Z Suchej Beskidzkiej do Zakopanego jest około 80 km. Przy pustej drodze to godzina z kwadransem, ale w sobotę w środku ferii ten sam odcinek potrafi zająć dwa razy dłużej. Kto jeździ w Tatry regularnie, ten wie, że o udanym zimowym weekendzie w Tatrach decydują głównie trzy rzeczy: o której wyruszysz, gdzie będziesz jeździć i co zrobisz po zejściu ze stoku.
Z Suchej najprościej dojechać przez Maków Podhalański i Jordanów do Rabki, gdzie wjeżdża się na zakopiankę. Najwięcej czasu traci się zwykle na samym końcu, między Nowym Targiem a Zakopanem. Część kierowców omija ten fragment, skręcając w Chabówce na drogę wojewódzką nr 958. Prowadzi ona przez Czarny Dunajec, Chochołów, Witów i Kościelisko, a do Zakopanego wjeżdża się nią od zachodu. To wygodne, jeśli nocleg i stok są w zachodniej części miasta, na przykład w okolicy Gubałówki.
Kasprowy Wierch to legenda, ale w weekendy na kolejkę czeka się długo, a przy silnym wietrze kolej w ogóle nie rusza. Trasy z Kasprowego są też wymagające. Jeśli jedziesz z dziećmi albo jeździsz rekreacyjnie, lepiej sprawdzą się mniejsze stacje w samym Zakopanem. Najpopularniejsze z nich to:
Bardzo wygodny jest też nocleg tuż przy wyciągu. Gdy hotel przy stoku narciarskim stoi tak blisko trasy, że do kolei dochodzi się w butach narciarskich, samochód zostaje na parkingu przez cały pobyt. Na obiad czy po zapomniane rękawice wracasz pieszo, a dzieci mogą w każdej chwili wrócić do pokoju, gdy tylko zaczną marznąć.
Po całym dniu na stoku nogi są zmęczone, a zimą łatwo zapomnieć o piciu, bo nie czuje się pragnienia. Ciepła woda w basenie czy jacuzzi pomaga się rozluźnić, a sauna dobrze robi zmęczonym mięśniom, byle nie wchodzić do niej prosto ze stoku. Najpierw prysznic, coś do picia i chwila odpoczynku. Dlatego planując nocleg, warto wybrać hotel w Zakopanem z basenem. Największą różnicę czuć rano, drugiego dnia, gdy zesztywniałe mięśnie znów trzeba wpiąć w wiązania.
Taki plan najłatwiej zrealizować, gdy nocujesz poza ścisłym centrum. Dobrze położony hotel w Zakopanem, z dala od Krupówek, to cisza wieczorem i brak porannego szukania miejsca do parkowania.
Z Suchej Beskidzkiej w Tatry jest na tyle blisko, że na narty nie trzeba brać urlopu. Wystarczy wyjechać o rozsądnej porze, w razie korka skorzystać z objazdu przez Czarny Dunajec, wybrać stok bez długich kolejek i zostawić sobie czas na odpoczynek po jeździe. Wtedy niedzielny powrót nie zepsuje wrażeń z całego wyjazdu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze