Przed ostatnią kolejką Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego kwestia mistrzostwa była już rozstrzygnięta. Nie oznacza to jednak, że niedzielne mecze nie miały żadnego ciężaru gatunkowego. Kilka miało ogromny.
Mucharz Team zakończył sezon z przytupem
Przed spotkaniem z Thunder Team drużyna Mucharz Team miała świadomość, że zakończy sezon na siódmym miejscu. Niemniej ambicja nie pozwoliła Jeziorowcom podejść do starcia z zawojanami na odczep się…
Przed sezonem wydawało się, że Mucharz Team powalczy o najwyższe cele. Jednak absencje spowodowane sprawami rodzinnymi (uroczystości pierwszokomunijne) i kontuzjami skutkowały przegranymi w kluczowych meczach. Na finiszu Jeziorowcy pokonali jednak Los Asfaltos, a na ostatniej prostej zdemolowali zawojan, aplikując im aż 16 bramek. W ten sposób zakończyli sezon z identycznym dorobkiem punktowym, co szósta Woodica.
Mucharz Team – Thunder Team 16:1
* * * * * *
Grali na jednego i się mordowali
Podobnie jak Mucharz Team wysoko wygrał z Thunder Team, tak Monter rozgromił Kanonierów. Tyle, że kurowianie długo się mordowali, bo dla nich ogromne znaczenie miało nie tyle zdobywanie bramek, co to, kto będzie je strzelał.
Monter Kurów jeszcze na dwie kolejki przed końcem sezonu miał realne szanse walczyć o mistrzostwo, choć wówczas znajdował się… poza podium. Przegrana z Golden Street zamknęła im do tego drogę, a i przekreśliła marzenia o pudle. – W tym roku obchodzimy jubileusz 20-lecia ALPS. Każdy miał chrapkę, aby w tym wyjątkowym sezonie zdobyć mistrzostwo. Myśleli o nim Los Asfaltos, Mucharz Team, my, ale i Luz Blues, a pogodziła nas Golden Street – mówił w sobotę Michał Szwed z Montera. Nie ukrywał, że jego drużyna będzie miała w konfrontacji z Kanonierami jeden cel. Zapewnić tytuł króla strzelców Adrianowi Brytanowi, który rywalizował o niego z Dariuszem Giertugą z Luz Blues.
I choć żaden z piłkarzy Kanonierów nie słyszał naszej rozmowy, to zawodnicy Kanonierów nie są w ciemię bici i wiedzieli, co się będzie święcić. Stąd Adrian Brytan był pod ich szczególną pieczą. To spowodowało, że do przerwy było tylko 2:1 dla Montera. Bo choć kurowianie byli w dogodnej sytuacji, to starali się szukać podaniem właśnie swojego snajpera. Inna sprawa, że przyniosło to pewien efekt, no to on zdobył w tym meczu dwa pierwsze gole.
Po zmianie stron kurowianie byli już bardziej skuteczni, choć nadal realizowali swoja taktykę. W efekcie Monter wygrał a 16:1, a 10 bramek na swoim koncie zapisał Adrian Brytan i to jemu koniec końców przypadła korona króla strzelców.
Monter Kurów – Kanonierzy 13:1
* * * * * *
Mają mistrza, ale derby dla Los Asfaltos
Godzina 10.00 przyniosła pierwsze z niedzielnych spotkań o wielką stawkę. Pewni swego Golden Street mierzyli się w derbach Suchej Beskidzkiej z Los Asfaltos, którzy mieli jeszcze jak się okazało bardzo realne szanse na wicemistrzostwo ligi.
- Mamy mistrzostwo, ale wygrać derby jest może rzeczą ważniejszą – mówił przed meczem Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street, którego z powodów zawodowych zabrakło na boisku. A jego zespół nie podołał zadaniu. Na bramkę Janusza Raka co prawda odpowiedział Robert Sumera. Jednak kolejne trafienie Raka oraz gol Jana Kuczka długo pozostawały bez riposty ze strony świeżo upieczonych mistrzów ALPS. Mało tego, gdyby Asfaltosi mieli nieco więcej sportowego szczęścia, to w niedzielne przedpołudnie zdobyliby więcej bramek. Zamiast tego przymierzył Arkadiusz Szwed i jeszcze było trochę emocji, bo ewentualny remis nie zadowalał Los Asfalatos. Ci dowieźli wygraną do końca i wskoczyli na pozycję wiceliderów. Dwie godziny później okazało się, że ich radość nie była chwilowa i wiosenna edycja ALPS została zdominowana przez dwie suskie ekipy – Golden Street zostali mistrzami ligi, a tytuł wicemistrzowski przypadł właśnie Los Asfaltos.
- Nie wiem co się do końca stało. Zabrakło chyba motywacji. Staraliśmy się napędzać tym, że mimo, iż mamy mistrzostwo, to jednak mecz derbowy. Jednak wkradło się rozluźnienie, pogoda też nie dopisywała, mecz do zapomnienia. Ważne że sezon najlepszy w naszej historii i nic tego nie zmieni – komentuje derbową porażkę Paweł Gołuszka.
Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Golden Street 3:2
* * * * * *
Woodica w pierwszej szóstce
Nieco wyżej wspominaliśmy, że Mucharz Team miał świadomość, że zakończy sezon na siódmym miejscu. Ale wynikało to z faktu, że nie łudził się, iż sygnalizująca zwyżkę formy Woodica straci punkty z Black Shadows. Zupełnie słusznie.
W końcówce sezonu Woodica ponownie zaczęła grać jak w chwilach, gdy walczyła o najwyższe cele w lidze. Na gonienie czołówki było wprawdzie za późno, ale niemniej należało się z nią liczyć. A kolejną ofiarą juszczynian padli właśnie zawojanie.
Ekipa z makowskiej gminy szybko ustawiła sobie mecz. Wynik otworzył Kamil Lenik, a po nim piłkę w siatce Black Shadows umieścili Arkadiusz Piątek i Jakub Lupa. Dopiero wtedy rywale się przebudzili, ale na swój sposób za to, że podnieśli głowę zostali skarceni i to dwa razy. Ponownie przymierzył Piątek, a piątego gola zawojanom zaaplikował Mateusz Sałapatek.
Black Shadows próbowali i nawet zdobyli gola na 2:5, ale rezultat ustalił ten, który rozpoczął strzelanie, czyli Kamil Lenik.
Woodica Juszczyn – Black Shadows Zawoja 6:2
* * * * * *
Obie strony grały o wszystko
Wygrana Los Asfaltos z Golden Street spowodowała, że kończące kolejkę i sezon spotkanie Luz Blues z Relaxem miało dla obu drużyn wielki ciężar gatunkowy. Stawką było bowiem miejsce na podium.
Zawojsko-Skawicka ekipa była w tej komfortowej sytuacji, że do utrzymania medalowej lokaty wystarczał jej remis. Białczanie musieli zgarnąć pełną pulę.
No i będący faworytami Luz Blues zaczęli obiecująco. Grzegorz Bartyzel wypuścił Arkadiusza „Bartka” Smyraka, a ten w sytuacji sam na sam huknął z woleja po dalszym rogu i bramkarz Relaxu był bez szans. Tyle, że wystarczyła chwila dekoncentracji i Michał Bargiel dał zawojanom jasny sygnał, że punktów za darmo nie dostaną.
Podrażnieni utratą prowadzania Luz Blues znowu natarli i to jak! Najpierw z daleka huknął Wojciech Szklarczyk, a następnie Grzegorz Bartyzel wykonał swój popisowy numer, czyli przyjęcie piłki, obrót i petarda w stronę bramki. Było 3:1 i wicemistrzostwo ligi pod Babią Górą. Tyle tylko, że mecz w ALPS trwa 50 minut. - Niestety to był koniec naszego strzelania. Relax się odrodził i postawił nam wysoko poprzeczkę. Rzucili się niczym hieny na świeże mięso – mówi Michał Ficek, rzecznik Luz Blues.
Kontaktowego gola zdobył Michał Marek, a za sprawą Andrzeja Malczewskiego był już remis. I faktycznie Relax poczuł krew. Nie zatrzymał się. Tomasz Kaczmarczyk dał mu pierwsze w tym spotkaniu prowadzenie, którego białczanie nie tylko już nie oddali, ale jeszcze powiększyli do 5:3, co było najmniejszym wymiarem kary. - Kilka piłek wybiliśmy z pustej bramki, a Dawid Bartyzel się dwoił i troił broniąc niemożliwe piłki. W pierwszej połowie wyciągnął również karnego. Nie załamujemy się i już czekamy na jesienną rundę – komentuje Michał Ficek.
Przegrana z Relaxem sprawiła, że to białczanie zakończyli sezon na trzecim miejscu, a Luz Blues wypadli ze strefy medalowej. - Zabrakło kilku punktów by stanąć na podium. Jednak dla nas nie jest to tragedia, gdyż w tym sezonie udowodniliśmy że trzeba się z nami liczyć. Przekonali się o tym choćby Asfaltosi czy Monter. Trudno wracamy na jesień znów walczyć o mistrza. O samym meczu z Relaxem można powiedzieć różne rzeczy. Oczywiście do optymalnego składu brakowało kilku zawodników, no ale nie możemy na to zwalać – mówi rzecznik czwartej siły w ALPS.
Relax Białka – Luz Blues Skawica/Zawoja 5:3
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Golden Street | 9 | 21 | 47 | 19 |
| 2 | Los Asfaltos | 9 | 19 | 45 | 25 |
| 3 | A.K.P RELAX | 9 | 18 | 61 | 29 |
| 4 | Luz Blues | 9 | 17 | 39 | 21 |
| 5 | Monter | 9 | 16 | 53 | 36 |
| 6 | Woodica | 9 | 14 | 50 | 27 |
| 7 | Mucharz Team | 9 | 14 | 46 | 26 |
| 8 | Black Shadows | 9 | 6 | 30 | 42 |
| 9 | Kanonierzy | 9 | 3 | 11 | 90 |
| 10 | Thunder Team | 9 | 3 | 20 | 87 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze