nie ma charakteru naukowego. Jest wynikiem moich osobistych poszukiwań i chęci przybliżenia losów ojca - Józefa Zajdy ps. "Ojciec", "Stary". Prawie wszystkie zawarte w nim informacje zostały oparte na dokumentach archiwalnych, przede wszystkim aktach uzyskanych z Instytutu Pamięci Narodowej.

Reklama

Część 1.

Początek moich poszukiwań.
Okupacja.
NOB.

Józef Zajda ps. "Ojciec", "Stary"
ur. 10 maja 1909 r. w Białce
Imiona rodziców Józef, Anna z domu Uczniak
zm. 8 lipca 1971 r

Tata zmarł w 1971 roku, miałem wtedy sześć lat. W rodzinie bardzo mało mówiło się o jego działalności podczas okupacji i po 1945 roku. Komuniści bardzo dobrze wykonali swoje zadanie mieszając ludziom w głowach. Z Polaków którzy nie godzili się na ponowne zniewolenie - bohaterów, zrobili bandytów. Wiedziałem tylko, że był partyzantem, ukrywał się w lesie z ludźmi ze Śląska, dwukrotnie był w więzieniu, i był… dobrym człowiekiem.
W latach 80 ubiegłego wieku mój nie żyjący wujek Stanisław Małysa pożyczył mi od swojego znajomego książkę o partyzantach działających między innymi na naszym terenie. Było to “Świadectwo tamtym dniom” zagorzałego propagandysty pułkownika UB Stanisława Wałacha.
W książce było tylko, albo aż 10 stron poświęcone mojemu tacie ps. "Ojciec", "Stary". Traktowałem i nadal traktuję te 10 stron jako moją prywatną biblię. Nawet gdyby te 10 stron było w dziełach Lenina czy Marksa tak samo bym to czcił - w końcu było coś o moim "Ojcu".
We wrześniu 2023 r. pod moim domem zepsuł się samochód mojego kuzyna Tadeusza Dyrcza i jego żony Zosi (głęboki ukłon w stronę Zosi). Dla nich pech a dla mnie Opatrzność Boska.
Jak się dowiedziałem mają oni kontakt z córkami Romana Jochemczyka, Marią Biesiadecką i Urszulą Przebierałą, który w latach pięćdziesiątych walczył o wolną Polskę na naszym terenie pod dowództwem mojego Ojca.
I tutaj zaczęła się lawina informacji, rozmów telefonicznych, spotkań.
Dzięki tym osobom poznałem między innymi działacza opozycji w latach 80 ubiegłego wieku, historyka, dziennikarza, publicystę, pisarza, "chodzącą encyklopedię" Michała Siwca - Cielebona.
Poznałem Rafała Dyrcza Naczelnika IPN w Wieliczce.
Poznałem profesora Józefa Brynkusa historyka i nauczyciela akademickiego doktora habilitowanego nauk humanistycznych, posła na Sejm VIII kadencji.
Poznałem wspaniałych ludzi ze stowarzyszenia Niezłomni Zorza, którzy kultywują pamięć o Janie Sałapatku ps. “Orzeł”.
I wiele innych ludzi, którym jestem bardzo wdzięczny za pomoc w odkrywaniu prawdy.
Z wiedzą, którą dotąd udało mi się zgromadzić, pragnę podzielić się z rodziną, bliskimi i przyjaciółmi. Wierzę, że moim moralnym obowiązkiem jest pielęgnowanie pamięci o naszych przodkach - ludziach niezłomnych, którzy z odwagą i determinacją stawiali opór zarówno hitlerowskiej jak i sowieckiej okupacji. To hołd, który IM się należy. To również zobowiązanie, które przyjąłem jako własne.
W pamięci szczególnie zapadły mi słowa mojego kuzyna, dziś 84-letniego, który ze łzami w oczach powiedział: „Może w końcu przestaną gadać, że Zajdy to byli bandyci.” Ten głos, prosty oddaje całą niesprawiedliwość, z jakim przez lata musieliśmy żyć. Mam jednak świadomość, jak wiele jeszcze nie wiem. Może za kilka miesięcy, może za kilka lat, uda mi się dotrzeć do kolejnych źródeł, dokumentów, wspomnień - takich, które pozwolą nie tylko lepiej zrozumieć los "Starego", "Ojca", ale przede wszystkim pokazać Józefa Zajdę, jako zwykłego ojca, człowieka przedsiębiorczego i zaradnego , który mimo więzień, prześladowań i nieustannej inwigilacji, potrafił prowadzić działalność gospodarczą - która to również była pretekstem do aresztowania. Gdy Ubekom nie udało się znaleźć politycznych "haków" sięgnięto po inne fałszywe oskarżenia. Bo jak nie tak, to "za coś innego".
W tym wszystkim był jeszcze ktoś - małe dziecko. Ja. Wychowywany niemal wyłącznie przez Ojca, który wbrew wszystkiemu, znajdował w sobie siłę aby się mną opiekować, aż do własnej śmierci.

Reklama

Józef Zajda po ukończeniu siódmej klasy szkoły powszechnej w 1923 r. pracował u swojego ojca na gospodarstwie rolnym.
W 1943 r. formalnie wstąpił do AK. Podczas okupacji trudnił się nielegalnym handlem, przeprowadzaniem ludzi przez granicę z Rzeszy do Generalnego Gubernatorstwa, za co musiał się ukrywać przed władzą niemiecką - okupantem.
Ojciec, narażając życie, przeprowadził przez granicę wielu ludzi, wśród nich Ćwiękałe Stefana wraz z rodziną z Krzeszowa aż w okolice Kielc, Huberta Józefa z Śleszowic. Moja kuzynka Janina Bizoń, siostrzenica "Starego" wspomina, że mama jej opowiadała i pokazała zdjęcie żydowskiej rodziny którą "Stary" przeprowadzał przez granice. Niestety zdjęcie się zgubiło, a nazwisko zostało zapomniane.
To właśnie Ci ludzie którym pomagał podczas okupacji dawali mu schronienie po 1950 r.
Po zakończeniu II WŚ dalej pracował na gospodarstwie u swojego ojca. Po czym zakłada warsztat stolarski i uruchamia własny tartak. Zajmował się wyrobami z drewna, którymi handlował na okolicznych jarmarkach.
Dalej działał w podziemiu niepodległościowym. Był ściśle powiązany z oddziałem partyzanckim Błyskawica działającym na terenie ziemi makowskiej, pełniąc między innymi rolę łącznika.
Historyk Michał Siwiec-Cielebon określa rolę Józefa Zajdy w Błyskawicy jako kwatermistrza, człowieka od zadań związanych z szeroko rozumianym zaopatrzeniem.
W dniu 5 maja.1946 r. W Makowie Podhalańskim czteroosobowa grupa oddziału Błyskawica pod dowództwem porucznika Mieczysława Sobolewskiego ps. "Prut" wykonała wyrok śmierci na działaczu ludowym Szczepanie Fidelusie, który był posłem do Krajowej Rady Narodowej. Dokładnie akcie opisuje Andrzej Bryndza ps. "Borsuk" w swojej książce "Śladami zdarzeń sprzed pół wieku".Po udanej akcji do Józefa Zajdy został przywieziony samochód marki Skoda którym poruszał się Fidelus, miał on być przechowany, przerejestrowany i zwrócony.

Warto przybliżyć postać Andrzeja Bryndzy

Reklama

Porucznik W.P. Andrzej Bryndza ur. 22. 11.1924 zm. 29. 12. 2015 r. Był ojczymem mojego szwagra. Poznałem go w latach 90. Niestety dopiero po wydaniu książki dowiedziałem się kim był, zacząłem się go dopytywać o "tamte lata - lata konspiracji". Wspomniałem mu o moim ojcu, pamiętam wtedy powiedział: to ty jesteś synem Józefa Zajdy ps. "Stary"? Nie wiem kto bardziej był zaskoczony tym pytaniem ja czy on sam? Przez 20 lat spotykaliśmy się na uroczystościach rodzinnych. Mogłem mieć informacje z pierwszej ręki, mogłem...

Nie wiadomo w jaki sposób czerwone pachołki dowiedziały się o tym zadaniu. I znów “Stary, “Ojciec” musiał się ukrywać, już nie przed Niemcami, ale przed sowieckimi sługusami. “Stary” ukrywał się między innymi “w lasach”, do stycznia 1949 r. w Skawicy u Wincentego Capka.
Na przełomie 1949 i 1950 roku do ukrywającego się „Starego” dołączył Stefan Pacyga ps. "Stefek" - dwudziestojednoletni chłopak ze wsi Biała (obecnie Białka), bliski sąsiad "Starego". "Stefek" otrzymał wezwanie do stawienia się w szeregach Ludowego Wojska Polskiego, lecz doskonale zdawał sobie sprawę, czym naprawdę jest to "wojsko"- podporządkowane i sterowane przez komunistów.
Końcem kwietnia 1950 r. ze "Stefkiem" a później ze "Starym" skontaktował się Józef Lenik, człowiek mający rodzinę na Skawicy, zamieszkały na Śląsku. Którego koledzy Roman Jochemczyk i Augustyn Dolina za działalność antyludową byli poszukiwani przez UB-eckie organy ścigania.
Powodem kontaktu były trudne warunki do “zamelinowania się” chłopaków na Śląsku. Natomiast teren powiatu wadowickiego jest górzysty, porośnięty lasami, idealne miejsce do wykonywania zadań i ukrywania się.
Żeby zrozumieć jak powstał, a raczej odrodził się NOB na naszym terenie muszę napisać kilka słów o Romanie Jochemczyku.
W 1945 roku Jochemczyk zaczął uczęszczać do Gimnazjum Ojców Franciszkanów w Nysie gdzie przebywał jego stryj ksiądz Antoni Jochemczyk, żołnierz AK ps.”Odra”, kapelanem NOB jeszcze z czasów okupacji Hitlerowskiej.
Z całą pewnością stryj opowiadał Romanowi Jochemczykowi o swojej działalności w podziemiu niepodległościowym, a on z kolei podzielił się tym ze "Starym".
To tu właśnie za Górą Zabielską w lesie w szopie zbitej z desek a później w bunkrze odradza się Narodowa Organizacja Bojowa (NOB) której dowódcą jest Józef Zajda ps. "Stary", "Ojciec", a jego zastępcą Stefan Pacyga ps. "Stefek". To tu powstaje pieczątka z orłem wycięta z gumy przez "Starego". Wydarzenia te są opisane przez Romana Jochemczyka w jego życiorysie z 1994 r. i zeznaniach przed UB-ecią. IPN Ka 971/6/23

Reklama

Narodowa Organizacja Bojowa – była antykomunistyczną organizacją niepodległościową, której celem było dokonywanie zamachów na funkcjonariuszy UB, MO, oficerów LWP, pozyskiwanie broni i amunicji, akcje ekspropriacyjne w spółdzielniach, co miało na celu osłabienie rządów komunistycznych i zdobycie środków na działalność niepodległościową.

"Stary" po zaznajomieniu Romana Jochemczyka i Augustyna Doliny z celami i zadaniami jakie stoją przed organizacją nadał im pseudonimy. Roman Jochemczyk ps. "Zbyszek" , Augustyn Dolina ps. "Leszek" Odbierając od nich uprzednio przyrzeczenie o odchowaniu bezwzględnej tajemnicy.
Już jako członek NOB-u Jochemczyk zniszczył dekoracje na cześć II Światowego Kongresu Obrońców Pokoju, który odbywał się w Warszawie: flagi z napisem „Pokój” przy szkole w Żarkach, wiszące na czerwonym płótnie portrety Bolesława Bieruta, Konstantego Rokossowskiego, czerwone flagi wiszące na szkole w Chełmku. Jochemczyk przyznał, że te dewastacje czynił z własnego przekonania, ale też na rozkaz swojego dowódcy z NOB-u Józefa Zajdy, który członkom organizacji nakazywał takie akty.
Pod koniec sierpnia 1950 r. NOB zasilona zostaje nowym członkiem Romanem Mruczkiem. Po otrzymaniu przyrzeczenia o dochowaniu tajemnicy zostaje formalnym jej członkiem o ps. "Piotrek" W tym samym czasie wstępuje do NOB Grzechynka Stanisław ps. "Staszek".

Reklama

W ostatnich dniach września 1950 r. do organizacji wstępuje Jadwiga Teuerle ps “Ewa”. Jej zadaniem jest utrzymywanie czystości w bunkrze, gotowanie posiłków, pranie i cerowanie bielizny. Już w kwietniu 1950 r. będąc zatrudniona na kopalni "Wesoła" w charakterze maszynistki sporządzała na maszynie do pisania upomnienia, które skierowane były do "postępowych działaczy komunistycznych" jak sama zeznała na polecenie swojego narzeczonego Augustyna Doliny.
W dniu 15 października do bunkra - siedziby NOB przybyli Lenik Józef z nowo zwerbowanymi członkami. Mosler Henryk, Mosler Józef, Stolarz Kazimierz, Kaszyca Henryk. Po ich przybyciu "Stary" uprzedził wymienionych o zachowaniu bezwzględnej tajemnicy oraz posłuszeństwie. Po czym nadał im pseudonimy. Lenik Józef ps. "Józek", Mosler Henryk ps. "Brand", Mosler Józef ps. "Gigant", Stolarz Kazimierz ps. "Kazek", Kaszyca Henryk ps. "Dzonson".
Kaszyca Henryk po trzech dniach pobytu w bunkrze głosił się do "Starego" prosząc go o zwolnienie z organizacji, prośbę swą umotywował z jednej strony chorobą płuc, z drugiej strony trudnymi warunkami bytowymi w lesie, oraz szkodliwym działaniem ostrego górskiego powietrza na stan jego zdrowia. "Stary” początkowo nie zgodził się na zwolnienie z oddziału, ale kiedy Kaszyca przyrzekł dochować tajemnicy, oraz gotowość dalszej współpracy z oddziałem zezwolił mu na powrót do domu.
Chyba najdokładniejszy opis bunkra za Górą Zabielską można przeczytać w zeznaniach Kaszycy Henryka: " ...Kryjówka ta mieściła się w korycie wyschniętej rzeki. Po przyjściu na miejsce zeszliśmy około 3 metrów w dół koryta i tam była dziura, otwór wysokości około 1 metra i 20 centymetrów, szeroka zaś była około pół metra. Obok tej dziury rosły świerki... sama kryjówka wyglądała w ten sposób, była ona w skale, długości i szerokości 2 metry 50 centymetrów, tak, że można sobie było klęknąć. U góry było zaszolowane deskami. Na podłodze mieli poukładane deski na których mieli porobione legowiska ze słomy, w rogu kryjówki stał piecyk żelazny, od którego rura wychodziła gdzieś do góry ... W dniu tym widziałem była zrobiona półka na której leżały dwa pistolety. Jeden z magazynkiem rożkowym, a jeden K.B.K." IPN Ka 03/288/2 str. 242.

Mając na uwadze, że ilość członków organizacji ciągle wzrasta wyłoniła się potrzeba zaopatrzenia nowo przybyłych członków w broń.
W tym celu 29 września 1950 r. "Stary”, "Stefek", "Zbyszek" i "Leszek" udali się do Juszczyna do myśliwych Stasika Stanisława i Edwarda Gałuszkę rekwirując dwie dubeltówki.
Organizacja "posiadała" samochód marki Hudson, który był własnością Henryka Moslera (Henryk Mosler złota rączka, mechanik, elektryk. Człowiek, który chciał za pomocą dynama, kilkunastu metrów kabla i strumyka, który płynie opodal bunkra, zainstalować w kryjówce światło). Organizacja posiadała drukarkę ręczną oraz, co najważniejsze, własną pieczęć Narodowej Organizacji Bojowej.

Reklama

Jak silny moralnie (patriotycznie) kręgosłup mieli członkowie NOB można przeczytać w ich zeznaniach przed UB. Również relacje zwykłych ludzi którzy byli świadkami przeprowadzanych akcji, podkreślały partyzantów jako ludzi z wartościami wolnej, niepodległej Polski. W dniu 18 października 1950 r. na Spółdzielnie Samopomocy Chłopskiej w Śleszowicach, powiat Żywiecki została przeprowadzona akcja zaopatrzeniowa. Po zakończonej akcji zostało wystawione pokwitowanie z pieczątką NOB na wszystkie zarekwirowane towary. Jeden z członków NOB widząc wiszące na ścianie portrety Prezydenta Bieruta i Marszałka Rokosowskiego zapytał, a raczej stwierdził "a co oni tu robią" następnie rękojeścią pistoletu porozbijał portrety. W drzwiach już na odchodne powiedział "z Bogiem, widzimy się w nowej Polsce". Już same pokwitowania świadczyły o sprzeciwie do systemu który zapanował w Polsce i niekiedy mające znamiona drwiny z niego np. po akcji w dniu 12 Października 1950 r. W Białce, powiecie wadowickim zostawili kwit z napisem „wykonujemy plan 6-letni na życzenie Stalina”. W innym zaś o treści „na rozkaz Batiuchy Spółdzielnie zabierają zuchy".)

Organizacja NOB liczyła 13 członków:
Józef Zajda. Dowódca ps. "Ojciec", "Stary" ur. 10 maja 1909 r., zm. 8 lipca 1971 r.
Stefan Pacyga. Zastępca dowódcy ps. "Stefek" ur. 3 marca 1929 r. Zamordowany 22 października 1950 r.
Roman Jochemczyk ps. "Zbyszek" ur. 9 sierpnia 1931 r., zm. 20 maja 1998 r.
Augustyn Dolina ps. “Leszek”. ur. 28 maja 1931 r. Zamordowany 4 grudnia 1950 r.
Józef Lenik ur. 14.12.1929 r.
Józef Mosler. ps. ”Gigant” ur. 1932 r. Zamordowany 22 października 1950 r.
Henryk Mosler ps.”Brand” ur. 1927 r., zm. 2013 r. Przydzielona funkcja: Szef bunkra.
Jadwiga Teuerle ps. “Ewa” ur. 30 marca 1933 r., zm. 26 lipca 1973 r. Podczas wstąpienia do NOB miała tylko 17 lat.
Józef Dyrcz. ur. 27 sierpnia 1920 r.
Kazimierz Stolarz. ur. 22 października 1926 r. Zamordowany 22 października 1950 r.- jeszcze dziewięć dni wcześniej, to jest 13 października 1950 r. był przesłuchiwany przez UB w Katowicach w związku z poszukiwaniem Romana Jochemczyka. Pod przymusem podpisał zobowiązanie współpracy z UB pod ps. "Mały". Od razu po wyjściu z urzędu uciekł w góry do "Starego".
Henryk Kaszyca ps. ”Jonson” ur. 30 marca 1933 r.
Roman Mruczek ur. 25 grudnia 1929 r. W czerwcu 1946 r. został aresztowany za przynależność do Wolność i Niepodległość, skazany na karę więzienia 5 lat w zawieszeniu na 2 lata.
Stanisław Grzechynka – od grudnia 1951 r. agent na służbie UB ps. “Michał”. IPN Kr 009/3713 t.1-3. Nie wiedząc tak naprawdę kim jest, około 2010 r. podałem Grzechynce rękę, z myślą, że co nieco przybliży mi postać mojego ojca. Grzechynka ani raz nie popatrzył mi prosto w oczy. Wtedy był dla mnie bohaterem.

Reklama

Organizacja posiadała następujące uzbrojenie:
4 automaty PM
5 karabinków KBK
4 rewolwery
2 dubeltówki myśliwskie
1 granat obronny
330 sztuk amunicji różnego rodzaju.

Osoby współpracujące z NOB z terenu Białka, Skawica:
Jan Dyrcz. ur. 14 lutego 1927 r.
Jan Marek. ur. 23 kwietnia 1929 r.
Stanisław Pacyga. ur. 23 kwietnia 1928 r.
Stefania Pająk. ur. 17 września 1909 r. Donos informatora "Jaskółka" z więzienia w Pszczynie:...Więzień Mruczek oświadczył... Dużo też zależy od Pająk Stefani bo w jej mieszkaniu dużo się działo. IPN ka 03/288/1 str.55.
Stanisław Pająk. ur. 15 maja 1902 r. Od 13.12.1950 r. współpracownik UB o ps. Wicher. IPN Kr 07/3277/2 str. 309-310.

Reklama

Ile osób z okolicznych wiosek było zaangażowanych trudno jest dzisiaj powiedzieć. Wymieniłem tylko współpracowników NOB którzy zostali zatrzymani przez UB i którzy zostali skazani przez sądy komunistyczne na karę więzienia. Na uwagę zasługuje donos z więzienia w Pszczynie z dnia 17 stycznia 1951 r. gdzie donosiciel o ps. "Jaskółka" informuje: "Więzień Mruczek oświadczył, że Zajda ma w Białce prawie, że wszystkich dobrze znajomych, którzy udzielali nie tylko jemu, ale i "bandzie" pomocy. Oświadczył, że wszystko co się odbywało jak: otrzymywanie listów pocztą, którą dostarczał listonosz do mieszkania Pająk Stefani. Całą łączność z wolnością łączyła Pająk Stefania. Listonosz który do niej przychodził również wiedział o działalności "bandy", gdzie często z Zajdą rozmawiał i dawał mu pewne ostrzeżenia". (Pisownia jak w oryginale).
Nie wątpliwie największą pomoc udzielali najbliżsi – rodzina, która musiała znosić częste UB-ckie „rewizje”, szykany i poniżania. Mój kuzyn Stanisław Zajda opowiadał, jak w domu rodzinnym u Wincentego UB potrafiło w dzień wigilijny zrobić „rewizję”, a raczej splądrować i niszczyć wszystko, co weszło im pod rękę, meble, piec, podłogę, łóżka, a przy tym nie oszczędzając małych dzieci. Takich "przeszukań" była niezliczona ilość.
Jeden z punktów planu jak postępować z rodziną i najbliższymi sporządzony w dniu 19.12.1951 r. zatwierdzony przez naczelnika wydziału III w Krakowie pułkownika Stanisława Wałacha.
Punkt 3. Po szczegółowym opracowaniu rodziny i kolegów ukrywającego się u tychże zastosować nękającą rewizje, ciągłe przesłuchanie, wzywając na posterunek MO w Makowie Podhalańskim. Ponadto w stosunku do poszczególnych członków rodziny i bliskich kolegów ukrywających się zastosować ciągłość meldowania się na posterunku MO w Makowie. IPN Kr 07/3177/2 (pisownia w oryginale). Tego typu punktów utrzymanych w tej formie tylko w tym planie jest siedem.

A jak zachowywali się partyzanci, żołnierze podziemia niepodległościowego?

Reklama

Podporucznik Mieczysław Wądolny pseudonim "Mściciel"
Pisze bardzo osobisty list do kierownika PUBP w Wadowicach. List napisany pod wpływem, że bezpieka regularnie nachodziła jego rodzinę."...Powinniśmy traktować się po żołniersku, my waszych rodzin nie ruszamy, więc ja żądam byście nie ruszali naszych bliskich..."
Drugim przykładem może być akcja przeprowadzona na zakopiance przez oddział Błyskawica w dniu 15 maja 1946 r.
Została zatrzymana Jadwiga, żona prokuratora Stanisława Zarakowskiego, odpowiedzialnego za wydawanie wyroków śmierci na żołnierzy i działaczy podziemia niepodległościowego. Została ona potraktowana z godnością wręcz po dżentelmeńsku. Po wylegitymowania została zwolniona.

Organizacja posiadała następujące uzbrojenie:
4 automaty PM
5 karabinków KBK
4 rewolwery
2 dubeltówki myśliwskie
1 granat obronny
330 sztuk amunicji różnego rodzaju.

Reklama

Organizacja NOB dokonała 17 akcji zaopatrzeniowo-akwizycyjnych w powiatach: żywieckim, wadowickim, pszczyńskim, chrzanowskim, myślenickim. Wykonano trzy akcje dozbrojeniowe na funkcjonariuszach MO i jedną akcję akwizycyjną na listonosza.


W następnej części:

Zasadzka w Zawoi której ginie trzech członków NOB "Stefek", "Gigant" i "Kazek".
Obława na bunkier za Górą Zabielską w której ginie członek NOB "Leszek".
Ukrywanie się Starego.
Kolejna obława.
Życie po amnestii.


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/09/2025 13:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama