Podróż z Warszawy do Paryża, Berlina, Wiednia czy Rzymu na jednym bilecie, nawet jeśli po drodze trzeba będzie się przesiadać? Komisja Europejska chce uprościć kolejowe podróże po kontynencie i wprowadzić rozwiązanie, które wielu porównuje do zniesienia opłat roamingowych. Nowe przepisy mają nie tylko ułatwić zakup biletów, ale także zwiększyć prawa pasażerów w przypadku opóźnień i odwołanych połączeń.
Popularność kolei w Europie stale rośnie. Coraz więcej osób wybiera pociąg zamiast samochodu czy samolotu, doceniając komfort podróży, niższy wpływ na środowisko oraz rozwijającą się sieć połączeń międzynarodowych. Teraz Bruksela chce zrobić kolejny krok, który może całkowicie zmienić sposób planowania podróży po Europie.
Komisja Europejska zaproponowała nowe przepisy, które mają uprościć zakup biletów na podróże realizowane przez różnych przewoźników kolejowych. W praktyce oznaczałoby to możliwość kupienia jednego biletu obejmującego całą trasę – nawet jeśli podróż wymagałaby kilku przesiadek i korzystania z usług różnych operatorów.
– Single ticketing czy też jeden wspólny bilet europejski to będzie wielka rewolucja, taka jak roaming w telefonie. Będziemy mogli wsiąść w Kutnie, Łodzi czy Warszawie i pojechać do jakiegokolwiek miejsca w Europie, gdzie dojeżdża kolej, na jednym bilecie – podkreśla Dariusz Joński, poseł do Parlamentu Europejskiego i członek Komisji Transportu.
Według założeń pasażer nie będzie musiał przeszukiwać stron internetowych różnych przewoźników, sprawdzać osobnych taryf i kupować kilku biletów. Wszystko ma być dostępne za pośrednictwem jednej platformy sprzedażowej.
Jednym z najważniejszych elementów proponowanych zmian jest zwiększenie ochrony podróżnych.
Obecnie w przypadku podróży realizowanej przez kilku przewoźników pasażer często pozostaje sam z problemem, jeśli jeden z pociągów się spóźni i uniemożliwi dalszą podróż. Nowe regulacje mają to zmienić.
– Będziemy mieli również prawa pasażera. Trochę tak jak w lotnictwie – jeśli połączenie się spóźni albo zostanie odwołane, pasażer będzie mógł oczekiwać odpowiedniej ochrony. Przy kilku przesiadkach ma ogromne znaczenie, czy pociąg dojedzie na czas – wyjaśnia eurodeputowany.
Nowe przepisy mają zapewnić większą przejrzystość, możliwość łatwiejszego dochodzenia roszczeń oraz lepszą ochronę podczas podróży międzynarodowych.
Potrzebę zmian potwierdzają wyniki badań Eurobarometru dotyczącego usług multimodalnych.
Ponad jedna trzecia ankietowanych przyznała, że ma problemy z rezerwacją podróży łączących różne środki transportu, takie jak pociąg i autobus czy kolej i samolot. Z kolei niemal co trzeci respondent zrezygnował z takiej podróży właśnie ze względu na skomplikowany proces zakupu biletów.
Jeszcze większe trudności pojawiają się przy połączeniach obsługiwanych przez kilku przewoźników kolejowych. Aż 43 proc. badanych przyznało, że w ogóle nie korzysta z takich podróży.
To pokazuje, że uproszczenie systemu może zachęcić miliony Europejczyków do częstszego korzystania z kolei.
Nawet najlepszy system sprzedaży nie rozwiąże jednak problemu, który od lat spędza sen z powiek pasażerom – opóźnień.
Z danych Europejskiego Atlasu Kolejowego wynika, że Polska znajduje się w gronie krajów o stosunkowo dobrej punktualności połączeń pasażerskich. Około 85 proc. pociągów dociera na miejsce zgodnie z rozkładem.
Znacznie gorzej wygląda sytuacja w Niemczech, gdzie punktualność wynosi około 75 proc., a najgorsze wyniki notuje Rumunia.
– Po pandemii Niemcy nie są w stanie odbudować punktualności. Każdy przewoźnik będzie oceniany, więc będzie chciał zrobić wszystko, żeby nie płacić odszkodowań. A żeby ich nie płacić, musi jeździć punktualnie – ocenia Dariusz Joński.
Choć pomysł jednego biletu dla całej Europy wydaje się rewolucyjny, podobne rozwiązania od lat funkcjonują już w Polsce.
Pasażerowie mogą korzystać z Wspólnego Biletu obejmującego ofertę wielu przewoźników kolejowych. Takie rozwiązania działają także regionalnie, między innymi w aglomeracji warszawskiej czy na Pomorzu, gdzie współpracują przewoźnicy lokalni i dalekobieżni.
Doświadczenia pokazują, że integracja systemów sprzedaży znacząco ułatwia podróżowanie i zachęca do częstszego korzystania z transportu publicznego.
Ostatnie lata pokazują wyraźny wzrost zainteresowania podróżami kolejowymi. Wpływ na to mają rosnące ceny paliw, poprawa jakości usług oraz modernizacja infrastruktury.
– W zeszłym roku mieliśmy rekord na kolei – 409 milionów pasażerów. W tym roku przekroczymy 450 milionów. To są nieprawdopodobne liczby. Polacy na nowo pokochali kolej – podkreśla eurodeputowany.
Jak zauważa, dziś największym wyzwaniem staje się już nie zainteresowanie pasażerów, ale dostępność taboru. Na wielu popularnych trasach bilety wyprzedają się z dużym wyprzedzeniem, a producenci pociągów mają zamówienia rozpisane na kilka kolejnych lat.
W perspektywie najbliższych kilkunastu lat Unia Europejska planuje dalszy rozwój kolei dużych prędkości. Celem jest stworzenie sieci umożliwiającej szybkie połączenie wszystkich europejskich stolic.
– Unia Europejska stawia na kolej dużych prędkości tak, żeby w 2040 roku połączyć koleją wszystkie stolice w Europie – zapowiada Dariusz Joński.
Jeżeli plany zostaną zrealizowane, podróżowanie po Europie może stać się równie proste jak przemieszczanie się dziś między największymi miastami w Polsce. A jeden wspólny bilet będzie pierwszym krokiem do stworzenia prawdziwie zintegrowanej europejskiej sieci kolejowej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze