Reklama


Emocji było niewiele. Hit na remis

17/12/2025 19:41

Trzecia kolejka Suskiej Ligi Futsalu nie przyniosła zbyt wielu emocji. Padło w niej bardzo dużo bramek, ale tylko jedno spotkanie trzymało w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. Pozostałe były jednostronnymi widowiskami lub wręcz meczami do jednej bramki.

San Marino poszło za ciosem

Trzecią serię gier otworzyła konfrontacja San Marino ze Skomielną Czarną. Wydawało się, że mecz będzie przynajmniej chwilowo wyrównany, ale tak nie było.

Lachowiczanie przystąpili do starcia podbudowani wygraną z Thunder Team. - Rozochoceni dobrym wynikiem w ostatnim meczu chcieliśmy znowu zaznaczyć naszą obecność w lidze kolejnym korzystnym rezultatem. Wiedzieliśmy, że nie będzie to proste, bo drużyna ze Skomielnej jest zawsze groźna i gra do końca każde spotkanie. Niemniej jednak udało nam się od pierwszych minut zdobyć przewagę – mówi Dominik Kachel, kapitan San Marino i zdobywca dwóch bramek w tym meczu.

Reklama

Przewaga San Marino szybko przyniosła efekt. Po składnej akcji rezultat spotkania otworzył

Kamil Ponikwia. Następne bramki udało nam strzelić równie szybko. Na listę strzelców wpisał się Dominik Kachel, Kuba Śpiewla, Łukasz Nowak po strzale w samo okienko, Marcin Rzeszótko oraz kolejny raz Kamil Ponikwia. I tym sposobem pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 6:0, który dawał lachowiczanom spokój na kolejne minuty meczu. Co nie było bez znaczenia. - W drugiej połowie nasi rywale wzięli się do roboty i zaczęli konstruować akcje, które mogły namieszać w tym meczu, ale ich nieskuteczność w sytuacjach pod naszą bramką i fantastyczne interwencje naszego bramkarza Grzegorza Bogdanika sprawiły, że rywale zdołali zdobyć tylko jedną bramkę (uczynił to Paweł Wójcik – przyp.)– zauważa kapitan San Marino, którego drużyna w końcowych minutach zdobyła jeszcze ytrzy gole za sprawą Dominika Kachel, Jaa Śpiewli oraz Marcina Rzeszótko. - Gratulujemy drużynie ze Skomielnej walki do samego końca i sportowej postawy – mówi Dominik Kachel.

Reklama

San Marino – Skomielna Czarna 9:1
Bramki: Ponikwia (2), Kachel (2), Rzeszótko (2), K. Śpiewla, J. Śpiewla, Nowak – Wójcik

* * * * * * *

Luksus Team szybko wyjaśnił sprawę

W drugim sobotnim spotkaniu spotkały się ekipy, które miały na koncie po jednej wygranej i porażce, czyli Thunder Team i Luskus Team. Statystyki, to jednak tylko liczby i nic więcej. Na boisku prym wiodła drużyna o mniej groźnej nazwie.

Po dwóch trafianiach Mateusza Stopki, przedzielonych golem Szymona Urbana Luksus Team prowadził już 3:0. Bramka Marcina Pasierbka nie dała drużynie z Zawoi powrotu do meczu, bo to futsalowcy Luksus Team kontynuowali festiwal strzelecki (dublet Dominika Blańdy oraz nie do obrony strzały Pawła Szymusiaka i drugi gol Urbana.

Reklama

Przy stanie 1:7 po raz drugi na listę strzelców wpisał się Pasierbek, ale ten gol nie mógł już odmienić wyniku. Tym bardziej, że rywale zawojan na siedmiu bramkach się nie zatrzymali, bo do grona strzelców dołączyli: Damian Kusper (2 gole), Dominik Gogolak, Grzegorz Lubiński i Marcin Szklarz. - Mecz od początku do końca układał się po naszej myśli. Mimo braku trzech kluczowych zawodników w naszej drużynie poradziliśmy sobie bez problemu z rywalem. Dziękujemy drużynie Thunder za mecz. Teraz czeka nas bardzo ważny mecz z drużyną Woodica. Czekamy z niecierpliwością – mówi Dominik Blańda, kapitan Luksus Team.

Luksus Team – Thunder Team 11:2
Bramki: Stopka (2), Urban (2), Blańda (2), Kusper (2), Szymusiak, Lubiński, Gogolak - Pasierbek

Reklama

* * * * * * *

Woodica dwa razy z rzędu nie przegrywa

Przed tygodniem Woodica uległa Wolnym Strzelcom. W starciu z mającymi na koncie dwie wygrane solidnymi Zmarnowanymi Talentami nie chciała pozwolić sobie na kolejne niepowodzenie. I juszczynianie zrealizowali cel połowicznie, fundując z rywalami znakomite, a przede wszystkim pełne zwrotów akcji widowisko.

Bez wątpienia lepiej spotkanie zaczęli juszczynianie, którzy po golu Jarosława Madziały objęli prowadzenie. Tyle tylko, że potem to oni musieli gonić wynik. Wyrównał Igor Kwaśniewski, a Brajan Capar dał Zmarnowanym Talentom prowadzenie, które podwyższył Szymon Sułocha.

Reklama

Za sprawą Arkadiusza Piątka juszczynianie złapali kontakt, lecz wówczas ukłuł ich Oliwier Knapczyk i ponownie przegrywali różnicą dwóch goli. Wtedy próbkę, a nawet dwie swoich umiejętności dał Marcin Ferek. Popisując się dubletem doprowadził do remisu, którym zawody się zakończyły.

Woodica – Zmarnowane Talenty 4:4
Bramki: Ferek (2), Piątek, Madziała – Kwaśniewski, Capar, Knapczyk, Sułocha

* * * * * * *

Niedosyt i samokrytyka lidera

Aż 19 bramek padło w konfrontacji Jałowiec Team z Watahą. Jednak zdecydowaną większość z nich zdobyła drużyna ze Stryszawy. Niemniej po meczu kapitan nie był cały w skowronkach.

Reklama

Na gola Roberta Habowskiego odpowiedział Łukasz Latoń i na tym emocje się zakończyły, bo siedem kolejnych trafień zanotowali stryszawianie (dublety Michała Gronia, Dawida Gronia i Michała Bargiela oraz gol Karola Korczaka). Wtedy ponownie trafił Latoń, ale w rewanżu trzykrotnie do siatki futbolówkę skierował Michał Groń i było już całkiem po meczu, który finalnie zakończył się triumfem Jałowiec Team 14:5. Jednak nie sposób tutaj nie wspomnieć o bramce nie tyle stadiony, co hale świata. W drugiej połowie znakomitym uderzeniem z powietrza i do tego z obrotu popisał się Łukasz Latoń. – Trzy mecze i trzy przegrane. Jedyne pocieczenie to ta bramka. Piłka mi siadła i wyszła przewrotka jak złoto – mówi kapitan Watahy. - Nie wiem co nawet powiedzieć. Będziemy walczyć dalej, podawać się nie zamierzamy. Postaramy się wygrać w sobotę – dodaje.

Co ciekawe po meczu dużo uwag miał Michał Groń. - Mimo wysokiego wyniku zagraliśmy dzisiaj bardzo słabo w obronie i w ataku, gdzie powinniśmy strzelić spokojnie kilka bramek więcej. Cieszę jedynie 3 punkty. Z niecierpliwością czekamy na kolejny mecz – komentuje, komplementując Łukasza Latonia za zdobycie pięknej urody bramki.

Reklama

Jałowiec Team – Wataha 14:5
Bramki: M. Groń (6), D. Groń (3), Bargiel (2), Habowski, Korczak, Iciek, – Ł. Latoń (3), Rak, Malarczyk

* * * * * * *

Ograli Woodicę, ale Peaky Blinders dały im łupnia

Przed tygodniem Wolni Strzelcy pokonali Woodię. Nie zdołali jednak pójść za ciosem. Za zwycięskiej ścieżki zostali brutalnie zawróceni przez Peaky Blinders.

Mający w swoich szeregach piłkarzy z naprawdę mocnym CV Peaky Blinders zaczęli z przytupem. Dwukrotnie swoją obecność zaakcentował Szymon Wróbel, A po nim po razie trafili Adam Palarczyk i Wojciech Kordyl. Wolni Strzelcy postanowili wtedy podjąć rzuconą im rękawicę. Zdołali jednak odrobić tylko połowę strat (gole Kuby Saleha i Marcina Sendora).

Reklama

Spokój w szeregi Peaky Blinders wprowadzili Palarczyk oraz Kacper Nieckula, który dołączył się do strzeleckich popisów i ich drużyna prowadziła już 6:2 i od tego momentu kontrolowała sytuację. Bo choć przeciwnicy trafili jeszcze cztery razy, to i oni popisali się identyczną skutecznością.

Peaky Blinders – Wolni Strzelcy 11:6
Bramki: Nieckula (4), Palarczyk (3), Wróbel (3), Kordyl – Wójciak (2), Saleh, P. Chorąży, Sendor

 

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Woodica 9 22 94 33
2 Jałowiec Team 9 21 74 30
3 Zmarnowane Talenty 9 20 66 34
4 Luksus Team 9 19 66 37
5 Wolni Strzelcy 9 18 49 45
6 Peaky Blinders 9 12 68 68
7 San Marino 9 9 55 74
8 Skomielna Czarna 9 9 37 72
9 Thunder Team 9 3 24 83
10 WATAHA 9 35 92


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/12/2025 21:02
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama