Reklama


Jaki cały sezon, taka ostatnia kolejka! Co za finał ALPS!

29/06/2023 21:50

Dziewięć kolejek, w których mogło zdarzyć się wszystko. I ta ostatnia, która niczym nie różniła się od ośmiu wcześniejszych, a wręcz była idealnym podsumowaniem całego sezonu Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego. Emocje, zwroty akcji i rozstrzygnięcie w wieńczącym rozgrywki spotkaniu! No czego chcieć więcej?...

Zaczęło się od trzęsienia ziemi…

Ostatnią kolejkę rozpoczęła konfrontacja zamykającego stawkę Betonu2 z Monterem. Faworytem byli rzecz jasna kurowianie, a tymczasem…

- Na koniec przyszło nam mierzyć się z Betonem2. Nie będę ukrywał, że liczyliśmy na spokojną wygraną – powiedział po spotkaniu Tadeusz Copija, kapitan Montera. Nie minął jednak kwadrans a kurowianie przegrywali 0:3! – Co powiedzieć. Wydawało się, że będzie ciężko. Na szczęście przed przerwą udało nam się zdobyć dwie bramki i złapaliśmy kontakt. To zapowiadało, że po zmianie stron będzie lepiej – opowiada kapitan kurowian.

Reklama

I rzeczywiście, po chwili odpoczynku, Monter wyszedł na plac gry zmobilizowany i szybko objął prowadzenie 4:3. Nie był to jednak koniec emocji. Mecz stał się z tym z rodzaju wet za wet. Przy stanie 6:4 dla kurowian wydawało się, że ci już opanowali sytuację, ale suszanie walczyli ambitnie. Strzelili bramkę na 5:6 i do końca starcia trzymali rywali w szachu. – Wygrana nie przyszła łatwo, ale uważam, że zasłużyliśmy na nią, bo mieliśmy więcej okazji bramkowych – mówi Tadeusz Copija.

Podsumowując cały sezon kapitan szóstej drużyny ligi zauważa, że jego zespół co prawda odniósł w tej edycji tylko dwie wygrane, ale też zaledwie dwukrotnie schodził z boiska ze spuszczoną głową. Cztery pozostałe mecze z udziałem Montera kończyły się podziałem punktów. – Nie było źle, bo liga się wyrównała. Poza Luz Blues, różnice punktowe były niewielkie. Z drugiej strony szkoda tych remisów. Jeden, dwa mecze wygrane więcej i walczylibyśmy o miejsce na podium. Jednak obiektywnie źle nie było i sezon oceniam jako całkiem dobry. Dziękuje chłopakom i jesienią walczymy o więcej – mówi Tadeusz Copija. Podkreśla, że znakomicie wkomponował się w drużynę Adrian Brytan, który z 12 golami na koncie został najskuteczniejszym zawodnikiem Montera. Dzielnie wspierał go Paweł Gach.

Reklama

Co zrozumiałe, w zupełnie innych nastrojach są po spotkaniu i sezonie piłkarze Betonu2. - Kolejny mecz, w którym zamiast dobić rywala i spokojnie kontrolować mecz, to oddajemy inicjatywę i tracimy parę bramek w kilka minut. Ten sezon będzie do zapomnienia, słaba forma, słaba frekwencja, ale wrócimy na jesień silniejsi – mówi Mateusz Fronczak, kapitan Beton2.

Monter Kurów – Beton2 Sucha Beskidzka 6:5

* * * * *

Derby dla Golden Street

Przystępując do ostatniego meczu suscy Los Asfaltos mieli jeszcze szanse na wicemistrzostwo ligi. Musieli jednak pokonać w derbowym starciu Golden Street, a przy tym liczyć na triumf Luz Blues z Relaxem.

Reklama

Wciąż zmagający się z kontuzjami Los Asfaltos zmontowali przyzwoity, choć daleki od optymalnego skład. Ekipa Złotej Uliczki wystawiła przeciwko nim zdecydowanie młodszą wiekiem drużynę. I początkowo to rutyna brała górę nad fizycznością. I to wie jak potoczyłby się losy meczu gdyby Asfaltosi utrzymali minimalne, ale jednak prowadzenie do przerwy, a po zmianie stron sędzia uznał zdobytą przez nich bramkę (arbiter nie dopatrzył się dotknięcia piłki, która po wstrzeleniu jej z autu wpadła do siatki, choć Asfaltosi przekonywali, iż piętą „tyknął ją” Rafał Pietrusa). Co prawda potem zaliczono im kolejnego gola, lecz Golden Street dwukrotnie umieściło piłkę w siatce i dość niespodziewanie zwyciężyło. A to oznaczało, że Asfaltosi stracili szanse na wicemistrzotwo, a przy tym pod znakiem zapytania stanęło zajecie przez nich miejsca na podium, gdyż mogli zostać rzutem na taśmę wyprzedzeni przez Woodicę.

- Bardzo dobrze zagrany mecz, mimo, że dla nas nic nie znaczyło względem tabeli. Ale jednak to derby. Wiedzieliśmy dobrze jak grają i na co stać Asfaltosów i poprostu dostosowaliśmy się do ich gry, co dało pozytywny rezultat. Większość ich ataków skutecznie neutralizowaliśmy i szybko wychodziliśmy do kontry. Powinniśmy wygrać wyżej, ale już mamy wpisane w CV drużyny, że marnujemy więcej 100% sytuacji niż ich wykorzystujemy – mówi Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street. Zauważa, że tym samym sezon jak na problemy z kontuzjami i dyspozycją zawodników kończy jego team  na małym plusie. - Co do nowego sezonu to jeszcze sami nie wiemy do jakich rozgrywek przystąpimy – dodaje tajemniczo.

Reklama

Golden Street Sucha Beskidzka – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 3:2

* * * * *

Woodica zmarnowała szansę!

Wychodząc na mecz z Black Shadows zespół juszczyńskiej Woodici wiedział już o porażce Los Asfaltos. Tym samym kwestię brązowego medalu miał w swoich rękach, a w zasadzie nogach…

Trudno powiedzieć czy to zmęczenie sezonem, czy też brak koncentracji z uwagi na fakt, że karty wydawały się być rozdane, a może presja spowodowały, że Woodica sensacyjnie nie wykorzystała szansy jaka się przed nią pojawiła. Co prawda strzeliła trzy bramki, ale słabo broniła i dała się zaskoczyć o jeden raz więcej. Tym samym obrońcy tytułu zakończyli sezon dopiero na piątym miejscu, co niewątpliwie jest dla juszczynian porażką. A wystarczyło zremisować z Czarnymi Cieniami, aby nastroje były zgoła inne. Punkcik pozwoliłby im bowiem w małej tabeli wyprzedzić nie tylko Mucharz Team, ale i Los Asfaltos i tym sam wdrapać się na najniższy stopień podium.

Reklama

Zawojanom niespodziewana wygrana niewiele dała. Co prawda dopisali do swojego dorobku trzy punkty, ale pozostali na przedostatniej pozycji. - Dobre zakończenie sezonu. Fajnie wygrać z dobrym i mocnym przeciwnikiem. Nie ukrywam, że jest to dobry prognostyk na jesień. Z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim chłopakom z drużyny za naprawdę waleczny sezon. Każdy dał z siebie co mógł. Panowie dzięki, że jesteście i mam nadzieję, że w przyszłym sezonie powalczymy o lepsze miejsce, bo mamy mocna pakę, tylko póki co nie potrafimy tego wykorzystać. No i jeszcze gratulacje dla Luz Blues z okazji mistrzostwa – komentuje, nieco uprzedzając fakty, ostatnie spotkanie i sezon Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.

Black Shadows Zawoja – Woodica Juszczyn 4:3

Reklama

* * * * *

Thriller dla Luz Blues. Mistrz zgarnął co mógł!

Wieńczący kolejkę i sezon mecz Luz Blues z Relaxem był starciem o wszystko. Tyle, że zawosjko-skawickiej ekipie wystarczał remis, a białczanie musieli wygrać. Jednak nikt nie kalkulował.

Przed starciem, które decydowało o tym czy mistrzem ligi zostaną Luz Blues, czy mający trzy punkty mniej białczanie lider sam mocno skomplikował sobie życie. -  Gramy ostatni mecz o mistrz ligi ALPS, a nie dojeżdża nasz bramkarz Vlad – mówi Marcin Pająk, kapitan Luz Blues. A porównanie Dawida Bartyzela do Vladana Kovacevića, czyli golkipera Rakowa Częstochowa nie jest przypadkowe. Z zachowaniem wszystkich proporcji bramkarz Luz Blues na suskim Orliku był w tym sezonie takim samym kotem, jak Kovacević w piłkarskiej ekstraklasie, a przede wszystkim meczach pucharowych.

Reklama

Udało się uniknąć ciągnięcia zapałek. Między słupkami na ochotnika stanął Jakub Nosal i trzeba przyznać, że godnie zastąpił Dawida Bartyzela. Inna sprawa, że Luz Blues od pierwszych minut byli stroną dominującą, a swoją przewagę udokumentowali golem zdobytym po indywidualnej akcji przez Marcina Ferka.

Wystarczył jednak jeden błąd w obronie i Relax nie okazał litości. Wciąż jednak był daleki od sukcesu, a gdy do przerwy przegrywał już 1:3 wydawało się, że zawojsko-skawicka maszyna pewnie zmierza ku mistrzostwu ligi. Tyle, że piłkarze spod Babiej Góry chyba zbyt uważnie oglądali starcie Polski z Mołdawią, czy co jeszcze bardziej trafne, postanowili wziąć przykład z Biało-Czerwonych! - Po gwizdku zaczynającym drugą połowę zachowaliśmy się jak nasza reprezentacja, gdzie myślami jesteśmy na wakacjach i mecz się wygra sam. Inny pomysł miał Relax. Ruszył do huraganowych ataków, które przyniosły im wyrównanie – potwierdza fakty kapitan Luz Blues.  

Reklama

Bramka na 3:3 nie była najgorszym co przydarzyło się zespołowi spod babiej Góry i Skawicy. Zdobywca bramki (już po oddaniu strzału) zderzył się z wybiegającym Jakubem Nosalem i ten doznał poważnej kontuzji i z grymasem bólu opuścił boisko.

Kolejnym „ochotnikiem”, który zdecydował się strzec bramki Luz Blues został Michał Ficek. Zanim jednak złapał rytm musiał dwukrotnie wyjmować piłkę z siatki. A bramka na 5:3 dla Relaxu, choć zdobyta strzałem z bardzo daleka, była przedniej urody. - Nasz puchar mocno się oddala, a my czujemy zimne szpony porażki, sięgające w głąb naszej duszy i kolejny sezon gdzie nie sprawdzą się moje słowa, że idziemy na mistrza. Jednak w przeciwieństwie do naszej reprezentacji mamy Grzegorza Bartyzela - wspomina trudne chwile kapitan Luz Blues.

Reklama

Gdy na tablicy wyników pojawił się rezultat 5:3 dla białczan liczne grono kibiców obserwujących to zacięte spotkanie było przekonanych, że jest po zawodach. – Nie wypuszczą już tego – dało się słyszeć na trybunach. Tymczasem sygnał do walki dał… Michał Ficek, który zatrzymał kontratak Relaxu broniąc zarówno pierwszy strzał, jak i dobitkę. Gdyby wówczas skapitulował, to faktycznie dla jego drużyny byłoby już po ptakach.

Niewykorzystane okazje szybko się zemściły. - Grzegorz strzela na 5:4. Minutę później nasz niebieski rycerz na białym koniu doprowadza do remisu i zmora porażki wyciąga w tym momencie ręce w stronę Relaxu. Zaatakowali, jednak to my strzelamy bramki. Darek Giertuga dorzuca jeszcze trzy trafienia, a my kończymy z wynikiem 8:5. Jak mów Michał Ficek, Sinkansen nikogo ze stacji nie zabiera – opisuje końcówkę zawodów Marcin Pająk.

Reklama

I choć Luz Blues zagrali ostatnie minuty fenomenalnie, to jednak trzeba zauważyć, że białczanie wyraźnie opadli z sił. A jak wiadomo zmęczona noga, to już zupełnie inna noga. – Szkoda, byliśmy tak blisko pierwszego tytułu – nie krył po meczu rozczarowania Michał Bargiel, kapitan Relaxu.

Luz Blues sięgnęli nie tylko po mistrzostwo ligi. Królem strzelców został Dariusz Giertuga, który w decydującym starciu aż pięciokrotnie posłał piłkę do siatki i łącznie zgromadził aż 21 trafień. O jedno wyprzedził Michała Bargiela, który przed spotkaniem miał na koncie o dwie zdobyte bramki więcej niż Giertuga. W ostatnim spotkaniu ustrzelił „tylko” dublet. Najlepszym bramkarzem 38. edycji ALPS wybrano Dawida Bartyzela.

- Nie pamiętam sezonu, żeby tak dużo różnych zawodników grało z nami. Jednak to pokazuje jak ważne jest aby każdy do zwycięstwa dołożył swoją cegiełkę (niezależnie od rozmiaru), bo tylko to daje ostateczny sukces. Gratulacje dla Darka, który u nas zdobył najlepszego strzelca oraz Dawida – najlepszego bramkarza. A my jak po sezonie – ostro trenujemy i jesteśmy aktywni na rynku transferowym, bo w przyszłym sezonie znowu idziemy na mistrza – podsumowuje Marcin Pająk.

Luz Blues Zawoja/Skawica – Relax Białka 8:5

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Luz Blues 8 21 45 23
2 A.K.P RELAX 8 15 56 40
3 Los Asfaltos 8 13 29 32
4 Mucharz Team 8 13 33 26
5 Woodica 8 12 43 30
6 Monter 8 10 38 40
7 Golden Street 8 8 22 34
8 Black Shadows 8 7 29 44
9 Beton 2 8 3 22 48


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama