Reklama


Dwa mecze zrobiły robotę! Oj działo się…

W niedzielę jesienna edycja Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego przekroczyła półmetek. Zgodnie z przewidywaniami dwa mecze na szczycie dostarczyły ogromnych emocji, ale i w innych spotkaniach sporo się wydarzyło.

Spałaszowane Szalone Krewetki

Zembrzycka Gamba Furiosa była niegdyś jedną z czołowych ligowych ekip. Od dłuższego czasu od wielkiego dzwonu udaje się jej zebrać w optymalnym składzie. Stąd raz po raz obrywa. I tak też było w niedzielę.

Poranek, do tego niedziela… Beton2 stawia się na suskim Orliku zwarty i gotowy. Tego samego nie można napisać o Szalonych Krewetkach. Ponownie wychodzą na plac gry jak na ścięcie, dysponując jednym zawodnikiem mniej. O rezerwowych nawet nie ma co wspominać. W tej sytuacji pytaniem nie było to, czy solidni suszanie wygrają, a to jak okazałe będzie to zwycięstwo. Skończyło się na 18:0! - Mecz bez większej historii. Cały czas w przewadze jednego. Szkoda bo przy pełnym składzie zwycięstwo smakowałoby lepiej, ale najważniejsze że są 3 punkty – skomentował jednostronne zawody Mateusz Fronczak, kapitan Beton2.

Reklama

Beton2 Sucha Beskidzka – Gamba Furiosa Zembrzyce 18:0
Bramki:
Starowicz (7), Wrona (3), Plewa (2), Lupa (2), Czaicki (2), M. Fronczak
Beton2: Czaicki, S. Fronczak, M. Fronczak, Grajny, Lupa, Plewa Rzeźniczak, Śladewski, Starowicz, Wrona
Gamba Furiosa: Drwal, Klimasara, Kościelniak, Nosal, Świerkosz

* * * * *

Przebudzenie mistrza

Ten sezon dla broniących mistrzowskiego tytułu Luz Blues nie jest udany. W niedzielę skawiczanie przypomnieli sobie jak się to było na wiosnę, a do tego zagrali jak kilka miesięcy temu. No i Mucharz Team, który liczył na punkty, musiał obejść się smakiem.

Reklama

Niedzielny mecz był przedstawieniem jednego aktora. Tym, który niemal w pojedynkę ograł Mucharz Team został Przemysław Smyrak, zapisując na swoim koncie hat-tricka. Po jego golu oraz trafieniu Tomasza Smyraka Łukasza Stopki skawoczanie prowadzili już 3:1. W dalszej fazie gra się nieco wyrównała, a przynajmniej jej efekt bramkowy. Jednak trzy kolejne bramki zdobyte przez Luz Blues, w tym dwie Smyraka pozbawiły zespół z powiatu wadowickiego jakichkolwiek nadziei na korzystny wynik. - Mecz zaczął się tak samo jak z Betonem2 czy Woodicą. 2:0 do przodu w pierwszej części spotkania. Jednak do trzech razy sztuka. W tym spotkaniu cały czas go kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku i szukaliśmy kolejnych sytuacji strzeleckich. Spotkanie wyszło nam bardzo, gdzie tylko dzięki dobrze dysponowanemu bramkarzowi Mucharza nie skończyło się dwucyfrówką. W Mucharzu widać brak najlepszego strzelca (Gracjasza) oraz trochę lepszej gry obronnej. Dawno nie mieliśmy takiej swobody w rozgrywaniu w akcji. Teraz szykujemy się na Relaks, który najwidoczniej dostał zadyszki – mówi Marcin Pająk, kapitan Luz Blues.

Luz Blues Skawica – Mucharz Team 7:3
Bramki: P. Smyrak (3), T. Smyrak, Stopka, Franczak, Gigoń – B. Gajda, D. Gajda, Brytan
Luz Blues: Domżał, Ficek, Franczak, Gigoń, Pająk, P. Smyrak, T. Smyrak, Stopka
Mucharz Team: Bargiel, Brytan, D. Gajda, B. Gajda, Małysa, Polak, Steczek, Tłok, Wolski

Reklama

* * * * *

Złota Uliczka nie dała się przykryć Czarnym Cieniom

Spotkanie Golden Street z Black Shadows było meczem o przysłowiowe sześć punktów. Trudno zatem się dziwić, że obie drużyny walczyły w nim z całych sił. Jednak więcej determinacji i zimnej krwi mieli suszanie.

Początek niedzielnej konfrontacji była niczym jazda kolejką górską i to bez trzymanki. Wynik otwiera Maciej Baca (Black Shadows), ale Michał Banaś z Maciejem Pyką z nawiązką odrabiają straty. Wtedy to akcji wchodzą Józef Kołata z Łukaszem Dudziakiem i zawojanie ponownie są na prowadzeniu!

Reklama

Mało? No to jedziemy dalej. Dublet Roberta Sumery i ponownie szala zwycięstwa przechyla się na korzyść suszan. Krzysztof Sikora jeszcze niweluje różnicę, lecz w odpowiedzi dublet  kompletuje Rafał Sumera, a do tego dwie kolejne bramki dokłada Banaś i zrobiło się 7:4. Gol Sikory jest już tylko trafieniem na otarcie łez.

- To był dobry mecz w naszym wykonaniu. Nie uniknęliśmy jednak błędów. Przede wszystkim zawodziła skuteczność i obrona przy rzutach rożnych. W całym meczu wykorzystywaliśmy jedną trzecią  szans, które powinniśmy wykorzystać. Pudłowaliśmy w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem i straciliśmy aż 4 z 5 bramek po rzucie rożnym.  W pierwszej połowie gra była dobra, ale brakowało nam impulsu i zmiany stanu, w którym nie potrafimy wykorzystać nadarzających się okazji. Takim impulsem było wejście Jokera w osobie Rafała Banasia, który najpierw popisał się znakomitą asystą, a następnie strzelił 2 bramki w krótkim odstępie czasu. To wejście ustawiło wynik na 7:4, ze stanu remisowego. W końcówce, na skutek rozprężenia i zmian w nieodpowiednim momencie, straciliśmy jeszcze jedną bramkę - oczywiście z rzutu rożnego. Skuteczność i obrona przy stałych fragmentach gry są rzeczami łatwymi do poprawy. Wszak wiemy gdzie jest problem i będziemy na tym pracować, bo nasza gra może być dużo lepsza – podzielił się wrażeniami Piotr Bargieł z Golden Steret.

Reklama

Golden Street Sucha Beskidzka – Black Shadows Zawoja 7:5
Bramki: Sumera (3), R. Banaś (2), Pyka, M. Banaś – Sikora (2), Kołata, Dudziak, Baca
Golden Street: M. Banaś, R. Banaś, Bargieł, P. Gołuszka, Lenart, Pochopień, Pyka, Sumera, Wróbel
Black Shadows: Baca, Bania, Bienias, Dudziak, Kołata, Polak, Putyra, Sikora, Stachnik

* * * * *

Woodica twarda jak buk

Juszczyńska Woodica chwilę się rozkręcała, ale w ostatnich meczach spisuje się niczym wytrwany bokser. Jest odporna na ciosy rywali, a sama zadaje te decydujące i choć na razie z uwagi na straty poniesione na początku sezonu dzieli ją od lidera jeszcze sporo, to z taką grą jak w niedzielę może solidnie namieszać.

Reklama

Konfrontacja Woodici z Relaxem był jednym ze niedzielnych starć tytanów. Juszczynianie po pięciu spotkaniach mieli na koncie 10 punktów zdobytych za 3 wygrane i remis, a białczanie o trzy więcej za 4 wygrane (w tym z Los Asfaltos) i remis z Legionem Żywiec. Tym samym szczególnie dla Woodici było to niezwykle ważne spotkanie w kontekście walki o mistrzostwo ligi, jak i miejsce na podium. Nie mogła pozwolić sobie na porażkę, gdyż straciła już komplet punktów w boju z Betonem2.

I to juszczynianie lepiej weszli w mecz, który sprowadził się do pojedynku Krystiana Kwaśniewskiego z Michałem Bargielem. Na każdą z trzech bramek zdobytych przez napastnika Woodici odpowiadał snajper Relaxu. Właśnie… Na każdą z trzech. Tyle tylko, że as juszczynian na trzech golach nie poprzestał. A Bargiel, ani żaden z jego partnerów, nie znalazł już sposobności na ponowne umieszczenie piłki w juszczyńskiej siatce. - Mecz był bardzo wyrównany, wygrał zespół któremu szczęście tym razem bardziej dopisało. Martwią kolejne kontuzje w zespole ale walczymy dalej o dobry rezultat -  skomentował zacięte spotkanie Krzysztof Polak, kapitan Relaxu.

Reklama

Woodica Juszczyn – Relax Białka 4:3
Bramki: Kwaśniewski (4) – Bairgiel (3)
Woodica: Ceremuga, Job, Kwaśniewski, Marek, Masło, Nowak, Piątek, Sałapatek, M. Surmiak, Zajda
Relax: Bargiel, Dyrcz, Fidelus, Kaczmarczyk, P. Pacyga, M. Pacyga,  K. Polak, W. Polak

* * * * *

Monter zaskakuje sam siebie, a Legion nieco zawodzi

Już w poprzednim sezonie Monter dysponował potencjałem, który nakazywał upatrywać w nim kandydata do walki o najwyższe cele. Jednak coś nie zaiskrzyło i odpaliło dopiero jesienią. Inna sprawa, że dotychczas kurowianie mieli z górki. Pierwszą poważną przeszkodę napotkali w niedzielę!

Reklama

Żywiecki Legion wszedł do suskiej ALPS z przytupem, ale potem nieco spuścił z tonu, co w dużej mierze wynika z faktu, że walczy na dwóch frantach, gdyż nie zrezygnował z udziału w lidze na rodzimym podwórku. W efekcie nigdy nie wiadomo kiedy odpali armaty.

W niedzielę Legioniści na pierwszą połowę nie tyle nie dojechali, co wyszli na boisko zbyt stremowani lub co bardziej zgodne z prawdą ze zbyt dużym szacunkiem dla rywali. Skarcił ich za to dwukrotnie Michał Szwed, a raz Szymon Tlałka. W międzyczasie trafił Piotr Górny i do przerwy Monter prowadził już 3:1. - W pierwszej połowie Legion był „zamknięty” i w pełni to wykorzystaliśmy – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera.     

Reklama

 Po zmianie stron, niemający już nic do stracenia, żywczanie od razu ruszyli do ataku. Nagrodą za odwagę było błyskawiczne  trafienie Pawła Oślaka. – Nie ma co ukrywać. Kontaktowy gol wprowadził w nasze szeregi spore zdenerwowanie – przyznaje Tadeusz Copija, który nadal pauzuje z powodu kontuzji. Jego drużyna zareagowała najlepiej jak mogła, czyli golem Łukasza Folęgi, który sprawił, że Monter ponownie odskoczył  na dwubramkową przewagę. Drugie precyzyjne uderzenie Piotra  Górnego nie odmieniło już losów. – No, jest dobrze. Wszystko idzie zgodnie z planem. Chłopcy naprawdę grają dobrze w piłkę. Choć nie ma co ukrywać, że Legion zawiesił porzeczkę bardzo wysoko. Na pierwszą połowę wyszedł może ze zbyt dużym respektem, ale w drugiej był wyraźnie lepszy od nas. Zagrał otwarty futbol, ale dzięki temu stworzył nam okazje do kontr i jedną udało się wykorzystać – komentuje mecz kapitan Montera.  

- Gratulujemy zespołowi Monter zwycięstwa. Uważam, że mecz mógł się podobać.  Jednak to nasi przeciwnicy mieli więcej szczęścia. Poza tym, gdyby poziom sędziowania był adekwatny do halowego, mecze mogłyby być jeszcze ciekawsze. Pozdrawiam całą ligę  –  dzieli się odczuciami Wojciech Kobza, kapitan Legionu.

Reklama

Monter Kurów – Legion Żywiec 4:3
Bramki: Szwed (2), Tlałka, Folęga – P. Górny (2), Oślak
Monter: T. Copija, Folęga, Kachel, Karcz, Knapczyk, Spyrka, Szwed, Tlałka
Legion: Charyasz, R. Górny, P. Górny, D. Górny, Kobza, Kruczyński, Oślak, Pochopień, Sobkowicz

* * * * *

Mało być co najmniej 20:0!

Nic, ale to nic nie zapowiadało, że Granda Kojszówka podejmie jakąkolwiek wyrównaną walkę z suskimi Los Asfaltos. Wręcz zastanawiano się który z suskich napastników podkręci sobie konto.

Oczekiwania sobie, życie sobie…. Owszem, Granda przegrała, bo inaczej być nie mogło. Jednak nie dała sobie strzelić 20 bramek. Ba, nie pozwoliła rywalom skarcić się 15 razy. Mało tego uniknęła dwucyfrówki, a do tego sama zdołała dwukrotnie zaskoczyć Bartłomieja Karlaka. To jeszcze nic. W pewnym momencie skazywani na pożarcie kojszowianie strzelili bramkę na 1:2! No może nie do końca sami, ale jednak na tablicy wyników zrobiło się tylko 2:1 dla Los Asfaltos.

Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Granda Kojszówka 9:2
Bramki:
Stawowy (3), Józefiak (2), Cieślewicz (2), Melzer, Pietrusa – Samobójcza, Biel
Los Asfaltos: Cieślewicz, Józefiak, Karlak, D. Knatt, Krzeszowiak, Pietrusa, Lichosyt, Melzer, Rak, Stawowy
Granda: Biel, Ciepała, Dudziak, Groń, Kiernicki, Pochopień, Sowa, Szafraniec, Wala

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Monter 11 28 68 21
2 Los Asfaltos 11 27 53 31
3 Woodica 11 23 54 28
4 KSG Legion 11 22 82 33
5 A.K.P RELAX 11 19 51 36
6 Mucharz Team 11 18 53 44
7 Beton 2 11 18 58 34
8 Luz Blues 11 13 34 37
9 Golden Street 11 10 43 64
10 Black Shadows 11 10 58 57
11 Granda 11 6 31 127
12 Gamba Furiosa 11 0 11 79


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama