W niedzielę zakończy się dwutygodniowa kwarantanna spowodowana powrotem z zawodów Pucharu Świata Grzegorza Guzika. Przypomnijmy - w niedzielę 15 marca reprezentacja Polski w biathlonie po zawodach z Finlandii via Niemcy dotarła do Polski. Od tamtego momentu Guzik i pozostali członkowie kadry Polski musieli odbyć 2-tygodniową kwarantannę domową.
Początkowo polscy biathloniści zamierzali wcześniej wrócić do Polski (w piątek 13 marca - przyp. red.). Kiedy okazało się to niemożliwe, wystartowali jeszcze w sobotnich zawodach PŚ (Grzegorz Guzik zajął wówczas 40 miejsce w biegu pościgowym) i w niedzielę 15 marca ruszyli lotem czarterowym zapewnionym przez Międzynarodową Unię Biathlonową z Kontiolahti do Monachium. Stamtąd mieli udać się do Polski wynajętymi samochodami, ale okazało się, że zostały one odwołane. Polacy wynajęli zatem busa, którym udali się do przejścia granicznego w Jędrzychowicach, a stamtąd przesiedli się do samochodu z Polskiego Związku Biathlonowego. - Ja i kilka osób przeszliśmy granicę pieszo, reszta grupy pojechała samochodem. Wiem, że ci z samochodu mają kontrole dzień w dzień w miejscu zamieszkania, a m.in. ja jeszcze takiej nie miałem (informacja z soboty 28 marca z godz. 14:53). Może jeszcze wszystko przede mną? Domyślam się, że w związku z aktualną sytuacją nie wszystkie papiery mogą dochodzić na czas. Inna sprawa, że na moim osiedlu w Juszczynie są też inne osoby w kwarantannie, których policja dzień w dzień sprawdza - mówi Guzik.
Reprezentantowi Polski pozostał zatem przez ten dwutygodniowy czas trening w domowym zaciszu. - Zrobiłem rachunek z minionego już sezonu i rozpocząłem przygotowania do kolejnego. Uważam, że nie warto robić żadnego resetu. Na wakacje przyjdzie czas - dodaje.
Sezon 2019/2020 to czwarty z rzędu, w którym Guzik punktuje w zawodach Pucharu Świata. Pochodzący z Juszczyna biathlonista Grzegorz uzyskał w nim 26 punktów (rok temu było to 31 pkt) i został sklasyfikowany na 72. miejscu w klasyfikacji generalnej. Podobnie jak w poprzednim sezonie, najwyższym miejscem w zawodach PŚ dla Guzika było 24 (chodzi o sprint w Rasen-Antholz, który równocześnie był zawodami o mistrzostwo świata). - Liczyłem na coś więcej przed sezonem, ale sam jego przebieg zweryfikował oczekiwania i wyniki. Były one ok, chociaż chcę więcej i z taką myślą ruszam dalej. Ciężko wszystko ocenić, jeżeli chodzi o przygotowania. Liczyłem, że uda się zająć w zawodach miejsce w dwudziestce, ale niestety nie starczyło. Wiem, że stać mnie na lepsze biegi i wiem również, że muszę jeszcze ciężej pracować. Sezon szybko się skończył, ale też w dobrym czasie. Wywalczyliśmy cztery miejsca startowe w kolejnym sezonie, na koniec sezonu osiągnęliśmy kilka fajnych rezultatów - podsumował Grzegorz Guzik.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze